Dodaj do ulubionych

A najlepszy film jaki widzieliscie?

16.08.03, 18:45
Dla mnie to bezkonkurencyjnie "Requiem dla snu" - juz kilka razy widzialam i
za kazdym razem tak samo trzyma w napieciu... rewelacja : muzyka,
klimat,aktorzy,fabula Niech zyje GUTEK!!:)
Obserwuj wątek
    • konrad_socha Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? 16.08.03, 19:59
      .
      "Powiększenie"
      .
      • agatak Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? 18.09.03, 13:54
        "Kabaret"
        "Tam gdzie rosna poziomki"
        "Strzaly na Brodwayu"
        "Pianista"
        "Noc na ziemii"
        i jeszcze troche by sie uzbieralo....
    • Gość: Johny Guitar Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: 80.51.73.* 16.08.03, 23:09
      andzia_24 napisała:

      > Dla mnie to bezkonkurencyjnie "Requiem dla snu" - juz kilka razy widzialam i
      > za kazdym razem tak samo trzyma w napieciu... rewelacja : muzyka,
      > klimat,aktorzy,fabula Niech zyje GUTEK!!:)

      A widziałaś np. "Cienie" lub "Twarze" Cassavetesa?
      Albo "Sól ziemi czarnej"?
      Albo "Opatrzność" Alaina Resnais?
      Albo tych kilka filmów Wajdy: "Kanał", "Popiół i diament", "Wszystko na
      sprzedaż", "Wesele", "Ziemia Obiecana", "Człowiek z marmuru"? Oglądałaś te
      filmy?
      A co sądzisz o Chaplinie? Taka "Gorączka złota", "Brzdąc", "Światła wielkiego
      miasta", "Dyktator", "Dzisiejsze czasy"... - czy to nie rewolucja?
      Jak Ci się widzi Vigo? "Pała ze sprawowania" zmieniła kiedyś mój światopogląd,
      może dlatego, że obejrzałem ją jako piętnastolatek.
      Bunuel! Pomijając jego arcydzieła: "Psa andaluzyjskiego", który zmienił w KINIE
      niemal wszystko, "Dyskretny urok burżuazji", "Tristanę"... - czy nie powala Cię
      Jeanne Moreau w "Dzienniku panny służącej"?
      Sprawa Królikiewicza. "Na wylot" jest znakomite. Ja należę do
      admiratorów "Wiecznych pretensji", wiem, że jestem w mniejszości.
      O "Personę" kłóciliśmy się ze znajomymi na śmierć i życie miesiącami. Ale nie o
      sam film, niemal genialne dzieło sztuki, tylko o znaczenie zawartych w nim
      metafor. Jakie jest Twoje zdanie o twórczości Ingmara Bergmana? Jak
      zareagowałaś na "Szepty i krzyki"?
      Visconti. Największą słabość mam do "Rocco i jego bracia", ale
      to "Lampart", "Śmierć w Wenecji" i "Zmierzch Bogów" stanowią dziś o jego
      pozycji.
      Byłaś na jakimkolwiek filmie Woody Allena?
      "Gabinet doktora Caligari", "Pancernik Potiomkin", "Obywatel Kane" - to takie
      absolutnie podstawowe pozycje, które oczywiście znasz na pamięć i wiesz,
      dlaczego są podstawowe.
      A "Przygoda"? Po "Czerwonej pustyni" naprawdę wymiękłem na długo.
      Nie pytam o "Osiem i pół". Umierałaś na "Rzymie"? Ze śmiechu i zachwytu...
      Oglądałaś coś Almodovara?
      Robert Bresson!!! "Ucieczka skazańca"...
      Tak można długo.
      Konwicki, Kurosawa, Has, Renoir, Forman, Hitchcock, Dreyer, Lynch, Wilder,
      Altman, Ozu, Jarmusch itd. itp.

      "Requiem dla snu" to stereotyp. Ilustracja artykułu z pisma typu "Twój Styl" o
      złym wpływie mediów na ludzi. Ellen Burstyn robi co może. To prawda. Moja mama
      była poruszona i nie obejrzała dwóch odcinków "M jak miłość" pod rząd.

      Moim ulubionym filmem jest "Rękopis znaleziony w Saragossie".
      No i "Na samym dnie" Skolimowskiego.
      A najlepszym, jaki widziałem: "Obywatel Kane".



      • smultronstallet Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? 17.08.03, 16:49
        Gość portalu: Johny Guitar napisał(a):

        > andzia_24 napisała:
        >
        > > Dla mnie to bezkonkurencyjnie "Requiem dla snu" - juz kilka razy widzialam
        > i
        > > za kazdym razem tak samo trzyma w napieciu... rewelacja : muzyka,
        > > klimat,aktorzy,fabula Niech zyje GUTEK!!:)
        >
        > A widziałaś np. "Cienie" lub "Twarze" Cassavetesa?
        > Albo "Sól ziemi czarnej"?
        > Albo "Opatrzność" Alaina Resnais?
        > Albo tych kilka filmów Wajdy: "Kanał", "Popiół i diament", "Wszystko na
        > sprzedaż", "Wesele", "Ziemia Obiecana", "Człowiek z marmuru"? Oglądałaś te
        > filmy?
        > A co sądzisz o Chaplinie? Taka "Gorączka złota", "Brzdąc", "Światła wielkiego
        > miasta", "Dyktator", "Dzisiejsze czasy"... - czy to nie rewolucja?
        > Jak Ci się widzi Vigo? "Pała ze sprawowania" zmieniła kiedyś mój
        światopogląd,
        > może dlatego, że obejrzałem ją jako piętnastolatek.
        > Bunuel! Pomijając jego arcydzieła: "Psa andaluzyjskiego", który zmienił w
        KINIE
        >
        > niemal wszystko, "Dyskretny urok burżuazji", "Tristanę"... - czy nie powala
        Cię
        >
        > Jeanne Moreau w "Dzienniku panny służącej"?
        > Sprawa Królikiewicza. "Na wylot" jest znakomite. Ja należę do
        > admiratorów "Wiecznych pretensji", wiem, że jestem w mniejszości.
        > O "Personę" kłóciliśmy się ze znajomymi na śmierć i życie miesiącami. Ale nie
        o
        >
        > sam film, niemal genialne dzieło sztuki, tylko o znaczenie zawartych w nim
        > metafor. Jakie jest Twoje zdanie o twórczości Ingmara Bergmana? Jak
        > zareagowałaś na "Szepty i krzyki"?
        > Visconti. Największą słabość mam do "Rocco i jego bracia", ale
        > to "Lampart", "Śmierć w Wenecji" i "Zmierzch Bogów" stanowią dziś o jego
        > pozycji.
        > Byłaś na jakimkolwiek filmie Woody Allena?
        > "Gabinet doktora Caligari", "Pancernik Potiomkin", "Obywatel Kane" - to takie
        > absolutnie podstawowe pozycje, które oczywiście znasz na pamięć i wiesz,
        > dlaczego są podstawowe.
        > A "Przygoda"? Po "Czerwonej pustyni" naprawdę wymiękłem na długo.
        > Nie pytam o "Osiem i pół". Umierałaś na "Rzymie"? Ze śmiechu i zachwytu...
        > Oglądałaś coś Almodovara?
        > Robert Bresson!!! "Ucieczka skazańca"...
        > Tak można długo.
        > Konwicki, Kurosawa, Has, Renoir, Forman, Hitchcock, Dreyer, Lynch, Wilder,
        > Altman, Ozu, Jarmusch itd. itp.
        >
        > "Requiem dla snu" to stereotyp. Ilustracja artykułu z pisma typu "Twój Styl"
        o
        > złym wpływie mediów na ludzi. Ellen Burstyn robi co może. To prawda. Moja
        mama
        >
        > była poruszona i nie obejrzała dwóch odcinków "M jak miłość" pod rząd.
        >
        > Moim ulubionym filmem jest "Rękopis znaleziony w Saragossie".
        > No i "Na samym dnie" Skolimowskiego.
        > A najlepszym, jaki widziałem: "Obywatel Kane".
        >
        >
        >
        Same perły wynmieniłes...co do mojego faworyta - zawsze i bez konkurencyjnie -
        Bergman i jego "Siódma pieczęć".
      • agata_edziecko Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? 27.08.03, 23:39
        Jesteś wspaniały! Nie można tego było lepiej wyrazić. A czułam to samo, jak
        ktoś napisał, że najlepszy film, jaki widział to Titanic.
        Przyznaję, że sama nie widziałam wszystkich filmów, które wymieniłeś, ale na
        pewno wydrukuję sobie Twoją wypowiedź i będę dążyć do tego, aby je zobaczyć.

        Pozdrawiam bardzo serdecznie
        agata
      • Gość: Ingrid Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.ras14.nynyc-t.alerondial.net 11.09.03, 04:03
        -A widziałaś np. "Cienie" lub "Twarze" Cassavetesa?
        Albo "Sól ziemi czarnej"?

        -tak

        - Albo "Opatrzność" Alaina Resnais?

        -nie

        - Albo tych kilka filmów Wajdy: "Kanał", "Popiół i diament", "Wszystko na
        sprzedaż", "Wesele", "Ziemia Obiecana", "Człowiek z marmuru"? Oglądałaś te
        filmy?

        -tak

        - A co sądzisz o Chaplinie? Taka "Gorączka złota", "Brzdąc", "Światła wielkiego
        miasta", "Dyktator", "Dzisiejsze czasy"... - czy to nie rewolucja?

        -Sadze ze owszem,rewolucja.Ale nie wrocilabym do zadnego z tych filmow,a
        mielismy rozmawiac o ulubionych...

        -Jak Ci się widzi Vigo? "Pała ze sprawowania" zmieniła kiedyś mój światopogląd,
        może dlatego, że obejrzałem ją jako piętnastolatek.

        -Jak mialam pietnascie lat moj swiatopoglad zmieniala Courtney Love i Henry
        Miller.Chodzilam tez na DKF,ale filmy nie wplywaly na mnie nigdy tak
        intensywnie jak inni ludzie i ksiazki.

        - Bunuel! Pomijając jego arcydzieła: "Psa andaluzyjskiego", który zmienił w
        KINIE niemal wszystko, "Dyskretny urok burżuazji", "Tristanę"... - czy nie
        powala Cię Jeanne Moreau w "Dzienniku panny służącej"?

        -Nie.Nudny jest ten film.Te ktore wczesniej wymieniles byly lepsze.Ale i tak
        najbardziej podobal mi sie "Szymon Slupnik".

        -Sprawa Królikiewicza. "Na wylot" jest znakomite. Ja należę do
        admiratorów "Wiecznych pretensji", wiem, że jestem w mniejszości.

        -Widzialam tylko to pierwsze.

        - O "Personę" kłóciliśmy się ze znajomymi na śmierć i życie miesiącami. Ale nie
        o sam film, niemal genialne dzieło sztuki, tylko o znaczenie zawartych w nim
        metafor.

        -My sie klocilismy o metafory Kubricka i Tarantino.Cala impreze.

        -Jakie jest Twoje zdanie o twórczości Ingmara Bergmana? Jak
        zareagowałaś na "Szepty i krzyki"?

        -Lubie "Smultronstallet" i "Fanny i Aleksander".Nie zareagowalam zbyt
        intensywnie.Obawiam sie,ze jestem zblazowana.

        -Visconti. Największą słabość mam do "Rocco i jego bracia", ale
        to "Lampart", "Śmierć w Wenecji"...

        -O tak,bardzo dobre...

        -i "Zmierzch Bogów" stanowią dziś o jego
        pozycji.Byłaś na jakimkolwiek filmie Woody Allena?

        -Bylam na wszystkich od "Wszyscy mowia: kocham cie" albo od "Celebrity".zalezy
        co bylo najpierw.Chyba ten pierwszy,co?Reszte widzialam na video.

        -"Gabinet doktora Caligari", "Pancernik Potiomkin", "Obywatel Kane" - to takie
        absolutnie podstawowe pozycje, które oczywiście znasz na pamięć i wiesz,
        dlaczego są podstawowe.

        -Jasne.Dla mnie jeszcze "Czlowiek z kamera" Wiertowa.A "Antrakt" i "Balet
        mechaniczny" widziales?Starewicz,Themersonowie,Lenica?Podobalo ci sie?A
        pierwsza ekranizacja "Pana Tadeusza"?Tragedia,nie?

        -A "Przygoda"? Po "Czerwonej pustyni" naprawdę wymiękłem na długo.Nie pytam
        o "Osiem i pół". Umierałaś na "Rzymie"? Ze śmiechu i zachwytu...

        -niom... Chociaz naleze ten do mainstreamowego kregu fanatykow "Powiekszenia" i
        nie wiem,jak to w sobie zawlczyc,zeby byc jeszcze bardziej trendy.

        -Oglądałaś coś Almodovara?

        -Najbardziej lubie "Drzace cialo",ale "Kike" wizualnie ubostwiam.

        -Robert Bresson!!! "Ucieczka skazańca"...Tak można długo.Konwicki, Kurosawa,
        Has, Renoir, Forman, Hitchcock, Dreyer, Lynch, Wilder,Altman, Ozu,Jarmusch itd.
        itp.

        -Polanski,Kieslowski,Stone,Lumet,Bertolucci,Godard...Szkoda,ze nie wszystkich
        to tak interesuje jak nas.

        -Requiem dla snu" to stereotyp. Ilustracja artykułu z pisma typu "Twój Styl" o
        złym wpływie mediów na ludzi. Ellen Burstyn robi co może. To prawda. Moja mama
        była poruszona i nie obejrzała dwóch odcinków "M jak miłość" pod rząd.

        -W "Reqiem" podobaly mi sie momentami zdjecia i sprawnosc montazu p[rz takim
        tempie.Moja mama nie widziala tego filmu."M jak milosc" tez nie.W ogole nie
        oglada seriali.Jak bylam mala to ogladalysmy razem "W labiryncie".

        -Moim ulubionym filmem jest "Rękopis znaleziony w Saragossie".No i "Na samym
        dnie" Skolimowskiego. A najlepszym, jaki widziałem: "Obywatel Kane".

        -Moje ulubione,skoro juz musze jakies wybrac to "Lokator","Ostatnie tango w
        Paryzu","Podwojne zycie Weroniki" i "Deconstructing Harry".wiesz kto
        rezyserowal.
      • Gość: stefanek Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 19:25
        Umierałaś na "Rzymie"? Ze śmiechu i zachwytu...
        tak umieralem! z nudow.
        tak samo jak na wiekszosci tych filmow.kim ty jestes zeby sie tu wymadrzac
        starymi ramotami i krytykowac czyjas subiektywna opinie.jak jej sie podobal
        najbardziej ten film to jej sprawa.a twoja opinia wydaje mi sie byc bardzo
        obiektywna, tak dalece ze wyglada jak przepisana z jakiejs encyklopedii
        filmow.nie twierdze ze to zrobiles ale wyglada to jakbys nie mial wlasnego
        zdania.piszesz obywatel kane- tak tez uwaza wiekszosc krytykow na swiecie
        (mozna by wysnuc konkluzje ze moze tak wlasnie jest ale mozna tez chrapac na
        tym filmie b glosno).rekopis..?to podobno ulubiony film niejakiego marcina
        scorsese i paru jego kolegow.(mi notabene tez ten film sie bardzo podobal).
        podsumowujac: dla tych ktorzy lubia bawic sie kinem moja Lista Wielce
        Subiektywna najlepszych filmow:
        czyz nie pekaliscie ze smiechu jak jeff daniels sral w "glupim i glupszym"..
        czyz nie kochaliscie sie w hugh grantcie lub andie mcdowell w "4 weselach.."
        czyz nie bylo wam lepiej na duszy po skonsumowaniu "foresta gumpa" i "amelii"
        czyz do tej pory nie mowicie tekstami z "psow" i "pulp fiction"
        czyz nie umieraliscie ze strachu na "6stym zmysle" lub "kregu"
        nie plakaliscie na "stowarzyszeniu umarlych poetotow"
        tez moglbym tak jeszcze dlugo dlug krauzego,filmy amenabara, finchera,nowe
        kino hiszpansko jezyczne,fucking amal, donnie darko.
        • Gość: Ingrid Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.ras14.nynyc-t.alerondial.net 12.09.03, 02:19
          "> starymi ramotami"
          nie zgadzam sie na to okreslenie,ale faktycznie Janek Gitara przegial i
          dolaczam do choru broniacego prawa do uwielbiania rzeczy spoza "kanonu".

          ale Hugh Grant to flegma i nie jest przystojny

          Jak mialam 16 lat wypozyczylysmy sobie z qmpelka "Miedzy cisza a glebokim
          blekitnym oceanem" i "Osiem i pol" no i ten pierwszy nam sie bardzo podobal a
          na drugim zasnelysmy :o) Ale w ogole to zapomnialam ze boski jest "Chungking
          exrpess" Wong-Kar-Wai'a!!! A od "Szostego zmyslu" lepsze jest "Krolestwo" von
          Triera.
          • Gość: stefanek Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 02:59
            hugh toche zpedalony jest to fakt ale ja sie kochalem w andie..a co do tych
            starych ramot...no dobra ja tez niektore lubie(tylko nie moglem zniesc tego
            mentorskiego tonu gitarzysty)..garsoniera wildera(ach ta sliczna shirley
            mclaine),7 pieczec,noc zywych trupow,anatomia morderstwa i w ogole filmy z
            jamesem stuartem(ha ostatni byl taki w tvp w ktorym james gadal z krolikiem z
            reszta o imieniu frank <patrz donnie darko!>).wajda to dla mnie popiol&diament
            (cybulski to byl gosc)chociaz marmurowy tez byl dobry,aa i rashomon kurosawy i
            dyktator chaplina to tez kawal dobrego kina.
            krolestwo nie bylo zle tylko razi mnie okrutnie jezyk dunski(a krotki to film
            nie byl).ogolnie to pozdrawiam kinomanow.
    • Gość: ptakoo Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.03, 14:15
      a ja polecam drugi film tego samego rezysera "Pi" - to jest dopiero arcydzielo
      tak mlodego czlowieka...
      • Gość: alka22 Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 30.08.03, 17:33
        Najlepsze filmy? Prawie cały Polański(zwłaszcza Wstręt i Dziecko Rosemary),
        wszystko Allena i "Wesele" Wajdy- hipnotyzuje.
    • Gość: mka Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.labedy.pl / 192.168.7.* 31.08.03, 16:26
      "GODZINY" i "POROZMAWIAJ Z NIĄ" dla mnie bezkonkurencyjne.
      • Gość: jas83 Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.03, 20:47
        trudno mi sie zdecydowac na najlepszy...
        na pewno najbardziej porazajacy byl "Szeregowiec Ryan"
    • jarmilka Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? 01.09.03, 05:54
      Obywatel Kane
      Piknik pod wiszacą skałą
    • bnew Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? 01.09.03, 11:17
      Dla mnie "Trainspotting" widziałem już 10 razy (w tym 2 w oryginale)
      nigdy mi sie nie znudzi
      • Gość: Ron Obvious Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 01.09.03, 17:12
        bnew napisał:

        > Dla mnie "Trainspotting" widziałem już 10 razy (w tym 2 w oryginale)
        > nigdy mi sie nie znudzi

        2001: A Space Odyssey (Kubrick 1968)
        Siódma pieczęć (Bergman 1957)
        Aquirre, gniew boży (Herzog 1973)
        Złodzieje rowerów (De Sica 1949)
        itd.itd.


        SEMPRINI???

        KAWA KONKWISTADOR
        • Gość: mez Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.acn.waw.pl 06.09.03, 14:04
          "Lot nad kukułczym gniazdem" WYPASSSSSSSSSS........
    • vaniteux Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? 10.09.03, 21:32
      "Wstret" PolaDskiego, "Mechaniczna pomaraDcza" Kubricka
    • Gość: snt Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.acn.pl 11.09.03, 00:42
      ladnie ześ te szyskie tytuły wymienił, o 3/4 z nich nigdy nie slyszalem, a 95%
      nie ogladalem, ale po co to mi. jestem taki mlody ze nabieram sie na tarantino
      i finchera; dobrze mi z tym, a ty won mi z tym!
      • yagnieszka Pytanie do warszawiakow... i nie tylko 11.09.03, 19:46
        Czy dziala jeszcze w Warszawie Iluzjon? Jako mloda osoba snobujaca sie na
        milosc do kina chadzalam czasem codziennie do kina Polonia przy Placu
        Konstytucji do Iluzjonu na niekonczace sie przeglady klasyki swiatowej
        posegregowanej a to tematycznie, a to nazwiskami rezyserow, glownych aktorow,
        krajow pochodzenia itd. Dzieki Iluzjonowi moj snobizm stawal sie powoli
        faktyczna wiedza i znajomoscia kina swiatowego. Wszystko to dzialo sie w
        dziwacznych czasach tow. Gierka.
        Z wielu wypowiedzi na tym Forum wnioskuje czasem, ze klasyka kina nie jest moze
        juz ani tak znana, ani tak dostepna jak to "drzewiej bywalo", nie jest tez az
        tak ceniona, czemu sie dziwie nieustajaco.
        Pytanie o najlepszy film widziany w zyciu odbieram z mieszanymi uczuciami. Na
        pewno bowiem zdarzaja sie ludzie, ktorzy z bogactwa jakim jest kino moga sobie
        upodobac tylko jedna jedyna perelke i jej chwale glosic, ale czy jest tak
        dlatego, ze innych perel nie widzieli? taki maja kaprys? wybor jest przypadkowy
        i chwilowy? Nie wiem. Ja sama musialabym pewnie wymienic dobre pol setki filmow
        zeby oddac sprawiedliwosc tym wszystkim, ktore w roznych okresach mojego zycia
        wplywaly i wplywaja na moj stosunek do swiata, ludzi i siebie samej. Podziwiam,
        zazdrosze ale i czytam z zaskoczeniem, ze ktos jest w stanie wybrac jeden tytul.
        I czasem mam podejrzenia, ze to wszystko dlatego, ze moze nie ma juz Iluzjonu i
        trudniej zapoznac sie z wielkim kinem swiatowym. Ale moze sie myle.
        • Gość: NEOspasmin odpowiedz warszawiaka.. i nie tylko IP: *.acn.waw.pl 17.09.03, 09:31
          Iluzjon nadal jest i miewa sie dobrze.Nie miesci sie tylko w Polonii, ale,na
          Mokotowie,na Narbutta w dawnym kinie Stolica. Program ma rownie zywy choc
          pewnie z pewnym dziwieniem,zazenowaniem odkrylabys ze filmy ktore byly dla
          ciebie kiedys premierami czasu terazniejszego weszly juz do jego programu.
          Mnie tak wstrzasneli Saura.Coz "czas nie kutas,nie stoi ani chwili"(copyright
          by Catherine Grochola).
          Co do watkow najlepszy,najladniejszy,naj- to podzielam twoja opinie ze podobne
          to do pytania kogo kochasz bardziej mamusie czy tatusia.Tak nie moge.
    • maclav Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? 11.09.03, 23:26
      Powiem tylko Steven Spielberg ponieważ najczęściej wracam do jego filmów.
      Może w.g krytyków nie najlepsze ale ja mam też swoje zdanie.
      Bliskie spotkania III- go stopnia
      Poszukiwacze zaginionej arki
      Szczęki
      Park Jurajski

      Inne to:
      Blues Brothers
      Zemsta po latach (The Changeling)
      Obcy 8 pasażer Nostromo (Alien)
      Ściśle tajne (Top Secret)
      Naga Broń (Naked Gun)
      Omen
      Ukryty wymiar (Event Horizon)
      Coś (The Thing)
      Contact (Kontakt)
      Miś
      Rejs
    • Gość: kpsting Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: 12.152.252.* 12.09.03, 00:34
      Najlepszy? ...no chyba takiego nie ma. Czlowiek co jakis czas ogladnie dobry
      film i chwilowo przezywa oswiecenie. Z czasem to mija i jak sie obejzy nastepny
      to zaczyna sie od poczatku. Tak jak wczoraj ogladnalem 'Alphaville' Goddarda i
      dzisiaj mam wrazenie, ze obejzalem najlepsze kino jakie kiedykolwiek
      powstalo... i pewnie jeszcze przez tydzien to bede mial. Alphaville
      zawdzieczaja swoj styl takie dzielka jak 2001, Blade Runner, Dark City, byc
      moze Solaris (tylko te przychodza do glowy)...
      Ale sam A nie bylby taki jaki jest gdyby nie amerykanska kultura i filmy, wiec
      kolo sie zamyka
    • Gość: Panterka Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 22:23
      Na pewno jest to "Od zmierzchu do świtu" Quentina Tarantino :-)))
      • Gość: stefanek Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 01:11
        od zmierz do switu to film roberta rodrigueza.
    • Gość: Panterka Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 22:29
      O, tak- Siódma Pieczęć Bergmana też super. Oglądaliśmy nawet w ogólniaku na
      j.polskim. Obowiązkowo :-)
    • Gość: x15 Robocop IP: *.acn.waw.pl 17.09.03, 02:41
      1. Zolnierze kosmosu
      2. Robocop
      3. Pamiec Absolutna (Totall recall)
      • monikate Re: Robocop 17.09.03, 08:16
        M.in.: 1."Piknik pod wiszącą skałą"; 2. "Fortepian"; 3. "Pociągi pod
        specjalnym nadzorem"; 4. "Wszystko o mojej matce"; 5. "Ojciec chrzestny", cz.
        I; 6. "Kabaret"; 7. "Skrzypek na dachu".
        A "miejsca w sercu" (moim) mają także różne filmy z różnych półek, które
        poruszają "to coś", pewne emocje. Np.: "Dirty dancing", "Titanic", "Co się
        zdarzyło w Madison County", "Miś"...można jeszcze wiele dorzucić.
      • dominik666 Re: Robocop 18.09.03, 02:56
        oni zyja !!
        matrix reloaded
        nagi lancz
        predator
        starschip troopers !!
        no i bezapelacyjnie imperium kontratakuje
    • Gość: dżastina Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 17.09.03, 11:42
      kolejnosc przypadkowa:
      blair witch project 1,
      fortepian
      alien 2
      the thing
      władca pierścieni 2

      na razie tyle przychodzi mi do głowy, ale jest tego jeszcze troche :)

      pozdravki
      • Gość: Krzemien TYLKO SWINIE SIEDZA W KINIE IP: *.ipt.aol.com 18.09.03, 03:23
        W czasie okupacji warszawianie bronili sie przed propaganda haslem:
        TYLKO SWINIE SIEDZA W KINIE
        ___________________________

        Recenzja "Saving Private Ryan" ("Ratowanie szeregowca Ryana")
        rezyserii Stevena Spielberga

        Zdawalo mi sie, ze Spielberg zrobil cos o II Wojnie Swiatowej, tj. o walce na
        froncie zachodnim, cos o honorze i wspolczuciu amerykanskiego rzadu dla
        amerykanskiego zolnierza, nareszcie cos bez "Holocaustu" i "komor gazowych".
        Poszedlem wiec obejrzec "ratowanie szeregowca Ryana".

        W kinie jednak zobaczyl;em, ze propaganda najbardziej dydaktycznego cudownego
        dziecka holywudu jest tam bez zmian, tylko podsunieta chytrzej. Albo - jak kto
        woli ? subtelnej, mniej widocznie dla wprawnego oka.

        Francuski historyk, Robert Faurisson, powiedzial, ze kazda wojna jest zbrodnia.
        W kinie Zydow istnieja jednak dobre wojny. II Wojna Swiatowa jest taka dobra
        wojna. 54 lata minely od jej zakonczenia ? pol wieku ? ale zydowskie mity
        Aliantow wciaz wsiakaja w w narod. Hip, hip, hurra! Powodzenie kasowe "Sacing
        Private Ryan-a" to potwierdza. Spielberg zaciera rece, bo zrobil z najwiekszej
        bratobojczej rzezi gojow w ieku bialego bratobojstwa nie tylko "dobra wojne",
        ale jeszcze napelnil kase superstudia "Dream Works" setkami milionow dolarow.
        (Ich nastepny projekt to film animowany o czarnym Mojzeszu wychowanym przez
        czarnego Ramzesa. Ten "obciagnie" miliony u Murzynow, a zarazem "podbechta"
        przeciwko bialym.)

        Goje z rolniczej strefy Ameryki, z "bread basket belt", sa w 1998 roku
        desperacko zmeczeni choroba duszy, ktora dotknela Ameryke. Oni chca widziec
        bohaterow i cos, w co moga wierzyc, wierzyc znowu. Voila, Spielberg przybywa na
        pomoc! Mozesz zapomniec o odcieniach szarosci moralnosci, albo o
        egzystencjalnym samozwatpieniu, ktore musiales ogladac w filmach o walkach w
        Korei i Wietnamie. To byly zle wojny. Zwalczalismy komunistow. Za te wojny
        amerykanscy weterani wojenni winni czynic pokute obchodzeniem nie konczacej sie
        zaloby, dopasowujac sie do puscizny zbiorowego rozstroju nerwowego lat 60-tych,
        za to ze w ogole brali udzial! W kinie zydowskim ich walory jak patriotyzm,
        bohaterstwo i slepa wiara w generalow roznia sie o wlos od "zbrodni wojennych".
        Natomiast przeciwko Niemcom patriotyzm, bohaterstwo, slepa wiara w generalow sa
        sluszne i pelnoprawne ? uzasadnil je polwiekowy tam-tam holywudu.

        Spielberg wystawil przynety dla widowni ? na zwolnionym ruchu milosne karesy
        kamer z pornografia brutalnosci, czym popisal sie juz poprzednio w "Amistad"
        (hi-tech dramacie orgi przemocy bialych wobec czarnych na pokladzie okretu z
        niewolnikami). Zagral glownie na sentymentach rocznikow poborowych
        zapelniajacych ciemnice kinowe, naiwniakow tego samego typu co dali sie zawiezc
        na Omaha Beach na pewne stracenie. Na przyklad, w makabrycznej scenie zydowski
        zolnierz (kto kiedy widzial Zyda na froncie?) przegrywa na biala bron i
        niemiecki zoldak pruje mu bebechy z prawie milosnym wspolczuciem ? wymysl
        przypominajacy blagierstwo innego Zyda, Freuda, ale glod czytelnikow
        szmatlawcow i tabloids zostaje nasycony.


        Zaczyna sie od ladowania piechoty US na skrwawionych plazach Normandii, gdzie
        te niemieckie sukins..., ci zbrodniarze wojenni mieli czelnosc strzelac do
        inwadujacych Amerykanow. Nieomal psychoteraupetyczne sceny smierci i rzezi ?
        chyba najbardziej podniecajace i fascynujace jakie kiedykolwiek zainscenizowano
        ? z miejsca urzekaja sadystow videowych cyrkiem digitalnej woltyzerki
        "wirtualnego boju".

        Film ma nas przekonac, ze rzad Henry Morgenthaua i Roosevelta wyslal mlodziez
        na smierc za sprawe Zydow w Europie, a jednoczesnie z milosci do Amerykanow
        zadbal o amerykanskie rodziny. Yapp! Otoz kiedy czterej bracia pomaszerowali na
        wojne, zeby zrobic swiat bezpiecznym dla zydobolszewii i zydobolszewikow,
        trzech od razu zginelo. Trzeba wiec uratowac tego czwartego. Nie bardzo to
        jasne dlaczego i dlaczego wlasnie tego ostatniego brata, gdyz na wojnie innych
        takich ostatnich braci jest masa? No wiec to jest swiat fikcji Spielberga.
        Cicho, nie psuc jemu zabawy w kino! No wiec sam general Marshall, pomnikowo
        uheroizowany na surowy ekstrakt meskosci, interesuje sie tym czwartym,
        pozostalym przy zyciu bratem, szeregowcem Ryanem. Moze dla precedensu, moze dla
        wyjatku z reguly, moze dla reklamy, dla wlasnej popularnosci? Niewazne,
        przeciez to fikcja, tu dba sie o propagande, a nie o historie. "Marshall"
        Spielberga, zeby rozsymentalnic publike "madroscia strategow", recutyje slowa
        Zyda Lincolna z pamieci. . . Kto zna bucowatosc Marshalla, tego chwyta pusty
        smiech. Ale temu, kto zna bratobojcza wojne Lincolna, temu nie jest do smiechu.

        Szeregowiec Ryan, desantowy skoczek spadochronowy wyladowal zniesiony z kursu w
        okupowanej przez "wroga" Francji. "Madry strateg" Marshall wyznacza spejalna
        druzyne komandosow do uratowania go w srodku wojny, w rejonie chaotycznych,
        piekelnych walk ulicznych, gdzie co chwila przerywana jest lacznosc i walczacy
        sa zdani na siebie samych, odlaczeni od druzyny i gdzie cala operacja nie ma
        sensu, gdyz straty ratownikow musza byc wieksze niz liczba przypuszczalnie
        uratowanych, ktora w tym wypadku wynosi jeden (1)!

        Druzyna ratownicza sklada sie umyslnie z wielokolorowych Amerykanow. (Takie
        cliches spinaly w ciaglosc filmy B-klasy i komiksy Marvela.) Jest tam
        glupkowaty Wloch, straszliwy jajoglowy, popychany Zyd, wielki Arianin z
        Brooklynu i typ z Poludnia, sierzant York. Gromada ta jest tak sniado-smagla,
        ze z poczatku ona przypomina oddzial portorykanskiej Gwardii Narodowej, co
        odwraca nasza uwage i wytraca nas z akcji na ekranie. Zauwazamy, ze siedzimy w
        kinie i trzeba chwili, zebysmy wrocili do poddania sie konwencji przezycia
        kinowego.

        "Zyd" powiewa swoim naszyjnikiem z "Gwiazda Dawida" w kierunku niemieckich
        jencow i drazni ich, pokrzykujac: "Juden, Juden!" Ale, o dziwo, Spielberg nie
        kazal "Niemcom" chrzakac i spluwac na zydowska swietosc. Scena ta jest jedynym
        zydowskim odnosnikiem i, o dziwo, nie ma tez grozy "Holocaustu" przenikajacej z
        tla, czekajacej ich dalej, w Polsce. Dlaczego Spielberg nie uderzyl w strune
        "Holocaustu"? Bo wiedzial, ze publika zlozona z gojow nie bedzie kibicowac
        poswiecienia Amerykanow za sprawe tych, co morduja palestynskie dzieci
        rzucajace kamieniami. Co gorzej, "Holohoax" sprzedaje sie coraz trudniej i
        meczy widownie. Wybral zatem wstrzykniecie swojej nienawisci do Niemcow tam,
        gdzie publicznosc je najmniej moze zauwazyc.

        Na przyklad, wszyscy ratownicy Ryana widza, ze koniecznie trzeba rozstrzelac
        niemiekich jencow wojennych, a tylko kapitan nie godzi sie zamordowac jencow. W
        konsekwencji jego "slabosci" nasz zolnierz ginie. Wlasnie "nasz", ten zydowski.
        A ubitj germancow!!! Oni sa bezwzgledni to my tez bedziemy!!! Oko za oko!!!

        Papierowa jest postac sierzanta Yorka, protestanta "fundamentalisty" z
        Poludnia, co zawziecie nienawidzi Niemcow. Dlaczego tak zawziecie? Nie wiadomo.
        Kiedy jeniec niemiecki mowi do sierzanta Yorka po niemiecku, on wybucha
        wsciekle: "Zamknij ta brudna swinska lacine!" Lacine? Swinska? Niemiecki jest
        jezykiem szczytowych osiagniec w filozofii, literaturze, teatrze,
        jezykoznawstwie itd. Czy ten rezyser o niemieckim nazwisku nie zapedzil sie w
        pospolita ignorancje pismakow, uslugaczy syjonizmu? Nienawisc nie tylko go
        oslepila, ale i oglupila.

        Jezli ktos uwierzy bajanie Spielberga, to bedzie dziwil sie, jak to bylo
        mozliwe, ze Niemcy podbili Europe, Polnocna Afryke i zapedzili Armie Czerwona
        pod Moskwe, bo przeciez w filmie oni walcza z tepa glupota, jak statysci
        filmowy w starym serialu telewizyjnym: "Combat" z lat 60-tych. Jak oni tylko
        znajda sie w polu widzenia Amerykanow, to ino puk! i Niemiec lezy. Podczas gdy
        amerykanscy zolnierze biegna przed linia karabinow i ckm-ow, a kule ich sie nie
        imaja. To ci wojsko! "Niemcy" walcza tylko dopoty, dopoki maja przewage,
        chowajac
        • Gość: Krzemien TYLKO SWINIE SIEDZA W KINIE c.d. IP: *.ipt.aol.com 18.09.03, 03:26
          Jezli ktos uwierzy bajanie Spielberga, to bedzie dziwil sie, jak to bylo
          mozliwe, ze Niemcy podbili Europe, Polnocna Afryke i zapedzili Armie Czerwona
          pod Moskwe, bo przeciez w filmie oni walcza z tepa glupota, jak statysci
          filmowy w starym serialu telewizyjnym: "Combat" z lat 60-tych. Jak oni tylko
          znajda sie w polu widzenia Amerykanow, to ino puk! i Niemiec lezy. Podczas gdy
          amerykanscy zolnierze biegna przed linia karabinow i ckm-ow, a kule ich sie nie
          imaja. To ci wojsko! "Niemcy" walcza tylko dopoty, dopoki maja przewage,
          chowajac sie w bunkrze, w gniezdzie ckm-u, albo w "Tygrysie". Jak tylko odwroci
          sie fortuna, to oni rzucaja swoja bron i mamrocza cos histerycznie zastrachani
          i blagaja o zycie.

          Dlaczego obsada jest tak uboga? Amerykanskiego oficera gra aktor filmow
          mafijnych Dennis Farina. Jego prezentacja nie stwarza przekonujacej postaci.
          Telewizyjny Ted Danson otrzymal szczodrze cameo, czyli krotkie wystapienie,
          jako inny oficer, ale tu brakuje cameo a la Hitchook ? wystapienia Spielberga z
          pejsami.

          W calym filmie widac tylko jedna swastyke, graffiti namalowane na Wale
          Atlantyckim. Nawet SS-manski dowodca czolgu wystepuje bez monnoklu i opaski na
          ramieniu. Jak wspomniano, Spielberg nie poszedl na sztyk shoah-byznesowego
          szlajerstwa.

          Aby naklonic nas do pokochania amerykanskich wojskowych postaci uzyl on starego
          jak swiat triku z Podercznika Agitatora matki Adama Michnika, Szechterowej.
          Pokazuje je narzekajace, zartujace, szlochajace, grajace w karty hazardowo.
          Nawet "Zyd" sie "wychyla". Bierzemy udzial w historiach ich zycia, ich
          tarapatach. Przez to identyfikujemy sie z nimi i scalamy z ich losem. One, w
          przeciwienstwie do "Niemcow", nie sa robotami, chwytaja za serce slangiem,
          nazywaja brak kompetencji rzadu zargonowym wyrazeniem "foobar". Zydowski
          rezyser nawet popelnil koncesje ideologiczna dla uzsykania wiekszego "realizmu"
          tych piechurow: mowi o absurdach u wysokiego dowodztwa, inkompetencji rzadu
          pomimo calego jego teatru wspolczucia i dobroci

          Niemcy w tym arcykunszcie sa cyframi. Spielberg nigdy nie zabiera nas do ich
          ogniska obozowego posluchac ich piosenek i historii rodzinnych. Prawie nigdy
          nie widzimy migawek ich czlowieczenstwa. Zadne niemieckie slwo nie jest
          przetlumaczone nawet w napisach. Niemiecki staje sie nieczytelnym belkotem -
          "swinska lacina".

          Najblizej przedstawieniu czlowieczenstwa niemieckich zolnierzy dochodzi w
          krotkiej przerwie w walce, kiedy Amerykaninowi i Niemcowi braknie amunicji i
          obaj ciskaja jeden w drugiego swoje helmy. W szybkiej migawce Niemiec robi
          pospieszny gest przypominajacy przezegnanie sie. Mrugnij oczami a to
          przegapisz. Jednak te 15 sekund nie moze ozywic papierowych kukielek w prawie
          trzygodzinnym filmie. On wstawil te skape scinki chcac wcisnac puente: Niemcy
          moze sa ludzmi, moze nie dorownuja naszym, szlachetnym i kochanym Amerykanom.

          Cos takiego nie przeszloby w filmie wojennym o Korei albo Wietnamie w latach
          90-tych. Komunistycznych przeciwnikow filmowiec musi malowac jako szlachetnych
          i kochanych a la Jane Fonda, inaczej narazilby sie, zostalby nazwany rasista i
          na tym skonczylaby sie jego kariera filmowa.
          Niemcy Spielberga to kupa "krautow".

          Obroncy takiego portretowania powiedza, ze on jednak upodobnil swoich Niemcow
          do ludzi, bo w jednej scenie niemiecki jeniec wojenny mamrze cos o "Betty Boop"
          i "Steamboat Willy". Wcale nie ? jego mamranie jest groteskowe i niewyrazne.
          Rezyser celowo odhumanizowal postacie niemieckie, bo chcial tylko upupic
          prostaczkow na widowni wykazaniem, ze "hitlerowskiego nadczlowieka" nie trza
          sie bac, tylko rozbroic go. On jest tchorzliwy. Moral: rozbroic Niemca i
          trzymac rozbrojonego.

          Nie ma ani jednego dobrego niemieckiego zolnierza w "Saving Private Ryan", tak
          jak i nie ma wsrod setek niemiekich zolnierzy przedstawianych w szwindlerskiej
          dokudramie "Lista Schindlera". Tylko mordujace roboty. Cieszymy sie, kiedy
          niemieccy chlopcy umieraja, a jeszcze wiecej gdy amerykanscy cudem nie padaja.
          Czy mamy tez smiac sie, kiedy "wiesniak" za kazdym trafieniem Niemca ze
          snajperowskiego karabinu mruczy psalm?

          (Byl w PRL-u Zyd Stanislaw Wohl, co prowadzil w telewizji warszawskiej Klub
          Blagierow. W latach 60-tych zrobil film o lesniczym. Krytyk filmowy Gazda
          skompromitowal Wohla artykulem: "Blagierska psychologia". Tytul artykulu pasuje
          takze do tego Zyda.)

          Przy koncu filmu Spielberg "rozklada sie" sie znowu i depcze po tym, co
          zmajstrowal i widac podszewke agitpropu. Jego kamery wracaja do Narodowego
          Cmentarza Arlington. (Miejsce odpowiadajacego jego nekrofilnej obsesji wybral
          on za zydowskim sentymentalista Frankiem Capra, jako ze zbijanie kasy na
          tragedii ich pobratymcow jest pospolnym ich nacji zajeciem od wiekow. "Liste
          Schwindlera" zakonczyl on podobnie, makabryczna wycieczka do zydowskiego
          kircholu.)

          W scenie skalkulowanej na wyciskacza lez dla najbardziej zahartowanych
          amerykanskich weteranow wojny, albo legionistow, stary wiarus trzesacy sie na
          nogach wykonuje tableau patriotyzmu, a kamery panoramuja przez cmentarz i
          widzimy tysiace krzyzy znaczacych groby tych biednych chlopcow, ktorzy padli w
          bratobojczej wojnie za oceanem. Sposrod tych niezliczonych tysiecy tylko jeden
          grob oznaczony jest gwiazda Dawida.

          Spielberg ostentacyjnie reklamuje te dysproporcje: kiedy "my Amerykanie"
          idziemy na wojne, to na tysiace gojow ginie tylko jeden Zyd. Wy, goje,
          urodziliscie sie po to, by umrzec za naszych pobratymcow. Talmud uczy, ze tylko
          smierc za Wybranych daje gojowi szanse oczyszczenia sie z winy bycia gojem.
          Smierc goja jest chwalebna wtedy, gdy jest ofiara dla ocalenia chlopcow
          wyznajaych Yahve i uchylajacych sie od sluzby w U.S. Army.

          HOMILIA SPIELBERGA do nastepnej generacji miesa armatniego z Ameryki:
          Hej dzieci! Nie balamuccie sie zanadto aura punkow i "refusenic-ow". My was
          potrzebujemy. Wczesniej czy pozniej przyjdzie na was kolej umrzec za Wybranych
          w nastepnej, okrytej falszywa gloria krucjacie przeciwko "tyranii". Moze w
          Iraku, Iranie, Libii, Syrii, Liberii, Afganistanie. . . Pokazuje ci krew i
          zniszczenie, nie ukrywam przed toba okropnosci wojny, ale wiedz synku, ze
          bedziesz prawdziwym mezczyzna dopiero wtedy, kiedy ukatrupisz wrogow naszego
          rzadu "naszych" i swietego syjonizmu. Tymczasem zas slodkich marzen, dzieci.
          Pejsaty misio, wujcio Stefcio Spielberg, "skarbnica zydowskiego ciepla i
          madrosci", przygotowal dla was "patriotyczna" prasowke w ciemnicy. Pola rzezi
          czekaja na was, wstrzasnijcie poduszeczki w szpitalach, przygotujcie
          szczudeleczka i wozeczki inwalidzkie, wyfasujcie body-bags.

          ___________________________________
          Powyzszy tekst jest tlumaczeniem i adaptacja recenzji Michaela A Hoffmana II,
          bylego reportera nowojorskiego biura A.P. i redaktora periodyku "Revisionist
          History". Oryginalna recenzja uklazala sie w "Washington Post" w pierwszych
          dniach dystrybucji filmu w USA, ale nie tylko ze nie stracila ona na
          aktualnosci, lecz z perspektywy czasu, ulatwia nam otrzasnac sie z tej
          ulepszonej goebelsowskiej propagandy.




    • yasny oczywiscie ANNIE HALL 18.09.03, 14:38
    • Gość: Greg Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.inmac.com.pl / *.zgora.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 17:53
      a dla mnie najlepszy to American Beauty, po prostu mistrzostwo swiata
      • Gość: leland Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: 5.2.1R1D* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 18.09.03, 20:32
        zgadzam się z przedmówcą
      • Gość: bea Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.czerwonak.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 16:44
        jak dla mnie nie ma najlepszego filmu!jest wiele,wiele,wiele fajnych filmów i
        naprawdę trudno byłoby mi wybrać który z nich jest najlepszy
    • Gość: M. Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.warszawa.tktelekom.pl 22.09.03, 16:51
      dla mnie tez, oczy mialam jak piec zloty po wyjsciu z kina - niezapomniane
      wrazenie, takiego jeszcze zaden film na mnie nie wywarl, no i oczywiscie ta
      muzykaaaaaaaaaaaaa.........
    • Gość: m. Re: A najlepszy film jaki widzieliscie? IP: *.visp.energis.pl 24.09.03, 22:30
      Aniol Zaglady i 9 zywotow Tomasa Katza (nie wiem czy dobrze zapisalam)
      m.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka