Dodaj do ulubionych

Słodki drań

29.04.05, 19:31
"Słodki drań" byłby zupełnie innym filmem, gdyby nie było w nim sekwencji z
Księżycem. W filmach jest sporo takich scen, części, które nie mają większego
znaczenia dla fabuły (np scena w pewnym filmie Q.T. z Butchem - Brucem
Willisem w taksówce była chyba tylko po to, żebyśmy się dowiedzieli, że
amerykańskie imiona g... znaczą). Tak samo sekwencji z Księżycem mogłoby
w "Słodkim draniu" nie być - fabule by to nie zaszkodziło - ale filmowi
owszem, bo Allen buduje akcję nie na podstawie ciągu przyczynowo-skutkowego
(choć podobno kręci sceny chronologicznie), ale budując je z poszczególnych
scen, tak jak w życiu (dlatego nie pokazuje aktororm scenariuszy, żeby nie
wiedzieli co będzie później, w życiu też nie wiadomo co będzie później).
Sekwencja, w której Sean Penn realizuje pomysł, by zamiast normalnie
wyjść na scenę, spłynąć na nią na opuszczanym z góry kartonowym księżycu jest
zabójcza, to najlepszy gag filmu.
Jeśli chodzi o strzelanie do szczurów, to Penn robi to tak bezmyślnie,
że stwierdzenie, że jest to metafizyczna autodestrukcja człowieka-szczura
jest nadinterpretacją. Przypomnijmy, że podobnie zabawiał sie Havermeyer w
pewnej książce J.H.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka