Dodaj do ulubionych

Zaginiona(fragment)

03.06.10, 20:09
Czy podlałam petunie?Cholera,nie podlałam,pewnie już padły.Ile to
już?Pięć dni,więcej?Napewno padły w tym upale.A może wcale nie jest
upał,może to tylko mnie tak gorąco?Duszno mi......Chociaż napady
myśli,że się zaraz uduszę,mam już za sobą.Przyzwyczaiłam się do tej
duchoty.Człowiek chyba do wszystkiego może się
przyzwyczaić.Szkoda,że petunie nie.Moje petunie,tak o nie
dbałam.Przestań głupia,co ty się o kwiatki martwisz,może ich już
nigdy nie zobaczysz.Może nie wyjdziesz z tąd żywa,może ten psychol
poderżnie ci gardło.I znowu płaczę.Szkoda,że łzy nie lecą mi do
buzi,to bym się chociaż trochę napiła.Słyszę jak kapią mi na
włosy.Nie,chyba nie słyszę,coś mi się znowu przedstawia.Jak można
usłyszeć łzy kapiące na włosy?Dobra,nie będę wyć.Zamykam oczy i
jestem gdzie indziej.Jestem w domu,podlewam petunie,jest
cudownie.Podlewanie petuni jest teraz najpiękniejszą rzeczą na
świecie.Jeszcze trochę,byle nie otwierać oczu......

Gdybym się chociaż mogła przewrócić na bok.Ile ja bym
dała.Chyba już zrobiły mi się odleżyny,wszystko mnie boli.Po jakim
czasie robią się odleżyny?O nie,nie błagam, nie znowu,tylko nie
to...Ciepły mocz leci mi między nogami.Czuję jak rozlewa się w
jeansach na pupie i pod udami.To musi być okropny smród.Dlaczego ja
go nie czuję?Znowu płaczę.Czuję się tak cholernie bezradna.Czy to
dzień?W wąziutkiej szparce między drzwiami próbuję dostrzec
światło.Albo cokolwiek.Może ratunek?Nic nie widzę.To chyba noc.Gdzie
teraz byłabym normalnie?W moim łóżeczku...Na mojej
podusi.Zawinęłabym się w kołderkę i lulu.To byłoby najpiękniejsze
lulu w moim życiu.Nienawidzę go za to.Jak jakimś cudem wyjdę z tej
trumny,to go rozszarpię,no normalnie skopię skurwysyna,popamięta
mnie.A gdzie tam,nic mu nie zrobię,on pstryknie palcem i ja już będę
leżeć,nawet mu nie napluję,że mnie w tej szafie zamknął,w jednej
pozycji,we własnych odchodach,bez wody,ty
skurwysynie.....Nie,cholera,nie chcę znowu płakać,Chryste pomóż
mi.....
Chyba trochę przysnęłam.Ile mogłam spać?Może godzinę?Może nawet
dłużej?Gdybym tak mogła usnąć i obudzić się po wszystkim.Zaraz,coś
mnie obudziło,jakiś hałas,czyjeś kroki,o nie.....

*****************************
O Jezu,jeszcze żyję.Uderzył mnie w twarz,ale żyję.Dał mi pić.Trzymał
w ręku wielki nóż.Wypiłam całą butelkę.Teraz będę znowu lać pod
siebie.On jest duży,chyba gruby,widziałam kątem oka,bo nie śmiałam
na niego spojrzeć.Kazał mi się z powrotem położyć,a ja byłam tak
sparaliżowana strachem,że nie zareagowałam,nie dotarło do mnie.I
wtedy mi przywalił.Może on mnie dla okupu tu trzyma?Ale ja nie
jestem bogata.Zastanawiam się,czy mogę go skądś znać.Może to jakiś
amant,którego gdzieś,kiedyś spławiłam?
Jak usiadłam,żeby się napić,poczułam,jak mnie tyłek piecze.Pewnie od
moczu,podrażnił mi skórę.Dobrze,że on się do mnie nie
dobiera.Wzdrygnęłam się na myśl,że może tego jeszcze spróbować.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka
Wersja mobilna