gipsygril1
02.07.07, 11:31
Chłopcy rodzą się i wzrastają w rodzinach sfeminizowanych, pośród babć
(dziadkowie żyją krócej), ciotek i sióstr;potem trafiają do przedszkola, gdzie
opiekuje się nimi pani przedszkolanka; potem idą do szkoły, gdzie mają panią
wychowawczynię i panie nauczycielki.
A jeżeli w tym wszystkim synowi napatoczy się jakaś partnerka, to będzie ją
traktował jak drugą mamusię [...] albo jak Despota, który po prostu zamęczy ją
fizycznymi/psychicznymi torturami.
Drodzy panowie! Pomyślcie o pedagogice. W czynie społecznym! Aby młodzi
chłopcy mieli jakiś podręczny autorytet. Nie ironizuję w tej chwili. Mówię
całkiem poważnie
....
Była też informacja o rosnącym procencie sołtysek i tym, że ludzie wolą wybrać
na to stanowisko kobietę, bo wiedzą, że ona przynajmniej coś zrobi.