karol.mojzesz
18.04.04, 23:17
Dużo gadaliśmy ostatnio... dyskusja utknęła na niczym, jak to zawsze bywa w
podobnych sprawach. Dla mnie Pilch jest jak już powiedziałem krzykiem
rozpaczy utalentowanego człowieka, który koniecznie chce być wielkim
pisarzem. Ta... moje to zdanie. Dla mnie wielkim nie jest, choć nie znaczy,
że nie zostanie. Nie tacy dostawali Nobla za Herberta. Czy jestem złośliwy?
Prawda zazwyczaj ma taki posmak.
Ale... niech tak zostanie, że Pilch wielkim pisarzem jest.
I znowu do komparatystki powracam, jeśli mogę użyć tego lemowskiego
określenia. Weźmy prozę Janka Himilsbacha. Czy ta prostota odkryć zwykłych
rzeczy nie poraża geniuszem? No, może przesadziłem z tym geniuszem, ale ja
naprawdę nienawidzę snobów i bufonów, więc prosto z mostu walę i sadystycznie
pastwię się nad wyrobnikami, którym zamarzył się Olimp. Tak! Dla mnie Janek
większym i lepszym "poetą" jest od Pilcha. Otóż pan Janek jest autentyczny.
Ma to coś. Nie udaje nikogo. Nie puszy się (jak mawiał Witkacy) na pisarza
namber łan. Pilch to jest literat. Może i wybitny, ale tylko literat.
To tyle tytułem wstępu.