Dodaj do ulubionych

romas historyczny

27.02.10, 21:50
Czy romans historyczny napisany przez debiutantkę utrzymany w
konwencji "harlequnoskiej" ma szansę na wydanie?
Pokusiłam się popełnić taki rodzaj "literatury" i nie wiem jak to
może być odebrane.Co prawda miłośniczki takiej prozy po przeczytaniu
mówiły że im się podobała ale boję się że o było przez grzeczność i
obawiam się iż dla ludzi nieczytających amerykańskich autorek
romansów moja "pisanina" wyda się kiczem.
I co tu robić?
Obserwuj wątek
    • nobullshit Re: romas historyczny 28.02.10, 01:17
      Imho stawiasz problem na głowie. Ktoś, kto nie czyta "amerykańskich autorek
      romansów" po prostu po powieść tego typu nie sięgnie. Osobiście takiego np.
      "Domu nad rozlewiskiem" nie tknęłabym długim kijem, a książka jest bestsellerem.
      Dyskusja o gustach nie ma sensu.
      Ważne są dwie rzeczy:
      - czy napisałaś dobrą książkę W RAMACH GATUNKU
      - czy sama w nią wierzysz - na tyle, żeby wybrać najbardziej atrakcyjny
      fragment, streścić całość, skomponować jakiś tekst o sobie i rozesłać to po
      wydawnictwach, które publikują literaturę tego rodzaju.

      Jeśli masz ochotę, zamieść jakiś fragment do oceny na tym forum.
      • algaria Re: romas historyczny 28.02.10, 14:55
        Moja "książka" posiada wszystkie cechy romansu historycznego Akcja
        rozgrywa się pod koniec XIX w jest w niej miłość, przygoda, erotyzm,
        dowcip i trochę dramatyzmu (by nie było tak cukierkowo).Nadałam jej
        tytuł "Jak nikogo na świecie".
        Bohaterka - Sylvi poznaje i zakochuje się z wzajemnością w
        przyjacielu swojego kuzyna Marku Stuardzie spatkobiercy plantacji
        Sedr. Kiedy tuż przed datą ślubu Mark poproszony przez swojego ojca
        zgadza się zawieźdź rzekomo ważne dokumenty do Atlanty - słuch po
        nim ginie. Sylvi postanawia odnaleźdż narzeczonego i wyrusza jego
        śladem. Nie wie wówczas, że za nim spełni swoje marzenie by stać się
        panią Stuard minie ponad rok. Rok pełen nadziei, łez, walki, ale i
        radości.
        To tak w skrócie. Postanowiłam wstawić tu epilog

        Epilog

        Boże Narodzenie obchodzone było w tym roku bardzo hucznie. Przybyło
        mnóstwo zaproszonych gości. Przyjechała Justine z Peterem i małą
        Francis, W wózeczku leżał syn Paula Roger, a w dwóch kołyskach
        bliźnięta Beatrycze: Amelia i Teodor. W posiadłości miały odbyć się
        poczwórne chrzciny.
        - Moglibyście wreszcie się pobrać – powiedział ze śmiechem Paul –
        nie mogę tolerować w swoim domu takiej rozpusty Drugie dziecko w
        drodze, a o ślubie cisza.
        - Już nie długo nie będziesz musiał tej rozpusty tolerować.
        - A co pobieracie się? - Zapytał z nadzieją.
        - Nie, kupiliśmy dużą łódź i na wiosnę wypływamy nią w podróż.
        - W twoim stanie??! – zawołała ciotka
        - Żartowałam, kupiliśmy sąsiednią posiadłość i przeprowadzamy się do
        siebie. Ale łódź też kupiliśmy – Sylvi dodała po chwili
        - Ale ślub weźmiecie? – Paul dalej drążył temat.
        Sylvi popatrzyła na Marka, który trzymał na rękach Maxwella i
        uśmiechnęła się
        - Mój drogi kuzynie cóż to cię tak interesuje nasz ślub? Mnie się
        jakoś nie spieszy. Wiesz dobrze, że boję się, iż znowu mój
        narzeczony wyjedzie tuż przed terminem uroczystości tylko na
        chwilkę, a minie tyle czasu, że termin wesele dawno przepadnie, a
        ja będę jeździć za nim i szukać go przez pół kraju i przypominać mu
        że mnie kochał.
        - Nie masz czego się bać. Ja już nigdy nie wyjadę bez ciebie –
        powiedział Mark i objął ją czule.
        - A czy ja mówię o tobie? – i mrugnęła do Paula
        Wszedł ksiądz by rozpocząć uroczystość kiedy spojrzał na
        przytulającą się parę.
        - Nie zacznę chrzcić dzieci dopóki ta para nie stanie przede mną i
        nie złoży przysięgi małżeńskiej.
        - Ależ proszę księdza tak nie można – protestowała Sylvi – mieliśmy
        chrzcić dzieci.
        - Najpierw jest ślub, a potem chrzciny – powiedział stanowczo
        duszpasterz.
        - Nie kłóćmy się z duchownym – powiedział Mark.
        - Czy to jest szantaż i podstęp? – spytała Sylvi.
        - Nie rób scen kochanie – szepnął jej do ucha.
        - Czy ty w tym brałeś udział mój drogi?
        - Ależ skąd Nigdy bym nie śmiał – odparł z udawana powagą.
        - Ale ja nawet nie jestem twoją narzeczoną – powiedziała stanowczo
        Sylvi.
        - Czekam – ponaglał ksiądz.
        - Już, już jeszcze małą chwileczkę – Paul uspokajał księdza.
        - Wiesz, że kocham cię jak nikogo na świecie i proszę byś została
        moja żoną Zgadzasz się?
        - Mam słabość do ciebie i może rzeczywiście powinniśmy się pobrać?
        - Proszę księdza jesteśmy gotowi – powiedział szybko Mark, aby Sylvi
        nie zdążyła się rozmyślić, jak robiła to za każdym razem kiedy
        prosił ją by za niego wyszła.
        - Chcę abyście stanęli tu przede mną.
        Mark podał synka Justine wziął Sylvi za rękę i stanął przed księdzem.
        - Podajcie sobie prawe dłonie. Zebraliśmy się tu po to by połączyć
        węzłem małżeńskim tego oto mężczyznę i tę o to kobietę.
        W śród zebranychw salonie gości słychać było słowo:
        - Nareszcie.

        Mogę na specjalne życzenie wstawić jakąś scene erotyczną ;)





        • skajstop Ups... 28.02.10, 15:43
          Nie gniewaj się za to, co tu napiszę, ale... zajrzałem z ciekawości i załamałem
          się kompletnie.
          Przecież nawet ten głupi Word poprawia tak horrendalne orty jak:
          - spatkobiercy
          - zawieźdź

          A takie rzeczy pisze się łącznie:
          - Już _nie długo_

          Całość bardzo kiepska, ale przede wszystkim pracuj nad językiem. Dużo czytaj,
          dużo po sobie poprawiaj, dawaj innym do czytania. Na razie zostaw sceny
          erotyczne w spokoju :-)

          No i mimo wszystko - powodzenia.
          • algaria Re: Ups... 28.02.10, 19:35
            Nie gniewam się - dziękuję za uwagi. Domyślałam się że to całe
            moje "pisasrstwo" to tylko psu na budę.
            Chciałam tylko powiedzieć że Word nie zawsze znajduje błędy takie
            jak "niedługo"
            Przy swojej dysleksji (opisanej i potwierdzonej) ja nie widzę błędów
            ale pisownię wyrazów "spadkobiercy i zawieźć" zapmiętam już na całe
            życie.
            • skajstop Re: Ups... 28.02.10, 22:44
              Skoro to dysleksja, na język pomoże redakcja robiona przez inne
              osoby - zgadzam się, że Word jest "ślepy" na sporo błędów.

              Czy do kitu? Pracuj, a zobaczymy, co będzie. Do pracowitych świat
              należy :)
    • skajstop Re: romas historyczny 28.02.10, 11:22
      Romans to romans, pełno takich wychodzi, chociaż zazwyczaj są to tłumaczenia.
      Skoro napisałaś, spróbuj wydać. Zatem alleluja i do przodu :)
    • ciemnanocka Re: romas historyczny 28.02.10, 14:53
      Ty się nie zastanawiaj, bo szkoda czasu:)
      Ślij do wydawnictw:)
    • nobullshit Re: romas historyczny 28.02.10, 21:43
      Chciałam jeszcze napisać, że Twój romans, zapewne osadzony w historii Polski, ma
      tym większe szanse na wzbudzenie zainteresowania wydawców i czytelników, bo -
      jak napisał Skaj - tego typu literatura to u nas głównie przekłady.

      A tu ups, Sylvi, Mark Stuard, plantacje, Atlanta...
      Wyczuwam wielbicielkę "Przeminęło z wiatrem" i uwielbienie podzielam. Ale - czy
      jesteś pewna, że masz dostateczną wiedzę, aby umieścić akcję powieści w realiach
      nie dość, że historycznych, to jeszcze obcych? Że wiesz, jak się wtedy ubierano,
      co jadano, czym jeżdżono, jak wyglądały realia obyczajowe itd. itd? Oprócz
      romansu w książce powinno być jeszcze jakieś "mięso" :))

      Plus, po zerknięciu na próbkę, cokolwiek nieporadną - może na początek spróbuj
      jednak napisać jakiś romans współczesny, powieść, której akcja rozgrywa się w
      epoce i w środowisku, które znasz. Wtedy będziesz mogła skupić się na języku,
      psychologii, fabule. A sztafaż historyczny zostaw sobie na później, kiedy
      opanujesz podstawy i będziesz miała czas i głowę do przeprowadzenia porządnego
      researchu na temat epoki i miejsca, o których piszesz.
    • adeptka_online Re: romas historyczny 28.02.10, 22:00
      Jesli masz dyslekcję, to może warto zlecić komuś profesjonalną
      korektkę tekstu, zanim wyślesz do wydawcy. Taka osoba obiektywnie
      oceni Twój tekst i udzieli cennych porad, co zmienić, dodać, skrócić.

      A poza tym czytaj swój tekst na głos, poprawiaj, skracaj dialogi.
      Wyślij do wydawnictw najlepszą Twoim zdaniem wersję i nie poddawaj
      się.
      • algaria Re: romas historyczny 01.03.10, 12:38
        Serdecznie Wam Dziękuję za wszystki uwagi. Szczerze powiedziawszy
        najpierw mnie trochę zdołowały (bo przecież każdy chce usłyszeć że
        napisał arcydzieło), ale potem przyszła refleksja, że to wszystko
        dla mojego dobra i nikt z was nie jest złośliwy.
        Macie rację dam tekst do profesjonalnej korektorki (mojej cioci)
        niech ona to zobaczy swoim fachowym okiem.
        Co do napisania romansu współczesnego to coś tam sobie klikam w tym
        temacie ale o tym jeszcze długo cichosza :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka