IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 22:33
Czesc. Niedawno ten film pokazano w telewizji (co prawda po 23 ale cóż...)
Podobał mi sie bardzo - aktorstwo, muzyka, wszystko. Zastanowiły mnie
ostatnie słowa w tym filmie. Wypowiada je Virginia Woolf - 'trzeba patrzeć
życiu prosto w twarz, pokochać takie jakie jest, a potem... odejść'. Po czym
pokazane jest samobójstwo pisarki. O co chodzi w tym stwierdzeniu?
Obserwuj wątek
    • ariadna-enta Re: Godziny 08.04.06, 01:58
      Może o to,żeby mieć odwagę pożegnać się z życiem w najlepszym momencie i zabrać
      ze sobą te piękne chwile,których doznajemy, a może ze strachu,ze dalsze życie
      przyniesie same rozczarowania i staje się nie do zniesienia.Chyba każdy może to
      interpretować na swój sposób
      • Gość: on_czyli_ja Re: Godziny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.06, 23:14
        A dlaczego Virginia mówi na końcu do Leonarda 'always the years between us,
        always the love, always the hours...' ?
        • ariadna-enta Re: Godziny 09.04.06, 00:49
          nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie- odpowiedzi należy chyba szukać w życiu i
          twórczości pisarki,która była osobą bardzo wrażliwą na granicy neurasteni i jej
          książki są odbiciem jej trudnego charakteru. Jej twórczość jest chyba
          najbardziej kobieca (niektórzy mówią ,że feministyczna,ale dla mnie to nie to
          samo}. W samym filmie bohaterowie mieli tylko te tytułowe godziny kiedy żyli i
          kochali ,a cała reszta ich egzystencji była tylko dodatkiem do tych godzi
          Wiem,że moja odpowiedż Cię nie zadowoli, ale może ktoś lepiej ci to wyjaśni.
          • Gość: on_czyli_ja Re: Godziny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.06, 15:19
            Wiele czytałem artykułów na temat tego filmu i ksiązki, problem polega na tym
            że niezwykle trudno znaleźć jakąkolwiek głebszą analizę... W każdym z tekstów
            powtarza się praktycznie to samo. Wiem, że każdy powinien interpretować ten
            film na swój sposób, ale chciałbym też poznać przemyślenia kogoś innego...
            Jakby ktoś znał jakiś ciekawy artykuł to prosiłbym o linka.
            • czas.na.sjeste Re: Godziny 10.04.06, 22:02
              Cunningham dokonał fantastycznej rzeczy. Powieść, którą napisał, posługując się
              scenariuszem życia Klarysy Dalloway stała się skomplikowaną, interesującą
              historią dla wymagającego czytelnika. Film- przewyborny. Niestety dawno go nie
              oglądałam.
              Napiszę parę slów swojej refleksji.
              O ile dobrze pamietam przyjaciel Clarissy Richard popełnił samobójstwo. Kilka
              godzin później wybiła północ. Clarissa siedziała na sofie ze swoją niedoszłą
              teściową. Clarissa wiedziala, że śmierć, czy poczucie klęski może skrywać się w
              każdej godzinie życia. Wiedziala, że są zwykłe, pospolite dni i wyjątkowe,
              znaczące, które w jednej chwili potrafią obrócić nasze życie o 180 stopni.
              Wiedziala rowniez, że nieoczekiwanie może pojawić się w życiu pocieszenie,
              którym może "okazać się godzina w tym czy w tamtym miejscu, kiedy nasze życie,
              na przekór wszelkim przeciwnościom i oczekiwaniom, otwiera się nagle przed
              nami, dając to, co zawsze istniało w naszej wyobraźni, chociaż wszyscy z
              wyjątkiem dzieci (a może nawet i one) zdajemy sobie sprawę z tego, że po tych
              godzinach nieuchronnie nadejdą następne, znacznie bardziej ponure i trudne".
              Clarissa wiedziala, że ma następną godzinę, i jeszcze następną.

              Dla mnie fantastyczną rzeczą bylo odkrywanie analogii między Klarysą, a
              Clarissą.Virginia Woolf, chociaż zamierzała, to nie uśmierciła ostatecznie
              Klarysy. Zastanawiałam się dlaczego. Cuuningham zanim napisał Godziny
              przestudiował wszystko, co cokolwiek napisano o Virginii Woolf. Skoro Virginia
              w Godzinach całuje w usta swoją siostrę Vanessę, a ta odwzajemnia jej
              pocałunek, podejrzewam, że kobiety znaczyły dla niej dużo więcej niż mężczyźni.
              Cunningham nie bez celu pisal, że nie był to tak do końca niewinny pocałunek.
              Virginię fascynowały kobiety, może nawet je kochała. Nie mogła więc uśmiercić
              swojej bohaterki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka