piekny dzien

IP: 193.59.95.* 19.09.03, 10:38
Dzieki Bogu sa takie kobiety, ktore jak plomien swiecy przyciagaja lajdakow.
Cyniczne jest to, ze ustawiaja temperature swojego swiatla wlasnie na nocne
motyle. To one je fascynuja, niepokoja, intryguja tajemniczoscia. "Naucz
mnie kochać" szepcze nocny motyl swojej swiecy. O on podkreca plomien w
ktorym sama sie rozpuszcza podczas gdy on odfruwa. Ile w tym babskiej
arogancji, ze to wlasnie mnie, tej wyjatkowej, tej lsniacej jak gwiazda sie
uda. I guzik! I tych guzikow jest caly szereg jak w sutannie.
Moze nalezy odrzucic wszystkie nasze oczekiwania, wymiesc z zakamarkow serca
wyobrazenia i stworzyc pustke, zeby milosc miala gdzie zamieszkac. Kobiety
sa zbyt prozne i nadete, ulegaja fascynacji i pociaga je nieuchronne
odrzucenie przez nocne motyle. Jakie to krzepiace dla "pozadnych" facetow,
ktorzy po latach zwiazku dowiaduja sie, ze zyli obok (sic!) kobiety-swiecy i
nigdy jej nie poznali. A co w tym krzepiacego? A to, ze najczesciej nie bylo
czego poznawac. Trzeba sie okaleczyc emocjonalnie zeby przyjac milosc taka
jaka jest.
Nie zyja wyobrazenia swiec!
Bartek Ciem
    • Gość: świeca? Re: piekny dzien IP: 158.75.197.* 19.09.03, 12:28
      Wygląda na to, że czujesz się mocno skrzywdzony, zawiedziony i oszukany. Ale
      czumu na początku piszesz - Dzięki Bogu są takie kobiety?
      • Gość: Pan Ciem Re: piekny dzien IP: 193.59.95.* 19.09.03, 14:05
        ;) To ironia po przeczytaniu pierwszego posta na tym formum.
        Kobieca kondycja nasycona naiwnoscia skolnila mnie do takiej a nie innej
        refleksji. Drugim powodem dziekowania Panu jest wartosc prawdy* do jakiej
        prowadzi moj pseudowywód. Znajomosc 'natury swiecy' jest rodzajem prawdy do
        ktorej nie mozna dojsc bez czesto tragicznych doswiadczen.
        PS. Nie jestem juz skrzywdzony, nie bylo moim doswiadczeniem poznanie prawdy.
        A tego tyou zawód to dobry sposob konserwacji mlodzienczych ideii. Byc moze
        kiedys bede mial okazje zyc tak, jak sie marzy przed czasem kompromisu.

        * 'prawda' = a cóz to jest prawda?
        cyt. P.Piłat

        Bartek Ciem
        • Gość: Ru Re: piekny dzien IP: *.chello.pl 21.09.03, 17:03
          jest dokładnie tak jak napisales stary. ale z moejgo punktu widzenia (
          meskiego) wybranie przeze mnie drogi "nocnego motyla" jest malo oplacalne (
          jezeli w ogole mozliwe zwazywszy na moja wewnetrzna konstrukcje). a z tego co
          piszesz dedukuje ze "porzadni faceci" zawsze przegrywaja w ostatecznym
          rozrachunku?
          • Gość: Ciem Re: piekny dzien IP: 193.59.95.* 22.09.03, 14:10
            dzieki za interpretacje, niestety po mojej mysli ;).
            To jest wlasnie smutna konkluzja "przegrywaja w ostatecznym rozrachunku".
            Gdzies kolo 30-stki przychodzi chwila na zlapanie oddechu. Wowczas jak
            odfiltrujemy mul narosly przez lata bezsensowej gonitwy, to mamy szanse
            przypomniec sobie tzw. wielkie tezy z okresu pieknoduchowstwa. I co wtedy
            chcielismy? Kochac mocno, uczciwie i do konca. Ciekawy jestem jak
            statystycznie wyglada incijowanie zdrad w zwiazkach. Cos mi szepcze, ze
            kobiety zaczynaja pierwsze ;)! A potem, kiedy juz nam ulatuje 'piekny duch'
            idziemy jak tarany przez zycie młócąc i rżnąc wszysto bez opamietania.
            Szkoda mi tych kobiet, kotre doswiadczaja naszej nikczemnej pasji, ktore jak
            za 'grzechy ojcow' placa cene swoich poprzedniczek. Wybaczcie refleksje tylez
            dluga co naiwna i nie stymulujaca do wzwodow jak posty wokol.

            propozycja teamtu sensownego: kto zaczyna, czyja wina?
Pełna wersja