Gość: KUBA
IP: *.czerniakowska.pl / 192.168.2.*
27.05.03, 22:45
Strasznie przepraszam, ale właśnie wcisnął mi się ENTER. Do rzeczy. Powiem od
razu, że "Reaktywacja" jest o niebo lepsza niż pierwsza część. Dlaczego?
Oto powody. W "Rea.." Wachowscy zostawili niesamowitą ilość niedomkniętych
drzwi. Już wyjaśniam o co chodzi. W pierwszej części, była w zasadzie jedna
tajemnica (która zresztą dość szybko została wyjawiaona)- oto żyjemy w
świecie złudnym, nierealnym. W drugiej części mamy tajemnic przynajmniej
kilka:
1. Kim naprawdę jest Neo- mimo że Architekt powiedział mu, że jest szóstym
zbawicielem, całkowicie przewidywalnym i niegroźnym przez to przeciwnikiem,
to jednak Keanu wskrzesza Trinity, a potem zatrzymuje "maszynki z długimi
mackami" tak samo, jakby był w Matrksie.
2. Nigdy nie przegadałem z nikim 90 minut o jednym filmie, co stało się w
przypadku "Reaktywacji". Na dodatek nawet nie "wczepiliśmy" się wtedy z
interlokutorem dobrze w temat.
3. Bogactwo treściowe jest o wiele większe niż w jedynce (tu nie zgadzam się
że quasifilozoficzne dialogi były nudne i często nie potrzebne lub głupie- to
właśnie decyduje o wartości "Reaktywacji").
4. Przyczepić możne się do kilku rzeczy, ale film ma tylko jedną poważną wadę-
scena walki ze Smithami (w pewnym momencie zrobiła się groteskowa i, wręcz,
niesmaczna).
5. Genialna postać Merowinga (mam nadzieje że wróci w "Rewolucjach")- kogoś
takiego brakowało mi w pierwszej części
To tyle jeśli chodzi o mnie. Znalazłbym jeszcze kilka(dziesiąt) zalet, ale
przecież każdy najlepiej wie, co wpisać w tej rubryce.
Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia w kinie.
Kuba.