barchanowe_gacie
01.07.06, 15:40
Mężczyzna, ma 50 lat dwójka dzieci, starsze zmuszone przerwać studia i pójść
do pracy drugie w SP. Kobieta matka żona też 50 lat od 2 lat pracująca bez
wybrzydzania od sprzątania i podcierania tyłków obcym dzieciom do prac
bardziej ambitnych. On ,,głowa" tyranizujący domowników domagający się
zdobywania pieniędzy nie wiem jeszcze w jaki sposób sam zarabia 1400, brutto.
Nie robi nic poza 7 godzinami pracy w jakimś tam instytucie po raz kileiny
załatwione przez kogoś miejsce pracy. Od momenty jak skonczył załatwioną przez
ojca szkołe policealną zawsze ktoś mu coś załatwiał pracę ,wyjazdy można
powiedzieć, że i żonę. Wreszcie w wieku 47 lat musiał zadbać o siebie sam i tu
okazało się, ze jest do niczego pięciokrotnie próbował działac na własny
rachunek i nic z tego nie sprawdził się. Dzieci i żona pokrywali jego długi.
Nie potrafi nic załatwić, nic nie robi powtarza -trzeba będzie i nie robi nic.
Czeka na coś tylko na co? Jego żona a moja siostra pracuje po 12 godzin
dziennie i w soboty tez zarywa noce żeby sprostać wydatkom jakie rosną w
zastraszającym tempie. Kiedy zachorowała on niemalże zmusił ją swoim
dogadywaniem do wyjścia z domu skonczyło się szpitalem. Mówiłam, zeby mu nie
pokazywała, ze sobie radzi , ze dla niej nie ma pracy której się nie podejmnie
mimo dyplpmu i wieloletniego doświadczenia na odpowiedzialnych stanowiskach.
On wybrzydza kiedy podsuwam mu z męzem pracę dodatkową, on tego nie będzie
robił, to się nie opłaca.
Panowie poradzcie coś.
Jak tego faceta potraktować, siostra nie ma odwagi zagrozić odejściem bo już
kilkakrotnie rzucał się do niej z łapami. Szkoda jej też tego co włożyła w dom
. Dom jest nie ich tylko teściów ale nasi rodzice dali sporo na jego
rozbudowe. Teraz słyszy, ze jest dziadówą i niech się wynosi jak jej nie
pasuje, ze nic tu nie ma jej.
Proszę o radę.
Małżeństwo ich to urzędowa fikcja nic już ich niełączy poza dzickiem tym
młodszym no i mieszkaniem.
Pomóżcie.