braineater
31.05.04, 19:16
nikt niczego nie słyszał - oprócz was oczywiście szanowni forumowicze,
chciałbym bowiem wątek ów poświęcić ksiązkom, które wywołały wasz zachwyt
bądź jedynie zaciekawienie, a do których dotarliście zupełnie przypadkiem,
nie zachęcani prasówką tudzież polecankami znajomych - po prostu o
własnoręczne odkrycia ksiązek, które was urzekły a o których nie wiecie nic,
co nie wynikałoby z ich treści.
Pierwszy typ:
Steve Ericson - "Dni między stacjami". Nie wiem kim jest autor, ksiązka
wyszła w zamierzchłych czasach (chyba 92) w serii "salamandra" a moje
poszukiwania jakichkolwiek informacji o twórcy spełzły na niczym. Opowieść
sama w sobie niesamowita, utrzymana w onirycznym klimacie, łącząca historie
kilku ludzi - dziewczęcia potrafiącego przywoływać koty i opłakującego utratę
swego dziecka; jej męża - kolarza, który wraz z całym peletonem niknie pośród
wyschniętych i opustoszałych kanałów Wenecji; jej kochanka - który budzi się
w dniu śmierci jej dziecka dotknięty kompletną amnezją i stara się odnaleźć
własną tożsamość; wielkiego reżysera niemego kina, który tworzy największe
dzieło lat 20stych i rezygnuje z jego rozpowszechniania w imię miłości; oraz
kilku równie odjechanych postaci drugoplanowych. Powieść jest kompletnie
achronologiczna, złożona z luźnych wizji i wspomnień - po prostu zachwycająca.
Teraz wasza kolej - tylko takie książki o których niczego wcześniej ni potem
nie czytaliście....
Pozdrowienia:)