Gość: barthek
IP: *.acn.pl
10.04.03, 17:27
Już od pewnego czasu te trzy litery - CES - były dla mnie
symbolem maksymalnej niekompetencji i żenującego braku
profesjonalizmu w krytyce filmowej. Tym razem jednak pan "ces"
osiągną swoisty szczyt beznadziei. Szkoda gadać, dziwie się
tylko, że GW jako opiniotwórcze medium ciągle zatrudnia kogoś,
kogo recenzje obrażają inteligencję czytelników, dezinformują i
nawet nie wzbudzają emocji, tylko najwyżej przyprawiają o
mdłości.