IP: *.acn.pl 10.04.03, 17:27
Już od pewnego czasu te trzy litery - CES - były dla mnie
symbolem maksymalnej niekompetencji i żenującego braku
profesjonalizmu w krytyce filmowej. Tym razem jednak pan "ces"
osiągną swoisty szczyt beznadziei. Szkoda gadać, dziwie się
tylko, że GW jako opiniotwórcze medium ciągle zatrudnia kogoś,
kogo recenzje obrażają inteligencję czytelników, dezinformują i
nawet nie wzbudzają emocji, tylko najwyżej przyprawiają o
mdłości.
Obserwuj wątek
    • Gość: JD Re: Gerry ** IP: *.visp.energis.pl 11.04.03, 01:21
      Od jakiegoś czasu zabieram się do napisania tego listu.
      Zajmując się dystrybucją filmową od kilku już lat, jednak
      zdecydowałem się zabrać głos dopiero teraz, bo – co tu dużo
      mówić - bolą mnie te dwie gwiazdki dla filmu Gerry. Nie
      pierwszy raz… Niby nic. Jakie to ma znaczenie? Czyjaś
      subiektywna ocena. Jednak, drodzy Widzowie, ma to znaczenie.
      Nie tylko dla filmu Gerry. Dla Was też.

      Wyobraźcie sobie nas, grupkę ludzi, którzy zajmują się
      dystrybucją kina niekonwencjonalnego. Chcielibyśmy przybliżać
      filmy niekonwencjonalne, bo wierzymy, że właśnie one są w
      stanie inspirować, prowokować dyskusje, kształtować język
      filmu. Wprowadzamy filmu niebanalne nie tylko naszym skromnym
      zdaniem, bo i najczęściej nagradzane również na najważniejszych
      festiwalach filmowych. Opisywane przez najważniejsze światowe
      pisma branżowe. Jasne, że te filmy dzielą. Dla jednych
      objawienia. Dla innych pomyłka. Dla recenzentów Co jest grane
      właściwie zawsze pomyłka (delikatnie mówiąc). Nie jest nam aż
      tak łatwo jakby się to mogło wydawać: sprowadzanie i promowanie
      sztuki filmowej jest ryzykowne: kosztuje, a do tego powinno się
      zwracać. Takie rzeczy robi się raczej z pasji, niż dla biznesu.
      Kiedy wprowadza się film niekonwencjonalny (a więc taki, który
      łamie w jakiś sposób reguły filmowego opowiadania do jakich
      przyzwyczaiło nas kino masowe), liczy się na otwarte umysły
      widzów, na to, że dotrze się do tych, którzy podobnie jak my,
      traktują kino, jako wyzwanie, sztukę otwartą, rozwijającą się,
      poszukującą…

      Wyobraźcie więc sobie teraz nas, dystrybutorów, oglądamy na
      festiwalu Pieśni z drugiego piętra (nagroda jury w Cannes),
      Upały (nagroda jury w Wenecji), Japon (wyróżnienie Złota Kamera
      w Cannes), julien: donkey – boy (film po którego projekcji w
      Wenecji aż wrzało, który Bertolucci uznał za milowy krok w
      stronę nowego kina), Eureka (i znowu nagoda w Cannes). Ta lista
      jest bardzo długa… Te wszystkie filmy zostały znokautowane w Co
      jest grane, co skutecznie odstraszyło widzów w dniu ich wejścia
      do kin. Ocena w Co jest grane była prawie zawsze bezlitosna:
      trzymać się z dala od kina. Film bez sensu. Za długi. Jaki jest
      jego temat? Kim są bohaterowie? O co tu chodzi? Nuda. Aż
      siedzenie boli. Za każdym razem żelazna reguła – jedna, dwie,
      trzy gwiazdki dla filmu niekonwencjonalnego i film ten okazuje
      się klapą. Takie recenzje, jeśli dotyczą filmu komercyjnego
      typu Spiderman, nie są mu w stanie mu zaszkodzić. Jednak, jeśli
      dotyczą filmu niekonwencjonalnego, skutecznie odstraszają
      widzów od kin. Film nie ma nawet szansy na znalezienie swojej
      publiczności. Nawet tej nielicznej. Kiedy raz zdarzyło się, że
      Requiem dla snu zostało docenione przez Co jest grane, film ten
      przyciągnął do kin wielokrotnie większą publiczność, niż
      wszystkie powyższe filmy razem wzięte (a wszedł na takiej samej
      ilości kopii!). Bo Requiem to film wyjątkowy? No tak, ale i
      niekonwencjonalny, bolesny, mocny, intensywny, na swój sposób
      nowatorski. Tak jak i filmy, które wymieniłem powyżej (które
      nie miały szansy znaleźć swojej publiczności).

      Może ktoś powie: każdy ma prawo do swojej skrajnie subiektywnej
      oceny, a już zwłaszcza recenzent Co jest grane. Jasne. Jednak
      pamiętajcie, że recenzje te, pojawiają się w najpoczytniejszej
      gazecie w Polsce i przez to kształtują gusta widzów, ich
      zainteresowania, a przez to przyszły repertuar filmowy w
      Polsce.

      Wydaje mi się, że recenzenci Co jest grane nie doceniają swojej
      siły zwłaszcza w wypadku repertuaru ambitnego. Powinni
      wiedzieć, że w dużej mierze kształtują przyszły repertuar
      filmowy, potrafią siłą opisu i gwiazdek zwrócić uwagę na jakiś
      film, zjawisko, gatunek, inny zaś zniszczyć. Zastanawiam się,
      widząc te dwie gwiazdki przy tak niezwykłym filmie, jak Gerry,
      czy chodzi im o to, byśmy wprowadzali filmy przystępniejsze? W
      których o coś chodzi? O budowie trzyaktowej?. Konwencjonalne? Z
      wyraźnym przesłaniem? Takie przecież też wprowadzamy. Ale czy
      tylko takie mamy wprowadzać?

      A teraz pointa: boli, że Co jest grane nie desygnuje do
      recenzowania filmów niekonwencjonalnych (np. tych, które
      proponujemy w cyklu Nowe horyzonty) krytyka, którego takie
      filmy interesują. Kogoś, kto ma do nich serce. Kogoś, kto
      pasjonuje się sztuką niezależną. Idącą pod prąd.

      I ostatnie skojarzenie. Wyobraźcie sobie, że Gazeta wysyłałaby
      na koncerty Ich troje, Urszuli i Lutosławskiego tego samego
      recenzenta w myśl zasady: muzyka to muzyka. I że ten recenzent
      za każdym razem hołubiłby tylko pewien określony –
      konwencjonalny – gatunek muzyczny, a inny obśmiewał. Kiedy
      pojawiałyby się eksperymenty, muzyka współczesna, minimalizm,
      coś bardziej wymagającego, chlastałby to bezlitośnie pisząc, że
      to nudy na pudy, bez sensu, bez treści. Aż wreszcie skutecznie
      odstraszyłby melomanów od koncertów Warszawskiej jesieni. I
      Warszawska jesień przestałaby istnieć. To właśnie chcę
      powiedzieć. Słowa mają niezwykłą moc. Kiedy się napisze w
      największym dzienniku w Polsce, że coś jest totalną nudą, bez
      sensu i treści, nikt nie ma zamiaru tego oglądać. Nie dziwię
      się. Też bym nie zaryzykował. Filmom, które idą pod prąd nurtu
      komercyjnego, czasem i pod prąd swojego czasu, jak Gerry,
      potrzeba wnikliwej oceny krytyki. Potrzeba sprzymierzeńców.
      Potrzeba uwagi. Inaczej nikt ich nie dostrzeże. I wtedy
      powstanie na ekranach naszych kin następująca opozycja: kino
      komercyjne dla masowego widza, a więc Wojny gwiezdne oraz kino
      ambitne, dla bardzo wymagającego widza, a więc Frida (nic
      pieknej Fridzie nie ujmując...).
      Jakub Duszyński
      GUTEK FILM
      • Gość: konkurencja Gutka Re: Gerry ** list Jakuba / recenzja CES IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.04.03, 14:50
        Na list Jakuba (JD) odpowiedzial ktos - CHRZANISZ - podpisujac
        sie CES, inicjalami autora artykulu. Zdajemy sobie sprawe, ze
        podszyc sie pod p. Cesarskiego mogl kazdy, jednak w zaden sposob
        nie zdziwilby nas fakt gdyby to on sam byl autorem tej jakze
        blyskotliwej repliki.

        Recenzja Gerrego w wykonaniu teksciarza Gazety Wyborczej to
        dokladne odzwierciedlenie beznadziejnego poziomu jakim
        charakteryzuje sie meliniarskie "CHRZANISZ". W ktorym miejscu
        Jakub CHRZANI panie Cesarski!!?? Zdaje sie, ze tak jak w
        przypadku filmu Gerry nie byl pan w stanie objac calosci i
        zdecydowal sie na obslizgla dyskredytacje. HANBA!

        Zainteresowanych powazniejsza krytyka odsylamy do
        ostatniego "KINA" gdzie przeczytac mozna kilka sensownych slow
        dotyczacych filmu - bez proby odnalezienia sensu filmu za
        wszelka cene i co wazne bez gwiazdek.

        Moja babcia, czesto mi powtarzala: nie wiesz co powiedziec - nic
        nie mow..
        panie CESARSKI - nie wie pan o czym jest film - MILCZ PAN!!!!
      • Gość: michlaque Re: Gerry ** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.03, 15:40
        Rozumiem gorycz pana Jakuba i przykro mi czytac takie teksty, jak
        recenzja "Gerry'ego" w ostatnim "Co jest Grane", zwlaszcza, ze slyszalam juz o
        tym filmie duzo dobrego z ust kogos, komu ufam duzo bardziej niz recenzentom
        Wyborczej...
        Chcialabym jednak zwrocic sie do pana Jakuba z troche bardziej optymistycznym
        przeslaniem - wyrobieni widzowie (a za takiego sie uwazam, bywam w kinie okolo
        60-70 razy rocznie) naprawde nie polegaja tylko i wylacznie na recenzji z "Co
        jest Grane"! Czytaja tez KINO, ktore uprawia duzo bardziej obiektywna krytyke
        filmowa, wypytuja znajomych, czytaja doniesienia z festiwali filmowych, sledza
        odbior danych dziel za granica...
        Iloscia gwiazdek w Gazecie kieruja sie chyba bardziej widzowie traktujacy kino
        hobbyistycznie, zastanawiajacy sie, co milego i przyjemnego moznaby obejrzec w
        weekend po tygodniu wypelnionym praca. Czy jesli tacy ludzie trafiliby
        na "Gerry'ego", zacheceni -dajmy na to- czterogwiazdkowa recenzja w Wyborczej,
        nie wyszliby z tego filmu rozczarowani? Bo z tego, co zdazylam sie
        zorientowac, nie jest to dokladnie kino mile i przyjemne. Czy nie jest wiec
        tak, panie Jakubie, ze do jakiegos stopnia postuluje pan rzecz niemozliwa?
        Moim zdaniem recenzenci "Co jest grane" kieruja swoje opinie
        do "mainstreamowej" publicznosci, ktora nie jest chyba docelowa publicznoscia
        festiwalu Nowe Horyzonty...? Oczywiscie nie neguje faktu, ze wobec Nowych
        Horyzontow i innych ambitnych propozycji GutekFilm recenzenci Gazety wykazuja
        malo tolerancji, finezji i zrozumienia, jednakze naprawde nie sadze, ze te
        nieszczesne dwie gwiazdki odstrasza ludzi, ktorzy maja na temat tego filmu i
        calej sytuacji wyrobione zdanie. Innymi slowy nie sadze, zeby wielbiciele
        Warszawskiej Jesieni dali sie zniechecic krytykowi, ktory swe wypowiedzi
        kieruje tak naprawde do fanow Ich Trojga.

        Jedyne chyba, co GutekFilm moze w tej sytuacji zrobic, to skoncentrowac sie na
        utrzymaniu swojej wiernej publicznosci i bombardowac informacjami o swoich
        filmach srodowiska tradycyjnie bardziej otwarte na nowatorstwo w sztuce:
        licealistow, studentow, mlodych profesjonalistow, intelektualistow. Zreszta to
        wszystko jest chyba oczywiste, wiec koncze zyczac powodzenia, utrzymania
        wysokiego poziomu i nieprzejmowania sie idiotycznymi recenzjami.
      • Gość: DOC Re: Gerry ** IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.04.03, 16:31
        No wlasnie. Problem w tym, ze gusta widzow w Polsce ksztaltuje banda
        niekompetentnych, spasionych gburow - ktorzy chyba permanentnie maja okres i
        nie sa w stanie wydobyc z siebie cienia pozytywnego myslenia. W naszym kraju
        to niestety problem daleko bardziej idacy - swiatopoglad sporej grupy Polakow
        jest ksztaltowany wlasnie przez takich ludzi. Krytykanctwo, zgryzliwosc,
        myslenie na "nie", blokowanie inicjatyw, walka z ludzmi, ktorzy staraja sie
        robic cos wartosciowego, epatowanie przez media i politykow glupota itp -
        moglbym tak wymieniac bez konca. Niestety Gazeta Wyborcza coraz bardziej
        wpisuje sie w nurt lansowanej przez politykow (zwlaszcza prawicy, uklon w
        strone panow Lopuszanskich, Kaczynskich, Macierewiczow i Giertychow) negacji
        wszystkiego co nas otacza. Tak trzymac droga Agoro, a podetniecie galaz, na
        ktorej sami siedzicie.

        Ja uwazam, ze Gazeta jest do bani, nudna, nic sie nie dzieje, stronnicza i
        powinna zniknac z rynku - tylko kto to wydrukuje? I tu tkwi sedno. Panowie
        recenzenci - nie cieszcie sie tak swoja wladza nad widzami, bo to krotka
        pilka. Upadek boli...
        • Gość: Greta Doucz sie, doc IP: *.acn.pl 23.04.03, 00:57
          Gość portalu: DOC napisał(a):
          Problem w tym, ze gusta widzow w Polsce ksztaltuje banda
          > niekompetentnych, spasionych gburow - ktorzy chyba permanentnie maja okres i
          > nie sa w stanie wydobyc z siebie cienia pozytywnego myslenia.

          Co ma okres do nadwagi, gburowatości i niekompetencji? I rozumiem, ze tylko
          kobietom-recenzentom sie tu obrywa, tak?
          Popieraj swoje opinie jakimis normalnymi argumentami, a jesli juz chcesz uzywac
          takich prostackich argumentow, to najpierw sie doucz albo sprobuj znalezc
          kobiete, bo marudne i humorzaste jestesmy PRZED okresem (o PMSie slyszal?), a
          nie w trakcie - a jesli sa wyjatki, to zapewne takie, ktore sa marudne
          niezaleznie od cyklu.
      • roody102 Re: Gerry ** 22.04.03, 13:14
        Ja o samym filmie sie juz wypowiedzialem, w innym watku. Wypwiedz moja zreszta
        zbiezna jest z rcenzja CES, ale ja jej nie publikuje w wysokim nakladzie ;-)
        Zreszta widze, ze ten list to reakcja na jakis dluzszy ciag zadarzen, ktorego
        ja tak dokladnie nie sledze.

        Chcialem sie jednak odniesc do tego, co powinni robic recenzeci CJG. Wyborcza i
        CJG trafiaja do masowego czytelnika. Z tej prostej przyczyny, poslugujac sie
        logika rynku, moze wynikac tylko jede skutek - recenzje musza trafiac w gust
        masowy. Jesli czytelnik CJG zawiedzie sie na wskazowkach recenzenta, to w koncu
        odstawi ta gazete. A ze czytelnik przecietny filmow ambitnych nie strawi, to te
        filmy mu sie odradza.

        Owszem, jest to zdrada idealu ksztaltowania gustow przez media na rzecz
        mamony.
        Takie czasy. Dawnom stracil nadzieje, ze to sie zmieni.

        Sam zas poszukuje filmow inaczej. Na przyklad patrze na nazwe dystrybutora.
        Bedzie teraz wazelina, ale co tam - jak Gutek sprowadza jakis film, to ja,
        jesli mam okazje, ide w ciemno. Nawet jesli "Gerry" mi sie nie podobal, wole
        obejrzec ten film, niz "Cos_tam_mana", bo nawet niepodobanie sie tego filmu
        jest doznaniem ciekawszym i bardziej rozwijajacym niz papka, chocby nawet byla
        calkiem porywajaca.

        Tak wlasnie z tym "Gerrym" mam - nie podobal mi sie, ale poswicam mu uwage, bo
        warto. Chocby ten watek - przeciez ta dyskusja jest calkiem wazna, choc moze
        nie sledzi jej z napieciem cala branza ;-)

        Nie przecenialbym wplywu recenzji CJG na Wasz target. Ja nawet nie czytam tych
        recenzji - dowiaduje sie jakos co tam nowego graja w kinach, ale nie czytam. I
        tak dotrze do mnie garsc informacji, ktora pozwoli wybrac. Im mniej wiem, tym
        bardziej intymnie odbieram film. Recenzje, chocby zjadliwe, nie przekonaja
        mnie, zeby ominac film, ktory czyms tam mnie skusil a pozytywne nie wyciagna
        mnie na cos, czego nie chce ogladac. Wyciaganc na taki film moze mnie najwyzej
        jaks ladna znajoma ;-)))

        Co innego, gdybysmy mieli krytykow z nazwiskami, z pozycja, jak to drzewiej
        bywalo. Gdyby byly "Wiadomosci literackie". Gdyby byli krytycy na miare
        "Slonimskiego"! Z taka krytyka trzeba sie liczyc i na takiej podstawie mozna
        wybierac repertuar. A jesli recenzje pisza tasmowo jakies anonimowe osoby, z
        ktorych gustem nie sposob sie identyfikowac pozytywnie czy negatywnie, bo nie
        sposob go nawet okreslic to nie moga byc autorytety ksztaltujace opinie
        powaznyego widza, a przeciez do takiego sa adresowane ambitne filmy. Wasz
        target sam wykona wysilek, zeby do Was dotrzec a potem jeszcze intelektualny
        wysilek, zeby film zrozumiec. Nawet, jesli bez sukcesu, jak ze mna i "Gerrym"
        ;-) I juz sam ten wysilek bedzie dla nich wazny i na tyle cenny, zeby nie
        zalowac kasy, nawet gdy film nie podejdzie. No, moze troche idealizuje, ale ja
        jakos tak mam i mysle, ze nie jestem jedyny. A recenzja z CJG... kto by o tym
        pamietal?! nawet jesli sie z nia zgadzam. Prawde mowiac, nawet bym jej nie
        przeczytal, gdyby nie ten watek!

        Nie widze powodu do robienia scen. Mysle, ze Gutek ma swoja pozycje i nie musi
        sie obawiac recenzji w CJG. Raczej recesja moze Was wykonczyc, bo coraz
        trudniej wysuplac kase na bilety :-(((

        Slowem: olac CJG, chocmy na jakis dobry film :-)

        I pytanie: jak sie konczy Gerry? Czy jeden drugiego dusi?! Prosze mi pomoc!
        Choc nic mi to nie wyjasni, nie pomoze, to chce wiedziec. Moim zdaniem zaciska
        mu rece na szyi... Ale nie pojde drugi raz, zeby sie upewnic :-)))

        Roody
        ___________

        "Oddychasz warszawskim powietrzem
        To zupelnie tak jak ja"
        Partia.
        • roody102 Re: Gerry ** 23.04.03, 09:30
          A propos cen biletow - wczoraj bylem w Warsie na "Monsunowym Weselu" (skad
          inad - fajny film) za 14pln. 14 to jst juz znosna cena, choc w tym kinie (stare
          fotele itd) (mi sie podoba - ma to swoj klimat) powinny byc nieco tansze. Albo
          na przyklad dla studentow znizka do 10pln. I plakaty na uczelniach z
          repertuarem - zaloze sie, ze byloby wiecej takich jak ja, co sie na niektore
          filmy po prostu nie wyrobili na czas i teraz z checia zobacza. Ale poprzednio w
          Warsie zaplacilem bodaj 16 z taki film. 16 to juz w sumie duzo.

          Roody
          ___________

          "Oddychasz warszawskim powietrzem
          To zupelnie tak jak ja"
          Partia.
    • Gość: CES Re: Gerry ** IP: *.murator.com.pl 11.04.03, 09:09
      chrzanisz
      • Gość: michal Re: Gerry ** IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.04.03, 16:33
        ... dobrze "Panie krytyku", tylko po co? Czy zastanawiał się Pan
        kiedyś nad tym po co Pan pisze recenzje filmów, które się Panu
        tak nie podobają, albo po prosytu powiedzmy to otwarcie
        PRZERASTAJĄ Pana?
        1. jeśli dla siebie - proponuję w domu do lustra - można mówić
        co się chce i jak się chce - bez cienia odpowiedzialności za
        swoje słowa.
        2. jesli po to by dać upływ własnym zyciowym frustracjom -
        proponuję tłuc talerze, uprawiać boks, niezłe też jest po prostu
        bieganie...
        3. dla pieniędzy.. - to chyba marny grosz ?!
        4. jesli dla nas - to niech Pan lepiej nie pisze!!

        jeśli jest jakiś inny powód o którym nie wspomniałem... to
        właściwie też czytaj radę w pkt.4.

        pozdrawiam
        m.
    • Gość: Krzysztof Re: Gerry ** IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.04.03, 15:38
      Brawo Jakub.Panowie recenzenci nie wykazuja nawet odrobiny
      profesjonalizmu ogladajac filmy we fragmentach,lub na pirackich
      kopiach.W sytuacji gdy ludzie nie chodza do kina oni robia
      wszystko,zeby ich dodatkowo zniechecic.Gangi Nowego Jorku
      dostaly rowniez dwie gwiazdki od czlowieka , ktory zajmuje sie
      video.Moze to jest pomysl, zeby zaprzestac kupowania Gazety
      piatkowej przez kilka tygodni a wtedy ktos na gorze pomysli
    • Gość: DOC Re: Gerry ** IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.04.03, 16:33
      No wlasnie. Problem w tym, ze gusta widzow w Polsce ksztaltuje
      banda niekompetentnych, spasionych gburow - ktorzy chyba
      permanentnie maja okres i nie sa w stanie wydobyc z siebie
      cienia pozytywnego myslenia. W naszym kraju to niestety problem
      daleko bardziej idacy - swiatopoglad sporej grupy Polakow
      jest ksztaltowany wlasnie przez takich ludzi. Krytykanctwo,
      zgryzliwosc, myslenie na "nie", blokowanie inicjatyw, walka z
      ludzmi, ktorzy staraja sie robic cos wartosciowego, epatowanie
      przez media i politykow glupota itp - moglbym tak wymieniac bez
      konca. Niestety Gazeta Wyborcza coraz bardziej wpisuje sie w
      nurt lansowanej przez politykow (zwlaszcza prawicy, uklon w
      strone panow Lopuszanskich, Kaczynskich, Macierewiczow i
      Giertychow) negacji wszystkiego co nas otacza. Tak trzymac
      droga Agoro, a podetniecie galaz, na ktorej sami siedzicie.
      Ja uwazam, ze Gazeta jest do bani, nudna, nic sie nie dzieje,
      stronnicza i powinna zniknac z rynku - tylko kto to wydrukuje?
      I tu tkwi sedno. Panowie recenzenci - nie cieszcie sie tak
      swoja wladza nad widzami, bo to krotka pilka.
      Upadek boli...

    • Gość: Matador Re: Gerry ** IP: *.visp.energis.pl 11.04.03, 22:39
      Zgadzam się, Panie Jakubie,chylę czoła dla Waszych odważnych
      wyborów. Budujcie kontakt bezpośredni z nami, widzami,
      komunikujcie się przez listy wysyłane emailem do nas, przez
      specjalne imprezy dla waszej wiernej publiczności, na tow
      ydawajcie kasę, a nie na wielkie plakaty i kampanie w mas
      mediach. Wydajcie tą kasę by dotrzeć do kilku tysięcy lojalnych
      wiudzów. Np. może wydawajcie jakąś gazetkę? Albo miejcie dobrą
      stronę www. Może macie jakąś ale nawet jej nie reklamujecie na
      plakatach. Olejcie krytykę. Komunikujmy się bezpośrednio ze
      sobą bez jej pośrednictwa. Zostawiam swojego maila: Mata@wp.pl
      • Gość: ola Re: Gerry ** IP: *.chello.pl 12.04.03, 13:56
        Zgadzam się absolutnie z Matadorem. WAsze wybory filmowe są bardzo ciekawe,
        odważne. Olejcie pismaków typu Cesarski z "Co Jest Grane". Spróbujcie jeszcze
        bliżej współpracować z pismami, które rozumieją "wasze " filmy( wiem, że jest
        ich mało, z pismami internetowymi, organizujcie więcej specjalnych imprez i
        pokazów w kinie Muranów dla swoich wiernych widzów, kontaktujcie się z nimi
        przez e-maila. W końcu powinniście zacząć wydawać własne pismo (może
        kwartalnik?, może miesięcznik?). Może publikować wywiady z reżyserami
        trudniejszych filmów, fragmenty recenzji z zagranicznej prasy (np. aż proszą
        się japońskie recenzje EUREKI czy większy materiał o JAPON).
        Nie do końca rozumiem po co potrzebne są słupy plakatów do GERRY`EGO? Po co
        reklamówka w RMF ( albo Radio ZeT ?), gdzieś przypadkiem słyszałam. Musicie
        mieć bliższy kontakt z tymi, którzy oglądają wybierane przez Was filmy. To nie
        jest krytyka tylko chęć pomocy. Trzymam kciuki iżyczę powodzenia.Ola
    • Gość: lika77@wp.pl Gerry - coś w rodzaju testu projekcyjnego... IP: *.stream.pl 12.04.03, 23:01
      Pozwolę sobie nie zgodzić się ze spłaszczającą opinią CES'a.

      Wczoraj byłam na premierze filmu "Gerry", kompletnie nic nie
      wiedząc o tym tytule (co praktycznie mi się nie zdarza).
      W trakcie oglądania - pewnego rodzaju zdziwienie (jest to bardzo
      nietypowy film... bądź jak ktoś woli, "niezależne kino"). Tu
      wcale nie dba się o zbytnią "autentyczność" obrazu (po tylu
      dniach wędrówki w takich warunkach można dawno mieć
      spierzchnięte usta, brudne włoski, być "spalonym" przez słońce,
      a w nocy odczuwać chłód), lecz pewnie wcale nie o to tu chodzi...
      Piękne zdjęcia! – lecz to odrębny temat.
      Po wyjściu z kina - resztki zdziwienia oraz krótka wymiana zdań,
      czy ktoś coś z tego wszystkiego zrozumiał... i odstawienie
      tematu.
      Chyba jednak ten film jest z opóźnionym zapłonem...

      Dopiero następnego dnia zaczęłam zastanawiać się nad „Gerry'm",
      szukając odpowiedzi na postawione sobie pytania... Jest coś
      niesamowitego w tym filmie, jednakowoż, nie można jednoznacznie
      go polecić,
      żeby później ta druga osoba nie miała pretensji. ;o)
      Jest to rzeczywiście wystawianie widza na próbę.
      Nie chodzi nawet o to, czy jest się "wybrednym" widzem, czy
      tym "niewybrednym". ;) To coś innego.

      Mi osobiście ten film przypomina test projekcyjny - kiedy
      treści, które się zobaczy oraz interpretacja całości zależą w
      sporej mierze od tego, co ma się w środku, w sobie samym. Racja,
      że w "Gerry'm" jest tyle niedopowiedzenia, że pozostaje sporo
      miejsca do własnej interpretacji i dookreślenia.
      No i coś niepokoi... jeszcze nie wiem co... Nadal szukam
      odpowiedzi na wiele pytań, związanych z tym filmem...

      Coś w tym jest, skoro nigdy nie pisuję swoich "recenzji". ;o)
      • nefil Re: Gerry - coś w rodzaju testu projekcyjnego... 13.04.03, 18:11
        Gość portalu: lika77@wp.pl napisał(a):

        > Pozwolę sobie nie zgodzić się ze spłaszczającą opinią CES'a.
        >
        > Wczoraj byłam na premierze filmu "Gerry", kompletnie nic nie
        > wiedząc o tym tytule (co praktycznie mi się nie zdarza).
        > W trakcie oglądania - pewnego rodzaju zdziwienie (jest to bardzo
        > nietypowy film... bądź jak ktoś woli, "niezależne kino"). Tu
        > wcale nie dba się o zbytnią "autentyczność" obrazu (po tylu
        > dniach wędrówki w takich warunkach można dawno mieć
        > spierzchnięte usta, brudne włoski, być "spalonym" przez słońce,
        > a w nocy odczuwać chłód), lecz pewnie wcale nie o to tu chodzi...
        > Piękne zdjęcia! – lecz to odrębny temat.
        > Po wyjściu z kina - resztki zdziwienia oraz krótka wymiana zdań,
        > czy ktoś coś z tego wszystkiego zrozumiał... i odstawienie
        > tematu.
        > Chyba jednak ten film jest z opóźnionym zapłonem...
        >
        > Dopiero następnego dnia zaczęłam zastanawiać się nad „Gerry'm",
        > szukając odpowiedzi na postawione sobie pytania... Jest coś
        > niesamowitego w tym filmie, jednakowoż, nie można jednoznacznie
        > go polecić,
        > żeby później ta druga osoba nie miała pretensji. ;o)
        > Jest to rzeczywiście wystawianie widza na próbę.
        > Nie chodzi nawet o to, czy jest się "wybrednym" widzem, czy
        > tym "niewybrednym". ;) To coś innego.
        >
        > Mi osobiście ten film przypomina test projekcyjny - kiedy
        > treści, które się zobaczy oraz interpretacja całości zależą w
        > sporej mierze od tego, co ma się w środku, w sobie samym. Racja,
        > że w "Gerry'm" jest tyle niedopowiedzenia, że pozostaje sporo
        > miejsca do własnej interpretacji i dookreślenia.
        > No i coś niepokoi... jeszcze nie wiem co... Nadal szukam
        > odpowiedzi na wiele pytań, związanych z tym filmem...
        >
        > Coś w tym jest, skoro nigdy nie pisuję swoich "recenzji". ;o)
        Likka, przekonalas mnie- ide obejrzec Gerryego!


        • anutka1 Re: Gerry - coś w rodzaju testu projekcyjnego... 26.04.03, 18:15
          Fantastyczny film - oglądając go śmiałam się razem z
          bohaterami ,płakałam ,czułam wiatr i ciepło ogniska ,szczęście i
          nieszczęście...Film odzwierciedla dużo życia ,mimo że nie pokazuje
          małżeństwa,kochanków,zdrady czy temu podobnych rzeczy.

          Zdjęcia-co tu dużo mówić kto zobaczy ten wie że są rewelacyjne.
          Szczerze polecam film tym którzy chcą odpocząć od wielkich szumnych filmów
          (oscarowych nieraz).

          Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka