bobiczka13
24.07.12, 15:10
Piszę, bo mam problem.
Od jakiś 2-3 miesięcy spotykam sie z facetem po 40-stce.
Jest dość intrygujący, ale jego osobowość kręci mnie. Lubię jego inteligencję, poczucie humoru, aktywność życiową, energię.
Bardzo dba o siebie, uprawia sport. Jest bardzo towarzyski, łatwo nawiązuje znajomości.
Poznaliśmy się na portalu randkowym.
I teraz do rzeczy - co mnie nurtuje. Seks, jest go bardzo mało, prawie wcale. Raz na 2, 3 tygodnie.
Kiedyś wyjechaliśmy wspólnie na 5 dni - seksu nie było wcale.
Nie było również przytulania, pieszczot, całowania, nic.
A seks kiedy jest - jest szybki, niemal bez pieszczot, zwykle od tyłu. On nie dba o moją satysfakcję. Prawie się nie całujemy.
Kiedyś, na początku znajomości rozmawialiśmy trochę o seksie, co kto lubi, itd. Wyszło, że on jest doświadczony w tym temacie, że lubi oral, anal, itd itp.
A potem zonk.
Próbowałam rozmowy, niestety to bardzo trudne w jego przypadku, chyba jest jakiś problem.
Zapytałam o co chodzi? Czy go nie kręcę?
Kręcę.
Ale on nigdy nie był w tym temacie zbyt aktywny (co ma się nijak do wcześniejszej rozmowy, gdy wypytywał o moje preferencje).
Poza tym, jak jest sam, radzi sobie sam.
Poza tym - ma prostatę.
No ok, ale facet niespełna 47-letni?
Stwierdził, że ma problem, że musi do lekarza. No, ale nie idzie.
On sporo pije, zdarza się, ze codziennie kilka drinków.
Drugi problem. Kontakty. Od poczatku nie był wylewny, no i ok, ale powiedzmy, że tego 1 smsa dziennie napisał (witaj, czy dobranoc). Często też pisaliśmy na gg, czy prowadzilismy rozmowy telefoniczne (na gg).
Teraz jest tak, że np spędzamy cały weekend ze sobą - dość intensywnie, jest super (na tyle, na ile może być przy braku seksu nieraz i małej jego wylewności, no ale nadrabia inteligencją, humorem, organizacją rozrywek). A następne dwa dni - cisza z jego strony. Albo w poniedziałek jeszcze napisze - milego dnia, dzien dobry - a potem wtorek środa milczenie.
Sporadycznie pisze na gg jak do koleżanki - na zasadzie: kupiłem sobie buty. Bez całusów, miłych snów.
Przychodzi czwartek piątek - on dzwoni, pisze o spotkaniu, itd.
Nie wiem, co o tym mysleć, raz go zapytałam w jakiej relacji jedziemy na ten wyjazd, odparł, że tak jak do tej pory, ale nie chce składać deklaracji.
Potem też kiedyś napisał, ze czuje się naciskany.
Że bardzo długo był sam i ma swoje plany.(czy chodzi o to, że chce się z kimś jeszcze spotykać czy też o to, że gdy nie jestesmy razem spedza czas po dwoejmu i nie chce być na smyczy?)
Ja zapewniłam go, że nie chcę deklaracji, bo sama też ich nie złoże w tym momencie.
Kiedyś były jakieś żarty na temat wspólnych dzieci, teraz cisza.
Ale np zabiera mnie często do mamy, ostatnio poznałam jego przyjaciół itd.
przyznam, że nie wiem co jest grane. wszelkie rozmowy są bardzo trudne, bo on nie potrafi rozmawiać, ja nie chcę go spłoszyć, a on od razu wyczuwa jakieś naciski.
Parę razy mówiłam, że tęsknię, że źle mi, gdy się nie odzywa, że potrzebuję głupiego smsa od czasu do czasu, buziaka, czy chocby dobranoc - kilka dni było ok, a potem powiedział, że doszukuję się czegoś czego nie ma, że wszystko jest ok, że porozmawiamy o tych moich myślach (jak wiadomo nie proozmawialiśmy) itd.
Wszystko wrociło do normy.
Jestem własnie po zaje....ym weekendzie u niego, wczoraj jeszcze rano napisał: Miłego dnia dla Ciebie, potem ja napisałam, że dziękuję za ten świetny weekend i cieszę się, ze tak sie stara, on napisał "dzięki" i do teraz cisza.
A bywa na fejsie, itd. Jedynie na gg nie wchodzi.
Nadal ma konto na portalu randkowym, na którym poznaliśmy się.
Weszłam tu, bo może męski punkt widzenia nieco rozświetli mi tą sytuację. Nie wiem, co mysleć o tym wszystkim, czuję się dość dziwnie, no ale wiadomo, że nie ma jednegoschematu kontaktów - jedni potrzebują obecności drugiej osoby non stop, inni po spotkaniach wpadają w wir własnego życia......
Ale, żeby nic nic nic? zero głupiego smsa? kiedyś też dzwonił (rzaaadko bo rzaaaadko), mówił - chciałem Ci usłyszeć. Teraz nic.
Może coś zepsułam?