Dodaj do ulubionych

System niszczy...

IP: *.aster.pl 15.05.04, 16:45
Witam !
Interesują mnie polscy literaci, którzy ugięli się pod wpływem nurtu socrealistycznego, kultu Stalina i wiodącej roli PZPR w kształtowaniu powojennej rzeczywistości. Którzy pisarze współpracowali z systemem ?

Jeśli mnie pamięć nie myli, to z pewnością był to Tadeusz Borowski, Wieśka Szymborska i Jerzy Putrament...
Czy Stasiek Dygat popierał działania przywódcó starego systemu ?
Obserwuj wątek
    • braineater Re: System niszczy... 15.05.04, 16:55
      Dygat to nie wiam na pewno ale raczej tak...
      A do listy dorzuć sobie jeszcze Konstatntego Ildefonsa - co nie zmiana faktu,
      że genialnym poetą jest/był/pozostanie
      Wczesnego Lema - Astronauci, Obłok Magellana - co również nie zmienia faktu,że
      pisarzem jestr genialnym
      Newerlego - co oczywiście nie zmiena faktu, że "pamiątka z celulozy" jest do
      dziś czytelna i zajmująca
      I jeszcze biedny Andrzejewski, który wyleciał po 89 z lektur - co, zaskoczę
      Cię, nie zmienia faktu, że mało jest w lit. pl. tak dobrze napisanych ksiązek
      jak "Popiół & diament czy "Idzie skacząc po górach"
      I tak w sumie to wbrew tematowi tego forum to system nie niszczy, bo jeśli
      dawanie dupy systemowi w wyniku daje takie teksty jak wymienione powyżej, to
      dobrzeby było gdyby wszyscy się temu poddali:)
      • Gość: Sankiulota Re: System niszczy... IP: *.aster.pl 15.05.04, 19:03
        Ale dawanie dupy to przecież prostytucja :)
        Literat, który jest świadomy swojego talentu i twardego kręgosłupa morlanego, nie sprzeda się nikomu, nawet systemowi wszechwładnie panującemu :)
        • dr.krisk Eee tam... 16.05.04, 00:38
          Tak jest niestety, że zycie jest skomplikowane, i talent swoją drogą, a twardy
          kręgosłup moralny - swoją. Ludzie czynili różne wybory (i czynią dalej): jedni
          ze strachu, drudzy z lenistwa, trzeci z przekonania,a inni nie wiadomo dlaczego.
          W związku z powyższym unikam jak diabeł święconej wody latania z centymetrem
          moralnym po świecie literackim. Człowiek ułomnym jest.
          KrisK
          P.S. Przykładem miękkiego kręgosłupa moralnego był mój tatuś, który (pomimo że
          ludowa władza upaństwowiła - w ramach walki o handel - wszystko co mieli), na
          studiach malował zarobkowo wielkie portrety Stalina. Tzw. "wcierki". Do
          niesienia na manifgestacjach. A malował po to, aby mojej przyszłej mamie kupic
          wreszcie porządne buty. Tu kręgosłup moralny - a tu głupie buty....
          • Gość: Sankiulota Re: Eee tam... IP: *.aster.pl 16.05.04, 13:56
            Czasami trzeba kombinować, żeby przeżyć i swój byt poprawić.
            Czasami ideały chowa się do kieszeni i działa w imię wyższych celów np. nowych butów dla ukochanej osoby.
            I ja to rozumiem, nie potępiam, jednak pragnąłbym, żeby literaci byli bezpartyjnymi autorytetami. No cóż... młodzieńczy idealizm...
            Przed 30 stanę się pragmatycznym konformistą ;)
            • noida Re: Eee tam... 16.05.04, 16:10
              A ja uważam, że pisarza należy cenić za pióro a nie kręgosłup moralny. Można
              mieć paskudne poglądy a pisać świetnie. I odwrotnie.
              A tak generalnie zgadzam się z Kriskiem- łatwo mówić "zgięli się, paskudy"
              kiedy się żyje 50 lat później. Ciekawe, ilu z nas by się nie zgieło "pod
              wpływem sytuacji". Mogę się założyć, że nieliczny procent. Ideały ideałami a
              żyć trzeba.
              Ja już najwyraźniej jestem pragmatyczną konformistką, chociaż do 30 jeszcze
              trochę...
              • dr.krisk Pochwała pragmatycznego konformizmu. 16.05.04, 23:10
                Oceniając pisarzy, itp. za ich stosunek do Nowego (co w sumie nie było żadnym
                nowym, ale radziecka okupacją) musimy pamiętać, że było to zaraz po wojnie,
                która oznaczała kres starej Europy. Dobrze pamiętam opowieści moich rodziców, z
                których przebijała pewność, że wszystko się skończyło. Że jeżeli z ludzi można
                robić mydło i spalać ich w piecach, to trzeba na nowo zdefiniować pojęcia dobra
                i zła.
                Można mieć pretensje do Borowskiego za jego żarliwy komunizm - ale tylko jak
                sie przeszło Oświęcim.
                Żeby nie zwariować potrzebna była spora dawka "pragmatycznego konformizmu". Tj.
                przeświadczenia, że czasem (nie zawsze) ważniejsze są buty dla narzeczonej, niż
                niezłomne pryncypia.
                Od zawsze mamy tylko wybór pomiędzy większym, a mniejszym złem.
                Howgh.
                KrisK
                • Gość: Włodzio Re: Pochwała pragmatycznego konformizmu. IP: *.acn.waw.pl 17.05.04, 01:12
                  Na buty dla narzeczonej można było zarobić na przykład sprzedając wodę sodową
                  na ulicy.
                  Ja wiem, że to nieprzyjemne, degradujące, ale czyste moralnie (no, niezupełnie,
                  bo saturatory żle obmywały szklanki).
                  • dr.krisk Niestety, mylisz się. 17.05.04, 15:22
                    Gość portalu: Włodzio napisał(a):

                    > Na buty dla narzeczonej można było zarobić na przykład sprzedając wodę sodową
                    > na ulicy.
                    Widzę, że nieznana jest ci struktura płac we wczesnym PRL-u. Gdyby mój tatuś
                    zdecydował się na taką formę zarobku, sprzedawałby ową wodę do czasów
                    Solidarności (czy to wtedy padły ostatnie saturatory?).
                    Zresztą nie sądzę, aby zezwolono mu na dostęp do saturacji. Jako mający
                    niewłaściwe pochodzenie, mógłby truć imperialistyczymi miazmatami zdrową klasę
                    robotniczą, oraz spragniony aktyw.
                    No.
                    KrisK
                    • wlodekbar Re: Niestety, mylisz się. 17.05.04, 16:22
                      O' niewlasciwym pochodzeniu' nie wiedzialem;)
                    • wlodekbar Re: Niestety, mylisz się. 17.05.04, 16:35
                      'mógłby truć imperialistyczymi miazmatami zdrową klasę
                      robotniczą, oraz spragniony aktyw.'
                      Ladnie napisales:)
                    • wlodekbar Re: Niestety, mylisz się. 17.05.04, 16:41
                      1:0 dla Kriska!:)
                      I nie znam owczesnn struktury plac, przyznaje.
                      Jesli urazilem - przepraszam:) Zwalam to na wlasna niewiedze.
              • Gość: Włodzio Re: Eee tam... IP: *.acn.waw.pl 17.05.04, 01:33
                A pióro i kręgosłup moralny nie korelują się?
                No to w takim razie wyłącznie sztuka dla sztuki!
                • Gość: elizza bez "się" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 15:29
                  korelacja, korelują - bez "się"
                  • wlodekbar Re: bez "się" 17.05.04, 16:25
                    Ano racja:)
              • wlodekbar Re: Eee tam... 17.05.04, 16:30
                Rzeczywiscie nieliczny procent. Dziekuję.
        • Gość: Włodzio Re: System niszczy... IP: *.acn.waw.pl 17.05.04, 01:07
          Raczej:

          'Literat, który jest świadomy swojego talentu i ma twardy kręgosłup moralny...'.
      • Gość: Włodzio Re: System niszczy... IP: *.acn.waw.pl 17.05.04, 01:18
        Każdy system totalitarny niszczy. Co by tu nie dywagowac. I nic, na to się nie
        poradzi.
    • clevera :) 15.05.04, 21:42
      Wiśka Szymborska;)
      Władysław Broniewski
      • lostdog Re: :) 15.05.04, 23:49
        Iwaszkiewicz
        • Gość: Wiesio Re: :) IP: *.acn.waw.pl 16.05.04, 04:31
          Julian Tuwim i sto innych jeszcze znakomitych piór.
    • Gość: czapski Re: System niszczy... IP: *.utp.pl 16.05.04, 13:37
      przez jakis okres czasu to chyba kazdy pisarz sie zginal... nawet Milosz,
      • Gość: @Wiesio Re: System niszczy... IP: *.acn.waw.pl 16.05.04, 15:37
        Chyba znakomita większość pisarzy w jakimś stopniu...
        • Gość: taki-jeden Re: System niszczy... IP: *.arcor-ip.net 16.05.04, 19:36
          A taki Sztaudynger zyl godnie i z calym bagazem szykan musial sobie radzic.
          • braineater Re: System niszczy... 16.05.04, 19:41
            i o takim Sztaudyngerza za lat parę mało kto będzie pamiętać - jak o Lecu na
            przykład - i po co mu to było....?
            Konformizm a nie ideały - jest okazja wydać, napisać to się nie patrzy kto daje
            zgodę tylko się drukuje...
            Idealistów pełne są skrzynie z książkami za złotówkę....
            • Gość: karol obciąganie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 00:28
              to ja - pod groźbą niewydania Twojej książki - rozkazuję Ci, podobnie jak 150
              innym, obciągnąć mi druta. Ty się godzisz i w tym sensie, podobnie jak 150
              innych, popełniasz konformizm. powiedz teraz: jak się czujesz z posmakiem
              mojego kutasa w swoich ustach? pamietaj, że w nagrodę za ten błogodajny masaż
              otrzymałes zbożną mozliwość wydania swojej książki, a zbożną, bo zapewniająca
              Ci miejsce w panteonie posrod innych obciagaczy, przy czym swiezy oddech wydaje
              sie byc jedynie mrzonkowym idealem ze skrzyni z ksiazkami za zlotowke. no wiec
              powiedz: jak sie czujesz?

              ps. gratuluję, panie Artysto!
              • braineater Re: obciąganie 17.05.04, 11:32
                jeśli gwarantujesz w zamian za owo poetyckie obciągnięcie wydanie textu, to
                jako teoretyk (a nie artysta, bo takiego powołania wogle nie odczuwam) jestem
                gotów zrobić ci tę przyjemność kilkakroć nawet a mój oddech to już będzie moja
                sprawa. Po prostu jeśli masz coś do powiedzenia i odczuwasz, że jest to ważne,
                godzisz się na każde poniżenie bo to jakby sztuka jest wartością nadrzędną a
                nie jakieś baśniowe skrupuły. Jak powiada debilne przysłowie, któremuż
                jednakowo racji odmówić się nie da - nie gra a wynik idzie w świat... i
                dlatego, w sytuacji czysto teoretycznej, dla mozliwości wypowiedzenia się -
                artystycznego, zaznaczam, a nie pokazania mordy w talk-show, wydaje mi się, że
                można zignorować zbędne bariery moralne...a historia i tak będzie pamiętać
                wypowieź a nie okoliczności.
                Pozdrowienia:)
                • Gość: karol Re: obciąganie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 12:55
                  nie jestem tu nowy, wiec i widzę niemalo, a teraz widze, że ewidentnie
                  kalkujesz styl jakobe.mansztajna, ale w tym kalkowaniu jestes tak nieudolny i
                  smieszny, ze az żal dupę sciska.

                  jesli artysta ma cos do przekazania, wtedy przekazuje swoja prawdę, jesli nie
                  przekazuje swojej prawdy, to i nie jest artystą i nie robi sztuki, a sztuki nie
                  robi dlatego, bo sztuka nie jest na niczyich uslugach (slyszales gdzies o tym,
                  mądra glowo?), a nie jest na niczyich uslugach, bo sztuka jest prawdą, o ktorą
                  sie walczy, w imie ktorej sie walczy, i ktora istnieje niezaleznie od
                  okolicznosci. jaka więc prawdę może przekazywac artysta, ktory zadaje klam
                  samemu sobie, czyniąc sie najzagorzalszym zwolennikiem swojej anty-prawdy (bo i
                  szymborska twierdzi, ze jej glupio, i heidegger twierdził, że mu głupio,
                  bulhakow na szczescie w pore sie zreflektowal, za co pozniej nie chcieli go
                  wydawac)? bo musisz wiedziec, ze obciagajac tym, ktorych sie nienawidzi (o ile
                  prawda obciagania tym, ktorych sie nienawidzi, nie jest twoją ideą) czyni sie
                  logiczne i moralne anty-prawdy wobec wlasnej prawdy. wiec o jakich ty
                  wartosciach nadrzednych trujesz? o ponizeniu co najwyzej, bo jesli widzisz
                  sztuke w kategoriach liczby sprzedanych egzemplarzy, to tu jasne - obciagac
                  nalezy komu sie da i jak najwiecej sie da, ale musisz wiedziec, ze jesli
                  kiedykolwiek posiądziesz (poza fiutem swojego wydawcy) jakąś prawdę, to nie
                  bedzie ci potrzebna ani telewizja, ani radio, ani megafon, ani papierowa tuba,
                  ani ksiazka z napisem "pwn", "czytelnik", czy "wl", bo powtarzam: wydanie samej
                  ksiazki to zadna sztuka, sztuką jest wydać sztukę.

                  i nie zarzekaj się, kolego, i nie tlumacz, bo widac, że artysty z ciebie nie
                  bedzie zadnego. a i teoretykiem z takim parszywym systemem wartosci tez nie
                  bedziesz, szczegolnie ze to, co pleciesz, z teorią niewiele ma wspolnego (co
                  najwyzej z teorią zginania) - zajrzyj sobie wiec do slownika i sprawdz pod
                  haslem "teoria". gwarantuje, że nie napiszą "teoria=empiria codziennosci, ergo
                  sztuka obciagania odpowiednim osobom".

                  ps 1. historia, kolego, nadal pamieta okolicznosci powstania tomow poezji
                  szymborskiej. historia nadal pamieta okolicznosci powstania mein kampf (i
                  udowodnij, że tu slowo sie liczy!), bo historia w ogole pamieta. i na koniec
                  przypomnij sobie, że poeta tez pamieta.

                  ps. "w ogole" piszemy oddzielnie.
                  • braineater Re: obciąganie 17.05.04, 15:36
                    Kimkolwiek wspomniany jakobe.mansztajn by nie był to postów jego nie śledzę a
                    sam nick jakoś też w oczy mi się nie rzucił - ale to twoje skojarzenia i ja Ci
                    ich tłumaczył raczej nie będę...
                    Sztuka nie jest na niczyich usługach? - To raczej dziwne stwierdzenie, bo
                    sięgając w historię raczej cięzko znaleźć tych co nikomu i niczemu nie służyli
                    i to w każdej z dziedzin artystycznych - odsyłam do słowniczka terminów
                    obcojęzycznych i definicji słowa - "Mecenas" a także przypomnienia sobie
                    dziejów takich postaci jak Michał Anioł, Rafaello czy chciażby Jan Kochanowski.
                    A że im potem głupio - to ich problem nie mój - mnie jako odbiorcy nie
                    interesuje kto, z kim i dlaczego.. interesuje mnie raczej jakie to dało efekty.
                    Zobacz sobie na przykład na tego wstrętnego faszystę Celina - czy on się
                    tłumaczył? a Gide - przepraszał? Henry Miller - bił się w piersi i zanosił
                    modły błagalne? Genet - wstąpił do klasztoru by grzechy swoje odkupić? Bo zda
                    mi się, że raczej wręcz przeciwnie - zero tłumaczeń, bo dla nich jasnym było,
                    że nieistotnym jest środowisko w którym się tworzy tylko jakość tego co się
                    tworzy.
                    A po za tym zdaje mi się, że cały czas mylisz pisanie na zamówienie - co ze
                    sztuką nie ma nic wspólnego a pisanie własnych prawd i poniżanie się w celu ich
                    wydania - co jakby jest zjawiskiem odmiennym. Pani Szymborskiej głupio bo
                    machneła parę textów w której prawdy nie są jej autorstwa tylko Systemu (że
                    odniosę się do tytułu wątku)a Heiddegerowi głupio bo dał się zwieść demagogom.
                    I niech jest im głupio, jednakże nie zmienia to faktu, że pozostawili po sobie
                    kilka tekstów wartościowych - i jeśli ceną za te ważne teksty ma być niesmak
                    związany z kolaboracją, to jest to minimalna cena jaką artysta powinien być
                    skłonny zapłacić. Lepiej dać dupy raz i drugi niż siedzieć w biedzie i
                    narzekać, że sytem niszczy, blokuje wydanie itd. itp. Więc chyba lepiej machnąc
                    kilka peanów poświęconych Stalinowi, których w późniejszych zbiorkach się i tak
                    nie zamieści a które oburzać mogą jedynie znerwicowanych moralistów, i pisać
                    dalej swoje niż "złamać pióro" na złość systemowi i zdechnąc w głodzie i
                    zapomnieniu. A co do "Main Kampf" to chciałbym żebyś spojrzał do Słownika
                    Pisarzy i sprawdził czy jest tam nazwisko Hitler - być może to prymitywna
                    metoda sprawdzenia czy coś jest literaturą ale wydaje mi się że w miarę
                    miarodajna.
                    Możesz mnie w tym momencie oczywiście zasypać przykładami ze "Zniewolonego
                    umysłu" i zaprezentować postawę niewzruszonego moralizatora ale nie przekonasz
                    mnie, że jakieś durne polityczne względy, jakieś kretyńskie pojęcia typu honor
                    czy moralność są ważniejsze dla artysty niż możliwośc wypowiedzenia się. Jak
                    już powiedziałem wcześniej to sztuka jest wartością nadrzędną a cała reszta
                    jest nieistotna. Natomiast jeśli ty chcesz czytać Szymborską poprzez pryzmat
                    historycznych okoliczności to masz pełne prawo do tego - tylko nie narzucaj
                    innym swojego sposobu lektury, bo wyjdziesz (jak w powyższym poście) na
                    totalnego oszołoma dla którego polityczna nieugiętość ważniejsza jest od
                    znaczenia danego dzieła literackiego. Ja rozumiem, że patriotyczne wychowanie
                    może każdemu zrobić krzywdę ale Ty okazałeś się chyba wyjątkowo mało odporny.
                    Odpowiedź na kwestię artysta/teoretyk pozwolę sobie pominąć bo
                    definicja "teorii" jest mi nieobca a z własnego światopoglądu tłumaczyć się nie
                    zamierzam.
                    A sprowadzanie dyskusji do poziomu pisowni wyrazów skończyć się może tym, że
                    ktoś przypomni Ci, że istnieje coś takiego jak polskie znaki diakrytyczne (to
                    te kreseczki nad i pod literkami) i po co Ci to....?
                    Pozdrowienia:)
                    • Gość: karol Re: obciąganie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 19:53
                      kolego, tanie erystyczne odwracanie kota do gory dupą schowaj do kieszeni, bo
                      na nic ci to:
                      I. "Mecenas" - 1) Caius Cilnius Maecenas, rzymski polityk i stronnik Oktawiana,
                      2)opiekun (powtarzam: OPIEKUN, NIE TYRAN) poetów, zapewniający im mozliwość
                      kształcenia i rozwoju (a wiec wyrazania się przez sztukę bez obciagania).
                      II. Kochany, Michał Anioł do tego stopnia był zdominowany przez owczesnego
                      papieżynę, że w tej kompletnej niemocy rozsadził stylowe zalozenia renesansu,
                      ktorych goracym zwolennikiem był rzeczony papieżyna, i utworzyl podwaliny dla
                      sztuki Baroku, której ów papieżyna już tak gorąco nie popierał (dodam, że "nie
                      popierał" to tu eufemistyczne zaokrąglenie). toteż doczytaj, bo argument, jak
                      kulą w stos igieł.
                      "odsyłam do słowniczka terminów obcojęzycznych i definicji słowa - "Mecenas" a
                      także przypomnienia sobie dziejów takich postaci jak Michał Anioł, Rafaello czy
                      chciażby Jan Kochanowski. A że im potem głupio - to ich problem nie mój" - i tu
                      własnie twój tani chwyt erystyczny. wkaldasz mi w usta twierdzenie, jakobym
                      miał mecenasa (w twoim błędnym rozumieniu - wydawcę, ktoremu trzeba obciagac):
                      po pierwsze - utozsamiac z wladza totalitarną, po drugie - sugerować, ze w
                      zwiazku z tym i kochanowskiemu, i michałowi aniołowi było głupio. a nie było.
                      stad prosze kolegę o nie poszerzanie pojeć do rozmiarów wanny - bo marna
                      brzytwa. a po czemu to mówię? a po temu, iżby się nie zdało komuś, że tu prawda
                      jakaś jest.
                      III. Celin? Ludku niedouczony, przeciez Celin to faszysta byl od stop do glowy.
                      jaki wiec sens przywolywac ludzi, dla ktorych idea obciagania i anty-prawdy
                      byla rzeczywiscie jedyną prawdą? my tu mowimy o szymborskich i miloszach,
                      ludziach, ktorzy nie wierzyli, a mimo to ciagneli.
                      IV. co do Gide, to starczy zajrzeć do "lochow watykanu", by sie przekonać jaki
                      rzeczywiście miał do swych "mecenasow" stosunek, i ile źdzbla prawdy bylo w
                      jego "manifestach na wiecu". też doczytaj!
                      V. a z Geneta żaden artysta! on sam sie za artyste nie uwazal i świetą miał
                      rację.
                      VI. "A po za tym zdaje mi się, że cały czas mylisz pisanie na zamówienie" nie
                      mylę pisania na zamowienie z pisaniem za obciaganie. mowimy o tym samym. i
                      proszę (to kolejny nieudany) nie imputowac mi niezrozumienia.
                      VII. kochany, smutny jestes. "lepiej dać dupy raz drugi, niz siedziec w biedzie
                      i narzekac"? slyszales kiedys slowa: "bądzmy realistami, żadajmy niemozliwego"?
                      zadaje sie, że nie.
                      VIII. słonko, jesli przywolujesz Heideggera, to zadnym prawem nie mozesz
                      Hitlera dyskredytowac. i pomyslec, ze to Żyd frajerowi jakiemus tlumaczyc musi.
                      IX. "nie przekonasz mnie, że jakieś durne polityczne względy, jakieś kretyńskie
                      pojęcia typu honor czy moralność są ważniejsze dla artysty niż możliwośc
                      wypowiedzenia się". człowieku, ty nic a nic nie chwytasz! dla milosza prawdą
                      jest moralnośc, którą tak namietnie opiewa, a mimo to ją sprzedał, tworzac (że
                      ktorys raz z rzedu wspomne) swoją anty-prawde. jak to wiec mozliwe, że osią
                      jego tworczosci jest negacja tego, pod czym sie podpisuje??? to tak jakbys
                      chciał ludziom przekazać ideę nieobciągania i w tym celu obciagal komu sie da,
                      byle tylko móc mowić.
                      X. "tylko nie narzucaj innym swojego sposobu lektury, bo wyjdziesz (jak w
                      powyższym poście) na totalnego oszołoma" - zdac by sie moglo, żeś rzecznik
                      tutejszych forumowiczow. kto uwaza, że wyszedlem na totalnego oszoloma, ten
                      niech to powie.
                      XI. "Ja rozumiem, że patriotyczne wychowanie może każdemu zrobić krzywdę ale Ty
                      okazałeś się chyba wyjątkowo mało odporny" - kolego, zrewiduj
                      ostatnie "tygodniki literackie" a znajdziesz tam pewien niepopularny artykuł o
                      polsce. niepopularny, bo mojego autorstwa.

                      ps. "poza tym", nie "po za tym"
                      ps2 kreseczki są w alcie, gramatyka i ortografia musi byc w głowie
                      • dr.krisk Strasznie się ciskasz, ale raczej nie masz racji. 17.05.04, 20:34
                        Pozdrawiam.
                        KrisK
                        • braineater :) 17.05.04, 20:44
                          no i widzi szanowny pan doktor w jaki beznadziejnie wiatrakowaty spór się wdałem
                          I po co mi to było....
                          • Gość: Pekla Re: :) IP: *.acn.waw.pl 17.05.04, 21:16
                            Zas braineater toczy boje w stylu... holednerskim:)
                            • braineater Re: :) 17.05.04, 21:17
                              hiszpańskim raczej:)
                              • Gość: Petla Re: :) IP: *.acn.waw.pl 17.05.04, 22:41
                                Ale wiatraki kojarzą mi/nam się również z Holandią:D
                            • Gość: Sorry... I'm Petla Re: :) IP: *.acn.waw.pl 17.05.04, 21:18
                        • Gość: Petla Re: Strasznie się ciskasz, ale raczej nie masz ra IP: *.acn.waw.pl 17.05.04, 20:47
                          Dr KrisK jak zawsze dobrym dyplomatą jest.
                      • braineater Re: obciąganie 17.05.04, 20:36
                        Jeśli wszystko traktować będziesz tak personalnie, karolu drogi to może się to
                        źle dla twego serca skończyć, co pozbawiłoby mnie radości czytania twych
                        postów, więc prośba - wyluzuj, bo może być za późno na pomoc kardiologicznę.
                        Niczego nie zamierzam Ci imputować , ni też w usta wkładać i wcale nie
                        twierdzę, że masz jakiegoś mecenasa ani też nie pomawiam cię o posiadanie
                        wydawcy - skąd Ci się to wzieło zaprawdę nie wiem - ale każdy ma prawo do
                        swoich omamów.
                        Kochanowski, czego człowiek uczy się już w liceum, fraszki swoje wolał
                        asekurancko zadedykować Firlejowi, a gdy sytuacja polityczna na dworze uległa
                        diametralnym zmianom, umknął cichaczem do Czarnolasu, gdzie wolał już na tematy
                        polityczne się nie wypowiadać zbyt głośno. I bynajmniej nie mylę mecenasa z
                        dyktatorem tylko są to dla mnie byty jednakowej wartości - być może metody są
                        różne ale efekt ten sam - dajesz dupy to możesz pisać.
                        I cóż z tego, że Celine był faszystą - czy w jakimś stopniu przeszkadza ci to w
                        czytaniu "Z Zamku do Zamku" - bo mnie zupełnie nie - interesuje mnie jak się
                        wypowiada a nie o czym się wypowiada, ot i tyle - i w swoim jak jest dla mnie
                        pisarzem o wiele bardziej interesującym niż Miłosz czy Szymborska.
                        A Gide raczej interesujący jest nie w "Lochach Watykanu" tylko jako ten który
                        stworzył "Immoralistę" i jako ten, co w dziennikach swoich racjonalnie tłumaczy
                        swe komunistyczne skłonności.
                        Czy z Geneta artysta czy hochsztapler to temat na kolejną dyskusję ale że
                        pisarz/poeta z niego pierwszej wody nie ulega dla mnie wątpliwości - i zupełnie
                        nie interesują mnie jego stosunki z władzą okupacyjną czy oddawanie się
                        policjantom - znów ważne jest dzieło a nie jego twórca.
                        A zwrot o żądaniu niemożliwego, to kolejna wyświechtana maxyma, która stosowana
                        w nadmiarze staje się banałem - jeśli od początku nim nie była - i nie mówi
                        kompletnie nic - ot chwytne hasełko do noszenia na sztandarach i wymachiwania
                        przed tłumem w celu udowodnienia swej oryginalności i bezkompromisowości.
                        Fragment dotyczący Miłosza udowodnił mi własciwie, że wreszcie załapałeś o czym
                        od początku staram się napisać - W celu przekazania ideologii nieobciągania,
                        jak to poetycko ująłeś, każdy artysta moim zdaniem powinien być skłonny do
                        obciągnięcia komu się da. Mam wtedy przynajmniej pewność, że wie o czym mówi a
                        nie buduje swoje idealiki na jakiś absurdalnych moralistycznych kwestiach - i
                        dlatego Miłosz nie jest dla mnie wewnętrznie sprzeczny - acz daleki jestem od
                        pomawiania go o wybitność.
                        Za innych forumowiczów wypowiadać się nie miałem zamiaru, więc jeśli tak to
                        zabrzmiało - to przepraszam i modyfikuję - wyjdziesz dla MNIE na oszołoma.
                        Tygodników literackich "rewidować" nie zamierzam, acz jeśli byłbyś skłonny
                        podać bliższy adres bibliograficzny to chętnie się z Twoim tekstem zapoznam i
                        obiecuję nie zwrócić uwagi na jego popularność/niepopularność.
                        I naprawdę nie wyprowadzisz mnie z równowagi wyłapywaniem błędów
                        ortograficznych, tudzież gramatycznych kiksów, ale możesz spowodować, że zacznę
                        traktować Cię jak nadgorliwą panią z podstawówki, dla której jedynym efektem
                        ukończenia studiów polonistycznych jest nauczenie się na pamięć "Słownika
                        ortograficznego" - a takąż zakompleksioną personą zapewne nie jesteś...
                        Pozdrowienia:)

                        • jakobe.mansztajn za pozwoleniem - rzeczony Jakobe 17.05.04, 21:47
                          Jak na mój gust, obaj panowie żeście w schopenhauerowskiej pułapce ugrzęźli, bo
                          gdy jeden z zacietrzewieniem godnym indora próbuje z równowagi drugiego
                          wyprowadzić, drugi z zacietrzewienim godnym tego pierwszego poczyna przesłanki
                          niegodnie podług swej tezy przeinaczać. I choć i jeden, i drugi najpewniej zna
                          się na rzeczy, i to zna się nieprzeciętnie, czego niejednokrotnie w tej
                          deptaninie ripost skutecznie dowodził, to jednak próżno wspólnej tu szukać
                          miary, bowiem obaj panowie niepodważalną macie rację, i obaj grubo się mylicie,
                          wszak bój o świętość idiomatyczną idzie, a tej w podobnym sporze rozstrzygać
                          niepodobna. Uwierzcie na słowo. Buzia
                          • jakobe.mansztajn Re: za pozwoleniem - rzeczony Jakobe 17.05.04, 22:10
                            I jedno jeszcze, gwoli ścisłości (bowiem mój czcigodny nauczyciel psychatrii
                            nie darowałby mi tego przemilczenia po grób): Drogi Tutejszy Forumowicz -
                            niejaki Braineater (zdać by się mogło, że wszystki rozumy pozjadał;)),
                            raczył "omamy" z "urojeniami" pomylić. Wiedzieć jednak trzeba, że to zgoła i na
                            wskroś różne byty (choć nie-byty) - "omamy" stanowią zaburzenia
                            spostrzegania, "urojenia" zaś, co do kontekstu rzeczonej wypowiedzi zdaje się
                            po stokroć bardziej przystawać, opisują treściowe zaburzenia myślenia. Buzia
                            • Gość: fanka Re: za pozwoleniem - rzeczony Jakobe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 22:16
                              a i jest szacowny Jakobe. Może wreszcie rozmowa nabierze rumieńców:))
                              pozdrawiam cieplo
                          • braineater Re: za pozwoleniem - rzeczony Jakobe 17.05.04, 22:12
                            Miło poznać forumowicza o kalkowanie którego pomówiony niecnie zostałem...
                            A tego typu spory, mimo całej swej bezcelowości nie pozwalają gnuśnieć szarym
                            komóreczkom, co dobre jest gdyż jeśli wszytkie trzy zajęcia nie mają przez czas
                            dłuższy - to zaczynam czuć się jakoś głupio - a że krzyżowek rozwiązywać nie
                            lubię to pozostaje mi jedynie paskudnie wyżywać się na forum...:)
                            Pozdrowienia:)
                        • braineater KURDE....czyżby walkower....? n/txt:) 19.05.04, 19:12

                          • Gość: elizza Re: KURDE....czyżby walkower....? n/txt:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 19:49
                            Alert! Alert! Błędne użycie terminu! "Walkover" byłby wtedy, gdyby
                            zawodnik/drużyna nie stawił/a się na meczu, a tu i zawodnik się stawił, i był
                            mecz, wiec tylko wynik trza orzec. Ja swoim małym móżdżkiem przyznaję mały
                            głosik pierwszemu zacietrzewionemu (dzięwczęta lubią panów z wszystkimi 33-34
                            kręgami:)).

                            Ps. Poza tym, "rzeczony" Jakobe (znów:)) ma rację- do niczego dojść tu nie
                            można, bo to spór o moralność.

                            Trzepoczę rzęskami w pozdrowieniach:)
                            • braineater załamanie w szatni... 19.05.04, 20:22
                              braineater przyjmuje wynik z pokorą i zgadza się, że argumentacja szanownego
                              przeciwnika pomimo pewnej emocjonalnej egzaltacji była trafna...acz na zmianę
                              poglądów mych raczej nie wpłynie:)

                              Pozdrowienia:)
    • Gość: karol Re: System niszczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 00:33
      lecz gdzie tam miejsce w panteonie! jak się okazuje, obciągać można nawet za
      parę butów
      • Gość: czapski Re: System niszczy... IP: *.utp.pl 17.05.04, 15:36
        Karolu, jestes wulgarny i prostacki
    • Gość: Włodzio Re: System niszczy... IP: *.acn.waw.pl 17.05.04, 01:04
      Czy nie uważacie Państwo, że to przekomarzanie się jest nieco dziecinne?

      Z Niemiec Hitlerowskich wyemigrowało...dwa i pół tysiąca pisarzy.
      Ja wiem, że polski totalitaryzm, trwający kilkadziesiąt lat i mający inną
      formułę ideologiczną oraz wiele różnych faz nie wytrzebił w aż takim stopniu
      pisarzy, więc emigracja była mniejsza.
      Jedni dawali dupy na całego, inni lekko uginali się, by przetrwać zły okres z
      nadzieją, że nastąpi lepszy, i potem będą mogli sobie wydawać co chcą z czystym
      sumieniem.
      Moim zdaniem granica pomiędzy prostytucja a nie-prostytucją jest tu bardzo
      płynna.
      I dlatego, sądzę, trudno tu o takie 'lekkie' klasyfikowanie.

      Jedno jest pewne: system niszczył.
    • Gość: Sankiulota Prawie każdy lubi mieć przy sobie forsę na zbytki, IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 17.05.04, 11:44
      uznanie szerokiego grona odbiorców, poparcie mecenatu i darmową kawkę na
      zjazdach pisarskiej braci.
      Kiedyś David bawił się w święta Najwyższej Istoty, Marinetti podlizywał się
      Mussoliniemu, Bułhakow przez pewien czas był pupilkiem Stalina, Heidegger
      popierał nazistów, a u nasz w Polszcze sowieckiej Szymborska czy też Miłosz
      także sprzedali się nowemu systemowi.

      A może to właśnie wiara w nowy lepszy świat gubi artystów ?
    • Gość: buła Re: System niszczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 16:48
      była taka autorka socjalistycznych wierszy dla dzieci,np na 22 lipca..."wiwat
      Polska,robotnicza i ludowa"coś w tym sylu?
      • Gość: taki-jeden Re: System niszczy... IP: *.arcor-ip.net 17.05.04, 19:09
        A niektorzy za przydupasowanie systemom niszczyli sie sami, najczesciej
        gorzala, nie mogac zniesc wlasnej moralnej degrengolady a swiadomosc wielkosci
        na nic sie w tej autodestrukcji nie zdala. Wiec chyba lepiej, jesli juz innego
        wyjscia nie ma, godnie zapic sie jako przeciwnik systemu. Dziela wielkich
        trafiaja jak uczy pani historia i na stosy i do szuflady za grosik ale nie
        traca przy tym nic ze swej swietnosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka