Gość: GG
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
26.02.03, 16:17
facet po prostu zanimowal kiczowate malarstwo beksinskiego.
Fakt, zrobil to bardzo zrecznie, ale jakims cudem udalo mu sie
jeszcze upchnac w tych szesciu czy siedmiu minutach koszmarne
dluzyzny. eksplozja komputerowego efekciarstwa nie przeslania
niestety( bo i przeslonic nie moze) faktu, ze scenariusz
ograniczal sie do jednego( nawiasem mowiac trywialnego) zdania.
calosc wyglada zatem jak przepelnione egzaltacja, podpatrzonymi
dookola modnymi trickami i tandetna ikonografia wypociny
zapalonego fanatyka komputerow, ktoremu mozliwosci i moc
narzedzia przeslonily sam sens pracy.