Gość: Piotr Grosman
IP: *.dami.pl / 192.168.0.*
29.04.03, 15:05
To film o dziewczynie, która spotyka mężczyznę, uznaje go za
fascynującego faceta, zostaje jego kochanką. Potem żoną.
Mężczyzna zdradza skłonności sadystyczne, dziewczyna zachowuje
się jak masochistka. Sadomasochizm ujawnia się przede wszystkim
w scenach erotycznych. To kazanie o moralności na tle
malowniczych pejzaży górskich, przeplatane obrazami Adama i Ewy
(tutaj Ewa ma na imię Alice), który są nadzy, ale nie stoją
zawstydzeni pod Drzewem Wiadomości Dobrego i Złego jak w słynnym
drzeworycie Albrechta Dürera.
Alice Loudon (Heather Graham) dorastała na nizinach Indiany.
Była typowym mieszkańcem nizin. Jej matka się nie odzywała, a
ojca nawet nie znała. Szczerze mówiąc niewiele pozostawiła za
sobą (dosłownie żadnej rodziny, licznych przyjaciół), kiedy
wyjechała do Londynu. Pierwsze pół roku gryzła ją samotność,
potem poznała Jacke'e (Jason Hughes). Kochała swobodę jaka
panowała między nimi. Zawodowo projektowała strony internetowe
dla korporacji, Jake był inżynierem (tunele, mosty, takie
rzeczy). Jake bilet do metra trzymał w portfelu, który dostał
mając 12 lat. Pewnego razu w drodze do pracy Alice chcąc przejść
na drugą stronę ulicy, włącza przycisk dla pieszych
przyśpieszający pojawienie się zielonego światła na sygnalizacji
świetlnej równocześnie z tajemniczym mężczyzną (Joseph Fiennes)
i oboje spoglądają sobie w oczy. Jego urokowi i tajemniczości
Alice nie potrafi się oprzeć. Od tej chwili zaczyna się cała
akcja filmu. Alice zobaczyła na wystawie księgarni zdjęcie owego
mężczyzny. Zdjęcie promowało książkę, w której on był bohaterem,
ale jej nie napisał. Jest himalaistą, nazywa się Adam Tallis i
podobno uratował podczas górskiej wspinaczki sześć osób. Jednak
na jego oczach zginęli też ludzie, m.in. jego była dziewczyna.
Zaczyna się burzliwy romans z nieznajomym. Alice odrzuca stare,
bezpieczne życie, odchodzi od Jeke'a, który zaczyna palić jak
smok, dla szalonej, przekreślającej wszystko namiętności. Nie
mogła w to uwierzyć, wsiadła z nim do samochodu. Zamieszkała u
niego. Miała kogoś, kto ją kochał, a porzuciła go dla fajnego
seksu. Aż któregoś dnia gdy złodziej wyrywa jej torebkę, do
akcji wkracza Adam i o mały włos nie zabija bestialsko
napastnika. Wtedy przy budce telefonicznej Adam oświadcza się
Alice. Zostają małżonkami. Alice porzuciła rozsądek, pozwoliła
by to Adam decydował, kiedy może oddychać wolnością, a kiedy
nie. Poznaje pełną niepokoju siostrę Adama, Deborah Tallis
(Natascha McElhone). Alice odkrywa drugie oblicze swojego
małżonka, że ma on skłonności do agresji. Ale czy to już koniec
listy jego tajemnic?
Romans Alice i Adama należy traktować jako wariację na temat
głośnych w swoim czasie i szokujących śmiałością scen
erotycznych filmów: "Ostatnie tango w Paryżu" Bernardo
Bertolucciego, "9 i pół tygodnia" Adriana Lyne czy "Dzika
orchidea" Zalmana Kinga. Adam traktując swoją partnerkę jako
obiekt uprzedmiotowionego seksu - wyrafinowanych gier
erotycznych swoją namiętnością oślepił Alice tak bardzo, że ona
przeoczyła jego ślady przeszłości. "Znasz tę historię, że każdy
człowiek został złamany na pół i całe życie szuka drugiej
połówki? Ty jesteś tą połówką" - mówi Adam do Alice. Adam jest
jakby istotą nie z tego świata. Miał w przeszłości jakieś
niewyjaśnione romanse.
Chiński reżyser filmu Kaige Chen, laureat Złotej Palmy na
festiwalu w Cannes za dramat "Żegnaj, moja konkubino", od
początku podkreśla, że świat Alice (jej przyjaciół) i świat
Adama (jego przyjaciół) bardzo się różnią od siebie. W pierwszej
scenie filmu widzimy Alice wychodzącą z domu do pracy, nieco
zatłoczonego różnymi przedmiotami, pion dominuje w wynajętym
mieszkaniu Alice i Jake'a oraz mieszkaniu siostry Adama -
Debory. Pokoje wąskie, lecz ciasne, zastawione meblami. Właśnie
pion jest cechą charakterystyczną niby normalnego życia
miejskiego, które się zdegenerowało. Za to świat Adama jest
panoramiczny. Jego mieszkanie jest przestrzenne i puste. Są tu
okna szerokie i niskie, niski stół, dziwaczne łóżko. Nie widać
gazet, ani książek. Adam żyje w próżni, a jego pomysły tracą
kontakt z rzeczywistością. Można się spodziewać, że doprowadzą
go do katastrofy. I rzeczywiście. Wymyślając coraz to silniejsze
środki podniecające w aktach seksualnych, doprowadza do furii
Alice. Zdegenerowana normalność została zastąpiona przez zdrową
nienormalność; przez świat fantazji, wykreowany w wyobraźni.
Lecz wyobraźnia zawiodła i nagle okazało się, że Alice poniosła
wszystkie konsekwencje decyzji, aby z nim być. Warunki jej życia
niosą zagładę wszelkim wartościom ludzkim. Upadek
współczesności - taką wizję kończyły nieraz filmy Ingmara
Bergmana, Akiry Kurosawy, Alfreda Hitchcocka. Amerykańskie kino
wydawało się bardziej optymistyczne. I oto ten okrutny pesymizm.
Odkąd w 1998 roku Joseph Fiennes zagrał tytułową
rolę "Zakochanym Szekspirze", wystąpił w pięciu filmach - "Urok
mordercy" jest jego szóstym filmem. Grając w nim w pewnym sensie
mężczyznę znikąd, niewiele rozumie z sytuacji w jakiej się
znajduje, i może dlatego trudniej jemu udźwignąć ciężar sukcesu
i powodzenia wśród dziewczyn. Tak jakby bał się sławy swojego
uwodzicielskiego bohatera. Jest to przecież mężczyzna fatalny,
przynoszący nieszczęście swoim partnerkom. Jego wyraz twarzy
jest osobliwy, jakby przerażony neurastenią, nieuleczalną
chorobą duszy, działającą na otoczenie jak narkotyk. Heather
Graham natomiast dosyć ciekawie odgrywa rolę nierozsądnej
dziewczyny, cokolwiek nostalgiczną, budzącą zainteresowanie.
Chciałaby wycofać się z nieudanego związku, szuka zapomnienia w
ramionach nieznajomego, łudzi się, że być może, z jego pomocą,
zacznie u jego boku nowe atrakcyjne życie. Heather Graham gra z
przekonaniem i ma swą porażkę niemal od początku pojawienia się
na ekranie, które wnosi klimat nostalgii, czegoś nierealnego,
jak "białe damy" snujące się po zakamarkach zamku; pozbawiona
już sił witalnych, niepokojem zarażająca otoczenie.