Dodaj do ulubionych

Siostry Magdalenki

IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 10.12.03, 23:52
Niesamowite wrażenie... Nieważne czy obóz koncentracyjny czy
zakon "pobożnych" sióstr... Ważne, że upadla się życie drugiemu człowiekowi.
Powinno być więcej takich filmów. Należy przecież pokazywać zło wydobywające
się nawet z najmniej spodziewanego miejsca.
Należy także pokazywać postawę osób, które się przeciw temu buntują...

Tylko problem w tym, że owe osoby można policzyć na palcach jednej ręki...

ps Mam nadzieję, że nikogo nie urażę porównaniem do wcześniej wspomnianego
obozu koncentracyjnego. Jednak jako młoda osoba, odwiedzająca co jakiś czas
obóz w Oświęcimiu, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że dziewczyny z zakonu
Magdalenek są dzisiejszym odpowiednikiem ofiar nazizmu. Porównanie to, samo
przychodzi na myśl...
Tylko strasznie mi przykro, że żyjąc na przełomie XX i XXI wieku, w
wydawałoby się cywilizowanym świecie, muszę wstydzić się za ludzi
powtarzających tamte błędy. Może nie tak drastyczne, ale jednak tak samo
poniżające.

Ale czy możemy coś zrobić, żeby na wszelkim gruncie nie spotykać się z ludźmi
pieszczących nienawiść do wcale nie słabszych?...
Obserwuj wątek
    • ignatz Re: Siostry Magdalenki 11.12.03, 00:46
      a ja nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ten film był mocno tendencyjny, by nie
      rzec wypaczająco jednostronny. Nie neguję krzywd wyrządzanych w tego typu
      placówkach, ale nie róbmy z tego przedsionku piekła.
      • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 10:31
        Jednostronny? A gdzie Ty tu widzisz jakąś drugą stronę?

        Wydaje mi się, że w tym filmie i tak nie pokazali wszystkiego. Pewnie wiele
        sytuacji zostało złagodzonych. Nigdy się nie dowiemy co tak naprawdę mogło się
        dziać w tych zakonach. Niestety organizacja kościelna jest zbyt hermetycznie
        zamknięta abyśmy byli w stanie coś więcej dostrzec.

        Mam pytanie do Ciebie. Piszesz, żeby nie robić z tego przedsionku piekła. A co
        dla Ciebie jest takim przedsionkiem? W którym momencie uznałbyś, że właśnie
        teraz znajdujesz się w nim? Wątpię żebyś umiał mi na to pytanie szczerze
        odpowiedzieć, bo siedzisz sobie w cieple przed komputerem i popijasz sobie
        kawę...
        Ja także nie potrafiłbym tego powiedzieć, jednak nie piszę czy coś jest a coś
        nie jest piekłem. Uważam jednak, że utrata wolności z niewiadomo jakiego powodu
        jest już wystarczająco nienormalna. A co Twoim zdaniem jeszcze powinienem
        dodać, żebyś uznał, że jest to przedsionek piekła?...
        • ignatz Re: Siostry Magdalenki 11.12.03, 10:47
          Druga strona to ta, której w filmie nie pokazano. Nie wierzę, żeby każdy ksiądz
          zmuszał niedorozwinięte dziewczyny do robienia laski, a każda zakonnica była
          psychopatką gustującą w psychicznym upokarzaniu. Owszem, imho celibat i surowe
          reguły spaczają nieco umysły, ale ludzkia dusza to nie zadanie z mechaniki że
          choćbyś nie wiem co robił wynik będzie ten sam.
          "Mówi się, że piekło to brak nadziei" - ten cytat z "Czasu apokalipsy" ładnie
          oddaje co ja myślę o przedsionkach. Owszem siedzę przed kompem i piję kawkę,
          ale pamiętajmy że rzeczywistośc jest stanem umysłu.
          Kiedy dziewczyny na końcu uciekają, nikt do nich nie strzela, nie robi łapanek
          ani nie wywiesza listów gończych. Porównanie do obozów to lekka przesada. No i
          żeby nie było że popieram takie instytucje - idea takich zakładów przypomina mi
          socjalizm - założenia były takie szczytne...
          • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 11:13
            Ja przecież też nie twierdzę, że każdy ksiądz czy zakonnica są nienormalni -
            wykorzystują inne osoby. Ja się pytam - gdzie w tym filmie widziałeś drugą
            stronę?
            Masz rację, że może porównanie do obozów koncentracyjnych może być zbyt
            brutalne, jednak nie twierdzę, że jest niesłuszne. A może tylko obawiamy się
            dokonywać takich porównań?
            Sposób podejścia "pracowników" (bo jakże ich inaczej nazwać?) zakonu do
            przebywających tam dziewczyn jest uderzająco podobny (zastraszanie, przewaga
            siły, zmuszanie do nieodpłatnej pracy, szykanowanie tylko dlatego, że więźniami
            są "upadłe" kobiety - ile potrzebujesz przykładów?) A zastanawiam się czy owi
            pracownicy, gdyby mieli broń, nie strzelali by do uciekinierek...
            Co do listów gończych - pamiętasz końcówkę filmu, kiedy jedna z bohaterek mówi
            do drugiej, że odbędzie się za nią pościg?...

            "Brak nadziei"... Ładne... Tylko ile Twoim zdaniem trzeba przejść, żeby
            zrozumieć ów brak?
            • ignatz Re: Siostry Magdalenki 11.12.03, 12:08
              No właśnie, ten film jest jak wstęga Mobiusa - ma tylko jedną stronę. I to
              akurat nie jest argument na jego korzyść. A to że drugiej strony nie pokazano
              wclae nie oznacza, iż jej nie było. Uważam po prostu, że ten film jest
              stronniczy i to w stopniu, który przywodzi na myśl pierwsze westerny ze złymi
              indianami czy co poniektóre twory kinematografii radzieckiej.
              Z drugiej jednak strony film zrobił na mnie ogromne wrażenie, mimo iż ciągle
              sobie przypominałem kwestię stronniczości. Dlaczego? Bo jest dobrze zrobiony,
              ładnie poprowadzony, ma nastrój i przekonującą grę aktorską. No i według
              porusza ważką kwestię oporu przeciw systemowi i bycia sobą mimo iż tylko
              trybikiem w machinie.
              • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 12:33
                Zgadzam się z Tobą - jeden z lepszych filmów na jakich ostatnio byłem.
                Niemiłosiernie porusza. Aktorki stworzyły wspaniałe kreacje, w szczególności
                zimna brunetka i niedorozwinięta dziewczyna, która trafiła do zakładu
                psychiatrycznego.

                Co do kwestii braku, według Ciebie, pokazania drugiej strony, moglibyśmy się
                spierać bez końca (z resztą nie zrozumieliśmy chyba się dokładnie - wydaje mi
                się, że chciałbyś aby ukazano także tą dobrę stronę zakonnic). Film miał na
                celu pokazać życie uwięzionych dziewczyn w tym zakonie. I skupiłeś się tylko na
                tym. Nie wiem co masz tak naprawdę na myśli - czy to, że zakonnice zostały
                ukazane jako wredne, kłamliwe, zakompleksione, brutalne kobiety (tak mi się
                wydaje)?

                Widzisz, problem w tym, że owe zakonnice same wybrały swój sposób na życie.
                Nikt ich nie zmusza do znęcania się nad dziewczynami. Same to robię, z
                niekłamaną przyjemnością. Same, pod przykrywką świętości, pozbawiają
                podopieczne nadziei (jak to ładnie nazwałeś). Czy tej strony nie zauważasz? Nie
                potrafisz tego wydedukować?
                Niestety, zakonnice Magdalenki z tego konkretnego zakonu nie mają dobrej
                strony. Piszę KONKRETNEGO bo nie możesz rozciągać zachowania owych zakonnic na
                cały kościół. Jest to film o TYM zakonie, a nie kościele w ogóle.
                Chyba obawiasz się, że ktoś mógłby tak właśnie pomyśleć - skoro tak się dzieje
                w tym zakonie todlaczego miałoby być inaczej gdzieś indziej? To jednak błędne
                myślenie.

                W filmie istnieje druga strona. Ta zła strona.


                • ignatz Re: Siostry Magdalenki 11.12.03, 12:48
                  Właśnie o to mi chodzi, w tym filmie nie dośc że nie ma dobrej zakonnicy, to
                  jeszcze nawet nie ma neutralnej, te kobiety to zimne automaty z załadowanym
                  programem nienawiści. Jakoś wierzyc mi się w to nie chce - a może takie były
                  kryteria przyjmowania do tego zakonu? Tez watpię.

                  A ludzie mają gdzieś czy to magdalenki, margerytki czy szarytki. Pingwin to
                  pingwin i tyle, huzia na Józiai w ogóle co czarne to be. Tłum równa w dół. J
                  anie moge rozciągnąć tego na kościół, Ty nie możesz rozciągnąć, ale zrobi to za
                  nas reszta i będzie po zawodach.

                  Owszem, same wybrały swoją drogę i nikt je do tego nie zmuszał, ale nienawiść
                  bywa zaraźliwa - wspomnij scenę śmierci starej kobiety i co mówiła do niej ta
                  młoda dziewczyna.
                  • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 12:57
                    Oczywiście, zgadzam się z Tobą - nienawiść jest zaraźliwa. Dlatego należy się
                    zastanowić, czy ta brunetka wypowiadająca słowa, aby umierająca
                    zakonnia "zdechła już", nosiła już wcześniej ową nienawiść w sobie, a zakonnice
                    ją tylko uwolniły, czy to one spowodowały powstanie tej nienawiści w sercu
                    podopiecznej? To dość ważne pytanie. Jednak każda z tych odpowiedzi, nieważna
                    która jest prawdziwa, ukazuje bezsens istnienia zakonów Magdalenek, które w
                    założeniu miały "sprowadzać na dobrą stronę".

                    Rzeczywiście, mało rozgarnięty tłum może spowodować uznać ten film za
                    dotykający cały kościół... Strasznie to przykre. Z resztą myślenie tłumu jest
                    ogólnie przykre.

                • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 12:49
                  Aha, i jeszcze jedno:
                  Co chciałbyś zobaczyć w postaci tej drugiej strony? Może jak zakonnice
                  Magdalenki modlą się w kościele, spowiadają, rozmawiają o kwiatach w ogrodzie?
                  A może jak zastanawiają się nad sensem życia, ich "cierpieniem" dla Boga? To
                  chcesz zobaczyć? Ale czy na pewno takie ukazanie sprawy przeważy nad ich
                  nieludzką postacią i stwierdzimy, że one jednak są w porządku ("to tylko gra"
                  przecież) - w końcu robią to wszystko dla Boga i ludzi?
                  Są setki filmów pokazujących dobre strony religii. I dobrze. Tylko dlaczego
                  filmy takie jak Ksiądz, Dogma czy wreszcie Siostry Magdalenki są potępiane (nie
                  twierdzę, że Ty to robisz, jednak można zauważyć w Twoich wypowiedziach, pewien
                  niewielki stopień tego potępienia). Spójrz czasem krytycznie, jako mądry
                  katolik (jeśli nim jesteś), na instytucję kościoła.
                  • ignatz Re: Siostry Magdalenki 11.12.03, 12:56
                    hmmm, chciałbym np. żeby pokazano, jak trafia do tego przybytku autentyczna
                    dziwka, po czym podczas pobytu zaczyna rozumieć że pracowac dupą na zycie to
                    nie do końca katolicki sposób. I że można porządnie zyć - nie dlatego że to
                    łatwe, ale dlatego że to trudne. Chciałbym zobaczyć zakonnice mające choć jedną
                    człowieczą cechę, oprócz strachu przed utratą ciepłej posadki. Ale może to nie
                    rola tego filmu?
                    • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 13:08
                      Film ma na celu ukazać te, które trafiły tam zupełnie przypadkiem. Chociaż
                      wydaje mi się, że żadna z tych dziewczyn nie powinna się tam znajdować. A to
                      nie zakonnice są maszynami, ale to własnie one w wyrafinowany sposób robią z
                      podopiecznych maszyny do pracy, bez wszelkich uczuć (zakaz rozmowy,
                      przyjaźnienia się!)

                      A tak na marginesie, nawet dziwka nie powinna być traktowana jak zwierzę, które
                      za to, że za dużo szczeka dostanie w mordę. Nie uważasz tak? Dziwka to zresztą
                      zły przykład - z różnego powodu dziewczyny stają się dziwkami. A religia nie ma
                      nic do tego, nie da im chleba.

                      Ale teraz się zastanawiam - przecież te kobiety, które popełniły naprawdę jakąś
                      krzywdę niezgodną z prawdą (jak kradzież czy morderstwo), trafiały do więzień.
                      Więc kto tak naprawdę przebywał w tym zakonie?
                      • ignatz Re: Siostry Magdalenki 11.12.03, 13:16
                        Nie mam pojęcia kto tam tak naprawde przebywał, serio. Możliwe że tylko te w
                        sumie Bogu ducha winne dziewczyny. Ale ja cały czas mam nadzieję, że wśród tych
                        dziewczyn znalazła się choćby jedna jedyna zła cyniczna i rozpustna dziwka,
                        uwielbiająca sprowadzać na złą drogę katolickich młodzieńców i prawych mężów, a
                        która dzięki pobytowi w tym zakładzie zrozumiała że to nie tak. No. To jest
                        moja nadzieją i nie zabierzesz mi jej tak łatwo :-)
                      • Gość: Zdanka Re: Siostry Magdalenki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 17:23
                        Już służę odpowiedzią.W zakonie magdalenek przebywały b.długo tzw."Kobiety
                        upadłe",np.takie ,które miały nieślubne dziecko["a dobrze tak dziwce(!) mogła
                        się nie gzić,jak twierdzi opinia publiczna"],bądż takie,które np.zostały
                        zgwałcone przez ojca i rodzina chciała zatuszować
                        sprawę,ewentualnie "nawracane" na dobrą drogę prostytutki[ choćby przykład
                        tej "magdalenki" z "Lalki",którą zajął się Wokulski],czasem upośledzone
                        psychicznie,jeśli rodzina się ich wstydziła.Krótko mówiąc,kobiety które
                        bardzo ,często nie ze swojej winy,odstawały od wzorca żony i matki piątki
                        dzieci.
                  • ignatz Re: Siostry Magdalenki 11.12.03, 12:59
                    hyhy nieno, przeciez patrzę krytycznie cały czas, tu Cię zapewniam. Jeno mnie
                    wkurza jak ktoś patrzy TYLKO krytycznie.
                    • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 13:14
                      To prawda, całkowicie krytyczne podejście do religii jest niezbyt dobrym
                      wyjśćie. W końcu religia opiera się na wierze, a jeśli podeszlibyśmy do niej
                      właśnie w tak bardzo krytyczny sposób, musielibyśmy całkowicie z niej
                      zrezygnować, zaprzeczyć powtarzanym od setek lat prawdom, które jako katolicy
                      powninniśmy uznać.
                    • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 13:22
                      To prawda, nie powinno się całkowicie krytycznie podchodzić do spraw religii, w
                      końcu opiera się ona na wierze. Gdybyśmy uznali krytykę jako jedyną wykładnię
                      katolicyzmu, musielibyśmy zrezygnować z niego w ogóle. A jak wcześniej
                      wspomniałem kościół to wiara w przekazywane przez setki lat prawdy, które jako
                      katolicy powinniśmy uznać.

                      Nie rozumiem Twojego podejścia do ukazania zakonnić Magdalenek w tym filmie.
                      Chcesz aby pokazano jakąś ludzką stronę owych kobiet? Dlatego właśnie zamknięto
                      te zakony, ponieważ nie doszukano się tam ludzkich odruchów. I w tym jest
                      zawarty problem - Magdalenki w Irlandii były takie a nie inne. Poniżały ludzi!
                      Chcesz doszukiwać się w nich ludziej natury?...
                      • ignatz Re: Siostry Magdalenki 11.12.03, 13:26
                        no ale poniżanie też lezy w ludzkiej naturze. Nie lezy tylko w naturze zakonnic
                        (a przynajmniej nie powinno). Ok, magdlaenki były złe, ale nikt mnie nie
                        przekona że były wyłacznie złe.
                        • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 20:09
                          Jakoś nie potrafię się przekonać, że poniżanie leży w ludzkiej naturze. Ale
                          jeśli przyjąć by takie twierdzenie należy chyba wyodrębnić jakieś różne natury
                          ludzkie. Nie wiem tylko czy to możliwe... Bo na przykład ja, jako normalny,
                          inteligenty nastolatek, wcale nie uważam żeby poniżanie leżało w mojej naturze.

                          Pakujesz do jednego "worka natury ludzkiej" (tej jej złej części) poniżanie,
                          znęcanie, bicie, zabijanie z drobnymi kłamstwami czy uniesieniami gniewu.
                          Oczywiście nie zamierzam usprawiedliwiać tej drugiej grupy nieprzyzwoitości. I
                          one nie powinny się zdarzać. Jednak widzę róznice między poniżaniem a
                          okłamywaniem kobiety, że jest najpiękniejsza na świecie. To pierwsze może i
                          leży w naturze ludzkiej, jednak naturze ludzi nie do końca normalnych,
                          zakompleksionych, wywyszających się nad innych.

                          Może i zakonnice miały tą dobrą stronę, ale dlaczego tego nie pokazywały??
                          Dlaczego nie pomagały w trudnych chwilach tym dziewczynom, szczególnie że
                          dobrze wiedziały, że są inne niczemu winne?? Dlaczego ukrywały swoją dobroć
                          przed nimi?? Może miało to coś na celu... Tylko zastanawiam się co...

                          Uważam te postacie, ukrywające swoją nienawiść pod habitem, za anormalne,
                          wyrzucone na margines, taplające się we własnej głupocie i ślepej źle
                          rozumianej przez nie religii, zabobonne ofiary własnych kompleksów. I nie
                          dopatruje się w nich niczego dobrego.

                          • Gość: Zdanka Re: Siostry Magdalenki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 21:13
                            Czy poniżanie i zło leży w ludzkiej naturze,tak?Obawiam się,że tak...może w
                            różnym stopniu,ale jednak tak...Polecam ci do przeczytania książkę
                            Goldinga "Władca much".Ona dosyć dobrze pokazuje mechanizm rodzenia się zła z
                            niczego.Jak to mówią:"Piekło to inni ludzie".
                            • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 11.12.03, 22:25
                              W takim razie strasznie mi przykro... Chyba powinienem zastonowić się
                              dłużej,kiedy będę się przyznawał do swojego człowieczeństwa. Przecież taka
                              mądra ksiązka zostało o tym napisana...:/

                              Nie masz jakiś własnych poglądów na ten temat? Nie podpieraj się książka
                              (oczywiście jej wcale nie dyskredytuje, pewnie jest bardzo rzeczowa), napisz co
                              Ty o tym myślisz. Napisz czy byłabyś w stanie znaleźć się na miejscu tych
                              zakonnic i z uśmiechem na twarzy rzucać obelgi (żeby tylko...) w stronę
                              drugiego człowieka?
                              • ignatz Re: Siostry Magdalenki 11.12.03, 23:49
                                Tomku, z jednej strony prosisz o własne przemyślenia a z drugiej strony mówimy
                                o filmie który, jak by nie patrzeć, Twoimi przemyśleniami nie jest. A Golding
                                wspaniale pokazał zwierze w człowieku. Notabene na kanwie tej książki powstał
                                niesamowity film, polecam całym sercem.
                                • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 12.12.03, 00:06
                                  Każdy film (no może nie każdy, raczej ten bardziej ambitny) czasem wymusza
                                  przemyślenia na jakiś temat. Więcej chyba nie muszę tłumaczyć. (Zresztą nie do
                                  końca rozumiem o co Ci chodzi - co mają osobiste przemyślenia do tego filmu?
                                  Jest on tylko pretekstem do naszej rozmowy.)

                                  Przecież zaznaczyłem, że wcale nie chcę pokazać żadnej książki w złym świetle.
                                  Ja się tylko spytałem prostej rzeczy.
                                  • Gość: Zdanka Re: Siostry Magdalenki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 13:39
                                    Tomek,wydajesz mi się młodym idealistą.A każdy kiedyś był młody i był
                                    idealistą;ale czasem przesadzanie z "Zyciem ideami" nie ma sensu,bo co rusz
                                    spada na człowieka kupa pomyj,a wszyscy wokół pukają się w głowę.Cały
                                    Dostojewski o tym traktuje.No,ale żeby nie było,że nie myślę i popieram się
                                    jedynie literaturą i filozofią,zaryzykuję nieco myślenia "ode mnie".Widzisz,my
                                    tak naprawdę nie wiemy,co w nas tkwi.Pewne rzeczy wpaja w nas
                                    szkoła,wychowanie,koło ludzi,którzy są naszymi przyjaciółmi.Ale prawdziwą twarz
                                    człowieka,często taką ,jakiej wolałby nie widzieć,pokazują sytuacje
                                    ekstremalne.Wojny,klęski żywiołowe,koszmarne dramaty w życiu rodzinnym;życie
                                    czasem pisze scenariusze dziwniejsze niż niejeden film.Można się
                                    np.zastanawiać,dlaczego jedni ludzie ukrywali Zydów,a inni ich wydawali,albo
                                    dlaczego nagle wydawali Żydów właśnie ci,którzy ich ukrywali.Strach,zbyt długa
                                    wojna,stwierdzenie mam już dosyć zbawiania ludzkości?Twoje pytanie to jedno z
                                    tych bez odpowiedzi...tak jak pytanie o istnienia boga,o to,dlaczego od
                                    początku świata ludzie wywołują wojny,chociaż przynoszą one tylko zło i
                                    przemoc,dlaczego ludziom tak ekstatyczną wręcz przyjemność sprawia dominacja
                                    nad innymi...Odpowiedzi są tysiące ,a zarazem odpowiedzi brak...Zastanawiałeś
                                    się kiedyś,jak inaczej zachowują się ludzie w masie,tłumie,a jak odmiennie
                                    wyindywidualizowani z tego tłumu?Dlaczego od początku świata istnieja
                                    instytucja "kozła ofiarnego";człowieka bądź grupy ludzi,na których zawsze można
                                    zwalić winę za wszystko[Żydzi,Cyganie,kobiety,homoseksualiści i ten najlepszy
                                    Jezus Chrystus...]ja na te pytania nie znam odpowiedzi,ty jej pewniae też nie
                                    znajdziesz .Piszą o tym antropolodzy kultury,filozofowie,psycholodzy.Chcesz
                                    czytaj,nie chcesz,nie rób tego.A"Siostry magdalenki" to rzeczywiście dosyć
                                    jednostronny film,choć niezły.Po prostu nie warto generalizować,Matka Teresa z
                                    Kalkuty też mówiła o Bogu,prawda?
                                  • ignatz Re: Siostry Magdalenki 12.12.03, 13:54
                                    Tomku, nie irytuj się niepotrzebnie. Raz piszesz:
                                    "Nie masz jakiś własnych poglądów na ten temat?"
                                    za chwilę z kolei
                                    "co mają osobiste przemyślenia do tego filmu?"
                                    oraz
                                    "Każdy film (no może nie każdy, raczej ten bardziej ambitny) czasem wymusza
                                    przemyślenia na jakiś temat"

                                    Zdecyduj zatem, o co dokładnie Ci chodzi
                                    • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 12.12.03, 14:52
                                      Co do pytania, czy Zdanka nie ma swoich poglądów na temat poniżania ludzi,
                                      chciałem na niej wymusić jakaś osobistą wypowiedzieć - co ona sądzi, nie
                                      podpierając się żadną książką.
                                      Co do drugiego Twojego spotrzeżenia, dotarliśmy do pytania o to czy poniżanie
                                      leży w naturze ludzkiej. Napisałem co o tym myślę, w pewnym sensie odrywając
                                      się od tematu filmu, mimo iż ów poniżanie jest tam wyraźnie zaznaczone. Film
                                      nie tworzy mojego zdania, może na nie wpływać czy rozwijać je.
                                      Trzeci fragment jest tylko stwierdzeniem,że niektóre filmy są, jak już
                                      wcześniej napisałem, pretekstem do takich rozmów jaką np. my prowadzimy.



                                      Ciekawe jest Twoje (Zdanki) zdanie na temat "kozła ofiarnego". Zastanawiam się
                                      tylko nad jednym. Boję się, że owa instytucja zbyt mocno w nas zakorzeniona.
                                      Nieważne czy X wiek czy XXI. Zawsze należy mieć pod ręką kogoś kto weźmie na
                                      siebie ciężar krytycznych zdań, odpowiedzialności. Teraz pytam siebie - czy ja
                                      tą instytucję uważam za poprawną? czy uznaję, że to Żydzi, Cyganie,
                                      homoseksualści czy ktokolwiek inny jest winny tej czy innej rzeczy? Odpowiedź
                                      jest chyba oczywista - nie jako idealista, tylko jako rozgarnięty człowiek
                                      odpowiadam, że nigdy w świecie nie uznam racji ludzi tworzących ludzi - kozły
                                      ofiarne.
                                      Ale przecież z drugiej strony łatwiej jest myśleć jak tłum! Nie trzeba się
                                      zbytnio wysilać i zawsze jest się bezpiecznym. Tyle, że problem w tym, że nie
                                      mam na to nawet najmniejszej ochoty.
                                      Piszesz o wojnach, klęskach, itd. Rzeczywiście nie wiem jak bym się zachował w
                                      tych krytycznych momentach. Jednak wierzę w siebie. Tak jak każdy powinien. Mam
                                      nadzieję, że nie ma granicy owej wiary we własną osobę. A jeśli naprawdę
                                      istnieje, nie chcę jej przekraczać. Co z tego wyjdzie? Chyba tylko jakiś
                                      scenariusz, jak to napisałaś, dziwniejszy niż niejeden film może to
                                      zweryfikować.

                                      ps Czy Ty uznajesz instytucję kozła ofiranego? A jeśli nie to czy należysz do
                                      idealistów?
                                      • Gość: Zdanka Re: Siostry Magdalenki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 15:56
                                        Hmm...Tomek,wiesz instytucji "kozła ofiarnego" nie trzeba uznawać,bądż nie,ona
                                        po prostu istnieje.To tak ,jak w podstawówce.Np.ktoś w klasie jest otyły,albo
                                        nosi okulary o grubych szkłach.Niektórzy dadzą sobie z tym radę,ale inni staną
                                        się dla klasy właśnie kozłami ofiarnymi.Np.Jacek nie gra z nami w kosza,bo jest
                                        gruby.Ale załóżmy,że Jacek zagrał.Grupa Jacka grała w eliminacjach z o wiele
                                        lepszą grupą,gdzie rzuty za 3 punkty były normą.Grupa Jacka przegrała,bo była
                                        słabsza,a nie ,bo grał z nimi Jacek.Ale zaraz znajduje się ktoś,kto
                                        mówi:Przegraliśmy przez tego grubasa!I Jacek,chociaż świetnie broni,już nigdy z
                                        nimi nie zagra,bo będzie się za nim ciągnąć fama beznadziejnego grubasa.Jeśli
                                        Jacek nie będzie maiał tyle siły i odwagi,żeby "Ustawić"tych,którzy go
                                        oczerniają w klasie,stopniowo może stać się kozłem ofiarnym,winnym
                                        wszystkiego,co się w klasie nie uda.I tak pojmuję działanie instytucji "kozła
                                        ofiarnego";identycznie to działa w społeczeństwie,tylko na o wiele większą i
                                        brutalniejszą skalę.A że dobrze nie światczy o ludziach,to inna rzecz...Może
                                        można powiedzieć,że to atawizm?Jeśli stado zwierząt ucieka przed
                                        napastnikiem,niejako"wystawia" na łup najsłabszego,chorego osobnika...Ale to
                                        już coś z zupełnie innej beczki. ;))
                                        • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 12.12.03, 16:14
                                          Przytaczając przykład Jacka...:/... postawiłaś się po stronie kozła ofiarnego.
                                          A ja chcę żebyś się postawiła po tej drugiej stronie. Po stronie osób, które,
                                          jak uznałaś, posiadają w swojej naturze "zmysł" poniżania.
                                          Zastanawiam się czy chcesz znajdować się w szeregu tych osób? Chcę Cię spytać
                                          czy istnieje tylko grupa tych cały czas poniżanych i tych poniżających?

                                          Moim zdaniem można nie uznać każdej instytucji. Od każdej w jakiś sposób można
                                          się odciąć, jeśli nie chce się z nią walczyć, nawet wiedząc, że jest ona
                                          niedopuszczalna i anormalna. Czy Ty przyjmując, że intytucja kozła ofiarnego
                                          istnieje i nic z tym nie da się zrobić, poddajesz się w tej walce? Mam
                                          nadzieję, że tak nie jest i nie napiszesz mi, że ideały są nic nie warte, bo
                                          świat jest taki jaki jesti koniec. Że nic nie można zrobić; że jesteśmy na
                                          przegranej pozycji. Ale jeśli tak uważasz, czy przestałaś wierzyć w siebie?
                                          • Gość: Zdanka Re: Siostry Magdalenki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 16:43
                                            Nie no Tomek...Ja nie piszę,że świat jest do bani i najlepiej siedzieć w
                                            pubie,pić piwo,jarać zioło,a żeby zupełnie nie zgłupieć czasem poczytać
                                            Schopenhauera,bo miał pesymistyczną filozofię i dobrze się komponuje z takimi
                                            dekadenckimi klimatami.Ty piszesz w pewnym momencie,że "Moim zdaniem można nie
                                            uznać każdej instytucji. Od każdej w jakiś sposób można
                                            > się odciąć, jeśli nie chce się z nią walczyć"itd...A mnie chodzi o to,że
                                            czasami jakbyś się nie starał,nie odetniesz się.Wyobraź sobie taką
                                            sytuację:Jesteś Murzynem w Stanach,lata 60-te.Skończyłeś medycynę,jesteś
                                            piekielnie ambitny,zdolny,chcesz coś osiągnąć,no kochasz to co robisz po
                                            prostu.Pracujesz w szpitalu.I nagle tak:Twoi biali koledzy są zazdrośni o twoje
                                            zdolności i zaczynają ci podkładać świnie ,bo jesteś Murzynem.biali nie chcą
                                            się u ciebie leczyć,bo jesteś Murzynem.Rasiści twierdzą,że Murzyni mają mózg
                                            małpy,a ty już nie masz pacjentów,bo biały wybierze złego białego lekarza,a nie
                                            Murzyna małpę.I za diabła się nie odetniesz,bo możesz leczyć już tylko czarną
                                            biedotę,pójdziesz do sądu,przegrasz,bo JESTEŚ MURZYNEM i rasa decyduje o tym,że
                                            cię poniżają.Rozumiesz,takie samonapędzające się koło.Chcę Cię spytać
                                            > czy istnieje tylko grupa tych cały czas poniżanych i tych poniżających?
                                            A to drugie pytanie jest przewrotne.Mówi się,że tłumiona złość wreszcia
                                            wybucha.Ponoć Ci poniżani,jeśli wykaraskają się,są koszmarem,bo stają się
                                            mistrzami w poniżaniu innych.Po prostu pamiętają swoje u[pokorzenia.Ale ja
                                            myślę,że to w 100% zależy od charakteru człowieka.
                                            • Gość: Tomek Re: Siostry Magdalenki IP: *.bater.net.pl / 217.97.221.* 12.12.03, 18:22
                                              Widzę, że lubisz obrazowo tłumaczyć różne sprawy - może piszesz kazania dla
                                              swojej parafii, co?;)

                                              Wcześniej pisałaś, że pewne rzeczy (np. kozioł ofiarny) istnieją i już nic się
                                              nie da z nimi zrobić. Teraz piszesz, że jakbyśmy się nie starali to niczego nie
                                              zmieniemy. Więc jak to jest naprawdę? Czy wydaje Ci się, że wcześniej
                                              wymieniona instytucja już zbyt mocno wbiła się w naszą świadomość, aby coś z
                                              nią zrobić?

                                              Podałaś przykład rasizmu. Jednak został on pokonany, przynajmniej w większym
                                              stopniu. Podobnie było z brakiem praw kobiet, niewolnictwem, itd. Czy ludzie w
                                              tamtym okresie nie uważali właśnie tak, że nic nie da się z tym zrobić? Tak
                                              myśleli! W pewnym momencie to "samonapędzające się koło" przerwie się. Datego
                                              uważam, że nie istnieje nic trwałego, co niszczy ludzi, ogranicza ich wolność,
                                              poniża i wyzwala w nich gniew.

                                              To, że ci którzy byli poniżani stają się poniżającymi nie daje odpowiedzi na
                                              moje pytanie. Cały czas pozostajemy w kręgu osób tylko tych dwóch grup. A gdzie
                                              cała reszta? Czy ona nie istnieje?

                                              100% charakteru ludzkiego. Charakteru każdego z nas. Charakteru na który w
                                              pewnym stopniu wpływa otoczenie, ale i tak najbardziej utrwala się w nas to co
                                              sami odkryjemy i przyjmiemy za słuszne. Wartości, które stają się podstawą
                                              rozumienia wszelakich zjawisk. Jednak charakter to za mało. Liczy się jeszcze
                                              na jakim stopniu rozwoju intelektualnego jesteśmy. Trzeba rozumieć to w co się
                                              wierzy i rozsądnie podchodzić do "wielkiego dzieła naprawiania świata".

                                              Podejście do poniżania (skoro już o tym mówiliśmy) zależy od każdego z nas. To
                                              ja decyduję, czy będę poniżał czy nie. To tylko mój wybór. Decyzja nie należy
                                              do tłumu, p. Goldinga, Boga czy kogokolwiek innego. Sęk w tym żeby to zrozumieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka