Dodaj do ulubionych

"Inwazja barbarzyńców"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 12:08
Widzieliście?
Obserwuj wątek
    • Gość: diuna Re: "Inwazja barbarzyńców" IP: 81.210.22.* 19.01.05, 16:13
      widziałam 3 razy,to jeden z moich ulubionych filmów
      • maira Re: "Inwazja barbarzyńców" 19.01.05, 19:18
        widziałam...
        autentycznie mnie wzruszył i zmusił do zastanowienia
        moim zdaniem jest piękny,obok "Między słowami" najlepszy film,jaki obejrzałam w
        zesżłym roku
        • Gość: bea Re: "Inwazja barbarzyńców" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 20:17
          Tez mam takie odczucia.
          Nie znam "Miedzy slowami" - jakos mi umknal w nawale zajec ;)
          Cos powiesz na ten temat? Nie znalazlam watku o tym filmie :)
          • ignatz Re: "Inwazja barbarzyńców" 20.01.05, 00:17
            Gość portalu: bea napisał(a):

            > Nie znalazlam watku o tym filmie :)

            Bo nie szukałaś :-)
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=10355009&a=10355009
    • ignatz Re: "Inwazja barbarzyńców" 19.01.05, 20:33
      Słabizna. Paru podstarzałych intelektualistów spotyka się i popisując się swoją
      powierzchowną erudycją wspomina jak to było fajnie dawno temu kiedy mogli sobie
      podupczyć do woli.
      • maira "między słowami" 19.01.05, 20:48
        rzecz dzieje się w Tokio,gdzie podstarzały i zblazowany aktor kręci
        reklamówkę.W hotelu poznaje młodą Amerykankę,swieżo upieczoną
        mężatkę,zaniedbywaną jednakże przez męża.Nawiązuje się miedzy nimi nić
        przyjaźni i porozumienia lub nawet czegos więcej...W filmie jest wiele
        niedomówień,kluczowa scena kręcona jest z oddali,nie słychac słów
        bohaterów.Każdy "czuje"ją(tzn ta scenę) inaczej
        niesamowity film...
        • baba2005 Re: "między słowami" 20.01.05, 17:04
          Dziekuje :) Poszukam, moze jest na DVD.
          :)
      • Gość: jaija no wiesz, ignatz... IP: *.elblag.dialog.net.pl 19.01.05, 23:50
        twoje wcześniejsze wypowiedzi były rozsądniejsze:)
        Wcale nie chodzi o dupczenie. Ja z moim chłopakiem i moją kumpelą też lubimy
        gadać takie różne świństwa, ale nie na tym zasadza się nasze pojmowanie świata.
        Czy nie słyszałeś, jak jedna babka mówi, bardzo ładnie, że jej już nie śnią się
        mężczyźni? Czy nie widziałeś tych zapomnianych, porzuconych figur religijnych,
        których nawet ksiądz już nie chce, bo wierni dawno o wierze zapomnieli? Nie
        dostrzegłeś odprysków życia, zawartych między wierszami? To, jak wygląda
        teraz "przyszła inteligencja", czyli młodzież, która ma kompletnie w dupie to,
        że ich wykładowca ich opuszcza, bo idzie umrzeć. I co robią ci ludzie potem. Bo
        ja mam obawy, że ten film bardzo dokładnie prześwietlił każdą sferę naszego
        życia. Do bólu. A ta śmierć może jest od niego wybawieniem, a może jednak warto
        żyć...Chyba jestem za młoda, by mówić o tym, bo, jak powiedział sam Remy,
        młodzi nie szanują życia, dlatego nadają się na męczenników, natomiast starzy
        przywiązują się do niego. Święta prawda, kiedy patrzy się na te zastępy
        dziadków i babć pod przychodniami.
        TEN FILM JEST GENIALNY.
        • ignatz Re: no wiesz, ignatz... 20.01.05, 00:15
          E tam, od razu rozsądniejsze. Po prostu zgodniejsze ;-)
          Z całym szacunkiem, ale sceny, które przywołałaś, sa dla mnie tylko dowodem na
          to jak słaby jest ten film. Starzejący się rezyser (1941r.) nagle przypomniał
          sobie, że przecież nie zawsze go łamało w kościach i postanowił o tym zrobić
          film, wykorzystując wątki poprzedniego dzieła. Grupka ludzi z przestrachem
          stwierdza że nie są niesmiertelni i salwują się ucieczką w czasy które były
          cacy, bo teraz jest be. A ten wątek ze studentami-idiotami - nie rozumiem,
          kretyni, chamy i egoiści to wymysł końca lat 90-tych XX wieku czy jak? 30 lat
          temu wszyscy nic nie robili jeno czyści na duchu cięgiem prowadzili dysputy o
          sztuce i poezji? Ładnie pasuje tutaj cytat z Kazika:
          "Najbardziej mnie teraz wku..a u młodzieży
          To, że już więcej do niej nie należę"
          A ogólnie co do filmu to przypomina mi się żartobliwe powiedzenie mojego ojca:
          W PRL-u było lepiej bo schody były niższe

          I tym optymistycznym akcentem kończę :-)
          Pozdrawiam,
          Ignatz
          • Gość: jaija Re: no wiesz, ignatz... IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.01.05, 00:59
            No wiesz, ignatz... kiedyś studiowali tylko ci, którzy chcieli, których to
            interesowało (np. w PRL-u), bo inni mieli zapewnioną robotę (do czasu ;))i bez
            studiów. I ci, którzy chcieli, naprawdę interesowali się tym, czego się uczą,
            więc też byli mądrzejsi (wyeliminowany element przypadkowy:D:D:D:D).
            Wiesz, naprawdę, jak patrzę na niektórych studentów ( a z bliska patrzę, bo
            sama się uczę), to mi ręce opadają. Zwłaszcza jak posłucham sobie ich gadek w
            pociągach. Mają wszystko w dupie, zależy im na kasie, komórze, zabawie,
            ściągnięciu na egzaminie, na tym, czego się uczą - wcale.
            A FILMU BĘDĘ BRONIĆ JAK LWICA:D:D:D:D:D
            również pozdrawiam, nie zabraniam ci mieć odmiennego zdania. Myślałam jednak,
            że komuś, kto nie lubi Efektu motyla i 21 gramów, ten akurat się
            spodoba:D:D:D:D ale nie będę cię nawracać na Inwazję:D:D:D:D:D
            • ignatz Re: no wiesz, ignatz... 20.01.05, 10:41
              Mimo wszystko mam wrażenie, że brodaty okularnik w wyciągniętym swetrze to mit,
              a odsetek kretynów wśród studentów na przestrzeni dziejów jeśli wzrósł, to
              naprawdę nieznacznie. Tez studiuję (choć już nie powinienem :) i też czasami nóż
              się w kieszeni otwiera jak słucham ludzi na wydziale. Ale może keidyś rozmawiano
              tak samo tylko o czymś innym? Pamięci ówczesnych stduentów nie wierzę, bo
              wiadomo: the grass was greener, the light was brighter, jak to śpiewają Floydzi.
              Ale czekaj, bo dryfujemy z tematem :-)
              Nie martw się, nie będe sie bawić w stadko hien i pdgryzać Twojej filmowej lwiej
              polędwiczki ;-D Mówiąc o nim "słabizna" mówiłem tylko o moim ignatzowym zdaniu,
              nie chciałem generalizować. Ludzie w niemałej liczbie film chwalą, zachwycają
              się nim, chyba nawet jakąś nagrodę dostał - coś w tym filmie jest widocznie. Ale
              albo ja tego nie zobaczyłem, albo sposób pokazania mi się nie podobał. Wolę
              wspomniane już "High hopes" Pink Floydów - ma ładny teledysk :-)
              • kolorka2 Re: no wiesz, ignatz... 20.01.05, 12:17
                co gorsza, ten film przegrał z Miastem Boga - litosci!! Miasto Boga jest filmem
                znacznie, znacznie lepszym pod każdym względem! Kompozycyjnie, scenariuszowo,
                aktorsko; jest o niebo głebszy i mądrzejszy zarówno pod względem problemu jaki
                porusza, jak i w sposobie tego problemu przedstawienia... A Inwazja barbarzyńców
                nagrodzona została chyba tylko dlatego, ze amerykańscy członkowie akademii mają
                kompleks europejskiego intelektualisty i przepraszam za wyrażenie europejskiej
                kultury wysokiej.
                • ignatz Re: no wiesz, ignatz... 20.01.05, 14:12
                  Mam pytanie natury technicznej: nie chciałaś napisać że ten film _wygrał_ z
                  "Miastem Boga"? W pierwszym zdaniu narzekasz że film przegał z "Miastem..." a w
                  drugim chwalisz "miasto..." jako film lepszy. Pogubiłem się :-)
                  Pozdrawiam,
                  Ignatz
                  • kolorka2 Re: no wiesz, ignatz... 20.01.05, 15:06
                    heh, pomyliłam widać z emocji ;) - Miasto Boga oczywiście przegrało z Inwazją
                    walkę o oscara dla najlepszego filmu nieamerykańskiego
              • mallina Re: no wiesz, ignatz... 20.01.05, 17:22
                gnatz napisał:
                > Mówiąc o nim "słabizna" mówiłem tylko o moim ignatzowym zdaniu,
                > nie chciałem generalizować.

                ale sie pomylilam!
                wlasnie myslalam ze Tobie sie ten film pewnie podoba, a tu czytam "ignatzowe
                zdanie" - odmienne od mojego wyobrazenia;-)))))
                • ignatz Re: no wiesz, ignatz... 20.01.05, 17:33
                  Czasami sam siebie zaskakuję :-) A serio to autentycznie myślałem że film mi się
                  spodoba: kanadyjski (lubię ten kraik), żaden kolejny mózgotłuk, siadałem do
                  niego z optymizmem. Raz na jakiś czas postępuję wbrew powiedzeniu Marka Twaina:
                  "oczekując najgorszego dostajesz coś, co nie jest takie złe" i popatrz, nic
                  dobrego z tego nie wynika :-)
                  • Gość: jaija Ignatz IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.01.05, 23:45
                    to jakie filmy się tobie podobają?:D:D:D:D
                    A na marginesie: Miasto Boga jest dla mnie troszkę przereklamowane. Owszem, ma
                    swoją mocną wymowę, ale kiedy pomyślałam o nim tak kilka miesięcy po
                    obejrzeniu, nie miałam sentymentu.
                    • ignatz Re: Ignatz 21.01.05, 05:52
                      No jak to jakie? Dobre! :-)
        • Gość: bea Re: no wiesz, ignatz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 17:11
          Zgadzam sie z Toba w wiekszosci tego, co piszesz. Ten film nie idzie na
          latwizne, jak to zarzuca mu Ignatz. Nie wszyscy studenci wzieli kase za
          przyjscie do umierajacego nauczyciela. A podstarzali przyjaciele bohatera maja
          do siebie dystans - nie skreslaja wspolczesnosci, nie gloryfikuja przeszlosci,
          nie mozna powiedziec, ze nie umieja patrzec na siebie i wszystko/wszystkich
          wokol siebie.
          Film moze nie jest genialny do konca, ale znakomicie pokazal ten wlasnie
          wycinek zycia czlowieka i takze naszej wspolczesnosci.
          :)
          • Gość: jaija bea IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.01.05, 23:41
            jeśli to do mnie, to bardzo mi miło:)
            • filmmix inny film o tym samym 20.01.05, 23:46
              do Polski niestety nie dotarł, pokazywano go na festiwalu w Berlinie i tam
              zachwycił się nim mój znajomy:
              www.farsideofthemoon.com/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka