Dodaj do ulubionych

Męski punkt widzenia w moim problemie.

24.07.12, 15:10
Piszę, bo mam problem.
Od jakiś 2-3 miesięcy spotykam sie z facetem po 40-stce.
Jest dość intrygujący, ale jego osobowość kręci mnie. Lubię jego inteligencję, poczucie humoru, aktywność życiową, energię.
Bardzo dba o siebie, uprawia sport. Jest bardzo towarzyski, łatwo nawiązuje znajomości.
Poznaliśmy się na portalu randkowym.
I teraz do rzeczy - co mnie nurtuje. Seks, jest go bardzo mało, prawie wcale. Raz na 2, 3 tygodnie.
Kiedyś wyjechaliśmy wspólnie na 5 dni - seksu nie było wcale.
Nie było również przytulania, pieszczot, całowania, nic.
A seks kiedy jest - jest szybki, niemal bez pieszczot, zwykle od tyłu. On nie dba o moją satysfakcję. Prawie się nie całujemy.

Kiedyś, na początku znajomości rozmawialiśmy trochę o seksie, co kto lubi, itd. Wyszło, że on jest doświadczony w tym temacie, że lubi oral, anal, itd itp.
A potem zonk.
Próbowałam rozmowy, niestety to bardzo trudne w jego przypadku, chyba jest jakiś problem.
Zapytałam o co chodzi? Czy go nie kręcę?
Kręcę.
Ale on nigdy nie był w tym temacie zbyt aktywny (co ma się nijak do wcześniejszej rozmowy, gdy wypytywał o moje preferencje).
Poza tym, jak jest sam, radzi sobie sam.
Poza tym - ma prostatę.
No ok, ale facet niespełna 47-letni?
Stwierdził, że ma problem, że musi do lekarza. No, ale nie idzie.

On sporo pije, zdarza się, ze codziennie kilka drinków.

Drugi problem. Kontakty. Od poczatku nie był wylewny, no i ok, ale powiedzmy, że tego 1 smsa dziennie napisał (witaj, czy dobranoc). Często też pisaliśmy na gg, czy prowadzilismy rozmowy telefoniczne (na gg).
Teraz jest tak, że np spędzamy cały weekend ze sobą - dość intensywnie, jest super (na tyle, na ile może być przy braku seksu nieraz i małej jego wylewności, no ale nadrabia inteligencją, humorem, organizacją rozrywek). A następne dwa dni - cisza z jego strony. Albo w poniedziałek jeszcze napisze - milego dnia, dzien dobry - a potem wtorek środa milczenie.
Sporadycznie pisze na gg jak do koleżanki - na zasadzie: kupiłem sobie buty. Bez całusów, miłych snów.

Przychodzi czwartek piątek - on dzwoni, pisze o spotkaniu, itd.

Nie wiem, co o tym mysleć, raz go zapytałam w jakiej relacji jedziemy na ten wyjazd, odparł, że tak jak do tej pory, ale nie chce składać deklaracji.
Potem też kiedyś napisał, ze czuje się naciskany.
Że bardzo długo był sam i ma swoje plany.(czy chodzi o to, że chce się z kimś jeszcze spotykać czy też o to, że gdy nie jestesmy razem spedza czas po dwoejmu i nie chce być na smyczy?)

Ja zapewniłam go, że nie chcę deklaracji, bo sama też ich nie złoże w tym momencie.
Kiedyś były jakieś żarty na temat wspólnych dzieci, teraz cisza.
Ale np zabiera mnie często do mamy, ostatnio poznałam jego przyjaciół itd.

przyznam, że nie wiem co jest grane. wszelkie rozmowy są bardzo trudne, bo on nie potrafi rozmawiać, ja nie chcę go spłoszyć, a on od razu wyczuwa jakieś naciski.
Parę razy mówiłam, że tęsknię, że źle mi, gdy się nie odzywa, że potrzebuję głupiego smsa od czasu do czasu, buziaka, czy chocby dobranoc - kilka dni było ok, a potem powiedział, że doszukuję się czegoś czego nie ma, że wszystko jest ok, że porozmawiamy o tych moich myślach (jak wiadomo nie proozmawialiśmy) itd.
Wszystko wrociło do normy.

Jestem własnie po zaje....ym weekendzie u niego, wczoraj jeszcze rano napisał: Miłego dnia dla Ciebie, potem ja napisałam, że dziękuję za ten świetny weekend i cieszę się, ze tak sie stara, on napisał "dzięki" i do teraz cisza.
A bywa na fejsie, itd. Jedynie na gg nie wchodzi.

Nadal ma konto na portalu randkowym, na którym poznaliśmy się.

Weszłam tu, bo może męski punkt widzenia nieco rozświetli mi tą sytuację. Nie wiem, co mysleć o tym wszystkim, czuję się dość dziwnie, no ale wiadomo, że nie ma jednegoschematu kontaktów - jedni potrzebują obecności drugiej osoby non stop, inni po spotkaniach wpadają w wir własnego życia......
Ale, żeby nic nic nic? zero głupiego smsa? kiedyś też dzwonił (rzaaadko bo rzaaaadko), mówił - chciałem Ci usłyszeć. Teraz nic.
Może coś zepsułam?
Obserwuj wątek
    • wyszeptany-o-zmroku Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 15:17
      A ile ty masz lat dziewczę??on po 40,a Ty?
    • aroden No nie jest najgorzej 24.07.12, 15:18
      Bo pije - ale nie bije
      seksu - tyle co kot naplakal.

      Ale - poza tym - jest przecie zajebisty.

      Ty chyba za duzo od niego wymagasz - jak na przyjaciela.
      • bobiczka13 Re: No nie jest najgorzej 24.07.12, 15:24
        On jest 10 lat starszy - pisałam.

        Hm, jak na przyjaciela....otóż, nie wiem, czy czas 2 miesięcy jest wystarczający aby określić, że tworzymy coś więcej, związek, itd. Ja też nie chcę się deklarować, ale póki jest fajnie, próbuję coś budować, traktować to powaznie.
        A może powinnam z buta?

        I proszę Was - nie potrzebuję nabijania się ze mnie, a konstruktywnej rozmowy.
        • aroden Re: No nie jest najgorzej 24.07.12, 15:39
          bobiczka13 napisała:

          > Hm, jak na przyjaciela....otóż, nie wiem, czy czas 2 miesięcy jest wystarczając
          > y aby określić, że tworzymy coś więcej, związek, itd. Ja też nie chcę się dekla
          > rować, ale póki jest fajnie, próbuję coś budować, traktować to powaznie.
          > A może powinnam z buta?
          > > I proszę Was - nie potrzebuję nabijania się ze mnie, a konstruktywnej rozmowy.

          Dlaczego z buta ? A grzecznie to nie mozna ?
          Nie umiesz czytac miedzy wierszami ?
          Przecie bylo jasno: Nadaje sie na przejaciela - a nie na kochanka - nie mowiac o zwiazku.
          Wiec "budowac" nie ma co , bo nie wyjdzie, tylko cieszyc sie tym , co jest,
          jesli nie masz nic lepsiejszego pod reka.
      • lepian4 Re: No nie jest najgorzej 24.07.12, 16:14
        A bywa tez na fejsie, itd. Jedynie na gg nie wchodzi.
    • wyszeptany-o-zmroku Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 15:35
      Facet ma ewidentnie problemy seksualistyczne;),jeśli nie zaspokaja Cię teraz fizycznie,to potem bedzie tylko gorzej..No chyba że go nie podniecasz a on mówi tylko to,co chcesz usłyszeć.
      • kobiecina30 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 15:44
        Facet ma problemy jak to zostało napisane "seksualistyczne", to na pewno i nie chodzi o Ciebie, być może to jakiś skrzywdzony typ, albo Piotruś Pan który każdą kolejną wpatrzona w siebie laską sie dowartościowuje, może być też kryptogejem...
        a spotyka sie z Tobą bo nie naciskasz nie dopytujesz na siłę i widdzi że nie może Cię obkęcić totalnie wokól małego palca to go pewnie kręci i czuje do Ciebie jakiś rodzaj "szacunku" ale to tylko moja skromna opinia, ale poparta doświadczeniem
    • mariuszg2 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 15:50
    • romullos Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 15:52
      A co wiesz o jego poprzednich związkach? Dlaczego się rozstał? Dlaczego długo był sam. Ma dzieci z poprzednich związków.

      Facet nie rokuje dobrze.
      • maly.jasio eehh... 24.07.12, 15:58
        a ta, jak to baba, od razu, czy rokuje...

        a wazne, zeby chociaz "na biezaco" cos z tego bylo :)
        • romullos Re: eehh... 24.07.12, 17:39
          maly.jasio napisał:

          > a ta, jak to baba, od razu, czy rokuje...
          hehehe ;)

          > a wazne, zeby chociaz "na biezaco" cos z tego bylo :)

          Jasiuniu, ale jak na bieżąco jest kiepsko, to w przyszłości będzie tak samo, tylko gorzej. GORZEJ.
          • maly.jasio Re: eehh... 24.07.12, 17:47
            romullos napisała:
            > Jasiuniu, ale jak na bieżąco jest kiepsko, to w przyszłości będzie tak samo,
            > tylko gorzej. GORZEJ.

            Zapewne :)

            Ale strzelamy:
            - skoro jest kiepsko - to co ja w tym trzyma?

            a) liczy, ze bedzie lepiej ?
            b) to "kiepsko" - to w koncu lepsze, niz zupelnie nic ?

            strzelaj pierwsza :)
            • romullos Re: eehh... 24.07.12, 17:51
              b) to "kiepsko" - to w koncu lepsze, niz zupelnie nic ?
            • romullos Re: eehh... 24.07.12, 17:53
              No i cechy pozytywne, jak to bywa na początku przysłaniają wyminione wady pana.


              "ale jego osobowość kręci mnie. Lubię jego inteligencję, poczucie humoru, aktywność

              życiową, energię. "
      • bobiczka13 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 16:02
        No ok, ale zakładając, że go nie kręcę - po co miałby mówić, to co chcę usłyszeć?

        Jak poznać kryptogeja?

        Jest po rozwodzie, odeszła od niego żona, potem miał trzy związki - jeden roczny, dwa po poł roku.

        Mnie martwi jeszcze to kontaktowanie się - o co chodzi? Czy to ok, on tak ma po prostu (np potyrzebuje się odciąć przez dwa dni?)?
        • maly.jasio Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 16:16
          bobiczka13 napisała:

          > Mnie martwi jeszcze to kontaktowanie się - o co chodzi? Czy to ok, on tak ma po
          > prostu (np potyrzebuje się odciąć przez dwa dni?)?

          Kolejna... eehh...
          Czy ktos gdzie zapisal w konstytucji, ze kontaktowac sie trzeba codziennie,
          gdy nie bylo deklaracji o szalonej milosci i slubu po grob ? ...
        • romullos Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 17:48
          > Jest po rozwodzie, odeszła od niego żona, potem miał trzy związki - jeden roczn
          > y, dwa po poł roku.
          >

          Pytanie , dlaczego odeszła od niego żona? Z jakiego powodu jego kolejne związki się rozpadały. Odpowiedzi na te pytania mogą sporo wyjaśnić, co to za człowiek.

          Nie czuje wielkiej namietności do ciebie, jest niezdecydowany, nie zaspojaja twoich potrzeb emocjonalnych, seksulanych, sporo pije, jest chory na prostate, bobiczka13, po co ci taki dziad, dziewczyno?
        • romullos Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 19:24
          > Mnie martwi jeszcze to kontaktowanie się - o co chodzi? Czy to ok, on tak ma po
          > prostu (np potyrzebuje się odciąć przez dwa dni?)?

          Może tym czasie kontaktuje się inną?
      • lepian4 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 16:12
        A nie interesuje ciebie, dlaczego owa wrazliwa forowiczka nie przygotowuje wlasnych dzieci do matury?
    • lepian4 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 16:14
      Moze gdybys tyle nie gdakala, bylaby z nim szczesliwsza.
      • granatowa-only Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 17:07
        Odnoszę wrażenie, że facet traktuje Cię jak weekendową atrakcję...nie chce samotnie spędzać czasu, więc z braku laku spędza go z Tobą. Fakt, że nadal jest na portalu randkowym oznacza jedno - nadal szuka...jak znajdzie "lepszy towar", to bez mrugnięcia powieki pożegna się mniej lub bardziej kulturalnie. Prawdopodobnie w ogóle przestanie wówczas się do Ciebie odzywać.
        Czy Ty rozmawiasz z nim o swoich potrzebach? Mówisz mu że nie osiągasz orgazmu, że preferujesz takie a takie pozycje... nie masz 15 lat...warto w tych kwestiach być szczerym. Prostatę da się skutecznie leczyć..może w tym tkwi problem.
        • krokodil123 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 20:44
          Zgadzam się z tobą. 2-3 miesiące jest za mało czasu.

          Jednak czytam….czytam….jak ten pan ma też dorosłą córkę może i się okazać
          Że to ja spotykałam się z nim przez długi czas (jedna z dwóch???)

          Kurczę….ale mój nie miał prostatę. Znaczy się miał ale bezproblemową :)))
    • lled Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 17:18
      powiedz mi czego innego sie spodziewasz od alkoholika?
      • maly.jasio Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 17:49
        lled napisał:
        > powiedz mi czego innego sie spodziewasz od alkoholika?

        zara, mowa byla, ze jest pijakiem, a nie alkoholikiem.
        alkoholik - to musi, a pijak - to lubi.
    • galasretka.pluskawkowa Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 19:23
      Może i facet jest fajny, inteligentny i z poczuciem humoru, ale jedno wiemy na pewno: nie zależy mu na Tobie.
      • lepian4 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 25.07.12, 04:49
        Nie przesadzaj, baba po dwoch miesiacach znajomosci chce miec dzieciaka, niejako rzutem na tasme. Natura ja sciga. Biedak nawet nie przypuszcza, do jak skomplikowanych przemyslen zmusza jego nowego bzykadla.
    • lled Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 21:42
      tetsuo2 napisał:

      > Generalnie większość facetów ma problem z rozmawianiem o emocjach (a nawet z od
      > czuwaniem ich), wygląda to na toże on ma jakieś niepozałatwiane problemy, jedny
      > m rozwiązaniem wydaje się poważna nie-na-odwal rozmowa..

      Jedyny problem jaki widze to jego alkoholizm.
      • kobiecina30 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 23:00
        jak rozpoznać kryptogeja?
        nie jest łatwo.. zresztą pełno facetów zyje z kobietą ma dzieci a tak naprawdę są homoseksualni, ale boją się wstydzą , religia, rodzina bla bla nieistotne bo to na kolejny wątek dyskusja.
        Z tego co opisałaś on traktuje Cię jak przyjaciółkę, kogoś na równi z nim do spędzania czasu, "zabawy", rozmów, ale o niczym, bo nie o Was..
        kiedyś spotykałam sie z podobnym typem, też przez internet, też było super w sensie organizowania czasu, rozmów, zainteresowań też nie było seksu i koles był sporo starszy ode mnie, potrafil tydzień się nie odzywać a później jakby nigdy nic było super. 7 miesięcy to ciągnęłam, tłumaczyłam sobie czytaj wmawiałam, ze pracuje, że sprawy takie srakie owaki, no ale za często pytał o mojego brata, lubił jak był u mnie akurat, i głośno tępił gejów, plus bardzo dbał o siebie, brak jakiś męskich zainteresowań w stylu sport, motoryzacja, lubił zakupy i kurde komedie romantyczne...no, no ślepa byłam i głupia i lepiej daj sobie spokój szkoda życia. Chciałaś męskiej opini wprawdzie no ale forum dla kobiecin też dostęppne. Powodzenia
    • fajnajozia Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 24.07.12, 23:12
      A seks kiedy jest - jest szybki, niemal bez pieszczot, zwykle od tyłu.

      Czyli da się go wrobić w dzieciaka. Do roboty, bo to pewnie dla Ciebie już ostatni dzwonek.
      • bobiczka13 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 25.07.12, 08:47
        A skąd wniosek, ze chcę wrobić go w dziecko i to dla mnie ostatni dzwonek?
        W temacie macierzyństwa jestem spełniona, poza tym i on i ja zabezpieczamy się.

        Kobiecino, a z tym facetem, z którym się spotykałaś - próbowałaś jakichś rozmów, co dalej, jak on to widzi, jakie ma oczekiwania?
        • kobiecina30 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 25.07.12, 09:21
          W momencie kiedy "byliśmy razem" nie, bo ja wtedy miałam jakąś chora misje czy bóg wie co, ze ja nie naciskałam nie suszyłam głowy nie oczekiwałam obietnic bla bla i jemu to odpowiadało i podejrzewam, ze do dzis by to tak wyglądało a ja bym już była uczuciowo pozamiatana, ale była jedna sytuacja; spędzaliśmy razem jeden świąteczny dzień, było super, został na noc.. no nie wyszło mu za bardzo tej nocy, rano śniadanie niby wszystko ok, no ale ja juz czułam jakis taki "niesmak" ze wiesz facet jest ale to nie tak ma być.. po tym nie odezwał sie dwa tygodnie, zero, nic ja czekałam postanowiłam, że pierwsza się tym razem nie odzywam, napisał jakby nigdy nic jakąś głupote, po tych dwóch pieprz.. tygodniach i to było dosyć powiedziałam, ze juz nie chce sie spotykać, on odpuscił tak O.
          po około pół roku zadzwonił chciał zebyśmy spróbowali pogadali, no pogadalismy przez ten telefon, ale to bylo bez sensu ja juz wtedy czułam że on jest "inny" i nie dla mnie.
          Pogadaj ze swoim Panem co Ci zależy powiedz tak delikatnie o swoich moze nie oczekiwaniach ale planach, pragnieniach jak zobaczysz że koleś kręci, ściemnia to uciekaj.
          wiem, ze ciezko poznać kogos fajnego zwłaszcza po 30-stce, ale szkoda nerwów na takiego dziada co to sam nie wiem czego chce i to w tym wieku... uffff
          • maly.jasio szczenka opada 25.07.12, 15:23
            kobiecina30 napisał(a):
            ale szkoda nerwów na takiego dziada co to sam nie wiem czego chce i to w tym wieku... uffff

            a czy ktos, kto chce milo spedzac czas, bez zadnych planow na przyszlosc, musi byc koniecznie dziadem ?
            • lepian4 Re: szczenka opada 25.07.12, 16:23
              Ten dziad mial przeciez plany na przyszlosc. Problem tkwi w tym, zy byly rozne od napalonej samiczki, ktora rzutem na tasme chce zostac matka!
            • romullos Re: szczenka opada 25.07.12, 16:48
              maly.jasio napisał:

              > kobiecina30 napisał(a):
              > ale szkoda nerwów na takiego dziada co to sam nie wiem czego chce i to w tym w
              > ieku... uffff
              >
              > a czy ktos, kto chce milo spedzac czas, bez zadnych planow na przyszlosc, musi
              > byc koniecznie dziadem ?

              Jak nie ma planów żadnych planów, to po co się umawia z panną, co liczy na wspólną przyszłość. Dziad.
              • maly.jasio Jak krowie na rowie :) 25.07.12, 17:23
                romullos napisała:

                > Jak nie ma planów żadnych planów, to po co się umawia z panną, co liczy na wspó
                > lną przyszłość. Dziad.


                No ma plany. Ale na najblizszy wieczor (no moze i na kilka nastepnych, gdy ten bedzie udany).

                A Tobie co ?
                Planujesz sobie zycie az do smierci ?
                - bo ja - to nie.
                • lepian4 Re: Jak krowie na rowie :) 25.07.12, 21:47
                  Jasiu, jesli po dwoch miesiacach znajomosci dochodzi do tak desperackich czynow, to raczej kobiecie odpierniczylo.
          • mariuszg2 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 25.07.12, 15:54
            > wiem, ze ciezko poznać kogos fajnego zwłaszcza po 30-stce, ale szkoda nerwów na
            > takiego dziada co to sam nie wiem czego chce i to w tym wieku... uffff

            ja nie narzekam...wręcz przeciwnie.... od kiedy mi stuknęła 30 tka i się ożeniłem poznaję same fajne dziewczyny i wszystkie chca tego samego :D
            Zadziwiejące! Jakaż to magia tkwi w cyfrze!...

            Jak podasz mi swoją datę urodzenia przepowiem Ci przyszłość ;) Np dla kobiety urodzonej 25 lipca 1982 (gorąca 30cha) moja przepowiedzni wygląda tak:

            "Zatęsknisz za tym, co było. Jakieś przypadkowe spotkania lub zasłyszana wiadomość sprawią, że poczujesz w sercu nostalgię. Zaczniesz wspominać minione czasy i dojdziesz do wniosku, że kiedyś było lepiej.
            Jeśli ta refleksja dotyczyć będzie życia zawodowego, doprowadzi to do spadku motywacji i braku chęci do pracy, ale jeśli odnosić się będzie do Twojego związku, wówczas każde rozwiązanie jest możliwe. Kto wie, może to najbardziej radykalne byłoby dla Ciebie najlepsze? Po co tkwić w związku, który jest daleki od ideału? "

            Chcesz wiedzieć więcej? wyślij sms o treści 30 na numer 3030 (opłata 30,30EUR za SMS)
            • hansii To ja mam tak samo. 25.07.12, 15:57
              mariuszg2 napisał:
              > ja nie narzekam...wręcz przeciwnie.... od kiedy mi stuknęła 30 tka i się ożenił
              > em poznaję same fajne dziewczyny i wszystkie chca tego samego :D

              To ja mam tak samo. Tez wszystkie chca tego samego, co zona. Kasy.
              • mariuszg2 Re: To ja mam tak samo. 25.07.12, 16:01
                > To ja mam tak samo. Tez wszystkie chca tego samego, co zona. Kasy.
                ale żona wychodzi najdrożej ;)
                • hansii Re: To ja mam tak samo. 25.07.12, 16:41
                  mariuszg2 napisał:

                  > > To ja mam tak samo. Tez wszystkie chca tego samego, co zona. Kasy.

                  > ale żona wychodzi najdrożej ;)


                  Jesli przeliczyc to na "wydajnosc pracy" (poniesione koszty na jeden numerek)

                  - to nie bylbym tego taki pewien...
                • romullos Re: To ja mam tak samo. 25.07.12, 16:42
                  Tak myślisz? Jakbyś tak musiał płacić za wszytsko sprzątanie, pranie, gotowanie, pilenie ogródka, za poradę jaką koszulę , jakie gacie kupić, za seks!, za rozmowę, potem na za opięke nad sobą starym i chorym. I to wszytsko ovatowane, z wliczonym ubezp. zdrowotnym, bez możliwości wspólnego rozliczania się na picie i odliczania od podatku, ryczałtowania.
                  • hansii No przec napisalem, ze 25.07.12, 17:25
                    zona w przeliczeniu na "wydajnosc pracy" to od kochanki taniej wychodzi.
                    Wiec jakas przewage ma.
                    • mariuszg2 Re: No przec napisalem, ze 25.07.12, 23:23
                      w pewnym wieku zaczyny sie liczyc jakość.... cenisz młodą, delikatną skórę, powab i wdziek łani, nieskazitelny aksamit pośladków, zapach porannej rosy, ponadprzeciętny intelekt, elokwencje, obycie, oczytanie, klasę i styl, poczucie estetyki, wrażliwość na sztuke i muzykę, gorące zmysły, namiętność pocałunków oraz znajomość języków obcych.... zwłaszcza rosyjskiego
                  • mariuszg2 Re: To ja mam tak samo. 25.07.12, 23:19
                    hmm...ciekawe czy jest jakiśfundusz spójności czy coś w tym stylu z UE.... trzeba by zrobic biznes plan na dotację na żonę ... przejść jakieś szkolenia....
        • lepian4 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 25.07.12, 16:27
          Nie wiem, kto ciebie uswiadamial, ale ciaza koiety w twoim wieku nalezy juz ad hoc do zagrozonych. Monopauza cie sciga!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Stawia coraz wieksze kroki!!!! Tylko nie mow, ze o tym nawet przez chwile nie pomyslalas.

          Ale nie martw sie, kobiety juz tak maja. Nalatwiej jest was uwiezc na ostatnim roku studiow i przed monopauza. Te okresy pomiedzy i sa straconym czasem na wybrzydzanie i stekanie o dupie maryny.
          • romullos Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 25.07.12, 16:34
            lepian4 napisał:

            > Nie wiem, kto ciebie uswiadamial, ale ciaza koiety w twoim wieku nalezy juz ad
            > hoc do zagrozonych. Monopauza cie sciga!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Stawia
            > coraz wieksze kroki!!!!

            Wuju dobra rado, zamiast sadzić te głodne kawałki, idź lepiej do lustra poptarz czy ci prostata nie rośnie, a potencja nie opada smętnie.
            • kobiecina30 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 25.07.12, 23:32
              dziad dziadem pozostanie..
              • lepian4 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 26.07.12, 13:18
                Forowiczka prosila raczej o meskie spojrzenie.

                Tego syfu to nawet pedaly by nie glosily!
              • aroden Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 26.07.12, 18:01
                kobiecina30 napisał(a):
                > dziad dziadem pozostanie..

                Ja tam dalbym mu szanse.
                Mosz sie zmieni... ?
                • lepian4 Re: Męski punkt widzenia w moim problemie. 26.07.12, 18:43
                  Pytanie brzmi, czy pomyslnie zdazy zaplodnic przekwitajaca kolezank?. Tylko o to chodzi!
                  • aroden Jednak bym spytal o kondycje finansowa delikwenta 26.07.12, 20:51
                    lepian4 napisał:
                    > Pytanie brzmi, czy pomyslnie zdazy zaplodnic przekwitajaca kolezanke?.
                    Tylko o to chodzi!

                    W koncu 20 lat placenia alimentow - to trza miec z czego.
                    • krokodil123 Re: Jednak bym spytal o kondycje finansowa delikw 27.07.12, 06:35
                      Panowie, bobiczka dawno napisała:
                      „A skąd wniosek, ze chcę wrobić go w dziecko i to dla mnie ostatni dzwonek?
                      W temacie macierzyństwa jestem spełniona, poza tym i on i ja zabezpieczamy się”.
                      Można tego było przeczytać ale lepiej jest sobie pożartować.

                      Ja też mam 2-ka dorosłych już dzieciaków, na samym początku ustaliliśmy że będzie to związek dla przyjemności i bez zobowiązań ale po półtora roku już sama zrozumiałam że przyjemności nie będzie więcej jak raz na miesiąc. Wy i tak działacie szybko, mój trzy miesiące za rączkę trzymał. Po prostu taki typ, żona odeszła bo może i miała po X lata małżeństwa i raz do roku.
                      Bobiczka daj jakiegoś namiaru napisze więcej.
    • yoko0202 aha 30.07.12, 11:31
      bobiczka13 napisała:

      : Seks, jest go bardzo mało, prawie wcale. R
      > az na 2, 3 tygodnie.
      > Kiedyś wyjechaliśmy wspólnie na 5 dni - seksu nie było wcale.
      > Nie było również przytulania, pieszczot, całowania, nic.
      > A seks kiedy jest - jest szybki, niemal bez pieszczot, zwykle od tyłu. On nie d
      > ba o moją satysfakcję. Prawie się nie całujemy.

      to kończy dyskusję, dla mnie byłoby po znajomości

      > On sporo pije, zdarza się, ze codziennie kilka drinków.

      to już w ogóle jest po znajomości, chyba że jesteśmy akurat na długo wyczekanym urlopie i radośnie chodzimy sobie na rauszu od rana do nocy, no ale potem back to life.

      > Może coś zepsułam?

      chyba nie, po prostu nie pan chyba nie jest na tyle zainteresowany, żeby w ogóle się starać, chociaż nawet z niezainteresowanym można mieć fajny sex, tutaj to jak dla mnie tragedia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka