Dodaj do ulubionych

Terminator: Ocalenie ***

IP: 80.72.33.* 05.06.09, 15:50
Jakby to było pięknie, gdyby przygoda Mossakowskiego z recenzjami filmowymi
zakończyła się na dwóch pierwszych filmach...
Obserwuj wątek
    • Gość: kultura_niska no ale czy Ty masz 10 lat? IP: *.chello.pl 05.06.09, 16:54
      czarownicy, pornosy, smoki, terminator, kobieta z brodą...
    • dodgethis Terminator: Ocalenie *** 07.06.09, 12:29
      Mossakowski nie zrozumiał filmu.

      To się dzieje wcześniej Panie Recenzent. Stąd maszyny są niedoskonałe, nie mają
      jeszcze formy czysto humanoidalnej i nie wyglądają jak Arnie.

      Dlaczego filmy recenzują ludzie, którzy ich nie rozumieją? Nie wiem.

      Wiem za to, że wpadam się tu zdenerwować lub pośmiać z dyletanctwa polskich
      "krytyków" i "recenzentów", a po normalne opinie, pochodzące od rzeczowych,
      doświadczonych ludzi idę na rottentomatoes albo metacritic. Smutne, ale to prawda.

      Mossakowski chce być nowym Fallusem-Felisem, straciłem do niego właśnie resztki
      szacunku.
      • Gość: kinomaniak żenująca pseudo "recenzja" IP: *.os3.kn.pl 07.06.09, 14:34
        Pseudointelektualny bełkot pana Mossakowskiego całkowicie obnaża jego
        dyletanctwo i nieznajomość elementarnych zagadnień z zakresu "uniwersum"
        terminatora. Czyni filmowi zarzut, że roboty były "brzydkie, brudne i toporne" i
        nie było tam cyborgów (sic!) podczas gdy był to celowy zamysł twórców filmu
        (wystarczyło przeczytać choć jeden wywiad). Panie Mossakowski - jak do tej pory
        w Terminatorze w ogóle nie było cyborgów, tylko terminatory udające ludzi.
        Pierwszym cyborgiem (a więc istotą powstałą z POŁĄCZENIA człowieka i maszyny)
        jest niejaki Marcus Wright. Roboty zaś nie były jeszcze na takim poziomie
        rozwoju, jakby sobie życzył szanowny recenzent, gdyż jego akcja toczyła się ok
        12 lat wcześniej, niż wydarzenia opisane we flashbackach z dwóch pierwszych
        części. Sam film na pewno rewelacyjny nie jest - dwóm pierwszym częściom nie
        dorównuje, dopatrzyć się można w nim wielu wad, ale na pewno nie takich, jakie
        wymienił błyskotliwy inaczej pan recenzent... Moja ocena - 3/5 (filmu, nie
        recenzji ;p)
    • Gość: Student Terminator: Ocalenie *** IP: *.xdsl.centertel.pl 08.06.09, 09:03
      Dodatkowo ostatnia scena przeszczepu serca została wyjęta z komedii. Twórcy
      podważają istnienie antygenów zgodności tkankowej xD

      Sam film rzeczywiście zionie nudą, a jedyne dialogi jakie tu spotkamy to
      wymienianie swoich imion przeplatane słowem "maszyny".

      Aha, no i mała fabularna nieściśłość. Otóż w trzeciej części terminatora nie
      dało sie wyłączyć Skynetu, gdyż nie miał jednostki centralenj, zaś tutaj była
      to wielka wieża. Ot, aby amerykańskiemu widzowy było łatwiej.
      • Gość: ja Re: Terminator: Ocalenie *** IP: 89.108.209.* 08.06.09, 13:45
        to była baza skynetu co nie zmienia faktu (zreszta na sam koniec powiedziane),
        że nawet po jej zniszczeniu skynet ma sie dobrze, to tak jakbyś rozwalił jeden
        server i powiedział, że rozwaliłeś internet...
      • Gość: connor Re: Terminator: Ocalenie *** IP: 89.108.241.* 12.06.09, 12:55
        to nie jednostka centralna tylko jedna z fabryk skynetu
    • kubissimo Re: Terminator: Ocalenie *** 08.06.09, 23:49
      jedyna rzecz, z ktora moge sie zgodzic w tej recenzji to liczba
      gwiazdek, bo tez dalbym trzy. natomiast zarzuty Mossakowskiego sa
      cokolwiek smieszne.
      Poza tym dziwi mnie brak jakiejkolwiek refleksji nad logika tego
      filmu, ktory moim zdaniem jest pierwszym filmem w serii, w ktorym
      logika tak mocno kuleje :/

      a tak na koniec wielkie brawa dla tworcow zajawki kinowej, ktora
      zdradza rzecz, ktora moglaby byc najwiekszym bonusem tego filmu,
      czyli tajemnice Marcusa, ktora chyba kazdy juz znal przed
      zobaczeniem filmu :/
      • pancwynar Re: Terminator: Ocalenie *** 09.06.09, 23:38
        skoro oglądasz trailery filmów na które "i tak się wybierzesz" to sam jesteś sobie winien;
        ja filmy, które chcę z całą pewnością zobaczyć w kinie nie poprzedzam czytanie recenzji, oglądaniem zapowiedzi etc.
        powyżesze mają pełnić funkcję informacyjną - a po co mi takowa skoro wiem, że T4 CHCĘ zobaczyć w kinie?
        po prostu idę na film i oglądam
        reszta (czytanie, dyskusja) po...
        • kubissimo Re: Terminator: Ocalenie *** 10.06.09, 01:02
          recenzji tez nie czytam przed zobaczeniem filmu, ale jezeli sie
          czesto chodzi do kina, to nie da sie uniknac ogladania zajawek.
          Przeciez nie bede siedzial przez 15 minut z zamknietymi oczami, zeby
          tylko bron boze czegos nie zobaczyc.
          Natomiast tutaj ewidentnie dali ciala :/

          ostatni taki przypadek pamietam z "Czlowiekiem sloniem" Lyncha,
          gdzie w filmie widzimy tytulowego bohatera po okolo 30 minutach,
          natomiast wczesniej tylko o nim slyszmy, badz widzimy reakcje innych
          na jego widok. Do tego stosownie dopasowano materialy promocyjne,
          gdzie glownego bohatera nie widac, badz jest np. w worku na glowie.
          Natomiast polski dystrybutor wymyslil, ze najlepszym zdjeciem na
          okladke kasety video (to bylo w czasach kaset video i wypozyczalni)
          bedzie nie oficjalny plakat, tylko kadr z filmu pokazujacy
          zdeformowana twarz bohatera. No przeciez rece opadaja :/
          • pancwynar Re: Terminator: Ocalenie *** 10.06.09, 09:24
            fakt.
            zapomniałem o zap. przed seansami
            i zapomniałem ocenić film:
            3/6 [jednym zdaniem - mozna obiejrzec, a potem zapomiec]
            • Gość: krytyk Re: Terminator: Ocalenie *** IP: 89.108.241.* 12.06.09, 13:38
              Pytanie brzmi jak można łyknąć tak fatalnie napisany scenariusz do
              filmu z budżetem 200mln$! Scenografia i ukazanie zniszczonego świata a
              także efekty specjalne ocenia na 6/6. Scenariusz 2/6. t-600 napisał
              już lepszy.
          • mol_chemiczny Re: Terminator: Ocalenie *** 01.07.09, 13:20
            To się spóźnij, ja tak zawsze robię. Zależnie od kina spóźniam się 10 lub 20 minut, a potem upewniam u obsługi, ile dokładnie trwa blok reklamowy. Oczywiście w studyjnych problemu nie ma.

            > Przeciez nie bede siedzial przez 15 minut z zamknietymi oczami, zeby
            > tylko bron boze czegos nie zobaczyc.
            • Gość: Wrecekrzepki Re: Terminator: Ocalenie *** IP: *.xdsl.centertel.pl 12.07.09, 19:58
              A ja nawet lubie ogladac zajawki filmow przed seansem - lubie jednak, jesli nie
              zdradzane sa w nich najciekawsze elementy fabuly. To tak jakby zrobic zajawke
              "Podejrzanych" i pokazac w niej kto jest Keyserem Soze, albo "Szostego zmyslu" i
              pokazac, ze Bruce Willis nie zyje.
    • Gość: t-600 Terminator: Ocalenie *** IP: 188.33.36.* 10.06.09, 22:32
      Heh, właśnie wróciłem z kina i chyba oglądałem inny film niż
      szanowny recenzent. Wręcz wydaje mi się, że on tego filmu WOGÓLE nie
      oglądał. Właśnie ostatnie 30 minut filmu było najgorsze, naciągane i
      psujące cały obraz...niezły obraz!. Świat został tam przedstawiony w
      sposób bardzo ale to bardzo realistyczny i widać było, że ktoś się
      nad tym bardzo napracował. Nie bajkowa ściema w stylu ostatnio
      nakręconych 3 kolejnych części Star Wars tylko sugestywny, surowy,
      pełen degeneracji zniszczony świat. Co się stało na końcu to
      załamka. Wszystko było przygotowane na wielki finał czyli wpadający
      w pułapkę Connor, którego jedyną nadzieją jest pół człowiek,
      pół maszyna. Jako człowiek chce go ocalić, jako zaprogramowana
      maszyna zniszczyć. Powinien wtedy nastąpić klasyczny pojedynek
      wartości taki jak w Powrocie Jedi, gdzie stają na przeciwko sobie
      ojciec i syn w nierównej walce. Worthington powinien przejąć
      kontrolę nad placówką i mając wszystkie karty w ręku stanąć przed
      dylematem, co zrobić z Connorem będąc jednocześnie namaszczonym
      przez Skynet jako cielesny wykonawca woli programu (coś jak Sauron i
      nazgule). Dopiero cierpienie Connora i reszty ludzi powinno wywołać
      w nim empatię i przywołać spowrotem jego człowieczeństwo, na
      przykłąd poprzez śmierć tej pilotki, która nie była mu obojętna, a
      która mogłąby oddać życie za Connora). Niestety postawiono na
      wariant efekciarski, bezpłciowy i bez jakiejkolwiek emocji. A
      końcowa akcja z transplantacją serca to już gwóżć do trumny końcówki
      filmu. Natomiast cały film jak nabardziej warty obejżenia. Dużo
      lepszy od pierwszej części transformersów, o iron manie nawet nie
      wspomnę.
      • Gość: lolson t-600, wtf? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.06.09, 17:55
        "Jako człowiek chce go ocalić, jako zaprogramowana maszyna zniszczyć"

        w którym momencie marcus chciał zniszczyć connora? cyborg od początku do końca wierzył w swoje człowieczeństwo.
        • Gość: t-600 Re: t-600, wtf? IP: 89.108.241.* 12.06.09, 11:48
          Napisałem swoją opinię jak to wedłóg mnie powinno wyglądać, a nie jak
          było. Ponieważ wedłóg mnie końcówka była sknocona.
    • Gość: tzetze Zenua nie recenzja IP: *.chello.pl 11.06.09, 00:00

      Nie znam tego leszcza co to recenzuje ale wyborcza stacza sie szybciej niz moje kolezanki z podstawowki ...

      Co nie zmienia faktu, ze T4 nie ma nawet startu z T1 i T2 ... Na szczescie uprzedzilem sie do tego filmu przed seansem w zwiazku z czym bylem nawet pozytywnie zaskoczony :) Ostatnie 30 min to jest żenua której dorównać moze chyba tylko ta recenzja ale poza tym film jest jak najbardziej ok, o ile wezmiemy poprawki ze to nie Cameron. pzdr
    • juliancio.wodnik Terminator: Ocalenie *** 11.06.09, 11:40
      (spoiler)A ja poszedłem na film z czystego sentymentu do drugiej części.
      Bezsensowną na potęgę była scena z komputerowo wygenerowanym Schwarzeneggerem.
      Nie udało się zatrudnić gubernatora Kalifornii, to trudno, ale nie trzeba się
      było kompromitować przyznawaniem się do tego, że bez łopatologicznego pokazania
      chociaż na sekundę samego T-800 nie da się zrobić filmu. Nie mówiąc już o tym,
      że zdecydowana większość scen lub sekwencji była zerżnięta z innych filmów, w
      tym z "Terminatorów"
      *latające maszyny porywające ludzi do kontenerów - "Wojna Światów"
      *Terminator eliminowany w rozgrzanym metalu i zamrożony - "T2"
      *pułapka: połączony obciążnik i lina chwytająca ofiarę za nogę i
      unieruchamiająca ją w powietrzu - "Człowiek legenda"
      *Walka o paliwo w post-apokaliptycznym świecie - "Mad maxy"
      *zdegenerowani rabusie-gwałciciele czasów apokalipsy - "Droga" Cormaca Mc
      Carthyego, "28 dni później"
      *samodzielna dziewczynka z fryzurą jakby ją piorun strzelił w potwornym świecie
      rządzonym przez obce istoty- "Obcy 2"
      *roboty-kałamarnice - "Matrix"
      *Wielki robot szalejący po pustyni i ucieczka przed nim pick-upem "Marsjanie
      atakują!"
      *człowiek czy robot? istota z kryzysem tożsamości - "Łowca androidów"

      Wszystkie te przykłady były wzięte z filmów "futurystycznych" lub
      apokaliptycznych, nie wyliczam już motywów z filmów innego gatunku. Z przebitek
      z przyszłości z poprzednich "Terminatorów" wpadały w pamięć śmiertelnie poważne
      i mroczne batalie toczone między armiami robotów i ludzi, sceny kojarzące się z
      nową "Walką życia ze śmiercią" Brueghela. W "T4" mało było takich batalii i
      potyczek ze względu na fakt, że nie był to ten moment wojny.
      Dziwna rzecz, że z zupełną wyrozumiałością i z szacunkiem akceptowałem kolejne
      płaskie role Christiana Bale'a w walkach ze smokami, niezamierzonych parodiach
      "Matrixu", czy wreszcie w "Batmanach" twierdząc wciąż, że to świetny aktor, aż
      doszło nawet do tego, że nowina o tym, że zagra w "Terminatorze" nie dała mi do
      pomyślenia, że aktor schodzi na psy, ale że "Terminator" pnie się do góry.
      • Gość: lolson julciu.wodniku IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.06.09, 18:20
        o człowieku, grubo pojechałeś. tak jakby will smith miał patent na zastawianie pułapki z liną i obciążnikiem.
        wg. ciebie 28 dni później też "zrzyna" z mad maxa bo ten drugi przecież miał gang degeneratów-gwałcicieli. i to jakich.
        no dajże na luz bo rozpaczliwa ta twoja wypowiedź :)
      • black-emissary Re: Terminator: Ocalenie *** 11.06.09, 21:49
        juliancio.wodnik napisał:
        > Bezsensowną na potęgę była scena z komputerowo wygenerowanym Schwarzeneggerem.
        > Nie udało się zatrudnić gubernatora Kalifornii, to trudno, ale nie trzeba się
        > było kompromitować przyznawaniem się do tego, że bez łopatologicznego pokazania
        > chociaż na sekundę samego T-800 nie da się zrobić filmu.

        Zatrudnienie prawdziwego Schwarzeneggera było nie tylko niemożliwe, ale przede wszystkim bezsensowne - Arnie za mocno się postarzał.
        Mnie się akurat ta komputerowa wstawka bardzo podobała - ot, taki drobny smaczek. Film by się bez niej spokojnie obszedł, ale po co?

        > Nie mówiąc już o tym,
        > że zdecydowana większość scen lub sekwencji była zerżnięta z innych filmów, w
        > tym z "Terminatorów"

        ROTFL
      • Gość: Wrecekrzepki Re: Terminator: Ocalenie *** IP: *.xdsl.centertel.pl 12.07.09, 20:02
        > Bezsensowną na potęgę była scena z komputerowo wygenerowanym Schwarzeneggerem.
        > Nie udało się zatrudnić gubernatora Kalifornii, to trudno, ale nie trzeba się
        > było kompromitować przyznawaniem się do tego, że bez łopatologicznego pokazania
        > chociaż na sekundę samego T-800 nie da się zrobić filmu.

        To sie nazywa fan service i mi, jako fanowi, sie podobalo. Fajne nawiazanie,
        calkiem niezle zreszta zrobione.
    • Gość: radonis Terminator: Ocalenie *** IP: 195.245.224.* 23.06.09, 08:01
      dla mnie 5/5. Fiml rewelacyjny, wciskał w fotel od początku do
      ostatniego screena. Gorąco polecam !! Świetna rozrywka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka