Dodaj do ulubionych

Poezja w prozie

04.01.10, 10:46
Powieść - a w niej zacytowany wiersz. Albo motto do powieści,
będące cytatem z wiersza. Taki wiersz zapada Wam w pamięć
szczególnie wtedy, jeśli przemawia do Was powieść. Podzielcie się
tymi cytatami. Które z tych próbowaliście później poznać w całości?
Czy znaleźliście ich kompletne przekłady? Tylko może darujmy sobie z
góry najczęściej cytowanego Szekspira.
Obserwuj wątek
    • noida Re: Poezja w prozie 04.01.10, 13:25
      Akurat z powieści nic mi się nie przypomina, za to pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie wiersz Ernesta Brylla, cytowany przez mecenasa Labradora w Bez końca Kieślowskiego. Długo go potem szukałam w różnych miejscach, aż mi się w końcu udało znaleźć. A brzmiał on mniej więcej tak:

      I nie wiem nawet, jak się to zrobiło, że się zmieniłem z wilczka w psa wyliniałego
      Może smagłości wiatru w mym pysku nie było, nie zezowałem patrząc żółtym okiem w niebo,
      Może to odblask strachu, a nie bujny płomień hulał po grzbiecie
      Może tej obroży nikt mi nie musiał włożyć, nikt nie przyszedł po mnie,
      a ja sam podreptałem, słuząc psio i skromnie.
      Panie, Ty, co miłujesz nawet pełzające i umiesz wskrzesić dumę w bladej krwi robaczej
      Pomóż otworzyć gardło niemo wołające
      Zapewnij mnie, że żyję wolny, chociaz płaczę.
    • zettrzy Re: Poezja w prozie 04.01.10, 13:44
      In the eye of the sun, tytul powiesci Ahdaf Souejf, czyli cytat z
      wiersza Kiplinga:

      We shall lie down in the eye of the sun for lack of a light on our
      way—
      We shall rise up when the day is done and chirrup, “Behold, it is
      day!”
      We shall abide till the battle is won ere we amble into the fray.

      (The Old Men, 1902) (nie chce wklejac calego wiersza, jest strasznie
      dlugi)
    • zettrzy Re: Poezja w prozie 04.01.10, 13:46
      Tylko może darujmy sobie z
      > góry najczęściej cytowanego Szekspira.

      co mi wytracilo z reki Sound and Fury Faulknera ;)
    • emka_1 Re: Poezja w prozie 04.01.10, 13:58
      Straszny temat, wręcz bolesny, podejmujesz o Lady Szalona:) Tak, tak, wczoraj
      czy przedwczoraj przerzucając kanały trafiłam na fragment Ani z zielonego
      wzgórza, akurat w momencie gdy pakowała się do łódki, więc przystanęłam, żeby
      posłuchać co będzie. Pięknie było - rytm tata tata, rym mocno częstochowski i na
      koniec - o Lady Szalona! :D
      Nawet gdyby ktoś chciał i mógł przeczytać oryginał, to będzie miał problem z
      odnalezieniem utworu. I tu pojawia się główny problem tłumaczeń z j.
      angielskiego - sporo klasyki nie jest przetłumaczone na język polski, a nawet
      jeśli ktoś przetłumaczył, to albo wydane w małym i wyczerpanym nakładzie, albo
      nie wydane w ogóle.

      Zresztą cóż po tłumaczeniach, moja ulubiona działka to kryminały - ileż tu
      cytatów, odniesień, puszczania oka do czytelnika, a przy tym w lekkiej i
      przyjemnej formie przypominania o dumnym dziedzictwie, a tu bywa, że tłumacz nie
      zauważy, albo nawet z rozmysłem pominie, więc jak biedny czytelnik polskiego
      tłumaczenia ma się zorientować, że czegoś ma szukać?
      Z pokrewnej działki - popularniejszej zapewne niż książki Val McDermid - serial
      "Wire in the blood" - tytuł-cytat wzięty z bardzo pięknego wiersza Eliota 'Burnt
      Norton', to takie poetyckie, oczywiście z przymrużeniem oka, podsumowanie zmagań
      głównego bohatera, ale cóż, skoro po polsku tytuł brzmi 'Żądza krwi' i żadnego
      odwołania do Eliota nie ma?

      Jeszcze inną sprawą jest, choć dość zabawną [?], gdy tłumacz napotyka cytat i
      choć istnieje tłumaczenie na język polski, tłumacz dzielnie i samodzielnie
      bierze się za tłumaczenie Biblii :)a naprawdę porządne i zasłużone dla chwały
      Agathy Christie wydawnictwo to puściło? Tytuł wzięty z cytatu, cytat zaznaczony!
      Mało tego, w tekście mamy podane dokładne źródło cytatu - Revelation 6:8. - [And
      I looked,]and behold a pale horse: and his name that sat on him was Death, and
      Hell followed with him. I czegoż można chcieć więcej?
      Otóż można samemu:(
      "Objawienie, rozdział szósty, werset ósmy - A oto koń blady, a który siedział na
      nim, imię jemu Śmierć, a piekło szło za nim"

      Choć w przypadku Biblii mamy dostatek i wybór nie mniejszy niż tłumaczeń Hamleta.
      Biblia Gdańska - Apokalipsa 6:8 - [I widziałem,] a oto koń płowy, a tego, który
      siedział na nim, imię było śmierć, a piekło szło za nim;

      Biblia Tysiąclecia -Apokalipsa 6:8 -) [I ujrzałem:] oto koń trupio blady, a imię
      siedzącego na nim Śmierć, i Otchłań mu towarzyszyła.

      Biblia Warszawska - Objawienie 6:8 - [I widziałem,] a oto siwy koń, a temu,
      który na nim siedział, było na imię Śmierć, a piekło szło za nim;

      Mamy jeszcze Biblię Warszawsko-Praską - [Zobaczyłem też] konia maści
      trupioszarej, a jeździec siedzący na nim nazywał się, Śmierć. A jeźdźcowi
      towarzyszyła cała kraina zmarłych

      Biblię Brzeską -[Tedym patrzył,] a oto płowy koń, a tego, który siedział na nim,
      imię było śmierć, a piekło szło za nią

      Można się spierać, zastanawiać, które tłumaczenie wybrać, bo tytuł oryginału The
      pale horse, a i Apokalipsa bliższa czytelnikowi niż Objawienie, jeźdźcy
      Apokalipsy i tam dalej skojarzenia budzą, a tu nawet przypisu zabrakło:(

      I jak tu chcieć cytatów z (kolejność przypadkowa) Byrona, Wordswortha, Marvela,
      Blake'a, Tennysona, Spensera et cetera ???
      • yanga Re: Poezja w prozie 04.01.10, 20:09
        No i nożyce się odezwały! :-) Szekspira wyłączyłam dlatego, że cały
        jest już przetłumaczony, więc jeśli komuś zależy, z łatwością dotrze
        do całości utworu. Chodzi mi o wiersze, których się po lekturze
        książki długo i żmudnie szuka, a tu tłumaczenia całości brak. Ja tak
        kiedyś szukałam "The Gates of Damascus" Fleckera. Wreszcie w dobie
        internetu - po pięćdziesięciu latach - znalazłam! I skończyło się
        tak, jak z Lady Szaloną, if you know what I mean :-) I stąd ten
        wątek.
        A aferę "bladego konia" rozpętało nie to wydawnictwo, któremu tu
        przyłożyłaś (ono tylko powtórzyło w ciemno ten błąd, korzystając z
        gotowego przekładu), tylko to drugie. Wiesz, że w pewnym okresie
        tylko dwa wydawały Agatę...
        • emka_1 Re: Poezja w prozie 04.01.10, 22:51
          Domyśliłam się :)
          Co do wydawnictwa, miałam na myśli Dolnośląskie, to oni "Postern of Fate" z
          Fleckera jako "Tajemnicę wawrzynów" wydali. Szkoda, bo jednak coś z myśli autora
          umyka i jako czytelniczka czuję się okradziona, zabrano mi coś, co miałam dostać.
          Okay, mogę sobie bez bólu i przykrości oryginał przeczytać, ale z drugiej strony
          trochę przeszkadza świadomość, że całkiem miła lektura się marnuje, bo dostępna
          dla niewielkiej grupy. Pół biedy, gdy to motto czy tytuł, gorzej gdy cytaty są
          wplecione w dialogi, gdy służą do charakterystyki postaci, wtedy straty są
          większe. Jeśli czytelnik nie posiada luksusu czytania w oryginale, dostaje
          książkę wypatroszoną :(
          Ale pominąwszy te wszystkie piękne i poruszające cytaty z niemniej pięknych i
          poruszających całości wierszy, poematów i tak dalej, jest jeszcze żelazna
          klasyka, co jak Wesele i Pan Tadeusz w potoczną polszczyznę, tak ona w potocznej
          angielszczyźnie żyje, i tu niestety mamy poważne braki tłumaczeniowe. Płakałam
          rzewnymi łzami, gdy podczas zeszłorocznej transmisji The Last Night of the Proms
          pan komentator usiłował przybliżyć tekst Jerusalem Williama Blake'a.
    • arana Re: Poezja w prozie 04.01.10, 17:10
      Świetny wątek, Yango! Może dzięki niemu dowiem się, kto napisał frazę puste pastwiska oślepione deszczem. Bohater "Poza miastem" Priestleya też nie wie, choć cytuje. - Może Rosetti - rozmyśla. Ale nie jest pewien.
      • monikate Re: Poezja w prozie 04.01.10, 17:59
        Na gorąco: powieść "Milczące między nami" Józefa Hena zrobiła na mnie takie
        wrażenie, że przestudiowałam poprzedzające ją motto, a potem cały fragment
        "Kwiatów Polskich" Tuwima. I raptem doprowadziło mnie to do odkrycia, że książka
        mieści więcej znaczeń, niż opowieść o romansie w realiach PRL-u.
        Cytat:
        Julian Tuwim


        --------------------------------------------------------------------------------

        Modlitwa


        (Kwiaty Polskie I/II/VIII fr.)

        My ludzie skromni, ludzie prości,
        Żadni nadludzie ni olbrzymy,
        Boga o inną moc prosimy,
        O inną drogę do wielkości:

        Chmury nad nami rozpal w łunę,
        Uderz nam w serca złotym dzwonem,
        Otwórz nam Polskę, jak piorunem
        Otwierasz niebo zachmurzone.
        Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
        Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych
        Jak z grzechów naszych, win przeklętych.
        Niech będzie biedny, ale czysty
        Nasz dom z cmentarza podźwignięty.
        Ziemi, gdy z martwych się obudzi
        I brzask wolności ją ozłoci,
        Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,
        Mocnych w mądrości i dobroci.
        A kiedy lud na nogi stanie,
        Niechaj podniesie pięść żylastą:
        Daj pracującym we władanie
        Plon pracy ich we wsi i miastach,
        Bankierstwo rozpędź - i spraw, Panie,
        By pieniądz w pieniądz nie porastał.
        Pysznych pokora niech uzbroi,
        Pokornym gniewnej dumy przydaj,
        Poucz nas, że pod słońcem Twoim
        "Nie mas Greczyna ani Żyda".
        Puszącym się, nadymającym
        Strąć z głowy ich koronę głupią,
        A warczącemu wielkorządcy
        Na biurku postaw czaszkę trupią.
        (. . . . . . . . . . .)
        Piorunem ruń, gdy w imię sławy
        Pyszałek chwyci broń do ręki,
        Nie dopuść, żeby miecz nieprawy
        Miał za rękojeść krzyż Twej męki.
        Niech się wypełni dobra wola
        Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,
        Przywróć nam chleb z polskiego pola,
        Przywróć nam trumny z polskiej sosny.
        Lecz nade wszystko - słowom naszym,
        Zmienionym chytrze przez krętaczy,
        Jedyność przywróć i prawdziwość:
        Niech prawo zawsze prawo znaczy,
        A sprawiedliwość - sprawiedliwość.
        Niech więcej Twego brzmi imienia
        W uczynkach ludzi niż w ich pieśni,
        Głupcom odejmij dar marzenia,
        A sny szlachetnych ucieleśnij.
        Spraw, byśmy błogosławić mogli
        Pożar, co zniszczył nas dobytek,
        Jeśli oczyszczającym ogniem
        Będzie dla naszych dusz nadgnitych.
        Każda niech Polska będzie wielka:
        Synom jej ducha czy jej ciała
        Daj wielkość serc, gdy będzie wielka,
        I wielkość serc, gdy będzie małą.
        Wtłoczonym między dzicz niemiecką
        I nowy naród stu narodów -
        Na wschód granicę daj sąsiedzką,
        A wieczną przepaść od zachodu.
        Dłonie Twe, z których krew się toczy,
        Razem z gwoździami wyrwij z krzyża
        I zakryj, zakryj nimi oczy,
        Gdy się czas zemsty będzie zbliżał.
        Przyzwól nam złamać Zakon Pański,
        Gdy brnąć będziemy do Warszawy
        Przez Tatry martwych ciał germańskich,
        Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej.
        ...A gdy będziemy, w Nekropolu,
        Przybliżać się do Twych przedmieści,
        Klękniemy kwarantanną w polu,
        Nadziei pełni i boleści:
        Nadzieją - że nam przyjaciele
        Naprzeciw wyjdą z Miasta Krzyżów,
        Niosący w oczach przebaczenie
        I łzy radości a nie wyrzut.
        Boleści - że nam nie pomogą
        Te łzy ni łaska, ni witanie...
        MILCZĄCE między nami stanie
        Zjawą złowrogą.
      • emka_1 Re: Poezja w prozie 04.01.10, 19:26
        Słusznie się domyśla :) Dante Gabriel Rosetti, The Portrait.
        • arana Re: Poezja w prozie 05.01.10, 16:21

          Dzięki, Emko, po tylu latach nareszcie wiem!
          A skoro tak dobrze poszło, jak ta uzuchwalona mysz z dowcipu (Kelner, jeszcze raz to samo i budzić kota!), pytam dalej.

          Ta sama książka:

          A więc ucztujmy, a wraz z winem niech płynie rozmowa,
          Duszy naszej najsłodszy nektar.


          Brzmi jak Szekspir, ale net nic o tym nie wie.




          • emka_1 Re: Poezja w prozie 05.01.10, 23:21
            Uuu, toś mnie zażyła :) Naprawdę nie mam pojęcia, trzeba znaleźć oryginalną
            wersję tego dwuwiersza:(
    • stachkonwa Re: Poezja w prozie 04.01.10, 18:02
      Przepraszam, że to z głupia frant wyjdzie, gdyż cytowaną przeze mnie
      rzecz trudno określic jako poezję. Otóż w powieści "Recydywista"
      Vonneguta jest taki wierszyk, który nie tylko zapadł mi w pamięc,
      lecz czasem cytuję go ku uciesze dzieciakom w mojej szeroko
      rozumieanej familii uznających go za doskonałą wyliczankę:
      Sally w ogródeczku
      rzepę przebierała
      wtem zadarła nogę hop
      i pierdnęła niczym chłop
      majtki jej się rozerwały
      szyby z okien wyleciały
      a półdupki głos wydały
      hop hop hop

      ----
      A serio:
      bardzo inspirujący wątek i teraz bedę przez jakiś czas ksiązki w
      takim kontekście czytał.
      • yanga Re: Poezja w prozie 04.01.10, 20:16
        Bardzo proszę! Może uda nam się ustalić, jacy poeci przywoływani są
        najczęściej?
      • yanga Re: Poezja w prozie 05.01.10, 18:30
        W "Kociej kołysce" tegoż autora jest znacznie piękniejszy wierszyk,
        wywodzący się chyba z Nursery Rhymes i pięknie przełożony przez
        Lecha Jęczmyka. Śpiewam go czasem moim kotom :-)
        "Lulaj mój koteczku na wysokim drzewie,
        Drzewem wiatr kołysze, koteczka kolebie.
        A jak gałąź pęknie,
        Wtedy będzie pięknie,
        Zwali się kołyska, koteczek i wszystko".
        • staua Re: Poezja w prozie 05.01.10, 18:49
          Ale w oryginalnym nursery rhyme jest "baby", co powoduje, ze ten
          wierszyk jeszcze bardziej przeraza (mnie przerazil, jak go odkrylam
          po urodzeniu synka):
          Rock-a-bye baby
          on a tree top
          when the wind blows
          the cradle will rock
          When the rain falls
          the cradle will fall
          and down will come baby with cradle and all.
    • staua Goldengrove 04.01.10, 23:57
      Z ostatniego roku (mniej wiecej) utkwil mi w pamieci wiersz - motto
      do powiesci "Goldengrove" Francine Prose:

      Margaret, are you grieving
      Over Goldengrove unleaving?
      Leaves, like the things of man, you
      With your fresh thoughts care for, can you?
      Ah! As the heart grows older
      It will come to such sights colder
      By and by, nor spare a sigh
      Though worlds of wanwood leafmeal lie;
      And yet you will weep and know why.
      Now no matter, child, the name:
      Sorrow's springs are the same.
      Nor mouth had, no nor mind, expressed
      What heart heard of, ghost guessed:
      It is the blight man was born for,
      It is Margaret you mourn for.

      -Gerard Manley Hopkins, "Spring and Fall: To a Young Child"

      Powiesc polecam, tak na marginesie.
      • hajota Re: Goldengrove 05.01.10, 00:56
        Ten wiersz przetłumaczył Stanisław Barańczak. Miałam jego fragment w książce
        najeżonej cytatami, więc wklejam:

        Małgorzatko, czy cię smuci,
        Że las liście złote zrzucił?
        Liści, tak jak ludzkich spraw dna,
        Umiesz dotknąć myślą – prawda?

        Ciąg dalszy - w wyborze wierszy G.M. Hopkinsa w przekładzie Barańczaka. Jeśli Ci
        zależy na całości, mogę wklepać.
        • staua Re: Goldengrove 05.01.10, 00:59
          Bardzo ladne tlumaczenie pierwszych wersow, jesli mozesz, wklej
          calosc...
          • hajota Re: Goldengrove 05.01.10, 01:52
            Się robi.

            Gerald Manley Hopkins
            Wiosna i jesień. Do małego dziecka

            Małgorzatko, czy cię smuci,
            Że las liście złote zrzucił?
            Liści, tak jak ludzkich spraw dna,
            Umiesz dotknąć myślą – prawda?
            Ach, z czasem serce młode
            Starsze się staje, chłodniej
            Spojrzy, bez westchnień, bez trenu,
            Na liście - las w rozproszeniu;
            Lecz też zapłaczesz - wiedząc, czemu.
            Mniejsza, jakim zwać je mianem,
            Źródła żalu są te same.
            Nie ma pojęć, słów, by oddać,
            Co wie serce, co duch odgadł:
            Że życie jest własną żałobą;
            Że płacząc - płaczesz nad sobą.

            przeł. Stanisław Barańczak
            • staua Re: Goldengrove 05.01.10, 02:38
              Dzieki! Fajne tlumaczenie, chociaz szkoda, ze nie zostawil tej
              koncowej "Malgorzatki", ktora z poczatkowa tworzy rame calego
              wiersza.
    • mimbla.londyn Re: Poezja w prozie 05.01.10, 01:36
      Niesamowity wiersz autorstwa Mary Oliver...pozostal na zawsze w
      pamieci, choc ksiazka, w ktorej byl jako motto , dawno z niej
      uleciala:

      Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie.

      Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz i czy osmielasz się
      marzyć o spełnieniu.

      Nie obchodzi mnie, ile masz lat.

      Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał Cię za szaloną i
      pogonisz za miłością, za marzeniem, za przygodą,

      Która przywróci Ci życie.

      Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze do księżyca.

      Chcę wiedzieć, czy sięgnęłaś głębi swego smutku, czy pozwoliłaś, by
      otworzyły cię zdrada i kłamstwo, czy też zamknęłaś się w lęku przed
      nowym bólem.

      Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból, mój albo swój - nie
      próbując go ukryć, pomniejszyć, ani złagodzić.

      Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości, mojej albo swojej - czy
      potrafisz zapamietać się w tańcu i pozwolić, by wypełniła cię
      ekstaza po koniuszki palców

      Nie zapominając o ostrożności, realiźmie i ograniczeniach, przed
      jakimi stoi człowiek.

      Nie obchodzi mnie, czy twoja historia jest prawdziwa.

      Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś, aby pozostać wierna
      swojej prawdzie;

      Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej
      duszy;

      Czy potrafisz być niewierna, a przez to godna zaufania.

      Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec piękno, nawet jeśli nie jest
      ono ładne, każdego dnia - i na nim właśnie oprzeć swoje życie.

      Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieśc porażkę, moją albo swoją i
      nadal, stojąc u brzegów jeziora w srebrnej pełni, wołać do księżyca:
      Tak!

      Nie obchodzi mnie, gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.

      Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
      słaba i poraniona aż do kości i zrobić to, co należy zrobić, by
      nakarmić dzieci.

      Nie obchodzi mnie kogo znasz, ani jak się tu dostałaś.

      Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną w ogniu i nie cofnąć się.

      Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim studiowałaś.

      Chcę wiedzieć, co cię podtrzymuje od wewnątrz, kiedy wszystko inne
      zawodzi.

      Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sama ze sobą i czy prawdziwie
      odpowiada ci to towarzystwo

      W chwilach pustki.
      • yanga Re: Poezja w prozie 05.01.10, 10:32
        Ale w czyim przekładzie?
    • yanga Re: Poezja w prozie 05.01.10, 10:36
      No tak, jeden tytuł, dwa błędy. Oczywiście powinno być "For Whom the
      Bell Tolls". Nigdy nie cytujcie z pamięci :-)
      • yanga Re: Poezja w prozie 05.01.10, 10:46
        Napisałam sobie post na temat słynnego wiersza Johna Donne'a i jakoś
        mi się skasował, stąd ten bezsensowny poprzedni - przepraszam.
        Właśnie dzieki temu wierszowi zainteresowałam sie kiedyś twórczością
        Donne'a. Dziś może nie wróciłabym już do powieści Hemingwaya, ale
        ten wiersz pozostał ze mną na długie lata.
        • Gość: klaryma Re: Poezja w prozie IP: 195.94.207.* 05.01.10, 15:38
          nie pamiętam żadnego tytułu, ale wydaje mi się, ze w książkach
          sensacyjnych, zwłaszcza takich o psychopatycznych mordercach, często
          jako motto wykorzystywane są cytaty z Wiliama Blake.
          Sama pamiętam jedno motto z wczesnej młodości, z książki "Piękny
          statek" - "pamięci o mój piękny statku, czy już nam nie dośc
          podróżować..." dalej nie pamiętam,ale poszukałam sobie w bibliotece
          coś z twórczości Apollinaire'a, tylko niewiele zrozumiałam, bo
          miałam moze ze 12 lat.
          • emka_1 Re: Poezja w prozie 05.01.10, 17:32
            Na przykład Czerwony smok Thomasa Harrisa z Blake'a, w sumie szkoda, bo Blake to
            szaleniec ale geniusz i gigant, a na wydanie tłumaczenia, zwłaszcza takiego
            wydania, o jakim marzył tłumacz, nie znalazł się nikt chętny, bo byłoby drogo, a
            kto w tym kraju kupi:(

            A propos wydań i cytatów - kiedyś potrafiono tak pięknie jak np. Tajemnice zamku
            Udolpho - Romans strofami poezji przetykany, Ann Radcliff - klasyka gatunku,
            piękne tłumaczenie Wacława Niepokólczyckiego, świetne przekłady wierszy
            wspaniałej Ludmiły Marjańskiej, opracowanie graficzne Wojciecha Freudenreicha i
            ilustracje Romana Cieślewicza...
            • arana Blake 06.01.10, 16:14
              Emka: … kto w tym kraju kupi:(

              Ja kupię.
              W zeszłym roku dostałam pod choinkę „Płonął ogień twoich oczu” Tracy Chevalier i zauroczyłam się cytowanym tam Blakem. Przede wszystkim niesamowitym „Tygrysem”. Odszukałam wszelkie dostępne tłumaczenia, ale mało mi, odczuwam brak jeszcze jednego, tego idealnego. No i innych utworów zebranych wygodnie w jednym tomie.

              Kupię, jeszcze jak kupię! Zwłaszcza jeśli wydanie będzie tak magiczne jak wiersze Blake’a.



              • emka_1 Re: Blake 06.01.10, 17:34
                Wtedy nie było odważnego wydawnictwa:( A Blake to nie same słowa, ale także
                forma graficzna stanowiąca jedność z tekstem, grafiki, dopiero to wszystko razem
                obrazuje geniusz i wizjonerstwo. Trochę na skróty wydano "Czterech Zoa", ale i
                tak chwała byłej Zielonej Sowie.

                Kiedyś słyszałam jak Ben Kingsley wyśpiewał, bo tego nie można było nazwać
                recytacją, Tygrysa i od tego czasu nie wierzę, żeby można było przełożyć
                idealnie na polski. Tego rytmu i melodii polszczyzna nie odda, nie potrafi :(
                Ani prostoty tego zadziwienia - did He who made the Lamb make thee?
              • staua Re: Blake 06.01.10, 17:41
                Tez ta ksiazka Tracy Chevalier spowodowala, ze Blake mnie zauroczyl
                (czytalam oryginal - "Burning Bright")
                • yanga Re: Blake 06.01.10, 20:22
                  Dla mnie przekład Barańczaka jest prawie doskonały. Zastrzeżenia mam
                  tylko do rytmu pierwszych wersów. Poza tym znam tylko te przekłady,
                  które on cytuje (dyskwalifikując je) w "Ocalonym". Też uwielbiam ten
                  wiersz. Będę musiała poszukać tej powieści... czyli jakby odwrotny
                  proces.
                  • arana Blake - przekłady 06.01.10, 21:09
                    www.gavagai.pl/words/poems.php
                    www.goth.fora.pl/disiecti-membra-poetae,38/william-blake,1079.html
                    poewiki.org/index.php/William_Blake_%22The_Tyger%22
                    Znacie jeszcze inne?
                    • emka_1 Re: Blake - przekłady 07.01.10, 19:55
                      Czekałam na tłumaczenie Słomczyńskiego, nie tylko pojedynczych wierszy, ale
                      całości, wszystkich dzieł.
                  • emka_1 Re: Blake 06.01.10, 21:17
                    Nieee!!! :D

                    No jak? Najpierw Baranek

                    The Lamb
                    Little Lamb, who made thee?
                    Dost thou know who made thee?
                    Gave thee life, and bid thee feed,
                    By the stream and o'er the mead;
                    Gave thee clothing of delight,
                    Softest clothing, woolly, bright;
                    Gave thee such a tender voice,
                    Making all the vales rejoice?
                    Little Lamb, who made thee?
                    Dost thou know who made thee?

                    Little Lamb, I'll tell thee,
                    Little Lamb, I'll tell thee.
                    He is called by thy name,
                    For He calls Himself a Lamb.
                    He is meek, and He is mild;
                    He became a little child.
                    I a child, and thou a lamb,
                    We are called by His name.
                    Little Lamb, God bless thee!
                    Little Lamb, God bless thee!

                    potem Tygrys

                    The Tyger
                    Tyger! Tyger! burning bright
                    In the forests of the night
                    What immortal hand or eye
                    Could frame thy fearful symmetry?

                    In what distant deeps or skies
                    Burnt the fire of thine eyes?
                    On what wings dare he aspire
                    What the hand dare seize the fire?

                    And what shoulder, & what art,
                    Could twist the sinews of thy heart?
                    And when the heart began to beat,
                    What dread hand? & what dread feet?

                    What the hammer? what the chain?
                    In what furnace was thy brain?
                    What the anvil? what dread grasp
                    Dare its deadly terrors clasp?

                    When the strars threw down their spears,
                    And water'd heaven with their tears,
                    Did he smile his work to see?
                    Did he who made Lamb make thee?

                    Tyger! Tyger! burning bright
                    In the forests of the night
                    What immortal hand or eye
                    Dare frame thy fearful symmetry?


                    Tygrys

                    Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
                    Jakiemuż nieziemskiemu oku
                    Przyśniło się, że noc rozświetli
                    Skupiona groza twej symetrii?

                    Jakaż to otchłań nieb odległa
                    Ogień w źrenicach twych zażegła?
                    Czyje to skrzydła, czyje dłonie
                    Wznieciły to, co w tobie płonie?

                    Skąd prężna krew, co życie wwierca
                    W skręcony supeł twego serca?
                    Czemu w nim straszne tętno bije?
                    Czyje w tym moce? kunszty czyje?

                    Jakim to młotem kuł zajadle
                    Twój mózg, na jakim kładł kowadle
                    Z jakich palenisk go wyjmował
                    Cęgami wszechpotężny kowal?

                    Gdy rój gwiazd ciskał swe włócznie
                    Na ziemię, łzami wilżąc jutrznię,
                    Czy się swym dziełem Ten nie strwożył,
                    Kto Jagnię lecz i ciebie stworzył

                    Tygrysie, błysku w gąszczach mroku:
                    W jakim to nieśmiertelnym oku
                    Śmiał wszcząć się sen, że noc rozświetli
                    Skupiona groza twej symetrii?

                    Tygrys stanowi kontrast do Baranka (nie Barańczaka). Baranek to Pieśni
                    Niewinności, Tygrys Pieśni Doświadczenia, w Baranku fraza płynie lekko i
                    miękko, niemal bekliwie, powtórzenia przywodzą na myśl kręcone futerko, a Tygrys
                    jest pisany mocną, dźwięczna frazą, zachwytem wyrzucanym na jednym oddechu, nie
                    można bełkotać do tygrysa, bo zje, zanim się dokończy wers :) Nie podoba mi się
                    to tłumaczenie, oj nie podoba :)
          • emka_1 tak się zafiksowałam 16.01.10, 21:36
            na cytatach w tłumaczeniach, że zupełnie uciekła mi Tokarczuk, a przecież też w
            tytule skorzystała z cytatu z The Marriage of Heaven and Hell Blake'a skorzystała.
            • emka_1 w dodatku 16.01.10, 21:38
              coś mi się porobiło z oczami i sama nie widzę, co pisze, oczywiście skorzystała
              na końcu jest powtórzeniem bez sensu:)
    • stachkonwa Re: Poezja w prozie 05.01.10, 17:20
      Niestety, przejrzałem kilkanaście książek se swojej biblioteki i
      odkryłem, że im durniejsza książka, tym więcej odwołań do poezji.
      Kompleksy? Sublimacja?
      • emka_1 I żadnym 16.01.10, 21:41
        tytułem nie rzucisz? Mieć durne książki to nie wstyd, każdy się kiedyś na coś
        naciął :)
    • ada08 Re: Poezja w prozie 05.01.10, 17:43
      W "Idiocie" Agłaja recytuje gościom w salonie wiersz Puszkina
      "Biedny rycerz".
      W jej przekonaniu bohater wiersza przypomina Myszkina,
      charakterem i uczuciowymi perypetiami. Żeby bardziej to
      podobieństwo podkreślic nawet dokonuje drobnej manipulacji: zmienia
      w tekście inicjały A.M.D., które

      "...na tarczy swojej
      Rycerz krwią nakreślił własną.


      na N.F.B. - inicjały Nastasji Filipownej.

      Nieświadomie, a może w nagłym przebłysku jasnowidzenia zakochanej
      kobiety, recytując ostatnią zwrotkę, antycypuje smutny koniec
      księcia.

      Gdy w rodzinne wrócił strony,
      Wiódł surowe dni, jak więzień,
      Wciąż milczący, wciąż strapiony,
      Aż samotnie zmarł w obłędzie.


      Tak sobie zacytowałam Puszkina, bo obejrzałam pilnie ten wątek... no
      i tak na przekór trochę tymi Rosjanami poleciałam :-)
      a.




      • yanga Re: Poezja w prozie 05.01.10, 18:19
        Ależ dlaczego na przekór? To piękny wiersz! A mnie natychmiast
        przypomniało się motto - naśladowanie wiersza Tiutczewa do "Wilczego
        notesu" Mariusza Wilka:
        "Rozumem Rosji nie pojąć
        Ni ludzką skalą nie zmierzyć,
        Rosja to inny wymiar,
        Rosję należy przeżyć".

        Ten wiersz też chętnie poznałabym w całości, i to w oryginale.
        • hajota Re: Poezja w prozie 05.01.10, 21:45
          Proszę bardzo. To czterowiersz

          Умом Россию не понять,
          Аршином общим не измерить:
          У ней особенная стать —
          В Россию можно только верить.

          A współczesny poeta-satyryk Igor Guberman w nawiązaniu do Tiutczewa wyraził się
          następująco:

          Давно пора, ебена мать, умом Россию понимать!
        • ada08 Re: Poezja w prozie 09.01.10, 13:47
          yanga napisała:

          > Ależ dlaczego na przekór?

          A dlatego, żeby wątek nie "zangielszczył się" :-)

          Niestety - stało się :-(
          a.
          • yanga Re: Poezja w prozie 09.01.10, 22:26
            A wcale że nie :-) Mamy całkiem sporo niemieckich. Czekamy na
            francuskie, włoskie, hiszpańskie...
            • ada08 Re: Poezja w prozie 13.01.10, 09:00
              yanga napisała:

              > Czekamy na
              > francuskie, włoskie, hiszpańskie...

              - Nawet diabła przyzywa pan na świadka - rzekł Settembrini
              wznosząc brwi do góry - wcielonego szatana. A wie pan, że mój mistrz
              napisał hymn do niego?
              - Przepraszam - odezwał się Hans Castorp - hymn na cześć diabła?
              - Tak, na jego cześć. W mojej ojczyźnie przy różnych uroczystościach
              śpiewają go czasami. O salute, o Satana, o Ribellione, o forza
              vindice della Ragione...
              Cudowna pieśń.
              [...]
              To wszystko zrobiło na poczciwym Hansie Castorpie jakieś dziwne
              wrażenie. Po włosku nie rozumiał, a reszta także była trochę
              niesamowita.

              ....................

              Na mnie też (jakem poczciwa!) zrobiło to dziwne wrażenie, po włosku
              nie rozumiałam, w dodatku - nie znając literatury włoskiej -
              sądziłam, że ów mistrz Carducci jest postacią wymyśloną :-), gdy
              jednak poszukałam źródła cytatu okazało się, że mistrz jest
              prawdziwy :-)
              Od tamtego czasu trochę rozumiem włoski, nie na tyle jednak, by
              przetłumaczyć ten sążnisty hymn, który tu zamieszczam w oryginale
              jako lekturę dla wytrwałych ;-) Dobrze, że pan Settembrini
              ograniczył się do krótkiego cytatu, a nie zadeklamował swemu
              rozmówcy całości, bo dopiero by poczciwego Hansa oszołomił :-)

              A Satana
              Giosuè Carducci

              A te, de l'essere
              Principio immenso,
              Materia e spirito,
              Ragione e senso;
              Mentre ne' calici
              Il vin scintilla
              Sì come l'anima
              Ne la pupilla;
              Mentre sorridono
              La terra e il sole
              E si ricambiano
              D'amor parole,
              E corre un fremito
              D'imene arcano
              Da' monti e palpita
              Fecondo il piano;
              A te disfrenasi
              Il verso ardito,
              Te invoco, o Satana,
              Re del convito.
              Via l'aspersorio,
              Prete, e il tuo metro!
              No, prete! Satana
              Non torna indietro!
              Vedi: la ruggine
              Rode a Michele
              Il brando mistico,
              Ed il fedele
              Spennato arcangelo
              Cade nel vano.
              Ghiacciato è il fulmine
              A Geova in mano.
              Meteore pallide,
              Pianeti spenti,
              Piovono gli angeli
              Da i firmamenti.
              Ne la materia
              Che mai non dorme,
              Re de i fenomeni,
              Re de le forme,
              Sol vive Satana.
              Ei tien l'impero
              Nel lampo tremulo
              D'un occhio nero,
              O ver che languido
              Sfugga e resista,
              Od acre ed umido
              Pròvochi, insista.
              Brilla de' grappoli
              Nel lieto sangue,
              Per cui la rapida
              Gioia non langue,
              Che la fuggevole
              Vita ristora,
              Che il dolor proroga,
              Che amor ne incora.
              Tu spiri, o Satana,
              Nel verso mio,
              Se dal sen rompemi
              Sfidando il dio
              De' rei pontefici,
              De' re cruenti;
              E come fulmine
              Scuoti le menti.
              A te, Agramainio,
              Adone, Astarte,
              E marmi vissero
              E tele e carte,
              Quando le ioniche
              Aure serene
              Beò la Venere
              Anadiomene.
              A te del Libano
              Fremean le piante!
              De l'alma Cipride
              Risorto amante
              A te ferveano
              Le danze e i cori,
              A te i virginei
              Candidi amori,
              Tra le odorifere
              Palme d'Idume,
              Dove biancheggiano
              Le ciprie spume.
              Che val se barbaro
              Il nazareno
              Furor de l'agapi
              Dal rito osceno
              Con sacra fiaccola
              I templi t'arse
              E i segni argolici
              A terra sparse?
              Te accolse profugo
              Tra gli dèi lari
              La plebe memore
              Ne i casolari.
              Quindi un femineo
              Sen palpitante
              Empiendo, fervido
              Nurne ed amante,
              La strega pallida
              D'eterna cura
              Volgi a soccorrere
              L'egra natura.
              Tu a l'occhio immobile
              De l'alchimista,
              Tu de l'indocile
              Mago a la vista,
              Del chiostro torpido
              Oltre i cancelli,
              Riveli i fulgidi
              Cieli novelli.
              A la Tebaide
              Te ne le cose
              Fuggendo, il monaco
              Triste s'ascose.
              dal tuo tramite
              Alma divisa,
              Benigno è Satana;
              Ecco Eloisa.
              In van ti maceri
              Ne l'aspro sacco:
              Il verso ei mormora
              Di Maro e Flacco
              Tra la davidica
              Nenia ed il pianto;
              E, forme delfiche,
              A te da canto,
              Rosee ne l'orrida
              Compagnia nera
              Mena Licoride,
              Mena Glicera.
              Ma d'altre imagini
              D'età più bella
              Talor si popola
              L'insonne cella.
              Ei, da le pagine
              Di Livio, ardenti
              Tribuni, consoli,
              Turbe frementi
              Sveglia; e fantastico
              D'italo orgoglio
              Te spinge, o monaco,
              Su 'l Campidoglio.
              E voi, che il rabido
              Rogo non strusse,
              Voci fatidiche,
              Wicleff ed Husse,
              A l'aura il vigile
              Grido mandate:
              S'innova il secolo,
              Piena è l'etate.
              E già già tremano
              Mitre e corone:
              Dal chiostro brontola
              La ribellione,
              E pugna e prèdica
              Sotto la stola
              Di fra' Girolamo
              Savonarola.
              Gittò la tonaca
              Martin Lutero;
              Gitta i tuoi vincoli,
              Uman pensiero,
              E splendi e folgora
              Di fiamme cinto;
              Materia, inalzati;
              Satana ha vinto.
              Un bello e orribile
              Mostro si sferra,
              Corre gli oceani,
              Corre la terra:
              Corusco e fumido
              Come i vulcani,
              I monti supera,
              Divora i piani;
              Sorvola i baratri;
              Poi si nasconde
              Per antri incogniti,
              Per vie profonde;
              Ed esce; e indomito
              Di lido in lido
              Come di turbine
              Manda il suo grido,
              Come di turbine
              L'alito spande:
              Ei passa, o popoli,
              Satana il grande.
              Passa benefico
              Di loco in loco
              Su l'infrenabile
              Carro del foco.
              Salute, o Satana
              O ribellione
              O forza vindice
              De la ragione!

              Sacri a te salgano
              Gl'incensi e i voti!
              Hai vinto il Geova
              De i sacerdoti.
    • ada08 Re: Poezja w prozie 06.01.10, 08:57
      U Iwaszkiewicza w "Sławie i chwale" jest motyw muzyczno-literacki
      związany z pieśnią Hugo Wolfa "Verborgenheit". Śpiewają tę pieśń
      Elżbieta i Ola w pierwszym rozdziale, który zresztą ma taki właśnie
      tytuł - "Verborgenheit".
      Potem ten motyw, jego klimat, unosi się nad całą powieścią.
      Lass, o Welt, o lass mich sein... wyśpiewują w salonie
      artystka Elżbieta i amatorka Ola. Lubię tę scenę, skłoniła mnie
      do odszukania całego tekstu Eduarda Mörike zanim jeszcze skończył się
      rozdział, wpisuję się więc jak najbardziej na temat wątku :-)
      Przekładu polskiego nie znam.

      Verborgenheit

      Laß, o Welt, o laß mich sein!
      Locket nicht mit Liebesgaben,
      Laßt dies Herz alleine haben
      Seine Wonne, seine Pein!

      Was ich traure, weiß ich nicht,
      Es ist unbekanntes Wehe;
      Immerdar durch Tränen sehe
      Ich der Sonne liebes Licht.

      Oft bin ich mir kaum bewußt,
      Und die helle Freude zücket
      Durch die Schwere, so mich drücket,
      Wonniglich in meiner Brust.

      Laß, o Welt, o laß mich sein!
      Locket nicht mit Liebesgaben,
      Laßt dies Herz alleine haben
      Seine Wonne, seine Pein.





    • arana Jednorożec 07.01.10, 15:47
      Czy znacie piękny wiersz Rilkego o jednorożcu? Nie ma go w książce Tracy Chevalier „Dama z jednorożcem”, ale gdybym była wydawcą, zamknęłabym nim książkę, jak najpiękniejszym epilogiem. Tylko w czyim tłumaczeniu? Znam dwa:

      Jastruna:
      O, to jest zwierzę, co nigdzie nie żyje,
      Nie wiedząc o tym, cokolwiek się stanie,
      kochali jego chód, postawę, szyję -
      aż po cichego wzroku migotanie.

      Nie było. Lecz że je kochali, było
      przeczyste. Przestrzeń oddali mu stałą.
      I w tej przestrzeni głowę podnosiło
      lekko, tak że już prawie musiało

      być. Nie karmili go ziarnem pszenicy
      ni innym, tylko bytu możliwością .
      I ta darzyła go tak wielką siłą,

      że róg zrodziło. Nad czołową kością
      wzbił się. I białe przyszło do dziewicy -
      i było w srebrnym lustrze i w niej było.

      I Magdaleny Wronckiej-Kreder

      Jednorożec

      Choć nie istniało, zwierzę swoje znali
      Nie dbając o to, czy na świecie żyje
      Chód jego, postać śnieżną jego szyję
      I oczu ciche światło - pokochali

      Wciąż go nie było. Zwierzęciem się stało
      Bo je kochali dalej, urzeczeni
      Potem w zdobytej dla siebie przestrzeni
      Podnosząc głowę, Już być nie musiało:

      Żadne go przecież nie karmiło pole,
      Tylko możliwość, jaka w nim widzieli.
      A taką siłę zwierzę w niej odgadło

      Że róg sobie samo stworzyło na czole
      I do dziewicy pobiegło w swej bieli
      By wejść w nią samą i w srebrne zwierciadło

      Ale wolałabym jeszcze inne. Może znacie?

      • mamarcela Re: Jednorożec 08.01.10, 17:46
        ja znalazłam na swojej półce wiersz "Jednorożec" Rilkego w tłumaczeniu Artura
        Sandauera. Ale to jest kompletnie inny wiersz! :)
        • arana Re: Jednorożec 08.01.10, 18:04

          A mogłabyś wpisać choć kawałeczek?
          • mamarcela Re: Jednorożec 08.01.10, 18:28
            mówisz masz :)
            wg książki: Rainer Maria Rilke "Poezje w przekładach Artura Sandauera" wydanej
            przez PIW w 1983 roku pochodzi ten jednorożec z "Nowych wierszy" z 1907 i brzmi tak

            Jednorożec

            Święty unosi głowę: jego "Wierzę..."
            niby hełm odrzucony czoło mu odsłania.
            Bo oto się przybliża białe zwierzę,
            niewiarygodne, które - niby łania
            bezbronna - wyraz w oczach ma błagania.

            Toczonych ze słoniowej kości nóg
            zestaw przemiennym się przesuwa tokiem.
            Sierść połyskuje od srebrzystych smug.
            Na czole zaś, spokojnym i wysokim,
            stoi - jak wieża na księżycu - róg,
            który prostuje się za każdym krokiem.

            Pyszczek, co się różowi i popieli,
            tak się rozwiera, że drobiną bieli,
            (ponad śnieg bielszej) przebłyskuje ząb.
            Dech łapią chrapy, co rozdęte są.
            Ale wzrok zamknąć się nie daje niczym,
            rzutując w dal obrazy tajemnicze,
            co tworzą legend lazurowych krąg.
            • arana Re: Jednorożec 08.01.10, 18:41
              To piękny wiersz, ale rzeczywiście zupełnie inny - ten "mój" pochodzi z 1922 roku.

              Dzięki serdeczne! Interesują mnie wszystkie jednorożce Rilkego. :)
              • yanga Re: Jednorożec 08.01.10, 21:59
                A Pomorskiego znasz?
                • arana Re: Jednorożec Pomorskiego 09.01.10, 10:46
                  Dzięki za przypomnienie! Znam, ale nie wszystko lubię.

                  Ach, przecież nie ma tego tu stworzenia!
                  Skąd mieli wiedzieć? Ukochali zjawę -
                  jej kroki zwinne, śliczny kark, postawę,
                  aż po spokojne światło jej spojrzenia.

                  No tak, nie b y ł o. Lecz z umiłowania
                  wynikło, czyste. Miejsce swoje bierze:
                  niech, rozstawiając nogi, się wyłania
                  z główką tak lekką, że zaledwie zwierzę

                  być winno. Ziarna mu nie zadawali,
                  karmiąc je wieczną możliwością bycia,
                  która je taką napawało siłą,

                  że wzbił się róg. Czoło mu róg przepali.
                  Gdy ku dziewicy białe szło z ukrycia,
                  było w zwierciadle srebrnym i w niej było.



                  Podoba mi się tylko pierwsza i trzecia zwrotka Pomorskiego – reszta zgrzyta.

    • arana Elizabeth Barret Browning 08.01.10, 16:57
      Trafiłam dziś na fragment "Love story", ten ze ślubem i pięknym wierszem. Zapamiętałam tylko:...gdy wejdziemy wyżej, anioły będą nas głuszyć.

      Na końcu była informacja, że to sonet E.B.B w tłumaczeniu Ludmiły Mariańskiej.

      Net nic nie wie, ale może ktoś zna całość?
      • emka_1 Re: Elizabeth Barret Browning 08.01.10, 20:19
        Sonnets from the Portuguese, sonet XXII.

        When our two souls stand up erect and strong,
        Face to face, silent, drawing nigh and nigher,
        Until the lengthening wings break into fire
        At either curved point,—what bitter wrong
        Can the earth do to us, that we should not long
        Be here contented? Think! In mounting higher,
        The angels would press on us and aspire
        To drop some golden orb of perfect song
        Into our deep, dear silence. Let us stay
        Rather on earth, Belovëd,—where the unfit
        Contrarious moods of men recoil away
        And isolate pure spirits, and permit
        A place to stand and love in for a day,
        With darkness and the death-hour rounding it.
        • arana Re: Elizabeth Barret Browning 09.01.10, 10:49
          Dzięki, jesteś niezawodna! :)
        • arana Barrett - tłumaczenie 10.01.10, 12:05
          A masz może tłumaczenie L. Marjańskiej?
          Net go nie zna, Ale Kino! też na razie nie zapowiada wznowienia filmu.

          • arana Re: Barrett - tłumaczenie 10.01.10, 17:09
            Oczerniłam net. Jest!
            www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=11807&s=1
            • emka_1 Re: Barrett - tłumaczenie 12.01.10, 19:54
              Zupełnie o PBI zapomniałam, choć zakładka w ulubionych jest, zapewne umyka z
              pamięci, ponieważ dranie na ogół nie podają nazwisk tłumaczy :(
              • hajota Re: Barrett - tłumaczenie 12.01.10, 22:08
                > dranie na ogół nie podają nazwisk tłumaczy :(

                Pisałam do nich w tej sprawie. Jak grochem o ścianę.

                • yanga Re: Barrett - tłumaczenie 12.01.10, 22:17
                  Jak zwykle. :-( Jak wszyscy, do których się pisze w tej sprawie.
    • arana Inny tygrys 10.01.10, 07:37
      Michael Cunningham „Godziny”

      Motto:

      Teraz zapolujemy na trzeciego tygrysa, lecz podobnie jak poprzednie także ten będzie postacią z moich marzeń, strukturą słowną, a nie tygrysem z krwi i kości, który ponad wszelkimi mitami stąpa po ziemi. Mam tego świadomość, a jednak jakaś siła ciągnie mnie na tę mglistą, bezsensowną, odwieczną wyprawę i wciąż, przemierzając godziny, ścigam kolejnego tygrysa, bestię wymykającą się strofie.
      J. L. Borges, Inny tygrys, 1960


      Inny tygrys…bestia wymykająca się strofie….to,co między słowami… niewyrażalność życia i słów, w które próbujemy je uchwycić…odwieczna, bezsensowna wyprawa…
      Idealne motto nie tylko do „Godzin”.
      Spróbujcie jednak zapolować na „Innego tygrysa”. Udało się komuś?


    • arana Witaj, smutku 11.01.10, 13:59
      Powieść Françoise Sagan dawno ulotniła mi się z głowy, ale wiersz Eluarda w tłumaczeniu Adama Ważyka pozostał na zawsze.

      Żegnaj smutku
      Witaj smutku
      Jesteś wpisany w linie sufitu
      Jesteś wpisany w oczy które kocham
      Nie jesteś zupełną nędzą
      Bo najuboższe Cię wargi zdradzają
      Uśmiechem
      Witaj smutku
      Miłości miłych ciał
      Potęgo miłości
      Której uprzejmość objawia się
      Jak potwór bez ciała
      Głowo rozczarowana
      Smutku o piękna twarzy


    • mamarcela Robert Burns 11.01.10, 16:03
      i "Buszujący w zbożu" (się mi przypomniało z okazji innego wątku)

      Książka gdzieś w odmętach pokoi dzieci więc nie pamiętam czy tam oryginał, czy
      tłumaczenie i czyje.
    • arana Joe Alex 12.01.10, 18:11
      Pamiętacie wspaniałe motta do kryminałów Joe Alexa?
      Mnie oczarowało najbardziej to:

      Nad wodami i lądem, jak żagiel skrzydlaty,
      Bezszelestnym i cichym ścigałam go lotem,
      Wreszcie tu go dopadłam, skrytego mordercę.
      I rozśmiały się do mnie opary krwi ludzkiej.


      Ajschylos, Eumenidy
      • mamarcela Re: Joe Alex 12.01.10, 18:51
        aaaaaa!

        Płynąć chcę na wschód, za Suez, gdzie jest dobrem każde zło,
        Gdzie przykazań brak dziesięciu i pić można aż po dno.
        Bo świątynny dzwon przyzywa i tam tylko być już chcę -
        Przed pagodą starą w Moulmein, tam gdzie morza senny brzeg...

        Rudyard Kipling
        • emka_1 Re: Joe Alex 12.01.10, 19:45
          Przed pagodą starą w Moulmein, tam gdzie morza senny brzeg,
          Birmańska siedzi dziewczyna i wiem, że wspomina mnie;
          Bo świątynny dzwon przyzywa, gdy wiatr w palm korony dmie:
          "Wróć tu, wróć, żołnierzu z Anglii, wróć tu, wróć do Mandalay!"
          Wróć tu, wróć tu do Mandalay,
          Gdzie flotulli dawnej cień.
          Czy nie słyszysz szmeru wioseł od Rangoon po Mandalay?
          Na szlaku do Mandalay
          Latająca ryba mknie,
          A świt wybucha jak burza sponad Chin i niebo tnie!

          Jej spódnica była żółta i zielony czepek jej,
          Imię miała Supi-jo-lat jak królowa Tihibei.
          Pierwszy raz ją zobaczyłem, gdy kurzyła faję białą,
          Chrześcijańskie pocałunki marnując na bożka ciało;
          Plugawe, gliniane cudo,
          Zwane wielkim bogiem Buddą.
          Dużo dbała o te bogi, gdy całowałem jej nogi!
          Na szlaku do Mandalay...

          Gdy mgła wstała z pół ryżowych, a słońce wschodziło wolno,
          Wyjmowała swoje banjo i śpiewała "Kulla-lo-lo"!
          Z policzkiem na mym policzku i ramieniem na mym ramieniu
          Spoglądała na parowce i hathis z pniami na strumieniu.
          Słonie ciągną pnie na złoże
          W śliskim, szlamistym bajorze,
          Gdzie cisza wisi tak ciężko, że człowiek mówić nie może.
          Na szlaku do Mandalay...
          Ale to już odpłynęło, dawno minął już ten dzień;
          Nie kursują z banku aż do Mandalay.
          Tu w Londynie wiem, co znaczy tam przesłużyć dziesięć lat:
          "Kiedy raz cię Wschód zawoła, na nic później cały świat".
          Na nic później cały świat:
          Czosnek pachnie tam jak kwiat,
          jest słońce, palmy, a w górze głos świątynny gra
          Na szlaku do Mandalay...

          Chory jestem od zdzierania zelówek o twardy bruk,
          A przeklęta słota Anglii budzi febrę, zwala z nóg,
          Choć od Chelsea, aż do Strandu, kucht tuziny za mną gnają
          I gadają o miłości, ale o czym to gadają?
          Sine, krowie pyski mają.
          Boże, o czym to gadają?
          Mam smuklejszą, słodszą pannę w piękniejszym, zieleńszym kraju
          Na szlaku do Mandalay...

          Płynąć na wschód za Suez, gdzie jest dobrem każde zło,
          Gdzie przykazań brak dziesięciu i pić można aż po dno.
          Bo świątynny dzwon przyzywa i tam tylko być już chcę...
          Przed pagodą starą w Moulmein, tam gdzie morza senny brzeg,
          Na szlaku do Mandalay,
          Gdzie flotylli dawnej cień;
          Nasi chorzy tam leżeli, gdyśmy szli do Mandalay!
          Na szlaku do Mandalay
          Latająca ryba mknie,
          A świt wybucha jak burza sponad Chin i niebo tnie!
      • emka_1 Re: Joe Alex 12.01.10, 19:51
        Gdziekolwiek zwrócę lot, tam czekać będzie
        Gniew nieskończony, nieskończona rozpacz!
        Gdziekolwiek zwrócę lot, tam wszędzie piekło.
        Piekło jest we mnie, a na dnie otchłani
        Głębsza, ziejąca czeluść się otwarła,
        Przy której piekło dręczące jest niebem.
        Zmiłuj się wreszcie! Czyż nie ma już miejsca
        Dla mej pokuty i dla wybaczenia?
        Nie ma, zostało jedynie poddanie
        I lęk przed hańbą, która mnie okryje...

        Oczywiście John Milton, Raj utracony. I jak tu nie lubić diabła?:)
        • yanga Re: Joe Alex 12.01.10, 21:27
          No tak, Słomczyński. A co powiecie na to?

          Gdzie pagoda stara w Moulmain patrzy sennie w morską toń,
          Tam birmańskie dziewczę siedzi, o mnie myśli, wsparłszy skroń.
          Wiatr rozwiewa palmy liście, a dzwoneczki brzęczą: „Hej,
          Wróć, brytyjski żołnierzyku, wróć się, wróć do Mandalay!”
          Wróć, ach wróć do Mandalay,
          Gdzie flotylla stara, gdzie
          Od Rangunu wiatr unosi wioseł plusk do Mandalay.
          Tam gdzie szlak do Mandalay,
          Gdzie harcują rybki, gdzie
          Brzask od Chin jak burza pędzi, by spaść na zatoki brzeg!

          Halkę miała złocistą, a czepeczek zielony,
          Supi-yaw-lat jej imię, tak jak królewskiej żony.
          Gdy pierwszy raz ją ujrzałem, cygaro białe kurzyła,
          Na bożka z gliny stopy całusy słodkie trwoniła.
          Bałwan z błota - istny cud!
          Zowią go tam Budda, bóg!
          Wiem, gdzie wszystkich bożków miała, gdy się ze mną całowała,
          Tam gdzie szlak do Mandalay...

          Gdy słonko nad polem ryżu jak przez sitko mgła przesiewa,
          Ona swoje banjo bierze i „Kulla-lo-lo” mi śpiewa.
          Ramię jej przy mym ramieniu, a jej twarz przy mojej twarzy,
          Słonie ciągną pnie po błocie, statki dymią, tylko marzyć!
          Słoń mozolnie wlecze tek
          Przez błotnisty rzeki brzeg,
          A poza tym wielka cisza, słowo powiesz - i masz grzech!
          Tam gdzie szlak do Mandalay...

          Lecz to dawno się skończyło, rozpłynęło we mgle złej,
          Nie kursują autobusy z banku wprost do Mandalay:
          I pojmuję tu, w Londynie, sens starego wygi słów:
          „Gdy usłyszysz raz zew Wschodu, nic już nie chcesz, bywaj zdrów!”
          Nie, niczego nie chcę stąd,
          Daj mi czosnku ostrą woń
          I to słońce, i te palmy, i dzwoneczków drżący ton,
          Tam gdzie szlak do Mandalay...

          Szlag mnie trafia, że zelówki o ten nędzny zdzieram bruk,
          Że angielska wstrętna mżawka żre mi kości, trawi mózg!
          Znam laleczek ze trzydzieści w Chelsea, Strandzie, czort wie gdzie,
          Wszystkie bają o miłości, lecz cóż jedna z drugą wie?
          Końska gęba, szorstka dłoń,
          Cóż wie taka - bo i skąd?
          Była słodka, smukła panna i zielony, cudny ląd,
          Tam gdzie szlak do Mandalay...

          W byle łajbę - i za Suez, tam gdzie cnota budzi śmiech,
          Gdzie z przykazań nie pytają, gdzie zapijesz każdy grzech!
          Gdzie świątynne drżą dzwoneczki, tam me serce, tam mnie goń,
          Gdzie pagoda stara w Moulmein patrzy sennie w morską toń.
          Tam gdzie szlak do Mandalay,
          Gdzie flotylla stara, gdzie
          Nasi marli niczym muchy, gdyśmy szli na Mandalay!
          Tam gdzie szlak do Mandalay,
          Gdzie harcują rybki, gdzie
          Brzask od Chin jak burza pędzi, by spaść na zatoki brzeg!
          • hajota Re: Joe Alex 12.01.10, 22:08
            Wolę od Słomczyńskiego.
          • emka_1 to punkt wyjścia czyli źródło :) 13.01.10, 00:11
            Mandalay
            By Rudyard Kipling

            By the old Moulmein Pagoda, lookin' eastward to the sea,
            There's a Burma girl a-settin', and I know she thinks o' me;
            For the wind is in the palm-trees, and the temple-bells they say:
            "Come you back, you British soldier; come you back to Mandalay!"
            Come you back to Mandalay,
            Where the old Flotilla lay:
            Can't you 'ear their paddles chunkin' from Rangoon to Mandalay?
            On the road to Mandalay,
            Where the flyin'-fishes play,
            An' the dawn comes up like thunder outer China 'crost the Bay!

            'Er petticoat was yaller an' 'er little cap was green,
            An' 'er name was Supi-yaw-lat
    • emka_1 a propos Kiplinga i Browninga 15.01.10, 23:39
      U Kiplinga w Stalky i spółka Beetle czyta jakiegoś osła, nazwiskiem
      Browning
      i w związku z tym pojawia się strzępek z Caliban upon Setebos Or
      Natural Theology in the Island - niezwykle tajemniczy okrzyk, który mnie
      fascynował przez wiele lat :)
      Setebos! Setebos! I jeszcze raz: Setebos!
      Myślał, że mieszka na mroźnym księżycu...


      ps.
      Yango, @ gazetowa poszła
      • yanga Re: a propos Kiplinga i Browninga 16.01.10, 14:02
        O, muszę wyciągnąć z półki Stalky'ego. Jakoś mój wnuk go nie łyknął,
        ale w domu jeszcze dotąd funkcjonuje okrzyk "Arrah Patsy pilnuj
        dziecka!" A "ten osioł Browning" dał pożywkę całkiem zgrabnemu
        kryminałowi Barbary Michaels "Szary brzask". Jeden z bohaterów
        studiuje jego życie i twórczość, więc jest też sporo cytatów,
        zresztą sam tytuł też jest z Browninga.
        • emka_1 Re: a propos Kiplinga i Browninga 16.01.10, 21:48
          Stalky to jedna, wielka księga cytatów na domowy użytek, jak się czasem
          zapędzimy przy obcych, to wychodzimy na idiotów, bo nikt nie rozumie o co nam
          chodzi:) Stalky ma także tajemnicę, bo do tej pory nie odnalazłam Polowania
          Puffingtona - Jedna z tych wykwintnych pauz, za które tak słusznie sławiono
          naszego słynnego myśliwego
          :)
    • yanga Re: Poezja w prozie 17.01.10, 19:39
      Tak sobie myślę. Bo my tu tak tylko o przekładach. A przecież
      polskie wiersze też występują w tej roli. Od razu mi się
      przypomniał "Popiół i diament" - tytuł i motto z dramatu "Za
      kulisami" Norwida. Nie znałam go, czytając w zamierzchłej
      przeszłości powieść, ale potem specjalnie odszukałam, więc motywacja
      ta sama. I jeszcze wiersz Mickiewicza, z którego cytat Wokulski miał
      wyryć na grobie swego stryja na prośbę prezesowej "Na każdym miejscu
      i o każdej dobie..."
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka