IP: *.icpnet.pl 12.02.03, 01:57
Aktorstwo na najwyższym poziomie. Głęboki klimat tej poruszającej
historii sprawia, że nie mamy wątpliwość, iż obcujemy ze sztuką,
a nie kolejnym seryjnym produktem Fabryki Snów. Zdecydowanie polecam!
Obserwuj wątek
    • Gość: MIKI Re: Godziny IP: *.twi.com 12.02.03, 15:20
      NIESAMOWITY FILM, JEDEN Z NAJLEPSZYCH OBRAZOW OSTATNICH LAT...
      ZUPELNIE "NIE-OSCAROWY"........ KONCERT TRZECH AKTOREK- KIDMAN,
      MOORE I STREEP-TRUDNO NAWET OCENIC, KTORA Z NICH JEST NAJLEPSZA.
      PRZEPIEKNA MUZYKA PHILIPPA GLASSA. ABSOLUTNE DZIELO.
    • Gość: maja Re: Godziny IP: *.ptr.net.pl / 192.168.70.* 12.02.03, 18:54
      ja już nie mogę się doczekać! a będzie w Polsce dopiero 28 marca
      • Gość: dodo Re: Godziny IP: 209.226.65.* 12.02.03, 19:02
        napiszcie cos jeszcze pozytywnego, bo moze sie dam przekonac zeby pojsc
        i zobaczyc. wszyscy znajomi kinomani odradzaja na wyprzodki, ze nudy na pudy
        i w ogole flaki z olejem a tu takie dwa pozytywne glosy wiec moze nie jest az
        tak zle? od razu przyznam sie, ze n.k. nie lubie a m.s. jakos mnie ostatnio
        zawiodla w "adaptation" wiec sie nie pale do ogladania. virginia wolf tez nie
        byla nigdy jakas moja ukochana pisarka ale namawiajcie, namawiajcie, moze sie
        dam naciagnac :-)
        • Gość: maja Re: Godziny IP: *.ptr.net.pl / 192.168.70.* 12.02.03, 20:35
          nie, nie namawiajcie, człowiek jest podobny do swoich znajomych
          namówione dodo obejrzy, a potem będzie nam tu narzekać na the hours ;-)
          • Gość: Margo Re: Godziny IP: *.il.sprintbbd.net 13.02.03, 02:34
            Moim skromnym zdaniem "Godziny" to film nieprzecietny i kazdy
            szanujacy sie kinoman powinien go zobaczyc. Nicole ma Oscara na
            100%, jesli ktos jej nielubi (Dodo?), to niech sie nie zraza,
            bo w tym filmie gra zupelnie inaczej niz zwykle. Ed Harris tez
            bardzo dobrze wypadl. Bedziecie zdolowani, ale na prawde warto!
            • Gość: delpioro Re: Godziny IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.03, 00:35
              A niby gdzie wy to oglądaliście
              • yawokim Re: Godziny 14.02.03, 11:49
                Gość portalu: delpioro napisał(a):

                > A niby gdzie wy to oglądaliście

                nie znasz cudownego swiata divx?
    • Gość: wydra26.wp.pl Re: Godziny IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 18:22
      Napiszę absolutnie szczerze. Nie znam cudownego świata dvix i
      filmu nie oglądałem. Niemniej - czekam cierpliwie na 28 marca.
      Powody trzy.
      Kto widział ,,Billy'ego Elliota", ten wie, że na następną
      produkcję tego inteligentnego i wrażliwego Aglika czekać warto.
      Kto miał okazję przekonać się, jak zdolnym kameleonem filmowym
      jest Nicole Kidman i jak duży przestrzał dzieli jej role typu
      Satine a Isabela Archer, ten wie, że "nawet" aktorzy się
      rozwijają.
      Kto czytał "Panią Dalloway", ten wie, że życie i kino to nie
      zawsze rozrywka. A pytanie brzmi: czy mimo niespełnienia znajdę
      szczęście? jak mam nadać sens niepokojowi, gdy mam wszystko a
      nie czuję niczego?
      Kosiński podobno powiedział kiedyś, że kiedy był mały, nie
      wiedział wiele, ale wiele czuł. POd koniec życia miał wiele
      wiedzieć, ale nic nie czuć. Banał? Sprawdzę na premierze.
    • Gość: Grimaldi Trzy historie. Wspolny mianownik. IP: *.dedicado.com.uy 16.02.03, 14:12
      Rewelacja. Produkcja amerykanska, ale sam film ma w sobie cos
      bardzo europejskiego. Wszystkie trzy aktorki sa tak znakomite,
      iz wlasciwie niestosownym byloby przyznac nagrode jedynie jednej
      z nich. Kazda bowiem z trzech, przenikajacych sie i polaczonych
      ze soba historii jest bowiem interpretowana przez jedna z
      aktorek. Kazdy z trzech watkow jest inny -nie tylko poprzez
      narracje, czas czy miejsce- ale wszystkie jednoczesnie sa sobie
      w zwyklym ludzkim wymiarze bardzo bliskie. Wspaniale kino. Film
      porusza w sposob niezwykle subtelny i z ogromnym wyczuciem
      kwestie bardzo intymne. To film, w ktorym seksualna strona zycia
      i odmiennosc z nia zwiazana nie przekresla naszego
      czlowieczenstwa. To film, ktory uczy - i nie chce, zeby to
      zabrzmialo patetycznie- tolerancji. Goraco polecam.
      • Gość: ink Re: Trzy historie. Wspolny mianownik. IP: *.dialsprint.net 17.02.03, 16:36
        W jakim sensie the Hours ucza tolerancji? Tolerancji wobec czego? Przepraszam,
        ale jakos nie dopatrzylam sie watku "tolerancji." A jesli chodzi ci o
        pocalunki miedzy kobietami to nie wiem, czy akurat film stara sie nas
        przekonac, ze nie ma w tym nic "zlego." Moim zdaniem te momenty bliskosci
        miedzy bohaterkami pokazuja co innego, niekoniecznie odmeinna orientacje
        seksualna. Raczej, sa to chwile, gdy tym kobeitaom udaje sie nawizac kontakt
        (krotkotrwaly?) z osoba obok. Dla mnie to nie byly sceny lesbijskie, to byly
        bardzo poruszajace sceny, w ktorych te kobiety przez chwile nie byly tak
        bardzo samotne. (Przynaje jednak, ze publicznosc zlozona w znacznej czesci
        emerytow wydawala odglsy niezadowolenia gdy na ekranie pokazano dwie calujace
        sie kobiety). Nie sadze, ze the Hours to film naklaniajacy do tolerancji, bo
        dla mnie zwiazki miedzy kobietami nie sa abberacja, nie musze ich "tolerowac."

        Nie wiem tez, czy przeslanie filmu jest przygnebiajace tak do konca. Wydaje mi
        sie, ze wrecz przeciwnie - jedna z kobiet nie potrafi odnalezc swojego miejsca
        w swiecie, ale dwie inne bohaterki podejmuja decyzje, by zyc w zgodzie z
        wlasnymi pragnieniami, by choc sprobowac wyrwac sie z zycia, ktore je powoli
        zabija (te decyzje podejmuje tez Richard). Oczywiscie sa to decyzje trudne i
        okupione cierpieniem, ale, jako ze w tym filmie (jak i w zyciu) nie ma happy
        end'u, moze to jedyna rzecz, ktora jako ludzie mozemy zrobic - sprobowac byc
        wolnym?

        Poza tym film urzekl mnie swoja literacka wrecz atmosfera. Slowem, mile
        zaskoczenie.
        • Gość: Grimaldi Re: Trzy historie. Wspolny mianownik. IP: *.dedicado.com.uy 20.02.03, 18:23
          Gość portalu: ink napisał(a):

          > W jakim sensie the Hours ucza tolerancji? Tolerancji wobec czego?
          Przepraszam,
          > ale jakos nie dopatrzylam sie watku "tolerancji." A jesli chodzi ci o
          > pocalunki miedzy kobietami to nie wiem, czy akurat film stara sie nas
          > przekonac, ze nie ma w tym nic "zlego." Moim zdaniem te momenty bliskosci
          > miedzy bohaterkami pokazuja co innego, niekoniecznie odmeinna orientacje
          > seksualna. Raczej, sa to chwile, gdy tym kobeitaom udaje sie nawizac kontakt
          > (krotkotrwaly?) z osoba obok. Dla mnie to nie byly sceny lesbijskie, to byly
          > bardzo poruszajace sceny, w ktorych te kobiety przez chwile nie byly tak
          > bardzo samotne. (Przynaje jednak, ze publicznosc zlozona w znacznej czesci
          > emerytow wydawala odglsy niezadowolenia gdy na ekranie pokazano dwie calujace
          > sie kobiety). Nie sadze, ze the Hours to film naklaniajacy do tolerancji, bo
          > dla mnie zwiazki miedzy kobietami nie sa abberacja, nie musze ich "tolerowac."
          >
          Zle mnie zrozumiala Pani. Naprawde. Film uczy tolerancji W OGOLE. Wobec
          choroby. I niewazne czy to AIDS czy schizofrenia. Uczy tolerancji wobec wyborów
          drugiego czlowieka. I niewazne czy to samobójstwo czy porzucenie przez kobiete
          i matke wlasnej rodziny. Jestem daleka od zaklamanej katolickiej pruderii.
          • Gość: ink Re: Trzy historie. Wspolny mianownik. IP: *.dialsprint.net 20.02.03, 20:58
            Ech, to nie mialo wyjsc tak zlosliwie i agresywnie, przepraszam. Oczywiscie ze
            sie zgadzam, ten film uczy wrazliwosci wobec innych i chyba tez pokazuje, ze
            bycie blisko drugiej osoby jest bardzo trudne...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka