ethernity
23.03.02, 22:33
Dla mnie to estetyczna prowokacja, mam na myśli naturalistyczne sceny
erotyczne. Dotychczas golizna w filmach wyglądała dość typowo - goła baba, a
facet jak już goły to z tyłu albo w cieniu i z daleka. Sceny erotyczne wyraźnie
markowane, nawet w "Skazie" "nagim instynkcie", itp. nigdy nie pokazano
szczegółów... Tutaj po raz pierwszy przełamano tabu - w filmie fabularnym (bo
nie mówię o pornolach) pokazali jak penis wkracza do akcji...W ogóle cała
stylistyka tego filmu zdecydowanie odbiega od wyidealizowanej konwencji
erotyków typu "Kochanek", czy słynne "9 i 1/2 tygodnia", nie naśladuje też
konwencji pornoli, opartych na przesadzie. Poetyka "intymności" przypomina
raczej dokument, to oczywiście już było, ale nie w odniesieniu do scen
erotycznych. Jak wam się podoba takie kino? Wiem, podoba to nieodpowiednie
słowo...ale mnie się chyba również podobał, poza tym ze popieram przełamywanie
stereptypów, a w kinie w najbardziej stereotypowy sposób ciągle jeszcze
pokazuje się ciało, zatem "intymność" to film wyjatkowy, polecem wszystkim, kto
nie widział może sobie ściągnąć przez Kazę z mojego komputera.
Odpiszcie
Eth