Dodaj do ulubionych

drobna niepewność

    • yulija Re: drobna niepewność 03.11.10, 19:07
      myślę, że kogoś ma., ale ... intelektualnie... może nawet emocjonalnie czuje się w tamtym związku niespełniony, nie ma odwagi go zerwać...zakończyć ... i braki uzupełnia spotkaniami z Tobą...
      Dzwoni wtedy kiedy ma czas, kiedy ma ochotę... kiedy mu się chce zwyczajnie .. Ty idziesz na to spotkanie.. więc ma podejrzenie, że będziesz na każde jego zawołanie.. Przyzwyczai Cię do tego stanu, później dojdzie do tego seks na telefon.. . a ty się będziesz głowiła w następnym poście: " czy tak naprawdę jesteśmy parą czy nie"...
      • wil-li Re: drobna niepewność 05.11.10, 12:38
        Może masz rację, yulijo, a może nie...
        Może ten ktoś rzeczywiście kogoś ma, ale potrzebuje urozmaicenia na boku i taka młoda osóbka jak autorka wątku świetnie się do tego nadaje, a może jest zupełnie inaczej...
        Różni są ludzie i w różnym tempie rozkręcają się w związku. Półtora miesiąca to niewiele, żeby się poznać (chyba, że ktoś ma silne parcie, aby z kimś być - nieważne z kim, nieważne jak, byle nie samej/mu) i żeby składać jakieś konkretne deklaracje co do charakteru znajomości.
    • spacey1 Re: drobna niepewność 07.11.10, 15:34
      Autorko wątku, jak sytuacja? Żywo jestem zainteresowana :)
      • insolencja86 Re: drobna niepewność 07.11.10, 18:05
        ano, sytuacja, jak to bywa z niepewnymi sytuacjami zrobiła parę kroków w tył.;P
        Konkretnie rzecz biorąc: szpital i takie tam nieprzyjemne okoliczności zdrowotnej natury. Wiadomo, chora (przewlekle) baba to jednak więcej kłopotu niż przyjemności. Wymieniamy czasem smsy, piszemy na gadu, ale podejrzewam, że rzecz w danych okolicznościach zostanie na koleżeńskiej stopie.

        Dziękuję wszystkim za zainteresowanie i pożyteczne sugestie, pewnie przydadzą się innym;)
        • spacey1 Re: drobna niepewność 07.11.10, 18:18
          Smutno zabrzmiało :( Bardzo ci współczuję, naprawdę.
          Ale nie rezygnuj. Wyglądało to wszystko bardzo obiecująco i jakoś tak sympatycznie. Kibicowałam Wam :)
          Choroba przecież nie musi przekreślać miłości.
          Zaangażowałam się w twoja opowieśc, nie ukrywam, z powodów troszkę osobistych. Jestem w dośc podobnej sytuacji. Różnica polega na tym, że moja historia trwa już ... trzy lata. Tak, trzy lata. Widujemy się bardzo rzadko, nie chcę wchodzić w szczegóły. W każdym razie tez stoję przed dylematem, czy coś zrobić wreszcie. Też się przyjaźnimy, ale ja myślę, że to nie tylko przyjaźń (a on dosłownie kiedyś powiedział, że nie wierzy w przyjaźń między kobietą i mężczyzną). Nie zdobyłam się nigdy na gest zachęcający, może tylko czasem słownie robiłam aluzje w mailach czy smsach. Oboje jesteśmy chyba w tych sprawach nieśmiali. jak widzisz taki stan może trwac długo. Wszystko jest sprawą indywidualną. Ale proszę cię, nie przekreślaj was z pwoodu choroby. Tym bardziej potrzebujesz teraz kogoś bliskiego.
          pozdrawiam, trzymaj się :)
        • kaja86 Re: drobna niepewność 07.11.10, 23:00
          Ale rozumiem już lepiej? Wracaj szybko do zdrowia. Zasadniczo miłość, to w zdrowiu i w chorobie. I to jest możliwe, no czasem się zdarza przynajmniej.
    • 00blinka Re: drobna niepewność 06.12.10, 17:54
      Przyznam, że zaintrygowała mnie ta historia, i ciekawa jestem jak się potoczyła :)
      Mam nadzieję, że autorka ma dylematy już za sobą
      • insolencja86 Re: drobna niepewność 07.12.10, 01:17
        Tytułem epilogu - dla zainteresowanych;)
        eh, życie znajdzie sobie różne sposoby, żeby mnożyć dylematy. ;P
        Zdarzył mi się 3 tygodniowy epizod szpitalno - chorowity, jedna przewlekła choroba się zaostrzyła, druga ujawniła - byłam przekonana że mój egzemplarz czym prędzej wycofa się i zniknie z pola widzenia, albo się mocno zdystansuje.
        Tymczasem, za wyjątkiem tego, że spotykamy się rzadziej (ha, może to jest istotny czynnik, ale zawsze winna jest siła wyższa - jakieś moje łażenie po lekarzach, jego konferencje) nic się nie zmieniło - piszemy do siebie prawie codziennie na gadu, przy okazji spotkania nie widzę żadnej oschłości czy oznak zniecierpliwienia, możemy przegadać parę godzin snując się po księgarniach i kinach. Rozmawiamy też i czasem o tych moich zdrowotnych perypetiach (raczej w tonie absurdalno - prześmiewczym) - ja nie biorę życia na serio, nie robię z siebie ofiary;P ale nie widzę sensu ukrywać choroby (raczej nie śmiertelna, po prostu uciążliwa), bo i tak wszystko w swoim czasie wyjdzie.
        Tak więc, rzeczy stoją w miejscu - na koleżeńsko - przyjacielskiej stopie. Bilans układa się jakoś tak:
        Na plus: - dostałam prezent urodzinowy po wyjściu ze szpitala (nie wspominałam o urodzinach, znał tylko znak zodiaku), oprócz tego parę seriali i gierek,
        - często sam zaczyna rozmowę i zawsze proponuje spotkania
        Na minus: - wiem, jak maja na imie jego zwierzaki, ale nie podał mi ani swojego nazwiska, ani adresu;P - fakt, ze nie pytałam, nie jestem prześwietna inkwizycja żeby wypytywać

        W zasadzie nie wiem, czy próbować przestawić całą rzecz z przyjacielskich na "partnerskie " tory. Za bardzo gościa lubię, żeby mu życzyć słabej i chorowitej baby, a reakcja też byłaby zapewne odwrotna od oczekiwanej;P

        Pozdrawiam wszystkich ciekawych epilogu historyjki.;)
        • kalllka Re: drobna niepewność 07.12.10, 01:33
          zycze szybkiego powrotu do pelnego zdrowia i utrzymania zwiazkowego status quo.
          bo bardzo ladne jest "to" co wam wyszlo-przyjazn.
          :)
    • ona_tylko_pyta Re: drobna niepewność 10.12.10, 14:16
      po co się spieszyc? niech się samo toczy. wyjdzie w praniu...
    • ona_tylko_pyta Re: drobna niepewność 10.12.10, 14:19
      a może nie obrażając go należy do bezjajecznych?? brrr nie ma nic gorszego od niezdecydowania...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka