• Gość: RAMZES Re: Dogville IP: *.warpol.net 08.10.03, 09:05
      Zajebisty.
    • Gość: fuckTRIER!!! 3xNIE - dobre rady IP: *.cloos.polska / 192.168.1.* 08.10.03, 13:20
      1. NIE idź do kina na Dogville. Poczekaj na piracką wersję,
      obejrzyj sobie na video, czy komputrze i prześlij mi 2 piwa
      (zaoszczędziłeś co najmniej 4).
      2. NIE wierz krytykom. Dziwne, że nie pojawiła się jeszcze
      druzgocąca recenzja tego szajsu. Nie licz na nic w
      stylu "Królestwa", ani nawet tego gorszego - o tej ślepej;-)
      Film ma swój odpowiednik w literaturze - twórczość Paolo Cohelio
      (czy jakoś tak) - 100% grafomanii.
      3. NIE śmiej się z tych, którym się podobało, bo to nieładnie.
      Oni czują się wykorzystani i ośmieszeni, ale się nie przyznają.
      A król naprawdę jest nagi.
      • Gość: enolc Re: 3xNIE - dobre rady IP: *.echostar.pl 09.10.03, 08:44
        święte słowa.
    • fnop Re: Dogville 08.10.03, 13:22
      ogladalem film z zainteresowaniem; nie bede powtarzał, że treść, że forma itd.
      ale mam tez duzy niedosyt odnośnie zakończenia
      duzo czasu było poswięcone temu jak z dobrotliwych mieszkańców "Psiewa"
      wychodza zle cechy (chciwosc, wykorzystywanie, zazdrość etc.). Kidman jest
      uosobieniem empatii, wręcz irytującej, bo zezwalającej na zbyt wiele, nie
      stawiającej granic. A może takie podejście do ludzi pozwoliło jej przetrwać?
      Osobiście w to wątpię - bo moim zdaniem ona wcale nie przetrwała. Natomiast
      jeden z najważniejszych momentów w filmie - jej metamorfoza - została
      przedstawiona wyjątkowo płytko i beznamiętnie. Tak jakby jej struktura
      psychiczna była zupełnie niewykształcona, dziecinna - ot, pstryk i z uosobienia
      łagodności przeistacza się w bestię, ale jakąś dziwną, pozbawioną gniewu, wciąż
      mówiącą łagodnym, dobrotliwym głosikiem. Ta scena, nie jej merytoryczna
      zawartość, ale sposób wyreżyserowania pozostawił u mmnie ogromny niedosyt. Albo
      reżyser się bawi widzem, albo, w co trudno byłoby mi uwierzyć zrobił to celowo.
      Ale po co? Po to, żeby wykazać się oryginalnością? A może, żeby pokazać jak
      blisko w człowieku od dobra do zła. Jeśli tak to moim zdaniem potraktował tą
      kwestię zbyt infantylnie nie wysilając się zbytnio. Końcówka jest zdecydowanie
      słabą stroną filmu.
      • Gość: Ton Re: Dogville IP: 81.210.22.* 08.10.03, 13:29
        A na mnie właśnie końcówka zrobiła bardzo silne wrażenie.
        Mysle, że ta nagłości w zmianie charakteru Kidman, to właśnie cienka granica
        pomiędzy dobrem a złem (jak zresztą zauważyłeś).
        Zupełnie nie poczułem "pójścia na łatwizne". Dla mnie to integralna czesc
        calosci i tak jak calosc bardzo mocna, dobrze wyrezyserowana i zmuszajaca do
        refleksji.

        Pozdr
      • Gość: wooyek Re: Dogville IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 17:26
        fnop napisał:

        > ogladalem film z zainteresowaniem; nie bede powtarzał, że
        treść, że forma itd.
        > ale mam tez duzy niedosyt odnośnie zakończenia
        > duzo czasu było poswięcone temu jak z dobrotliwych mieszkańców
        "Psiewa"
        > wychodza zle cechy (chciwosc, wykorzystywanie, zazdrość etc.).
        Kidman jest
        > uosobieniem empatii, wręcz irytującej, bo zezwalającej na zbyt
        wiele, nie
        > stawiającej granic. A może takie podejście do ludzi pozwoliło
        jej przetrwać?
        > Osobiście w to wątpię - bo moim zdaniem ona wcale nie
        przetrwała. Natomiast
        > jeden z najważniejszych momentów w filmie - jej metamorfoza -
        została
        > przedstawiona wyjątkowo płytko i beznamiętnie. Tak jakby jej
        struktura
        > psychiczna była zupełnie niewykształcona, dziecinna - ot,
        pstryk i z uosobienia
        >
        > łagodności przeistacza się w bestię, ale jakąś dziwną,
        pozbawioną gniewu, wciąż
        >
        > mówiącą łagodnym, dobrotliwym głosikiem. Ta scena, nie jej
        merytoryczna
        > zawartość, ale sposób wyreżyserowania pozostawił u mmnie
        ogromny niedosyt. Albo
        >
        > reżyser się bawi widzem, albo, w co trudno byłoby mi uwierzyć
        zrobił to celowo.
        >
        > Ale po co? Po to, żeby wykazać się oryginalnością? A może, żeby
        pokazać jak
        > blisko w człowieku od dobra do zła. Jeśli tak to moim zdaniem
        potraktował tą
        > kwestię zbyt infantylnie nie wysilając się zbytnio. Końcówka
        jest zdecydowanie
        > słabą stroną filmu.

        Z tego co wiem to maja byc jeszcze dwie czesci poswiecone wlasnie
        Grace ( 'I' Kidman niestety juz nie zagra, 'II' a niby komu
        mialyby byc poswiecone przeciez nie trupom mieszkancow;-)) i moze
        w nich Trier pociagnie ten watek.
        Osobiscie uwazam, ze ta przemiana powinna nastapic ale zgadzam
        sie ze slabo to zostalo pokazane
    • Gość: LISTA Top tygodnia IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 08.10.03, 14:08
      1.Dogville 3
      2.Pewnego razu w Meksyku 2.8
      3.Down with Love 2.5
      4.Pogoda na jutro 2
      5.Szkola stewardes 2
      skala poziomu: roz:0-4 , art:2-6.
    • Gość: elle Re: Dogville IP: *.energis.pl 08.10.03, 21:47
      Kiepski fil. Malo odkrywczy, czasem wprost banalny. A to silenie sie na
      oryginalnosc... Zalosne
      • Gość: Not Re: Dogville IP: 81.210.22.* 09.10.03, 10:37
        A w ktorym miejscu Dogville to banalny film? Jestem ciekaw przykladow.
        Poza tym moze powiesz jakie filmy sa odkrywcze? To mnie tez interesuje.
        • Gość: enolc Re: Dogville IP: *.echostar.pl 13.10.03, 15:05
          1. praktycznie w każdym
          2. na przykład Avallon. a z mainstreamu choćby ,,życie jest
          piękne''. można nawet powtarzać stare schematy, byle
          przekonująco (American Beauty).
          • Gość: Fafik Re: Dogville IP: *.netcontrol.pl / 192.168.0.* 18.10.03, 01:29

            to jest własnie przykład banalnej opinii:

            > 1. praktycznie w każdym
            > 2. na przykład Avallon. a z mainstreamu choćby ,,życie jest
            > piękne''. można nawet powtarzać stare schematy, byle
            > przekonująco (American Beauty).
    • Gość: o. STOP dla CHALY OD LARSA IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 12.10.03, 19:31
      Do kosza z tym koszmarem
    • Gość: Koki Re: Dogville IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.03, 22:48
      Czy Was pogieło?! Przecież to kicz i banał do kwadratu! Wszystko nie dość ze
      pokazane, to jeszcze skomentowane! czy jest coś czego się dowiedzieliście z
      tego filmu, a czego nie wiedzieliście wcześniej?
      • Gość: mag Re: Dogville IP: *.chello.pl 22.10.03, 19:57
        tak,jest
    • ssoj SUMIENIE KINOMANA 15.10.03, 15:10
      Pamiętacie poniedziałkowe teatry telewizji. To cos w tym stylu -
      to nie film. Co do reszty całkiem ciekawe ale nie dla
      wszystkich. (podczas projekcji parę osob wyszło).:))) Nie
      podejmę się oceny mozna dac 1 jaki i 4 bo więcej ni jak nie
      wychodzi
    • Gość: filmoteka Re: Dogville IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.03, 00:58
      A mnie się nie podobał i już:)
    • haiko Re: Dogville 20.10.03, 18:41
      Zawsze kiedy ma obejrzeć jego film jestem nastawiona niezwykle przekornie w
      stosunku do wszystkiego co widze na ekranie. Po prostu jestem przekonana ,że
      ten facet robi filmy nie tyle aby przekazać jakąś mysl, lecz wyłacznie aby nas
      podrażnić. Jednak zdaję sobie jednocześnie sprawę,że pytania które stawia są
      niewygodne i będę musiała się z nimi zmierzyć, a to już daleko wiecej niż
      oferuje dziewięćdzesiąt parę procent twórców.
      Dogville to jest dla mnie opowieśc nie tyle o miasteczku amerykańskim, czy
      zbiorowości ludzkiej, a o postawie człowieka wobec kwestii dobra i zła. Każdy z
      nas spotyka się codziennie z podłością i dobrem. Oczywiście oczekujemy dobra,
      ale jesteśmy wyrozumiali wobec ludzkich słabości. Dlaczego? Bo tłumaczymy to
      naturą człowieka, który jest słaby, niewykształcony , zbyt ambitny, żle
      wychowany, nerwowy itd. Grace była przekonana,że postawa jaką reprezentował
      ojciec, który po prostu likwidował ludzi którzy go zawiedli lub inaczej"karał",
      jest "arogancka". Jak śmiemy oceniać innych ludzi, czego możemy od nich
      wymagać. Sami nie jesteśmy lepsi. Powinniśmy im pomagać w przezwyciężeniu
      niegodności aby mogli bez przeszkód czynic dobro. Dogville, odcięte miasto,
      które rządzi się samo, starając się postepować zgodnie z zasadami demokracji i
      jakiejś tam etyki. Grace ma wrażenie,że bedzie mogła byc częścią ludzi którzy
      żyją tylko dla siebie, nie mając wymagań wobec innych, zgodnie z etosem pracy i
      wspólnoty (zdaję sie że jest to protestantyzm). Ze się myli mamy okazję
      obserwować przez cały film. Mial ktoś tutaj rację. Tier przesadził z
      nakręcaniem emocji i współczucia w trakcie obserwacji poniżania Grace. Jego
      teza, która zabrzmiała w ostatnich minutach filmu(nieważne,czy ktoś sie z nią
      zgodzi czy nie) jest nieprzekonywująca. Moim zdaniem Grace dochodzi do wniosku,
      że nie można wykręcac się słabością ,czy naturą np. popedem, który jest niby
      niezależny od woli. Człowiek jest istota mysląca zdolną odróżnic dobro od zła.
      Jest jednocześnie na tyle wolny aby moc wybrać czynienie dobra i powstrzmać
      swoje instytnkty od uleganiu słabościom. To odróżnia nas od zwierząt. Np. psa,
      który jako jedyny przeżył, gdyż to że był zły na Grace wynikało z jego natury.
      Trudno wymagac od psa,żeby wybaczył,że ktos zabral mu kość. A od człowieka
      rzeczy tego typu się wymaga. I może stąd taki tytuł. trochę przewrotny.
      Niestety, jak ktoś zauważył, przemaina Grace nie jest wiarygodna. Możemy mieć
      wrażenie ,że chodzi tu tylko o zemstę. Moim zdaniem ona po prostu się czegoś
      nauczyła i to był akt jej nowej filozofii życiowej.
      Nie wiem czy taka interpretacja jest przekonująca. Bo jeżeli tak można
      zrozumieć film, to oznacza,że Tier jest przeciwny głównemu pzresłaniu
      chrześcijąństwa: wybaczeniu i wyrozumiałości wobec słabszych. A może podkresla
      że ta słabość to właśnie jest zło i nie możemy bronić ludzi którzy np. zabili,
      faktem że mieli trudne dzieciństwo, bo to jest nie fair wobec tych którzy byli
      ich ofaiarami(Grace).
      Ok. To bylo i tak długie. Dodam ,że zaliczam się do osób , które czuja się
      manipulowane przez reżysera. Po prostu nie widze potrzeby tak długiego grania
      na naszych emocjach, po to, aby zakończyc film szybką i niezbyt przekonywującą
      konkluzją. Podobnie bylo w "tańcząc w ciemnościach". Nie za bardzo moge
      uwierzyć, żeby matka która dotąd okazywała nieufność wobec innych, jeżli chodzi
      o jej syna, nagle zdecydowała się mu odebrać największą pewność przyszłości,
      czyli jej własne życie. Może i jest to możliwe, ale kilka milczacych minut
      filmu mnie o tym nie przekonało.
      Ale gdybym była osobą od której zależy finansowanie jego następnych
      projektów , dałabym mu raz jeszcze pieniądze. Przekora , nawet wobec
      publiczności, wzmaga dyskurs i emocję. A to we współczesnym filmie i tak jest
      już coś.
    • Gość: emeryt Terminatorzy wyslijcie go KALIFORNII IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 21.10.03, 10:13
      Arnold:
      - Kolego nadajesz sie na Wicegubernatora tego stanu
      Lars;
      - ale ja sie boje
      Arnold:
      - Nie buj nic, terminatorzy dowiozom cie w pieluchach
      Lars;
      - Ok! , To ja sse zrobie "BigMcVill"
      Arnold:
      - serdecznie czekamy gubernatorze.
    • luper Re: Dogville 21.10.03, 13:08
      dziwi mnie ta powszechna warzawa pt:"awangardowy film"
      przeciez dogville jest okrutnie staroswieckie i naiwne!(w sensie tresci)
      teraz jestem dwa tygodnie po obejrzeniu filmu,i mam na jego temat zdanie milion
      razy gorsze niz zaraz po wyjsciu z kina!zgadzam sie z rafalem ksiezykiem
      (aktivist),ze film przypomina czytanke do straszenia dzieci!aczkolwiek bardzo
      podobaly mi sie wizualne rozwiazania filmu,ktore pozwolily sie calkowicie
      skupic na grze aktorow.tylko dlaczego umiescil to w czasie kryzysu?czyzby trier
      chcial szukac ludzkiego zwierzecia w czasach zawirowan ?irytujacy jest tez
      moralizatorsko-uniwerslany ton dogville.niemniej film dla samego przezycia
      warto obejrzec!
    • Gość: mag hmm...Dogville IP: *.chello.pl 22.10.03, 20:14
      Czekam na film von Triera, w którym bohaterka przestaje działać
      nielogicznie, oraz w którym przestanie być naiwna. Naiwnością
      nie nazywam chęci czynienia dobra w stosunku do innych, lecz
      brak zrozumienia dla ludzkiej natury, która czasem jest słaba,
      głupia, okrutna. Każdy musi nauczyć się bronić własnej
      autonomii, odrębności, niezależności. W tym celu trzeba się też
      starać nie opierać wiecznie na innych, tylko samodzielnie
      myśleć i podejmować decyzje. Nie znaczy to, że wszyscy są źli
      lub wszyscy są dobrzy. Chodzi o to, żeby niezależnie od tego
      jacy są inni, żyć po swojemu i chronić swoją osobę w razie
      potrzeby, a nie bezwolnie poddawać się biegowi wypadków. Trzeba
      jednak najpierw wziąć los w swoje ręce i reagować na to, co się
      dzieje. Z punktu widzenia dzisiejszych kobiet-już nauczyły się
      głośno mówić i nie przystawać na to, co się "po prostu" dzieje.
      Czemu te bohaterki są wciąż jak dzieci?...
      • Gość: masala dosa Re: hmm...Dogville IP: *.teleton.pl 25.10.03, 10:42
        no to wlasnie sie doczekales-w dogville kidman przeistacza sie z 'naiwnej' i
        nieco 'infantylnej' dziewczynki w aniola zemsty czy nemesis rodem nieomal z
        greckiej tragedii (to jedno z pierwszych skojarzen po seansie)-film jest
        wybitny i to zarowno w warstwie formalnej jak i fabularnej-minimalistyczny na
        obu plaszczyznach bo i dekoracje nawet jak na teatr bardzo oszczedne a historia
        wlasciwie prosta mozna by rzec archetypiczna (skojarzenia z sodoma i gomora-
        tyle ze tu nie oszczedzono nikogo)-o sile filmu decyduje zarowno gra-kidman
        mnie bardzo pozytywnie zaskoczyla choc przeblyski aktorskiego mistrzostwa daje
        juz w eyes wide shut-jak i praca kamery-w stylistyce pomieszczajaca sie gdzies
        miedzy 'tradycyjnym' filmowaniem a dogma (tu sa szybkie ciecia i kamera nie
        jest taka 'rozedrgana') nadajaca calosci jakis przedziwny jednoczesnie realny i
        magiczny wymiar-a przeslanie? no coz juz dyskusja na tym forum daje dowod na to
        ze film porusza-dla mnie wciaz na goraco (bo bylem wczoraj) jest to bardzo
        gleboki merytorycznie udany i psychologicznie niezwykle trafny obraz relacji
        grupa-obcy-jej rozwoj jest w zasadzie klasyczna ilustracja procesu grupowego-i
        to stanowi o uniwersalnym charakterze filmu jak rowniez decyduje o tym ze w
        bohaterach dogville odnajdujemy samych siebie (stad film tak porusza)-przez
        swoje umiejscowienie w konkretnej rzeczywistosci zas trzeba go chyba odbierac
        jako miazdzaca krytyke amerykanskiego etosu obnazajaca jego cala hipokryzje i
        zaklamanie-obraz triera jest antyamerykanski (a wiec i w duzym stopniu
        antyzachodni)zarowno poprzez swoj wymiar intelektualny ale takze a moze przede
        wszystkim przez wymiar formalny-trudno doprawdy w obliczu przeroznych
        ociekajacych technika matriksow i terminatorow wyobrazic sobie
        mniej 'amerykanski' film niz dogville-z drugiej strony paradoksalnie historia
        tam opowiedziana to klasyczna amerykanska legenda gdzie dobre jest wyraznie
        oddzielone od zlego a motyw zemsty od pewnego momentu decyduje o przebiegu
        narracji-podsumowujac dzielo wybitne wieloplaszczyznowe-bardzo jestem ciekaw
        jak bedzie ewoluowac moje przezywanie tego filmu...
        • Gość: mag Re: hmm...Dogville IP: *.chello.pl 25.10.03, 23:18
          Nie, nie doczekałam się. Bohaterka nie przeistacza się z osoby naiwnej w
          kogoś, kto zdobył mądrość, tylko w kogoś, kto sparzył się na swoim działaniu,
          więc sam staje się katem. Trier pokazuje dwie strony tej samej postawy -
          łatwowierności w prostotę świata: zło vs dobro - kat i ofiara (dobro, żeby
          wygrać ze złem musi samo stać się złem, przez co staje się dobrem i tak w
          kółko...)To przeskakiwanie z jednej naiwności w drugą. Bohaterka się nie
          rozwija, tylko traci wiarę w to, co nazywa dobrem. A dobrem nazywa otwieranie
          się na ludzi, z jednoczesnym przyzwoleniem na wchodzenie sobie na głowę. To
          nazywam naiwnością, którą Trier w trzech ostatnich filmach międli i to jest
          męczące. Moim zdaniem mądrość bohaterki polegałaby na tym, żeby nie pozwolić
          krok po kroku na utratę kontroli nad swoim życiem, na zniewalanie. Powinna
          wyznaczać granice za każdym razem, kiedy ktoś je naruszy (a nie dopiero wtedy,
          kiedy ma za sobą miesiące tortur). Czekam na taką bohaterkę.
          Oczywiście, zgadzam się, że film jest bardzo dobry. M.in. dlatego, że to
          przeistoczenie ofiary w kata jest częste w życiu (ludzie skrzywdzeni krzywdzą
          innych). Nie zawsze się orientujemy kiedy ktoś przekracza naszą granicę,
          trudno też jest nie naruszać granic innych ludzi.
    • Gość: Amelie P. Re: Dogville IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.03, 21:53
      Dogville to niesamowity film, i wyraz geniuszu Larsa. To jak
      wiele uzyskał, przy takiej oszczędności środków świadczy o jego
      mistrzostwie. Lars rulez!!!!
    • Gość: Jasiek Re: Dogville IP: *.aster.pl / 10.71.3.* 01.11.03, 13:25
      W końcu poszedłem wczoraj na ten film i spełnił wszystkie
      pokładane w nim nadzieje.Nie,nie - wcale nie spodziewałem się
      jakiegoś genialnego arcydzieła.Oczekiwałem czegoś
      ekstremalnego - i ten film właśnie taki jest.Doprawdy nie ma
      wielu reżyserów - i w kinie,i w teatrze - którzy z taką
      dezynwolturą trzasnęliby w gębę współczesnego człowieka,jak
      czyni to von Trier.
      Dziwią mnie te wszystkie wcześniejsze komentarze,które
      dopatrywały się w tym filmie wyłącznie psychologii,a
      szczególnie - interpretowały go w oparciu o relację:kat-
      ofiara.Przecież postać grana przez Kidman w żadnym momencie nie
      jest ofiarą ,albo-żeby być bardziej precyzyjnym- jest ofiarą
      tylko pozorną.Przecież bohaterka działa najzupełniej
      świadomie,pozwala wtrącić się w urągające jej dumie jarzmo po
      to,by sprawdzić,do czego może posunąć się człowiek w swoim
      zaślepionym,nieświadomym złu.Paralela z Chrystusem jest
      oczywista,tyle tylko,że tutaj nie mowy o przebaczeniu.Dlatego
      trudno dopatrywać się w działaniu bohaterki braku
      logiki ,powiedziałbym nawet,że cechuje ją logika przemyślana w
      najdrobniejszym szczególe.Kto dał się zwieść słodkiej,niewinnej
      i naiwnej mince aktorki ,nie może dostrzec niesłychanej
      perfidii tego filmu ,a także nie docenia jej aktorskiego
      kunsztu.
      Nie jet to bynajmniej film antyamerykański - to byłoby zbyt
      proste.To raczej film antyludzki,a antyamerykański jest
      wyłącznie o tyle,o ile amerykański wzorzec kulturowy zdominował
      sposób myślenia ludzi na całym świecie ,a przede wszystkim w
      Europie.
      Czy widział ktoś równie złośliwy i zarazem trafny portret
      współczesnego intelektualisty ,bez litości wychłostany i
      ośmieszony przez nieco infantylnego,ale i przenikliwego
      narratora? Oj,oj - dużo można jeszcze pisać o tym filmie,ale
      teraz pora na obiad,a potem - na wizytę w Muranowie,żeby
      obejrzeć "Wyznania z Dogville".
      • Gość: iwo_strumny Re: Dogville IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.03, 15:42
        ach jak pieknie napisales. wszyscy cie kochamy. film nie jest o tym, czy o
        owym, logika, psychologia to kwestie drugorzedne. ten film to jest zdanie,
        prawdziwe i trudne do przlkniecia, ktore brzmi: ludzie to kau.
    • Gość: artur82 Re: Dogville IP: *.chello.pl 08.12.03, 02:26
      bylem dzisiaj, genialny!
    • Gość: Rafik Re: Dogville IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.01.04, 12:21
      Oglądanie polega nie tylko na patrzeniu. Zamiast grzebać w torbie z prażoną
      kukurydzą, warto przyjrzeć się treści, przed wydaniem opinii.
    • Gość: iza Re: Dogville IP: *.32.11.vie.surfer.at 24.01.04, 11:56
      Gdy na poczatku filmu uslyszalam ze dogville to szczesliwe miasteczko dobrych i
      pracowitych ludzi, gdzie wszyscy zgodnie zyja i znaja swoje miejsce itd.
      poczulam mroz. dla mnie ten film byl wielkim przezyciem, prawdziwy i bolesny.
      (choc nicole kidman nie dala rady, to zreszta niczego nie zmienia.)
      A tresc - kim sa ci, ktorzy to odrzucaja? nie rozumieja jak bardzo o nich jest
      ta opowiesc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka