Dodaj do ulubionych

Time Machine, The (Wehikuł Czasu) - Recenzja

04.07.02, 22:20
"Boże, rozjebaliśmy księżyc" powiedziałem sam do siebie i prawie z łzami w
oczach przerwałem na chwilę oglądanie filmu. Wróciłem dopiero po kilkunastu
sekundach zadumy. Gdy oglądam film, który przedstawia wizję przyszłości w tak
sugestywny i efektowny sposób jak "Time Machine", to nie pozostaje mi nic
innego jak siedzieć wciśniętym w fotel i z rozdziawioną buzią obserwować
dziejącą się na ekranie akcję. To jest właściwie główny, jeżeli nie jedyny,
atut tego filmu. Efekty specjalne są po prostu bajeczne. Pokazana podróż w
czasie, gdy wszystko zmienia się dookoła bohatera, gdy budowane są miasta, gdy
następują katastrofy, jest po prostu bajeczna. Urzekł mnie również świat
przyszłości w roku 800,000. Rasa myśliwych jest niesamowita. Wymiękłem.

Sam film jest remake'iem dzieła z roku 1960 o tym samym tytule. Pamiętam
jeszcze, gdy jako mały, raptem kilkunastoletni dzieciak oglądałem z podobnymi,
jeżeli nie większymi, emocjami wersję oryginalną w telewizji. Swego czasu było
to jedno z niewielu wybitnych dzieł science-fiction. Mimo, iż film oglądałem
jedynie jeden raz, to pamiętałem go przez wiele lat. Wbił mi się w pamięć
bardzo głęboko, między innymi dlatego, iż byłem bardzo zafascynowany podróżą w
czasie. Wiele godzin spędziłem na rozmyślaniu różnych konsekwencji z tym
związanych. Nie bez powodu również, przez pewien okres, moim najlepszym filmem
był "Powrót do Przyszłości" (a później jego dalsze dwie części).

Ciekawym przeżyciem był powrót do korzeni. Ponowne oglądnięcie tej samej
historii. Nowa wersja mnie nie zawiodła. Jednocześnie, oczywiście i niestety -
nie jest to film wybitny, taki który zapada w pamięć na kolejne kilka lat.
Przede wszystkim sama opowieść straciła już swój blask i wydaje się nadzwyczaj
dziecinna, bajkowa. Z drugiej strony film zbyt bardzo przypomina "Planetę
Małp". Zmienia się jedynie charakteryzacja - ogólna koncepcja jest identyczna.
Na uwagę zasługują jednak ciekawe zdjęcia i kompozycja scenariusza. Dzieło
ogląda się jednym tchem, praktycznie beż żadnych zwolnień. Po kilkunastu
minutach wprowadzenia (geneza wynalezienia wehikułu czasu) film nabiera
niesamowitego tempa i tak już zostaje do samiutkiego końca. Pod tym względem
przypomina dobrze zrealizowany teledysk. Ma to również swoje konsekwencje - w
pewnym momencie pojawia się wątek filozoficzny, jednak niestety zostaje on
porzucony kilkanaście sekund później. Wydaje mi się, że oryginalna wersja
stawiała zdecydowanie większą ilość tzw.: zasadniczych pytań.

Nie zawodzi również aktorstwo. Guy Pierce w roli "szalonego naukowca" wydaje
się być trafionym posunięciem. Jest to zupełnie inny człowiek niż
bohater "Memento", jednak po kilku chwilach zdołałem się przyzwyczaić do jego
nowego wizerunku. Samantha Mumba, wschodząca gwiazda R&B wypadła nawet nieźle.
Nie przeszkadza. Fatalny jest natomiast Jeremy Irons (którego swoją drogą
bardzo lubię i podziwiam) - podobnie jak w wielu innych filmach, w których
powierzono mu jedynie epizodyczne role czarnych charakterów. Nie dali mu
rozwinąć skrzydeł. Trzy kwestie, jedna walka i po występie.

Całość stanowi dobrze zrealizowany film rozrywkowy. 90 minut dobrej zabawy i
podziwiania wspaniałych efektów specjalnych i szokującej wizji przyszłości.
Nic więcej ponadto.
Obserwuj wątek
    • Gość: kpsting Re: Time Machine, The (Wehikuł Czasu) - Recenzja IP: *.new-york-05-10rs.ny.dial-access.att.net 05.07.02, 04:10
      dokladnie... nie jest film bardzo dobry ale calkiem-calkiem
      Jako calosc nie zapada mocno w pamieci ale niektore
      "wizje" sa rzeczywiscie bardzo sugestywne.

      Guy Pearce byl niezly, Morloki bardzo dobre Eloi juz
      mniej (ot, zebrali kilkudziesieciu mulatow i juz)...
      ale Jeremy Irons tez byl bardzop dobry, mial krotka
      role jako uber-Morlok to fakt - ale przedstawil ja
      fantastycznie.

      Ta druga podroz byla niesamowita i rzeczywiscie czulo
      sie jakby przenioslo nie tylko w zupelnie inny czas ale
      i inna przestzen... ale maszyna stala przeciez nadal w
      tym samym miejscu tylko 300,000 lat w przyszlosci. Sama
      sekwencja dzialania maszyny jest, za przeproszeniem,
      zajebista.

      Ciekawe czy ktos pamieta jaka odpowiedz dal Irons
      Pearce'owi gdy ten sie zapytal dlaczego nie moze
      zmienic przeszlosci... hehe ;)
      • Gość: b. Re: Time Machine, The (Wehikuł Czasu) - Recenzja IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 18:50
        Tzn że film przerósł ksiażkę, która zresztą była kiepska.
        • Gość: jacek 2 Re: Time Machine, The (Wehikuł Czasu) - Recenzja IP: *.abo.wanadoo.fr 07.07.02, 16:08
          Film dobrze sie oglada,(dla tych co lubia s-f) choc arcydzielem to na pewno nie
          jest! 27.07.2002 , ukaze sie na DVD , w USA oczywiscie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka