Dodaj do ulubionych

Agent literacki

08.02.10, 23:44
Ameryki zapewne nie odkrywam, ale trafiłem na coś takiego i postanowiłem się z
wami tym podzielić.

O ZAWIŁOŚCIACH ZAWODU AGENTA LITERACKIEGO

Agent literacki to ktoś, kto pośredniczy w negocjacjach dotyczących sprzedaży
utworu literackiego pomiędzy wydawcami w różnych krajach lub pomiędzy wydawcą
a autorem. Reprezentuje wydawców, autorów i ewentualnie innych agentów
zagranicznych. Sam wynajduje pisarzy i doprowadza do wydania debiutów literackich.

Jak to robi? Musi trafić na dobre książki, przeczytać je i napisać recenzje. A
potem szuka wydawców, informuje media, poleca, rekomenduje.

Powinien więc posiadać siłę perswazji i entuzjazm, porywający osoby, z którymi
współpracuje: autorów, wydawców, lektorów i tłumaczy.

Ale czy to wszystko?

Agent literacki powinien być wytrwały, dzielny i nie zrażać się pierwszym
niepowodzeniem. Czasem tylko jego przekonanie i wiara w autora powodują, że
książka tego ostatniego ujrzy światło dzienne w innym niż oryginalny języku.

Agent, podobnie jak tłumacz, pełni rolę “ambasadorską”. To niezwykle ważne,
szczególnie w przypadku literatury polskiej, która jest mniej dostępna ze
względu na barierę językową.

Agent literacki powinien orientować się w linii wydawniczej reprezentowanych
przez siebie domów edytorskich i znać ich wymagania, by wysuwać propozycje,
które mają szanse powodzenia.

Powinien też znać panujace mody i trendy w literaturze, czyli znać rynek
księgarski w krajach, w których pracuje.

Powinien działać dyskretnie. Budzenie zaufania to jego kapitał, bo agent ma
dostęp do informacji czasem poufnych.

To nie tylko zwykły pośrednik – jak widzi go wielu nieprzyzwyczajonych jeszcze
do tego nowego zawodu wydawców - to przyjaciel, czytelnik, tłumacz, znawca i
krytyk literatury, pasjonat, ale jednoczesnie i doradca finansowy. Jednym z
głównych obowiązków agenta literackiego jest negocjowanie z wydawnictwem
opłaty za utwór i wszelkich aspektów prawa autorskiego.

Agent literacki to łowca talentów. Wielu wydawców przyjmuje rękopisy wyłącznie
za pośrednictwem agenta, który jest dla nich gwarantem jakości. Dobry agent
wybiera autorów i służy im radą dotyczącą języka, stylistyki i tematyki utworu
i potrafi doradzić, jakie ewentualne zmiany w utworze mogą pomóc w uzyskaniu
umowy autorskiej z wydawnictwem. Potrafi polecić “idealne” dla danego utworu
wydawnictwo. Dzieje się tak dlatego, że agent posiada rozległe kontakty w
świecie wydawniczym, współpracuje z lektorami (czyli osobami czytajacymi na
zlecenie wydawnictwa) i tłumaczami, zna redaktorów, którzy posiadają wiedzę
oraz stosunki umożliwiające promocję danej książki.

To właśnie pasja do książek spowodowała, że w styczniu powstała, jedyna jak
dotąd agencja literacka, reprezentująca włoskie, francuskie, kanadyjskie
(francuskojęzyczne) wydawnictwa w Polsce i polskie wydawnictwa we Francji,
Włoszech i Quebecu. Agencja proponuje wydawcom różne gatunki literackie,
zwracając szczególnie uwagę na literaturę dla dzieci i młodzieży.

Mam nadzieję, że powstanie tej nowej agencji pozwoli na lepsze poznanie włosko
- i francuskojęzycznej literatury w Polsce i polskiej literatury w Europie. W
mojej pracy tłumacza często zadawano mi pytania dotyczące wydawnictw i autorów
w Europie - w większości nie znanych w Polsce. Wydawnictwa zagraniczne
wykazywały zainteresowanie literaturą polską, dla nich daleką i mało dostępną.
Celem agencji jest więc uzupełnienie tej luki informacyjnej.

M M*
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: Agent literacki 10.02.10, 09:49
      Ciężki jest chleb agenta w Polsce. Nie te nakłady, nie te pieniądze. No i utarło
      się, że wydawca woli rozmawiać bezpośrednio z autorem, co nie jest bez znaczenia.

      Chciałbym jednak zauważyć, że praca agenta wcale nie musi się koncentrować na
      dostarczeniu tekstu do wydawcy. Tłumaczenia, organizowanie spotkań autorskich,
      szukanie możliwości pokazania się w mediach, etc, etc... Tylko mało kto się tym
      zajmuje.
      • czepialska Re: Agent literacki 11.02.10, 12:36
        Cóż, sama nie miałabym nic przeciw byciu agentem literackim. Takim z
        prawdziwego zdarzenia, działającym „w służbie literatury”, z
        charyzmą, pomysłami, kontaktami i... rezultatami :)
        Nie wiem tylko czy doczekam zmiany naszych standardów na bardziej
        przyjazne? Póki co to ta działalność bardziej przypomina (tak myślę,
        bo praktyki żadnej nie mam) przysłowiową walkę z wiatrakami. Na
        dodatek obarczoną zbyt dużą nieufnością obu stron: autora i
        wydawcy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka