Gość: Sly IP: *.pai.net.pl 04.04.07, 20:14 Nie wiedziałem, że w tym roku Wielki Czwartek przypada w środę... ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: pablo_xyu Re: Umarł i żyje IP: *.dip.t-dialin.net 04.04.07, 23:03 Wielki Czwartek zaczyna się w Polsce od dwoch lat drugiego kwietnia. Nie zauważyłeś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aśka Umarł i żyje IP: 195.205.147.* 05.04.07, 08:35 Faktycznie, żenująca pora na taki film. Chętnie bym go obejrzala, ale godz. 14 to pora, gdy większość ludzi jest w pracy/szkole. Ale cóż, zwykła praktyka TVP... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Umarł i żyje IP: 212.191.69.* 05.04.07, 11:35 Zgadzam się z przedmówczynią, czas emisji jak zwykle trafiony w dziesiątkę! Szkoda słów... Odpowiedz Link Zgłoś
justyska.s Re: Umarł i żyje 05.04.07, 15:00 Sprzątałam mieszkanie i włączyłam sobie telewizor dla towarzystwa. Przypadkiem trafiłam na ten dokument - fantastyczny! Sprzątanie musiałam przerwać, bo filmu nie da się nie obejrzeć. Co do pory - rzeczywiście, TVP ... nie popisała się. Odpowiedz Link Zgłoś
justynka38 Re: Umarł i żyje 05.04.07, 17:11 Od jakiegoś czasu zajmuję się tematem śmierci.Zwyczaje i obrzędy związane z pogrzebami itd. znam,lecz nie z autopsji,a z książek.W wielkim mieście śmierć odbywa się najczęściej w szpitalu,a nieboszczyk nie ma prawa przebywać w mieszkaniu w bloku.Z tym większym zachwytem oglądałam film Szumowskiej.Cieszę się,że w niektórych miejscach Polski wciąż kultywowana jest tradycja "dobrego umierania".Wiem jednak,co napawa smutkiem,że takich miejsc jest coraz mniej.Klikakrotnie podkreśla sie w filmie,że omawiane obrzędy odchodzą w niepamięć.Młodzi boją się śmierci,nie chcą o niej mówić,wypierają ją ze swoich myśli - co,niestety, jest wiadomym znakiem czasów.Ostatnio byłam na pogrzebie i mogłam zaobserwować zjawisko "odwrócenia śmierci".Godzinę przed mszą firma pogrzebowa dostarczyła zamkniętą trumnę z nieboszczykiem do kościoła.Wcześniej owa firma zabrała zmarłego ze szpitala,umyła go i ubrała oraz zajęła się organizacją pogrzebu.W kościele nastała niepokojąca cisza.Nikt nieboszczyka nie żegnał,rodzina skrzętnie ukrywała swój ból.Na szczęście dwie starsze kobiety zaczęły na głos odmawiać różaniec.Po mszy nastąpił przemarsz na cmentarz - ponownie w przeważającej części w ciszy.Wszelkie próby zaśpiewania jakiejkolwiek pieśni pogrzebowej kończyły się fiaskiem,ponieważ nikt nie znał "repertuaru".Po krótkim pogrzebie nikt nikomu nie składał kondolencji,dalsi znajomi szybko odeszli,wrócili do swoich zajęć.Rodzina natomiast zasiadła do stołu.Trudno to jednak nazwac stypą,gdyż wszyscy unikali rozmowy na temat zmarłego i śmierci.Mam wrażenie,że starano się mówić o czymkolwiek,byleby jak najszybciej wymazać smutne zdarzenie z pamięci. Tak wygląda polska miejska rzeczywistość.Refleksja nad śmiercią istnieje,ale gdzieś na marginesach życia społecznego.Ludzie nadal cierpią z powodu śmierci,ale w ukryciu i osamotnieniu.Kiedyś w przeżyciu śmierci bliskiego pomagała wiara,wspólnota i obrzędy.Dzisiaj w zamian mamy firmy pogrzebowe i cały przemysł funeralny. Zainteresowanych zwyczajami związanymi ze śmiercią odsyłam do prac z początków XX wieku:H.Biegeleisena "Śmierć w obrzędach,zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego" oraz A.Fischera "Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maritchka Re: Umarł i żyje IP: *.pools.arcor-ip.net 05.04.07, 19:26 tych starych obrzedow juz i tak nic nie uratuje przed zniknieciem (stety albo niestety) ale przeciez chodzi po prostu o inne spojrzenie na smierc o odwazne zaakceptowanie ze jest ona czescia zycia (tak jak to jest w buddyzmie) a nie nasladowanie starych pan ze wsi (dla ktorych mam nota bene duzy szacunek) pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Umarł i żyje 16.08.07, 23:27 justynka38 napisała: > Po krótkim pogrzebie nikt nikomu nie składał > kondolencji,dalsi znajomi szybko odeszli,wrócili do swoich zajęć > Tak wygląda polska miejska rzeczywistość. Bodaj na dwóch pogrzebach wielkomiejskich zaobserwowałem następującą sytuację: jest już po uroczystościach, rodzina i bliżsi znajomi przed bramą. Ostatnie rozmowy, ostatnie wyrazy współczucia przed jazdą do domu... W tym momencie wdowa daje delikatnie znak którejś z towarzyszących kobiet i odchodzi w jej towarzystwie kilkanaście kroków na bok, pod mur cmentarza; tam - z twarzą wciąż zasłoniętą welonem, tak jak na samym pogrzebie - podnosi spódnicę, kuca i załatwia się na chodnik, na widoku rodziny i ludzi zupełnie obcych. Nie wiem, czy nie byłem w tym momencie świadkiem narodzin nowego elementu rytuału pogrzebowego - symbolicznego pozostawienia za sobą przeszłości, której żadna siła nie wróci. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel3891 Re: Umarł i żyje 05.04.07, 19:59 ogladalem. caly czas powtarzali 'czego tu sie bac' ale troche tam lęku bylo w nich, szczegolnie tego ze zostanie samo ktores z nich. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudaprawdziwa Umarł i żyje - jeszcze jeden dobry tekst 07.04.07, 06:05 p. Sobolewskiego. Faktycznie temat wazny, sam w sobie, na koncu ziemskiej drogi kazdego z nas jest smierc, tyle ze dzisiejsza kultura z "rozowymi okularami" jakby bardzo potrzebowala uwolnic ludzi nie tylko ciezaru winy (grzechu) i ciepienia, ale tez smierci, jakby chciala unieobecnic smierc, kompletnie oddzielic ja od zycia. Warto siegac do tego co jeszcze trwa, chocby i w szczatkowej postaci i co bylo chyba jednka jakims naturalniejszym, madrzejszym i odwazniejszym przezywaniem smierci - jak sadze. Gdybym kiedys miala wybor, to wole byc nieboszczka wsrod swoich niz nawet w najlepszym domu pogrzebowym. Szkoda, ze profesjonalizacja zycia wkracza takze do obrzedu chowania zmarlych i zamiast bliskich - obcy "troszcza sie" o "pozegnaenie" odchodzacych juz na zawsze i ze to tylko rutynowa, platna praca. Zaluje, ze filmu nie obejrze. paskuda.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K .P Umarł i żyje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 21:51 Kiedy czytałam artykuł w Gazecie nie widziałam ,że tak szybko przyjdzie mi się zetknąć z śmiercią. Zmarła bliska osoba aja nie potrafiłam pomóc jej rodzinie w przeżyciu ich bólu.Moja babcia chodziła oddawać ostatnia posługę swoim śpiewem i modłami ,ja niestety nie byłam zainteresowana takimi uroczystościami.Teraz mam 50 lat i coraz częściej bywam na pogrzebach. W miastach widać pośpiech ,strach ,ale powstającą już zakłady w których zwłoki wystawia sie na czuwanie w dniu poprzedzającym pochówek .Brakuje tylko płaczek ludzi którzy pomogą rodzinie wypłakać swój ból.Żałuje że nie mogłam oglądać filmu ,mam nadzieje że jeszcze będzie nadawany o lepszej porze. Odpowiedz Link Zgłoś