Dodaj do ulubionych

Aktorzy grający Bonda

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 12:25
Który aktor był według was najlepszym Bondem? Większość pewnie opowie się za
Conerym. Osowiście wolę Moora, chociaż pod koniec swojej bondowskiej kariery
był już trochę za stary.
Obserwuj wątek
    • Gość: El Favorro Re: Aktorzy grający Bonda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 00:17
      Hehe, moja opinia będzie niemiarodajna, bo jestem bez reszty zakochany w tym
      cyklu.
      Każdy był na swój sposób świetny.

      Sean Connery - świetnie pasował do swoich czasów, kawał chłopa, ta wymowa, ten
      głos :]

      George Lazenby - był najbardziej spontaniczny (być może wymusiła to fabuła
      filmu) i nie mogę sobie wyobrazić, żeby któryś z nich mógłby lepiej pokazać, że
      jest zakochany w Dianie Rigg. Ale po pierwsze nie za to kochamy Bonda, a po
      drugie, to mój ulubiony film z cyklu, więc mam wypaczoną opinię;

      Roger Moore - najlepszy dżentelmen, największe poczucie humoru (tzn.
      najzabawniejsze odegranie tego co jest w scenariuszu)

      Timothy Dalton - bardzo dobrze, że się pojawił chociaż na te dwa filmy bo
      wreszcie mieliśmy agenta pełna gębą, który skwapliwie korzysta ze swoich dwóch
      zer, będąc w porównaniu z pozostałymi aktorami niemalże mrukiem. Z pozostałych
      nikt chyba szukałby zabójców swojego przyjaciela, Felixa Leitera, tak
      przekonywająco i z taką zimną krwią (z wyjątkiem świetnego teasera z "Diamonds
      Are Forever", w którym Bond wściekle szuka po całym świecie Blofelda, który
      dopiero co zabił mu żonę - w tym jednym filmie przez te kilkadziesiąt
      pierwszych sekund Bonda można się naprawdę przestraszyć);

      Pierce Brosnan - świetnie wygląda, dynamiczny, niepokorny, znowu dowcipkuje -
      nawet z wdziękiem. Potrafi zagrać kryte emocje (The World Is Not Enough).

      No i kto teraz? Daj Boże, żeby to był Jude Law. Na Hugh Jackmana mocno kręcę
      nosem, ale jeśli go wezmą, to trzeba będzie i to zaakceptować.

      Pozdrawiam!
        • Gość: paolo futre Re: Aktorzy grający Bonda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 21:30
          Bardzo lubię Brosnana-idealnie pasuje do tej roli-męski, bezwględny ale ma też
          poczucie humoru. No i kapitalnie wygląda w garniturach. Do tego dochodzi fakt
          że zawsze lubię Bondy współczesne tzn. z nowymi wozami, fajnymi gadżetami w
          typie komórki Ericssona itp.Szkoda że Brosnan nie spełnił swej obietnicy i nie
          zagrał w jeszcze jednym Bondzie po "DAD".

          Jednak moim faworytem jest ROGER MOORE! Tu z czystym sumieniem mogę przyznać że
          bierze się to z sentymentu z dzieciństwa-w latach 80-tych najczęściej oglądałem
          filmy z tym właśnie Bondem.Świetne poczucie humoru, niesamowity dystans do roli
          Bonda ale wcale nie parodiujący tej postaci. I właśnie moim zdaniem jego bon-
          moty były najlepsze. Pamiętam w "The Man with the Golden Gun" tancerka mówi:
          Wydłubałam ze ściany kulę która zabiła Billa i noszę ją w pępku jako talizman! -
          Jestem pewien że Bill byłby zachwycony - odpowiada Roger Moore :)

          Sean Connery na pewno bardzo dobry ale to po prostu nie mój typ Bonda. Na pewno
          zwierzęco męski, też świetnie wygląda w garniturach ale może tamte Bondy wydają
          mi się jednak zbyt stare-pamiętam jakiś gadżet przypominający magnetofon
          szpulowy-masakra. Co nie znaczy że ich nie cenię choć przyznam że wolę nowsze.

          Dalton-przez wiele lat "Licencja na Zabijanie" była moim Bondem nr 1 choć jako
          aktora paradoksalnie zawsze wolałem Moore'a. Dalton bardzo poważny, na pewno
          agent "00" pełną gębą ale Bond to nie tylko agent-to też szarancki facet a
          tutaj moim zdaniem Brosnan był lepszy.

          Za to Lazenby - szkoda słów. To jedyny Bond którego nie obejrzałem nigdy do
          końca! Ale co można powiedziec o facecie znanym wcześniej z reklamy
          czekoladek...
          • Gość: paolo futre Wiek Bondów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 21:51
            Ktoś z przedmówców wspomniał o wieku Moore'a że niby był za stary pod koniec
            kariery. Jako fan serii kiedyś przeanalizowałem odtwórców pod względem wieku w
            jakim zaczynali i kończyli bondowskie kariery.

            Sean Connery zaczął mając 32 lata ale trzeba przyznać że wyglądał dojrzale.
            Ostatniego Bonda zrobił jako 41-latek (nie biorę pod uwagę "Nigdy Nie Mów
            Nigdy" jako konkurencyjnego Bonda).Jak się poniżej okaże jego następcy w tym
            wieku będą dopiero zaczynać...

            Lazenby wystąpił raz i miał wówczas 30 lat co czyni go najmłodszym Bondem
            wszechczasów.

            Moore który zastąpił Connery'ego w rzeczywistości był specyficznym następcą bo
            od Seana był... 3 lata starszy. W pierwszym Bondzie miał 46 lat, w ostatnim aż
            58 i tu nawet ja przyznam że w "Zabójczym Widoku" jego wiek rzucał sie w oczy.

            Dalton debiutował mając 41 lat, zakończył jako 43-latek.

            Brosnan miał 42 lata i wszystko wskazuje na to że zakończył karierę mając lat
            49. Moore się wtedy dopiero rogrzewał :)

            Tu trzeba dodać kilka ciekawych faktów: większość odtwórców roli Bonda miała
            nimi zostać mniej więcej dekadę wcześniej: Moore miał być pierwszym Bondem ale
            był jeszcze telewizyjnym "Świętym", Dalton był rozważany jako następca
            Connery'ego, z kolei w latach 80-tych pewniakiem był Brosnan ale tak jak u
            Moore'a na drodze stanęłą telewizja (Remington Steele).
            Pozdrawiam fanów serii :)
            • Gość: El Favorro Re: Wiek Bondów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 00:40
              Dziękuję za pozdrowienia :]

              Zgadzam się ze wszystkim z wyjątkiem Lazenbyego :] Polubiłem go i już. No, ale
              o gustach się nie dyskutuje.

              Za to, z tego co wiem, Brosnan kończy właśnie kręcenie swojego ostatniego
              Bonda, więc DAD nie jest jego ostatnim.

              A Moore w Zabójczym widoku wyglądał, oj wyglądał staro... w Ośmiorniczce w
              sumie też.

              pozdrawiam!
              • Gość: paolo futre Nowy Bond IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 09:40
                Oj, raczę się tutaj nie zgodzić. Bond nr 21 miał byc kręcony od stycznia 2005 z
                myślą o premierze w listopadzie 2005 (tak samo było z DAD w 2002). Podobno jest
                już scenariusz i nowy wóz Bonda (Aston Martin V8 Vantage) a w wakacje Brosnan
                oświadcza że... rezygnuje. Wówczas pojawiła się ta cała burza medialna z
                następcą (bo trzeba było go znaleźć natychmiast). Przy okazji jesienią MGM
                zostało przejęte chyba przez Sony i jedną z pierwszych decyzji Japońców było
                przesunięcie premiery z 2005 na 2006 rok. A co za tym idzie dużo później zaczną
                się zdjęcia więc z tego co ja wiem-prace nad Bondem 21 stoją w miejscu.

                Polecam stronę zawierającą mnóstwo ciekawostek o wszystkich Bondach oraz serwis
                dotyczący najnowszej części: www.mi6.co.uk/
      • Gość: marecki Re: Aktorzy grający Bonda IP: *.syscomp.pl / *.crowley.pl 26.10.04, 20:12
        fajna opinia. mam nadzieje, ze sie nei obrazisz, ale jude law? wolne zarty.
        osobiscie jestem za gosciem ktory zwie sie clive owen. szczegolnie przypadl mi
        do gustu w reklamowkach bmw (ze szczegolnym naciskiem na "star" z madona) no
        miod malina. zdaje sie ze w najblizszym znow ma wystapic brosnan. i dobrze. jak
        go zatrudniali, to bylem pelen obaw. na szczescie pomylilem sie. a "swiat to za
        malo" i "die another day" byly mistrzowskie. moze wystep dennis richards nie
        specjalny (ale sophie - mistrzostwo), ten gosc co to gral czarny charakter w
        ostatnim tez jakis taki ... sredni.
        troche zmienilem temat, ale cel byl nastepujacy - to czarny charakter decyduje
        o tym jak odbieramy bonda.
      • Gość: Janko Re: Aktorzy grający Bonda IP: 195.205.61.* 27.10.04, 09:43
        Kto teraz? Zauważyłem ciekawą regułę w obsadzaniu roli Bonda, najbardziej
        brytyjskiego z brytyjskich agentów:
        - Sean Connery - Szkot, a nawet szkocki nacjonalista (ostatnio udziela się
        politycznie w szkockich partiach niepodległościowych),
        - George Lazenby - Australijczyk,
        - Roger Moore - urodzony w Londynie, 100% Anglik,
        - Timothy Dalton - rodem z Walii,
        - Pierce Brosnan - Irlandczyk,
        czyli każdy kraj Commonwealth był dotychczas reprezentowany w "Bondach" tylko
        raz!!! (Nawiasem mówiąc, królowa brytyjska nigdy nie składa oficjalnej wizyty
        państwowej w tym samym kraju po raz drugi.) Aby więc zachować tę regułę i oddać
        w ten sposób hołd brytyjskiemu konserwatyzmowi, do czego agent JKM powinien być
        szczególnie predestynowany, następnego aktora należy szukać np. w Nowej
        Zelandii lub Kanadzie ;-)))
        • manitoba_moose Bond z Commonwealthu 27.10.04, 13:52
          :o)
          Strach pomyslec co dalej: po trzech Bondach z Kanadyjczykiem i tyluż z
          Nowozelandczykiem trzeba bedzie się naszukać aktorów z Cypru lub Malty. A
          dalej.... wyobrażacie sobie Bonda Nigeryjczyka lub Kenijczyka? Byłby bardzo
          politycznie poprawny :)
    • konrad.boryczko Re: Aktorzy grający Bonda 25.10.04, 11:56
      Ech, ciezko porownywac. Kazdy z Panow gral (lub przynajmniej staral sie grac)
      Bonda na swoj sposob, uwypuklajac te cechy scenariusza, ktore uwazal za
      stosowne. Moja kolejnosc bedzie taka:
      1. Moore. Absolutny numer 1, szczegolnie w Moonrakerze. W zasadzie tylko jeden
      film, ktory mi sie nie podoba- Osmiorniczka. Cudownie odmlodzony w View to a
      kill.
      2. Jednak Dalton. Wielka szkoda, ze tylko 2 filmy. Zupelnie inny od pozostalych.
      3. Connery. Wymaga przyzwyczajenia, na pewno najwybitniejszy (jako aktor) ze
      wszystkich. Najlepsze filmy: Goldfinger, You only live twice.
      4. Lazenby. Chociaz w zasadzie nie powinien byc w rankigu. Ratuje go sam film,
      moim zdaniem najlepszy scenariusz Bonda (obok Moonrakera). Do tego swietna
      rola... Savalasa:)
      5. Brosnan. Nie lubie i juz. Nie wiem na ile to jest wina samego aktora, a na
      ile beznadziejnych scenariuszy. Jedynie Tommorow never dies moge ogladac jak
      bonda. Pozostale trzy Brosnany to IMO najgorsze filmy serii (z puszczonym w
      ostatni piatek WiNE na czele).
      To tyle
      Pzdr. bondomaniakow
      konrad
      • shellka Re: Aktorzy grający Bonda 25.10.04, 19:28
        kocham tego uroczego szpiega.
        a moim nr 1 jest Brosnan, strasznie go lubie, nie moge wytlumaczyc dlaczego tak
        jest, ale tak juz jest. trudno mi bylo sie przyzwyczaic do Moora ale wedlug
        mnie jest to drugi najlepszy aktor grajacy 007.
        pozdrawiam wszsytkich fanow Bonda. Jamesa Bonda.
      • Gość: Dalton-ista ;-) Re: Aktorzy grający Bonda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 22:57
        Dalton - Fajna mimika, gestykulacja, grał twarzą, nawet utalentowany. Szkoda,
        że poza Bondem grywał rólki firców XIX-wiecznych w gatkach do kolan ;-P. Ale w
        odcinku "The living daylights" był świetny!
        Moore - ucielesnienie lat '70
        Connery - taxamo, ale w latach '60
        Lanzeby - słabo zapamiętałem ;-), fajny i romantyczny, ale "macha" była nie do
        zapamiętania.
        Brosnan - poczatkowo bez wyrazu (twarzy), w korei pn. nieco lepszy (nie
        pamiętam tytułu, bo to JUŻ nie to), ale i sylwetka bohatera.
        To moze tyle na razie?
      • konrad.boryczko Re: Aktorzy grający Bonda 26.10.04, 08:29
        Sorry, ze zapytam, ale co takiego do postaci Bonda wniosl niejaki Brosnan?
        Usiluje wygladac jak Connery, stara sie byc dowcipny jak Moore i reagowac
        zywiolowo jak Dalton. Tylko, ze wszystko to wychodzi mu o polowe gorzej niz
        oryginalom. Moze cos przeoczylem? :))
        Tak na marginesie to wielka szkoda, ze Pierce nie zagral tej roli 8-10 lat
        wczesniej. Jak juz napisano w "Detektywie RS" byl swietny.
        Pzdr.
      • Gość: paolo futre Re: Aktorzy grający Bonda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 07:51
        Nic dziwnego-Ford był głównym dostawcą samochodów do "DAD" jako że jest
        właścicielem marek Aston Martin i Jaguar. Ale najciekawsze jest to że podczas
        pościgu na lodowym jeziorze tak naprawdę wyjęli z Jaga i AM oryginalne silniki
        i skrzynie biegów i do obu wstawili... identyczne silniki V8 Forda. Więc
        tylko "skorupy" z zewnątrz były oryginalne :)
        Ford dostarczył także Thunderbirda którym pod rezydecją lodową podjechała Halle
        Berry.
    • Gość: bawmorda Re: Aktorzy grający Bonda IP: *.ostrowiec.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 08:27
      1. Dalton- za klasę, dystans i szczyptę ironii. Aktorsko też chyba najlepszy.
      2. Moore- za poczucie humoru przede wszystkim ("Czyżbym był żonaty?"-
      zastanawia się, podczas gdy M i Moneypenny dobijają się do niego w środku
      upojej nocy).
      3. Connery- to klasyk według mnie, ale....
      4. Lazenby- smutas, w scenie na ślizgawce prawie płacze (przecież Bond
      nigdy!...). Poza tym, co to za aktor? Chociaż scenariusz faktycznie- jeden z
      lepszych.
      Do Brosnana jakoś nie mogę się przekonać, choć nie wiem dlaczego, w sumie nie
      mam konkretnych zarzutów. Może po prostu jest za nowy?
      Acha- dzięki za zamieszczenie linku, paolo!
    • martadorota2 Re: Aktorzy grający Bonda 26.10.04, 09:17
      Nr 1 zdecydowanie Moore
      Nr 2 również zdecydowanie Brosnan
      Mimo to moim w ogóle ulubionym aktorem jest Connery, ale z czasów już po
      Bondzie, gdzies tak od Imienia Róży. Jak wino im starszy tym lepszy ! ?
    • Gość: otherside Re: Aktorzy grający Bonda IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.10.04, 20:10
      Nie wiem sama, w sumie wszystkie bondy mi się podobały (z tym, że nie oglądałam
      tego z Lazenby). Ostatnio jednak chciałabym powrócić do tych starszych.
      Najrzadziej w telewizji puszczany jest Connery! Chyba najwięcej razy widziałam
      te z Daltonem i Brosmanem. Ostatnio na jedynce są tylko własnie z tym drugim...
      niech nam dadzą Connery'ego! ;-)
    • bd_007 Re: Aktorzy grający Bonda 27.10.04, 11:55
      Witam,

      Też jestem wielkim fanem serii o Bondzie. Generalnie każdy z aktorów jest
      akceptowalny, ale dla mnie najlepszy był Dalton (a "Licencja..." to najlepszy
      film, mógłbym oglądać co tydzień). Dobry też był Moore (choć z filmami różnie
      było, taki "Moonraker" to porażka, Bond to Bond a nie Gwiezdne Wojny, za to
      bardzo lubię "Live and let die").

      Bronsam i Connery są OK, Connery trochę za młody był wtedy. Lazenby jakiś taki
      sztywny, jak dla mnie, niektóre sceny rażą sztucznością.

      pozdrawiam,

      BD
      • Gość: meerkat Jeden aktor-jeden film. Niestety! :-(((((((((((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 13:17
        Za duzo wiem o sprawach bezpieczenstwa panstwa, by sie bawic na bzdurach,
        ktorych tworcy nie zadali sobie nawet trudu by dowiedziec sie na czym polega
        praca wywiadu, nie mowiac o pracy oficerow prowadzych z Dzialu Operacji.

        Agenci NIE robijaja sie po kasynach, NIE zamawiaja Dome Perignon l952, nie
        uwodza pieknych i niebezpiecznych kobiet pracujacych na dwie strony, a juz na
        pewno nie wdaja sie w zadne walki wrecz i nie wymieniaja ognia z wrogiem.

        Dla mnie do strawienia byl tych wzgledow tylko jeden "Bond": czarno-
        bialy "From Moscow with Love" Z Seanem Connery i nieodzalowanymi Robertem Shaw
        i Lotte Lenya.

        Potem zaczeto robic po prostu filmy akcji z coraz wieksza liczba gadgetow i
        efektow specjalnych. Moze to ujsc w rozmaitych Terminatorach, Robocopach, itp.

        Ostatni Bond, na ktory mnie zaciagnieto, to po prostu zenada, i to w dodatku
        oparty na idiotycznej fabule napisanej w czasie, kiedy na temat zakulisowych
        dzialan i mordow Polnocnej Korei mozna bylo przeciez naprawde wiele aktualnego
        powiedziec.

        Co do Brosnana, to zagral on, moim zdaniem, tylko jedna niezla role, w
        szpiegowskim filmie brytyjskim "Fifth Protocol" wraz Joanna Cassidy. Tam jednak
        uwage zwracal, jak zwykle, bezkonkurencyjny Michael Caine, w roli
        podstarzalego, cynicznego agenta MI-5, ktory chce po prostu dotrwac do
        emerytury.

        To torche nie na temat, ale goraco polecam jeden film, ktory mi sie w tym genre
        naprawde podobal. "Tinker, Tailor, Soldier, Spy" oparty na najlepszej powiesci
        Johna le Carre, noszacej ten sam tytul.

        Jest to czarno bialy brytyjski miniserial telewizyjny, ktory mozna jednak kupic
        lub wypozyczyc z wiekszych sieci sklepowych (na 2 DVD).
        W roli glownej, Kontroli, Sir Alec Guiness.
        • konrad.boryczko Re: Jeden aktor-jeden film. Niestety! :-((((((((( 27.10.04, 13:35
          Jezeli ktos szuka w bondach czegos ze swiata rzeczywistego, to Łojezu! :))
          Bond to jest osobny gatunek, w pewnym sensie dla wtajemniczonych (w bondomanie,
          a nie rzecz jasna w swiat szpiegow itd). To trzeba ogladac z mocno
          przymruzonymi oczami.

          BTW nazywalo sie toto "From Russia with love" i bylo kolorowe. Osobiscie za tym
          bondem nie przepadam, chociaz faktycznie, bardzo udany.
          Pzdr.
          • anakinsky Re: Jeden aktor-jeden film. Niestety! :-((((((((( 27.10.04, 14:23
            Osoboscie moja klasyfikacja przedstawia sie nastepujaco:
            1. MOORE - bezapelacyjnie (i klimaty tych filmów)
            2. Brosnan - zdecydowane, wspolczesne podejscie do 007
            3. Connery - lubilem go
            4. Dalton - cos w nim bylo
            5. Lazenby - tylko dlatego, ze w ogole zagral, cjoc to straszna miernota i
            pomylka

            Niemniej jednak wg. mnie nastepnym 007 moze byc tylko Ian McGregor - oby sie
            zgodzil :))
          • manitoba_moose Chyba Brosnan przed Moorem 27.10.04, 14:36
            Niewiele nowego da sie powiedziec po Waszych opiniach. Dla mnie Bondy zaczely
            sie po pierwszych emisjach w TVP po 1989, wiec te wczesne z Connerym byly dla
            mnie nieco za archaiczne. Takze tzw. ''typ meski'' jaki prezentowal Connery byl
            w 1989 juz nieco - dla widza - de mode.
            I stad Seana cenie tez za dojrzale, posiwiale role. Choc przyznac trzeba, ze
            obsadzenie go w ''Imieniu Rozy'' bylo samo w sobie takim dyskretnym zlozeniem mu
            holdu takze za Bondy i mrugnieciem do widza.
            Moore bo to typ łobuzerskiego poczucia humoru, ktory urzeka. Ale - co tez tu sie
            rzeklo - Brosnan gra dialogi z podobnym co Moore rysem, a ja zdaje sobie sprawe,
            ze na wizerunek Moore'a w moich oczach pracuja jego role w widzianym w
            dziecinstwie ''Swietym'' oraz w widzianych dekade temu ''The Persuaders!''.

            Zatem jednak nr 1 to Brosnan - mocno zakorzeniony w latach 90. jako typ meskiej
            urody, ale takze jako agent o umiejetnosciach cenionych w naszej dekadzie [o ile
            w latach 70. robily wrazenie poscigi narciarskie, to w latach 90. - bungee :o) ].

            Wspomniano tu też film ''Ffolkes'', w ktorym Moore lekko kpi z siebie jako
            Bonda. Pewną kontrpropozycją Brosnana wobec Bonda była rola w ''Nocnej Straży''
            - międzynarodowy agent z hiszpańską bródką i przetłuszczonymi puklami włosów :-)
    • Gość: 007 Re: Aktorzy grający Bonda IP: 62.29.137.* 27.10.04, 17:25
      1. Dalton - zwłaszcza w "The Living Daylights". Szkoda, że zrezygnował już po
      dwóch filmach.
      2. Brosnan - najlepszy chyba w "GoldenEye". Na pewno odpowiedni Bond na przełom
      stuleci.
      3. Connery - grał Bonda bardzo dobrze, chociaż zachwyty nad nim jako 007 wydają
      mi się odrobinę przesadzone.
      4. Moore - najpierw trochę za wesołkowaty, potem trochę za stary - grał tę
      postać zdecydowanie za długo.
      5. Lazenby - drewno, chociaż "W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości" to dla
      mnie osobiście chyba najlepszy film z serii (naprawdę) - ale to zasługa
      scenariusza, a nie aktora.
    • Gość: westend Re: Aktorzy grający Bonda IP: *.net-serwis.pl 28.10.04, 22:56
      Jedyny słuszny Bond to dla mnie Connery-twardy facet w ciężkich czasach ;)To
      prawda,że wczesne filmy zalatują teraz myszką, ale w tym tkwi ich urok.Nie było
      przerostu gadżetów na treścią.Teraz natomiast każdy film to ukryta reklama, nie
      zapominając również o co bardzie absurdalnych efektach specjalnych (zwłaszcza w
      DAD - kite-surfing?????).Mam wrażenie,że czegoś tym filmom brakuje,bo jakieś
      takie bezduszne?A może to efekt braku naturalnego wroga. Kiedyś reguły były
      klarowniejsze Wschód-Zachód, zimna wojna, KGB. A teraz to Rupert Murdoch.

      W każdym razie najlepszy jest Connery, chociaż mój ulubiony Bond to "View to A
      Kill" z postarzałym Moorem (też bardzo dobry), ale za to z jednym z lepszych
      czarnych charakterów Maxem Zorinem. I oczywiście Mayday ;)
      • meerkat1 O.K, tylko nie "agent", chyba ze REKLAMOWY!!! :-(( 29.10.04, 00:03
        Kochajcie sobie "Bondy". Ale przynajmniej nie nazywajcie ich filmami
        <szpiegowskimi>. "Filmami sensacyjnymi", czy "kryminalami" tez nie sa.
        Od czasow Moore'a staly sie komediami. Ostatnio- po prostu przydlugimi
        sklejkami reklam roznych produktow.

        A jesli juz John Cleese z braku kasy zgadza sie grac "M", to szkoda ceny
        biletu. Obejrzcie sobie lepiej najnowszego Almodovara.;-)))

        P.S.Kto bedzie najnowszym szwarcharakterem?

        Wydaje mi sie ze politycznie poprawne brokuly nie maja wyboru:
        musi nim byc George W.BUSH! (Osama i jewo komanda odpada;
        muzulmanie nie poszliby na film, a to ogromny rynek!:-)))

        P.S. Wywiad amerykanski ma gadgety, o ktorych Brokulom sie nawet nie snilo!:-)))
    • sztasia moj fawortyt to PIERCE BROSNAN 29.10.04, 15:12
      Moze dlatego jest mi najblizszy poniewaz jestem widzem rzaczej mlodego
      pokolenia...

      Uważam, że jest dotychczas najprzystojnieszym Bondem, co jak wiemy jest w tym
      filmie bardzo istotne :D. Jego mimika i ruchy sa dla mnie wprost klasycznym
      stylem tajnego agenta
    • wakashi Re: Aktorzy grający Bonda 07.11.04, 23:26
      Jeśli o mie chodzi to dla mnie numerem jeden jest:

      Timothy Dalton - zdecydowanie, i podobnie jak któryś(aś) z moich przedmówców
      ( czyń ) ubolewam strasznie że nie zagrał w następnych..
      Jak dla mnie to jest bond po prostu idealny: ani sztywny, ani nachalny w swojej
      nonszalancji - po prostu tajny agent który sie nie obnosi ze swoją arogancją (
      patrz Brosnan ) ani nie ma przyklejonego do twarzy uśmieszku z serii: "wiem kto
      spał dziś z Twoją żoną" ( a la Moore )

      Jeśli chodzi o Georga Lazenby - to ja mówie: niech on lepiej już rzuca
      bumerangiem na swojej ojczystej australijskiej pustyni, bo "W służbie jej
      królewskiej mości" jest w/g mnie najnudniejszym z bondów jakie do tej pory
      zrobiono.

      A co do "Casino Royale" to tam Sir James'a Bonda grał David Niven ( znany
      chociażby ze świetnej roli w "Działach Navarony" ) Choć tak na marginesie to w
      tym zakreconym filmie pojawia sie kilku agentów/agentek 007 ( ale Sir J.Bond
      jest jeden ;) )

      Serdecznie pozdrawiam wszytskich forumowiczów!!!


      • Gość: pirx Re: Aktorzy grający Bonda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 19:36
        Roger Moore! On jest najlepszy. Akurat trwa festiwal jego imienia w Jedynce bo
        ostatnio lecą tylko jego Bondy. To dobrze, bo jest świetny.
        Wczoraj był Moonraker. Super scena:
        Bond szuka Dr Goodhead i zgłasza się pewna pani mówiąc że to ona, Bond
        skonsternowany: Hmmm, kobieta... - Jest pan bardzo spostrzegawczy - odpowiada
        pani doktor.
        Za to lubię Bondy Moore'a. Dużo humoru (choć bez przesady) i świetnie
        sprawdzający się w tej konwencji Moore (w całej swej bondowskiej karierze miał
        mnóstwo takich scenek).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka