Dodaj do ulubionych

Za ile książka

IP: *.fornet.waw.pl 21.06.04, 18:26
dla dobra społecznego cały wolny rynek powinien być centralnie regulowany -
to najlepsze co może być.
Obserwuj wątek
    • Gość: rybcia Re: Za ile książka IP: *.w3cache.pl / *.pl 21.06.04, 18:58
      O tym, że książki są stanowczo za drogie jak na kieszenie biednych obywateli,
      nie trzeba nawet mówić. Ale ważniejsza dla mnie jest inna kwestia. Mam na myśli
      nierówny dostęp mieszkańców naszego kraju do jakiejkolwiek twórczości
      literackiej. Sama pochodzę z małego miasteczka, gdzie na nowość w bibliotece
      gminnej trzeba było czekać około... 2 lat. Obecnie studiuję w stolicy i tylko
      dlatego mogę być w miarę na bieżąco ze współczesną kulturą literacką. Niestety,
      z ubolewaniem stwierdzam, iż rzeczywiście najwięcej książek widuję w
      hipermarketach. I, szczerze powiedziawszy, mało mi się to podoba. Książka
      znacznie traci na wartości, gdy jest traktowana jako towar, na równi ze
      śledzikiem w sosie własnym i pampersami. I pomyśleć, że kiedyś była rozrywką
      wyższych sfer...
      • Gość: Mufti Wachocka Co to za snobistyczna gadka-szmatka? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.06.04, 23:13
        Książka nie traci na wartości leżąc między śledzikiem a pampersami. O wartości
        książki świadczy tekst znajdujący się między jej okładkami oraz efekt, jaki
        wyiera on na czytelnikach. Nie bardzo też rozumiem, ostatnie zdanie. Czy fakt,
        że ksiązka nie jest już "rozrywką wyższych sfer" to powód do załamywania rąk?
        Chodzi może o to, że trudniej uchodzić dziś za przedstawiciela "wyższych sfer",
        przechadzając się z ksiażką pod pachą? :D
      • Gość: jelon Re: Za ile książka IP: 212.244.72.* 21.06.04, 23:44
        Co to za dyrdymały? Jeżeli mnie interesuje kupno książki, to chcę żeby ona była
        jak najtańsza. Pomysły z socjalizmu rodem.
        • luzik1 Otórz nie są to dyrdymały, tylko jak rynek się... 22.06.04, 00:32
          ..sypie (a tak mamy na polskim rynku książki) to konieczny jest w jakimś
          stopniu regulator/interwencjonizm państwa lub chociaż porozumienie branżowe, co
          wcale nie musi oznaczać kartelu.
          Branża wydawnica to nie np. energetyka; nie ma barier wejścia do tej gałęzi...
          Szczególną rolę w rozwoju kultury odgrywa książka, ale Książka przez duże "K",
          a nie 'hamburger' z colą i frytkami polane obficie keczupem !
          I o tą Książkę powinniśmy - jako Państwo - zadbać.
          Czytelnictwo w Polsce spadło w ciągu ostatnich kilku lat do ok. 45% !!! To
          przerażające, oznacza bowiem, że więcej niż co drugi Polak nie przeczytał w
          ciągu roku ŻADNEJ książki! I będzie jeszcze gorzej.
          Staliśmy się społeczeństwem konsumpcyjnym i takie dobro jak książki, są
          postrzegane jako produkt na ostatnim miejscu w piramidzie potrzeb...
          Zwiększyć należy zatem nie wielkość sprzedaży - na czym tak naprawdę zależy
          wydawcom, ale: POWSZECHNĄ I NIEOGRANICZONĄ DOSTĘPNOŚĆ, PRZYSTĘPNOŚĆ CENOWĄ,
          ATRAKCYJNOŚĆ i BOGACTWO OFERTY książek na rynku.
          Ponadto należy promować CZYTANIE, a nie durne wślepianie się w TV, czy Internet
          (co właśnie czynię sic!).
          Jak społeczeństwo zacznie więcej czytać, to i popyt się zwiększy, a wówczas
          rynku już nie trzeba będzie regulować !

          Ale póki co Państwo powinno dbać o rozwój kulturowy swojego społeczeństwa -
          więc musi przeznaczyć środki na kampanie propagujące czytanie. Mamy już
          jaskółkę "czytaj dzieciom" i oby tak dalej.
          • Gość: Ela Promowanie czytania zacznij od siebie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 01:52
            Może wtedy podciągniesz się z ortografii i gramatyki.
      • Gość: bez sensu Re: Za ile książka IP: *.lublin.mm.pl 22.06.04, 02:42
        bez sensu jest to co piszesz sama sobie zaprzeczasz - najpierw:"Sama pochodzę z
        małego miasteczka, gdzie na nowość w bibliotece
        > gminnej trzeba było czekać około... 2 lat.", a zaraz potem:"Książka
        > znacznie traci na wartości, gdy jest traktowana jako towar, na równi ze
        > śledzikiem w sosie własnym i pampersami. I pomyśleć, że kiedyś była rozrywką
        > wyższych sfer..."
        to tęskini za czasami ekskluzywności czy przykro ci że jest mało dostępna...
    • tani.net.pl rewolucja 22.06.04, 07:46
      przez 20 lat nie pisałem po książkach i nadal nie piszę ale już tylko po
      porzyczonych, tak więc czasy sie zmieniaja, są markety - są w nich książki i
      tyle. Moim zdaniem książki powinny być dostępne również jako np. pdf-y i
      najlepiej darmowe (tantiemy dla autora jak najbardziej, może jako odliczenie od
      podatku?) oszczędzimy lasy a nie będzie problemu z dostępnością tekstu dla mas.
      Dobre ksiązki obronią się same !!!
    • Gość: gbajson Re: Za ile książka IP: *.acn.waw.pl 22.06.04, 07:56
      Książki dobrze jest kupować np na Allegro. Dobra książka obroni się sama.
    • Gość: Tomek Litości... IP: *.comarch.pl 22.06.04, 08:22
      Skąd ludziom przychodzą do głowy takie pomysły...
      Moim zdaniem:
      1) książka to towar
      2) większość ludzi nie potrzebuje ambitnej literatury
      3) część populacji to "mole książkowe"
      4) minimalizacja kosztów to rzecz pozytywna, a nawet kluczowa w rozwoju
      cywilizacji.

      Te cztery punkty mogą być zrealizowane w następujący sposób: cene książki
      ustala rynek, a nie ustawa. Hipermarkety sprzedają książki popularne, w dużych
      nakładach. Próbują też sprzedawać klasykę. Dzięki stosunkowo małym kosztom
      własnym i presji na wydawnictwa mogą obniżać ceny. Książki "ambitne" mogą być
      rozprowadzane przez małe księgarnie lub przez - tu jest miejsce na redukcje
      kosztów - przez sklepy internetowe. Jeśli będzie popyt to księgarz z takiej
      małej księgarni zamówi książkę, zrealizuje nietypowe zamówienie, pomoże wybrać
      coś interesującego, nie ma problemu. Jeśli tego nie zrobi - zbankrutuje,
      trudno. Nie ma sensu zmuszać go ustawą.



    • Gość: jose Re: Za ile książka IP: 213.25.164.* 22.06.04, 08:24
      Gość portalu: regulgator napisał(a):

      > dla dobra społecznego cały wolny rynek powinien być centralnie regulowany -
      > to najlepsze co może być.

      Tak! Najlepiej przez towarzysza Fidela, Pola Marka lub Michnika Adama!!!
    • forum0wicz Re: Za ile książka 22.06.04, 08:33
      Gość portalu: regulgator napisał(a):

      > dla dobra społecznego cały wolny rynek powinien być centralnie regulowany -
      > to najlepsze co może być.

      Hehehehe ;)
      Tak 3maj regulator.
      Balcerowicz musi odejść ;)))))
    • Gość: MARTA Re: Za ile książka IP: 195.205.221.* 22.06.04, 08:49
      CÓŻ TO ZA KORZYŚĆ Z CENTRALNIE REGULOWANEGO RYNKU? JAKOŚĆ WYDANIA KSIĄŻKI JEST
      SPRAWĄ DRUGORZĘDNĄ , SZCZEGÓLNIE PRZY TAK NISKIM POPYCIE NA PRODUKTY
      KSIĘGARSKIE. PRZECIEŻ ŻADEN WYDAWCA NIE ZANIEDBA WYDANIA KSIĄŻKI W TAKIM
      STOPNIU, ŻEBY NP. DRUKOWAĆ CO DRUGI WERS. W OBRONIE POLSKIEJ KULTURY POWSTAJĄ
      PRÓBY POWROTU STAREGO CENTRALNIE STEROWANEGO RYNKU, CZYLI TEGO, Z KTÓRYM
      WALCZYLIŚMY. SZKODA, ŻE KSIĘGARZE NIE SZUKAJĄ INNYCH ROZWIĄZAŃ - NP.TAKICH, JAK
      WPROWADZIŁ "CZUŁY...".
    • Gość: dis Re: Za ile książka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 10:57
      Ksiazka to towar - taki sam jak pisemko z "Goracymi osiemnastkami" lub
      pampersy. Rozni je grupa celowa.
      To, ze ktos uwaza, ze czytajac jakas ksiazke zalicza sie do "inteligencji" czy
      jakiejs innej grupy ktora odbiera pozytywnie, to jego sprawa. Nie musi probowac
      robic dobrze innym. Na podobnej zasadzie kibice pilkarscy mogliby zadac
      regulowania cen szalikow i innych dowocjonali.
      A punkt z obowiazkiem zamawiania dla klienta ksiazki to juz totalny absurd.
      Wyobrazmy sobie, ze w sklepie nie ma morelowego jogurtu. A ja chce kupic
      morelowy jogurt. I na jutro ma byc!

      .........
      dis
      cybercore.republika.pl
    • toja3003 niech zdecyduja ludzie a nie jakis cenzor 22.06.04, 11:03
      Ciekawe dlaczego "po swiecie hulaja produkcje z USA"
      a tzw. kultura europejska nie moze przetrwac nawet
      na panstwowych kroplowkach"?

      Przeciez w USA panstwo nie lamie sobie glowy
      nad dokladaniem podatniczych pieniedzy
      (i slusznie). Tam nie ma panstwowych stacji
      telewizyjnych a sa kanaly tematyczne na najwyzszym
      poziomie (np. CNN); i wszystko za calkiem
      prywatne pieniadze.

      A moze jest po prostu tak, ze nie warto
      dofinasowywac sztucznie czegos slabego
      a silna kultura i tak sie obroni sama.

      I pozwolmy tez demokratycznie i bezposrdenio
      decydowac odbiorcom na co chca wydawac pieniadze
      w dziedzinie kultury.
      • Gość: magda zet Re: niech zdecyduja ludzie a nie jakis cenzor IP: 5.2.* / *.chello.pl 22.06.04, 11:54
        A nieprawda. W Stanach są publiczni nadawcy telewizyjni. Realizują z reszta
        program bardzo ambitny (z baletem włącznie:-) przez co mają bardzo małą
        oglądalność-ale są i to za pieniądze podatników
        pozdr
        • toja3003 mowisz o tzw. prywatnej telewizji publicznej? 22.06.04, 15:06
          czy tez zmylilo cie slowo "public".
          Proponuje sprecyzowac o jakie kanaly
          ci chodzi gdzie? O PBC w Chicago?

          Oczywiscie wiem, ze sa tez w Stanach
          minimalne dotacje w tym zakresie
          ale wlasnie takiego modelu zyczylbym sobie
          w Polsce.

          Proponuje: zlikwidowac abonament RTV
          i zredukowac liczbe panstwowych kanalow radiowych
          do 1-go, telewizyjnych do 1-go i oplacac to
          z budzetu; zamiast dotychczasowego profilu TV Polonia
          (odgrzewane kotlety z innych kanalow) nadawac
          profesjonalny program w obcych jezykach promujacy
          Polske.


    • Gość: skryba@onet.pl Re: Za ile książka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 11:37
      Książki są za drogie. W ubogim społeczeństwie, które swoje pieniądze musi
      przeznaczać na artykuły pierwszej potrzeby nie ma możliwości, by część dochodów
      przeznaczać na rozrywkę, w tym i książki.Nie rozumiem dlaczego Balcerowicz
      bredzi o inflacji. Wzrost cen to nie to samo co inflacja. Na polskim rynku jest
      za mało pieniądza. W Europie na potrzeby codzienne wydaje się 40-50% dochodu.
      Polacy wydają na ten cel cały dochód. Stąd stagnacja gospodarcza. Tylko eksport
      jest opłacalny.
    • Gość: nać. Re: Za ile książka IP: *.csk.pl 22.06.04, 12:15
      tak, moim zdaniem książki są za drogie, ale, tak po dziecięcemu, bowiem 15 lat
      mam, na szczęście nie ja za to płacę, tylko moja mama.
      wydaje mi się, że książka jest towarem jak każdy inny, a nie jakimś czymś
      specjalnym.
      książki powinny być tańsze, aby mogło je czytać więcej ludzi (choć wątpię
      osobiście, aby ze spadkiem cen ludzie na "hurrra!" rzucili się do księgarni,
      biorąc pod uwagę aktualny wskaźnik czytelnictwa).
      a co do książek w hipermarketach, to tam ich po prostu nie kupuję - w moim
      mieście jest 1 hipermarkiet i sam bubel książkowy tam dają.
      książki też czasem zamawiam w internecie, i czasem naprawdę wychodzi taniej.
      • niech Re: Za ile książka 22.06.04, 13:23
        Dolar tez jest za drogi. Chcialbym zeby byl po zlotowce. Oczywiscie w sprzedazy
        bo w skupie poroponuje cene w okolicach dychy.
    • Gość: Spud Murphy KSIĄŻKI POWINNY BYĆ TAŃSZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 15:48
      no i już.
      • toja3003 a ludzie powinni wiecej zarabiac, no i juz. 22.06.04, 17:40
        aha i zeby Polska rosla w sile
        i zylo sie dostatniej czy cos
        takiego.
    • Gość: KHysiek Re: Za ile książka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.06.04, 18:42
      Jestem absolutnym przeciwnikiem jakichkolwiek regulacji anty-wolnorynkowych.
      Podobnie jest z muzyką. Choć obie rzeczy niby są towarem to jednak nie da się
      porównać podobnych egzemplarzey (w przeciwieństwie do samochodów, komputerów czy
      kartofli). Każde dzieło jest inne a prawa do niego ktoś ma (wydawca najczęście
      albo producent). I to on dyktuje cenę startową, często wysoką, bo takie ma
      widzimisię akurat. Więc włąściwie rynek książek i muzyki jest zmonopolizowany,
      bo pojedyńczy włąściciel nie konkuruje z nikim albo czyni to w znikomym stopniu
      (w przypadku dzieł kategorii totalnie "popularnej"). Do ceny ustalonej przez
      właściciela (hurtowej) swoje doliczają: hurtownicy (marże 20-30% !!), księgarze
      (marże - następne 20-50%!!!), państwo (22% VAT np. na płyty CD). Cena strzela w
      kosmos, ludzie nie kupują bo drogo a to nie towar pierwszej potrzeby, książki
      leżą a wymienieni wcześniej dusigrosze płaczą że interes nie idzie. Raz mi
      strzeliło do głowy samemu wydać i sprzedawać książkę więc znam system z
      autopsji. PRzy tak wysokich marżach pierwsze co słyszałem w hurtowni to ile
      dostaną zniżki od oficjalnej ceny hurtowej (!). Chciałem dodawać materiały
      reklamowe do książek, ale księgarze/hurtownicy żądali ekstra pieniędzy za
      dystrybucję takowych (!), zupełnie się poczułem jak producent próbujący wcisnąć
      swój towar do hipermarketu. Przy tak wysokich marżach cała praca hurtowników i
      księgarzy ogranicza się do postawienia ksiązki na półce i koniec (bo oczywiście
      rozliczenia i zapłata za książki jest po sprzedaży).
      W tym przypadku nie płakałbym aż tak bardzo nad pazerniakami z małych
      księgarenek bo to oni nabili ceny.
      Sumując: jedynym ratunkiem jest mnogość kanałów dystrybucji, które będą
      konkurować cenowo między sobą (hipermarkety + księgarnie internetowe) +
      absolutnie żadnych regulacji cen urzędowych. One pomogłyby wyłącznie aktualnym
      księgarzon, którzy wcale nie dbają o kulturę a sprzedają taki sam chłam co
      supermarkety. Jak ktoś chce kupić książkę to kupi, a jak nie jest tym
      zainteresowany żaden księgarz w tym nie pomoże, wręcz przeciwnie.
    • Gość: GretaBe Re: Za ile książka IP: *.acn.waw.pl 22.06.04, 19:18
      Zastanów się co piszesz. Wolny rynek centralnie regulowany przestaje być wolnym
      rynkiem. A do tego zagrożenie korupcją wzrasta o co najmniej 100%!!!!
    • Gość: M dlaczego tylko ksiazka? IP: 134.113.4.* 22.06.04, 19:40
      Dlaczego tylko ksiazka? Sa tez inne media ktore rozpowszechniaja kulture albo
      wiedze. Np. dlaczego nie kontrolowac cen plyt z muzyka powazna i z muzyka pop?
      W koncu sluchanie Rachmaninowa rozwija bardziej niz sluchanie Britney... Albo
      dlaczego nie zmuszac do ogladania wszystkich stacji telewizyjnych po rowno -
      publiczna TV w koncu jest bardziej ambitna... I tak dalej, i tak dalej. Panstwo
      nie powinno selektywnie wspierac tylko jedno medium i poprzez swoje
      ustawodawstwo subsydiowac mniej czytanych autorow lub bardziej wymagajacych
      czytelnikow.
      Generalnie, celem prawa powinna byc poprawa sytuacji czytelnika, a nie
      wlascicieli niezaleznych ksiegarn. Niezaleznym ksiegarniom i tak trudno jest
      utrzymac sie przy kontroli cen. Bez kontroli utrzymaja sie te najlepsze.
      Ci ktorzy teraz nie kupuja ksiazek i tak nie beda ich kupowac jesli ceny beda
      kontrolowane. Czy ci ktorych teraz nie stac na ksiazki, beda je kupowac przy
      kontroli cen?
    • Gość: Lech Walesa Zaczna od regulowania rynku ksiazek, potem IP: *.sympatico.ca 23.06.04, 06:04
      wystrzela z Aurory i znowu trzeba bedzie przez ten plot skakac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka