Dodaj do ulubionych

nas..ł na moją miłość i spuścił wodę

03.07.05, 02:03
mój facet, w którym byłam zakochana
wpatrzona jak w obrazek, dla niego wszystko
i... kolejny raz mnie zawiódł i z każdym takim zawodem coraz mniej miłości we
mnie i w końcu całkiem tą miłość zatłukł, jeszcze narobił na nią i spuścił
wodę w kiblu...
nie warto dawać kolejnej szansy, żadnemu facetowi
tylko wykorzystać i wyrzucić i następny proszę!
nie wiem czego on odemnie chce, po co mi wmawia, że mnie kocha????
zdecydowanie łatwiej byłoby mu się ku..ć gdyby mnie nie było
dzieci jeszcze nie mamy, pieniądze i tak są jego, auto i mieszkanie też
po co wam dziewczyny panowie? po co żony? po co zobowiązania, obietnice? po
jaką cholerę kiedy nie potraficie f..ta w spodniach utrzymać? przecież takie
ciągłe kłamstwa są chyba męczące...
Obserwuj wątek
    • sloggi Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 04:18
      Zapomnij o nnim - im szybciej, tym lepiej.
    • smok_sielski Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 06:28
      > po co żony? po co zobowiązania, obietnice?

      Jak to po co? Bo kobity to na nas wymuszają i dla świętego spokoju się zgadzamy
      na te śluby, przysięgi, zobowiązania.

      smok
      ps. Ja się nie zgadzam :)
      • jednorazowynick Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:13
        po ch... wogóle się do mnie doczepił???
        dla świętego spokoju? to większy spokój macie w agencjach chyba że któryś ma
        złudzenie, że nie płaci za seks
        kobiety wymuszają... piękne, a w jaki sposób kobieta czy ktokolwiek inny coś na
        tobie wymusza, kiedy za nią łazisz i wmawiasz, że kochasz i że chcesz z nią być,
        chcesz żeby za ciebie wyszła, zmusza spojrzeniem?
        • krecilapka Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:15
          Pikne slowa sa przyprawa erotyki :).
        • diabel.tasmanski Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:57
          > po ch... wogóle się do mnie doczepił???
          > dla świętego spokoju? to większy spokój macie w agencjach chyba że któryś ma
          > złudzenie, że nie płaci za seks

          masz racje miłosc to kosztowna zabawa. :)Doczepil się dlatego że mu na to
          pozwoliłaś.
      • diabel.tasmanski Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:55
        > Jak to po co? Bo kobity to na nas wymuszają i dla świętego spokoju się zgadzamy
        > na te śluby, przysięgi, zobowiązania.
        >
        > smok
        > ps. Ja się nie zgadzam :)


        Nie jesteś sam w tym "Ja się nie zgadzam :)". Skąd wiesz o tym "świetym spokoju"?
    • krecilapka Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:14
      > po co wam dziewczyny panowie? po co żony? po co zobowiązania, obietnice?

      A dalabys mu sie dymac bez takich zapewnien?
      • goldenwomen Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:19
        zrób znim to co on zrobił z Toba- nasraj i spuść wode!
      • jednorazowynick Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:27
        wybacz, ale do dymania jest mnóstwo towaru na ulicy np. ty, kręciłapko
        ale jak już mnie wydymał używając twoich określeń to dlaczego sobie nie poszedł
        w cholerę???
        8 lat straconych bo to co ja myślałam, że było szczęściem to tylko złudzenie
        optyczne
        • krecilapka Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:42
          Moze nie chcial Ci robic tak od razu przykrosci ;). A co ja Bog albo Matka
          natura jestem? Przeciez to nie ja ten swiat tak urzadzilem.
          Koorewki nie maja takiego oddania i charakteru w lozku jak zakochane panienki.
          Gdy w gre wchodza uczucia, to ma dodatkowy smaczek, panienka chetniejsza jest
          na rozne figle, za ktore dziwkom trzebaby bulic ciezka kasiore, zna nasze
          upodobania itd. No i nie kazdy ma tak intratne zajecie, ze codziennie ma stowke
          w kieszeni. Tylko ze wiekszosc z czasem sie po prostu nudzi, i wcale nie tak
          latwo o nastepczynie. Z czasem kazda robi sie ostrozna, czy aby jemu nie zalezy
          tylko na dymanku. Po roku sie uspokajaja myslac ze jakby co, to juzby odszedl.
          A to tak wlasnie natura urzadzila - ze my czesto nie zdajemy sobie z tego
          sprawy, ze najlepszy dla nas jest seks. Jak sie walnie wszystkie pozycje z
          jedna panna to natura pcha nas do nowego uczucia. To nie moja wina no nie?
          • jednorazowynick Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 09:05
            kręciłapka jego stać wydać 100 i znacznie więcej dziennie
            zarabia wystarczająco
          • janatalia do krecilapki 03.07.05, 17:03
            Zaciekawila mnie Twoja wypowiedz i niestety (niestety, bo jestem kobieta), nie
            moge sie z nia nie zgodzic. Ja rowniez doszlam do podobnych wnioskow, zajelo mi
            to pewnie troche wiecej czasu niz Tobie, ale jednak. Nie rozumiem jeszcze, albo
            moze nie calkiem kilku elementow tej ukladanki. Mam nadzieje, ze mi pomozesz,
            ciekawia mnie, tak z czysto poznawczego punktu widzenia.

            Czemu Wy sie jednak zenicie? Kombinuje, ze tu nie chodzi tylko o stale dymanko,
            zreszta, jak sam zauwazyles - po jakims czasie nachodzi ochota na zmiane, ale o
            cos wiecej. Chyba dzieci, nie? Lubicie dzieci, sklaniam sie ku tezie, ze tylko
            dzieci jestescie w stanie kochac. Tylko co z tymi, co sie decyduja na
            malzenstow, a dzieci nie maja? Nie wiem. Ale dobrze kombinuje? Pytam powaznie,
            szczerze!
            • krecilapka Re: do krecilapki 03.07.05, 22:59
              Normalnie, zakochujemy sie a pozniej leci z gorki. No chyba ze ktos strzeli
              gola, i bierze slub z poczucia obowiazku ;). Tylko wielcy cynicy bedac
              zakochanymi ganiaja za innymi kobietami. Wiekszosc trzyma sie pewnego moralnego
              gorsetu. Na poczatku wszyscy sie staraja :). Kobiety zakladaja stringi, mecza
              sie w butach na obcasie, chlopina ani pierdnie czy beknie przy swojej lasce.
              Wprowadzaja sie do siebie. Pozniej kobieta najpierw zartuje o wspolnej
              przyszlosci, z czasem troszke mocniej naciska, az moze nawet przebakiwac o
              rozstaniu, wjezdzac na ambicje "ilez mozna byc Piotrusiem Panem" no i facet sie
              w koncu zeni. Kazdy zaczyna zwiazek z pewna uraza. ON - bo wszak zgodzil sie
              zalozyc sobie kaganiec wiec chcialby jakies bonusy, ONA - hm... chyba pamieta
              te wszystkie wyrzeczenia jakie robila, i tez chcialaby bonusy. Jak pomieszkaja
              razem to pokazuja sie sobie w rozciagnietych gaciach i wyczlapanych papuciach.
              Na poczatki to moze nawet i rozczula, ale z czasem juz nie. Samo zycie - facet
              ktory wraca do domu pozniej niz zwykle i nie moze trafic kluczem w zamek.
              Awanturka, i otrzezwienie - a gdzie moja wolnosc? Kobieta ktorej zaczyna
              brakowac zalotnika, dostrzega ze w drzwiach przepuscil mlodsza, z kazda kolejna
              zmarcha ktora widzi w lustrze, coraz czesciej pyta sie "kochasz mnie"? A chlop
              to juz nawet yhmmmm jakos tak niewyraznie mowi, odruchowo wzrusza ramionami i
              wkurza go to. Ja z kolei wkurzaja skarpety pod stolem i to ze jej nie slucha
              (qrwa zaden facet nie potrafi sluchac baby!). Dalej to juz jest uzaleznione od
              przypadku i dostepu do internetu. O tak net przyspiesza wszystko bo daje sporo
              mozliwosci. Niezly opis zwiazkow, nie :)?
              Faceci sie po prostu nudza. Niektorzy potrafia zatrzymac sie na surfowaniu na
              desce, lataniu na paralotni, skakaniu na koniach, strzelaniu z paintballa itd.
              Po prostu dochodza w koncu do wniosku ze jeszcze tyle do zrobienia jest w
              zyciu. Wielu z nas dochodzi do prawdy oczywistej - pukniecie nowej lasencji to
              jak zbicie wszystkich bil w kreglach. Naprawde sympatyczna zabawa :). Moze i sa
              takie kobiety ktore sie nie nudza nigdy. Moze i sa, ja po prostu takiej nie
              spotkalem.
              • janatalia Re: do krecilapki 06.07.05, 19:01
                odpowiedz wyczerpujaca, nawet bardzo. Z wiekszoscia sie zgadzam, chcialam tylko
                zaznaczyc, ze kobiety chyba tez sie nudza, tylko w imie jakiejs innej
                koniecznosci zaciskaja zeby. Poza tym, wynika z tego jedno jedyne -
                najwazniejsze jak dla mnie: znaczy, ze moja hipoteza jednak nie tak calkiem
                trafiona - wy sie jednak zakochujecie, tak? Bo moze nie wyrazilam sie zbyt
                jasno - mnie sie wydawalo, ze nie, ale jednak tak? Przynajmniej na poczatku.
                • krecilapka Re: do krecilapki 09.07.05, 10:57
                  > chcialam tylko zaznaczyc, ze kobiety chyba tez sie nudza, tylko w imie
                  jakiejs innej koniecznosci zaciskaja

                  W sumie to nawet tak sa wychowywane by jakos te zeby zaciskac. A nuda rozklada
                  sie plciach rowno.

                  > wy sie jednak zakochujecie, tak? Bo moze nie wyrazilam sie zbyt
                  > jasno - mnie sie wydawalo, ze nie, ale jednak tak?

                  No co to za pytanie? Oczywiscie ze sie zakochujemy. Tak to juz natura
                  urzadzila - milosc to milosc :).
        • diabel.tasmanski Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 09:01
          > wybacz, ale do dymania jest mnóstwo towaru na ulicy np. ty, kręciłapko
          > ale jak już mnie wydymał używając twoich określeń to dlaczego sobie nie poszedł
          > w cholerę???
          > 8 lat straconych bo to co ja myślałam, że było szczęściem to tylko złudzenie
          > optyczne


          ten tawar na ulicy też albo kosztuje , albo liczy na obietniece , najczęściej i
          jedno i drugie :)))
          A po co facet miał iść w cholere? przecież dawałaś m to czego od ciebie
          oczekiwał
      • diabel.tasmanski Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:59
        > A dalabys mu sie dymac bez takich zapewnien?

        Jak znam zycie to nie dała by. A podobno kobiety tez lubią sex - przynajmiej tak
        mowią :))))))))
    • diabel.tasmanski Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:53
      Przecież sama wybrałaś swojego faceta. Masz to czego chciałaś.
      • jednorazowynick masz racje sama sobie wybrałam 03.07.05, 09:00
        kłamce, ścierwo, ku..arza i głupiego fiu..a
        a wydawał się takim słodkim, kochanym człowiekiem
        tylko jak już sobie znajdzie inną d..e do dymania
        to po jaką cholerę to ukrywa i cały czas ze mną jest?
        jeszcze za wszelką cenę chce sprawiać wrażenie, że jest ok i "tylko ja"
        • diabel.tasmanski Re: masz racje sama sobie wybrałam 03.07.05, 09:07
          > tylko jak już sobie znajdzie inną d..e do dymania
          > to po jaką cholerę to ukrywa i cały czas ze mną jest?
          > jeszcze za wszelką cenę chce sprawiać wrażenie, że jest ok i "tylko ja"


          nie wszyscy ludzie są doskonali. Dane słowo nie dla wszystkich facetów jest
          wiążące Kobiety maja podobne problemy z dotrzymywaniem obetnic.
          Ale wracajac do tematu. czasami kobietry rzeczywiści wywieraja presje na
          faceta żeby im to slowo dał. Co nie zminia jednak faktu że każdy facet ma
          wybór dać slowo albo nie dac i zakończyć znajomość.
          • jednorazowynick Re: masz racje sama sobie wybrałam 03.07.05, 09:17
            diabel.tasmanski napisał:

            > wiążące Kobiety maja podobne problemy z dotrzymywaniem obetnic.
            ja nie mam i teraz myślę, że to jeden z moich poważniejszych problemów, gdyby ja
            miała identyczne podejście "zostanę z tobą na zawsze, ale rozerwać się z innymi
            też chcę" nie miałabym przecież do niego pretensji

            > Ale wracajac do tematu. czasami kobiety rzeczywiście wywieraja presje na
            > faceta żeby im to slowo dał. Co nie zminia jednak faktu że każdy facet ma
            > wybór dać slowo albo nie dac i zakończyć znajomość.
            ma wybór i nie ma prawa mnie oszukiwać
    • d_maron Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 08:58
      czy byliśćie daleko od siebei, kiedy Cie zdradzil- tj. jakis ługi wyjazd, np
      kilka mies do pracy za granica, czy po prostu wykorzystał sobir na boku jakaś
      panienke? nie ma dla niego usprawiedliwienia, ale faceci inaczej patrzą (
      wygodniej im tlumaczyć, ze byli długo sami, juz nie wytrzymali etc) kiedy jest
      rozłąka. Jesli zrobił to pod Twoim okiem, to przykro mi, ale nie wydaje mi sie,
      zeby slub cos zmienił w tej materii. poza tym, kto powiedział,ze kiedys po
      ślubie nie musielibyscie przebywać z dala od siebie przez jakis czas.
      Piszesz ` i... kolejny raz mnie zawiódł`> ile takich razów wytrzymalaś? ile
      kolejnych wytrzymasz? wiem, ze 8 lat to bardzo duzo czasu i trudno z tego
      zrezynować, ale nie mysl, ze tyle juz poświeciłas, to teraz mozesz to ciągnać
      dalej. bląd, jesli facet nie zmieni sie, to stracisz całe zycie, a nie 8 lat.
      z w tych 8 chyba nie zawsze bylo tak źle, wiec pomyśl,ze dopiero po jakims
      czasie pokazał, jaki jest na prawde i dopiero od tamtąd czas mozesz nazwac
      straconym.
      nie wiem,co Ci napisac. to częsc moich przemysleń, ale jest w nich echo
      prawdziwych wydarzeń. Zycze powodzenia!
      • diabel.tasmanski Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 09:10
        no cuz z twojego postu wynika że kobiety to jednak gupie i naiwne są. Nie
        potrafia podjać męskiej decyzji :)
        • d_maron Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 09:16
          a co to niby ma byc ta meska decyzja? raz a definitywnie? to wg Ciebie jest
          dobre? jest, pod warunkiem,ze to słuszna decyzja, a ona nie moze sie
          zdecydowac, bo trudno z takim lawirantem, jak jej facet, byc czegos pewnym.
          gdyby wiedziała, ze od teraz bedzie wierny etc, pewnie chciałaby zostac, ale
          nie ma tej pewnosci. Ty nie miałbyś skrupułow, zeby zostawic kobiete, z którą
          spedziłes 8 lat, jesli ona jakos zawiodłaby twoje zaufanie? zakładam, ze
          jesteś zdolny kochać, wiec wyobraź sobie, ze zależałoby Ci na niej. jesli od
          niej odchodzisz, to zwroc uwage,ze to boli obie strony.
          • diabel.tasmanski Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 09:20
            Nie ja nie mial bym watpliwośći co zrobić.
            pewnie dlatego że nigdy nie byłem tak długo z jedna kobietą
    • tony82 I cały kraj cry :) 03.07.05, 12:52


    • mamba8 Re: nas..ł na moją miłość i spuścił wodę 03.07.05, 23:10
      nie próbuj tego zrozumieć-nie da się. Raz zrobił to będzie tak zawsze-to się
      nie zmieni!!! Im prędzej to sobie uświadomisz tym lepiej. Strata twojego czasu.
    • brat.alberta Co męczące,jakie męczące? Luzik,to się ma we krwi. 09.07.05, 16:37

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka