pedro60
20.02.07, 15:38
mam wielkiego kaca.Zażądałem od kobiety, która ode mnie odeszła zwrotu części
mojego wkładu we wspólne urządzenie mieszkania.
Poznaliśmy się rok temu i po paru miesiącach znajomości zdecydowaliśmy się,że
ona przyjedzie do mnie.Ja za granicą, ona była wtedy w Polsce.Wynajęliśmy dla
niej i jej dziecka mieszkanie.Kupiłem jakieś tam meble,opłaciłem kaucję
mieszkaniową itp.itd.Nie liczę czasu poświęconego temu,żeby to wszystko
zorganizować,przewieżć, złożyć.
Po kilku miesiącach,w trakcie których docieraliśmy się,ona nagle stwierdziła
że mnie nie kocha,że to ją przerosło,że zmuszała się do mnie.Zebym do niej
nie przychodził.Dla mnie był to szok,mieliśmy zamieszkać wspólnie na
stałe,były plany ślubu.
W parę dni po tym wyznaniu,pojechała do Polski i
sprowadziła ...faceta,którego znała jeszcze przede mną.Stwierdziła,że jego
kocha i zrobi dla niego wszystko.Owszem,wiedziałem,że był ktoś taki przede
mną,ale ona powtarzała,że to nie partner dla niej i że teraz jest ze mną i z
tamtym nie ma kontaktu (zresztą okazało się tą nieprawdą,bo zanim do mnie
przyjechała,równolegle spotykała się z tamtym).Tamten -młodszy od niej o 6
lat,z dwójką dzieci i bez wykształcenia. Teraz siedzi z nim już miesiąc i go
utrzymuje.On nie zna nawet języka tego kraju,nie mówię o podjęciu
jakiejkolwiek pracy.Pytałem nawet ją jak sobie to wyobraża,a ona
powiedziała,że jakoś dadzą sobie radę,mają ręce, a tu państwo jeszcze nie
dało nikomu zginąć.Wiem,że on nie dokłada się nawet do jedzenia.
Ale to inna sprawa,raczej dla psychologa.
Z tego wszystkiego zażądałem od niej zwrotu części poniesionych przeze mnie
wydatków.Zrobiłem to tylko z tego względu,że poczułem się wykorzystany.Gdyby
została sama,odeszła bo się nie dogadaliśmy,zrozumiałbym i nie chciał bym
nic.Ale tak,poczułem się wykorzystany, a na dodatek z tego wszystkiego
korzysta teraz tamten nie mając w ogóle ochoty dołożyć sie do czegokolwiek.
Ona była b.rozczarowana,że domagam się zwrotu (mam takie prawo zresztą,są
wyroki sądowe w podobnych sprawach)) i powiedziała mi, że wiem jaką ma trudną
sytuację.Odpowiedziałem,że nie widzę powodu,żebym miał utrzymywać obcego
faceta i żeby sama się zastanowiła co robi, bo ten cwaniak żyje na koszt nie
tylko jej ale i jej dziecka.
Uważam,że takie kobiety bez zasad moralnych, nie powinny być wynagradzane i
żyć w poczuciu,że faceci są na pstryknięcie.Stąd moje żądanie rozliczenia się.
Czy nie mam racji?