wiosnajuzjest
11.08.11, 18:35
tak szybko streszcze:otoz kilka tyg temu spotkalam sie na kawie z mezczyzna,
ktorego poznalam na kursie,bardzo mile popoludnie to bylo,fajnie sie gadalo,ale ja to traktowalam jako kolezenskie spotkanie i nic wiecej.
on widzialam (jak sie patrzyl!),podchodzil do tego inaczej...
po tym spotkaniu,kilka razy dzwonil,chcial sie umowic,wymigiwalam sie.
w koncu spotkalismy sie znowu na kawie,znowu fajnie sie rozmawialo,
facet z duza wiedza,milo sie go sluchalo,tym razem nie mialam juz zludzen,
ze on mocno sie zakrecil...,wiec dalam mu delikatnie do zrozumeniia,
ze ja nie jestem zainteresowana.
za kilka dni wysyla mi smsy,pelne erotycznych tekstow itp,chce sie spotkac.
nie mialam juz wyjscia i musialam mu napisac czarno na bialym jak ja te relacje traktuje...
odpisal mi kulturalnie,ze przeprasza,ze mu ciezko itd.
chetnie kontynuowalabym te znajomosc na stopie kolezenskiej,
nawet pomyslalam,ze dalabym mu kilka "rad" :),
bo on "w podrywie" raczej slaby i robil gafe za gafa...
a wartosciowy facet jest.szuka kobiety i szkoda mi go.
ale nie wiem czy nie uraze go tym?jak on to moze odebrac?
ciekawi mnie szczegolnie meski punkt widzenia (panie tez mile widziane),
zaproponowac mu kolezenstwo?czy lepiej zostawic go w spokoju?
ja bylam kiedys w jego polozeniu i przeszlam na "kolezenskosc" z moim obiektem westchnien i do dzisiaj jestesmy doslownie kumplami,bez zadnych podtekstow,
ale chyba od strony mezczyzny inaczej to wyglada...