Dodaj do ulubionych

moja książka moja dusza...

05.09.13, 14:22
Nie uważacie, że rozmowy i dyskusje o czytanych książkach są bardzo intymne?
Że Wasze przemyślenia i emocje z nimi związane - bardzo osobiste?
Że dzieląc się nimi z innymi ludźmi w dużej mierze się odsłaniacie?

Moje lektury są jak moje dzieci, jak mój seks, jak moi przyjaciele..
Na zupełnie szczere rozmowy w tej materii decyduję się albo z ludźmi bardzo mi bliskimi, albo całkowicie obcymi...
A Wy?

jeep
Obserwuj wątek
    • shiva772 Re: moja książka moja dusza... 05.09.13, 15:52
      Ja wręcz przeciwnie :) Rozmawiam o książkach z każdym kto też czyta.
      • eeela Re: moja książka moja dusza... 05.09.13, 16:02
        Ja też, ale nie mogę zaprzeczyć temu, że jestem trochę ekshibicjonistką ;-)
        • solaris_1971 Re: moja książka moja dusza... 05.09.13, 17:11
          W moim otoczeniu nikt nie czyta .................
          • mala200333 Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 14:21
            W moim otoczeniu czytają dużo.
            Ale nie wszystkie przemyślenia sa na sprzedaż...
          • eeela Re: moja książka moja dusza... 12.09.13, 12:21
            To jak ty sie uchowałaś i gdzie? Swój zawsze do swego ciągnie, może za mało się po ludziach rozglądasz, nie dajesz się poznać ani sobie nie dajesz szansy poznania czytających?
    • zooba Re: moja książka moja dusza... 05.09.13, 18:00
      Ja to rozumiem, nie mówimy o fabułach, o których opowiada się przy kawie w pracy ale o książkach, które dotykają duszy, odsłaniają niewygodne prawdy o sobie, burzą porządek w życiu. To najbardziej intymne rozmowy i tak jak jeep mogę z zupełnie obcymi (chociaż raczej nie mam ochoty) albo z najbardziej wewnętrznym kręgiem przyjaciół.
    • kazze Re: moja książka moja dusza... 05.09.13, 18:54
      Też tak mam. Dobra książka czy film wzruszają i ładują człowieka pozytywną energią, którą koniecznie trzeba przegadać, wygadać, często do późnej nocy. Po dobrym filmie sprzyja temu długi wieczorny spacer. Wymiana wrażeń i poglądów jest jak najbardziej intymna, bo rozmówcy lepiej się poznawają i odkrywają swoje dusze :)
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: moja książka moja dusza... 05.09.13, 19:01
      Ładnie napisane. Mam kilka osób, z którymi mogę porozmawiać o książkach (raczej literaturze pięknej, choć nie tylko), tak intymnie i szczerze, i są to moje przyjaciółki i mój mężczyzna. Czasem z kolegami można pogadać, ale raczej o filozofii/socjologii/polityce i raczej, albo w ramach dyskusji, albo w kwestii błyskotliwych żarcików, gdzie istnieje taka przepychanka, kto odgadnie, i jak odgadnie, kto kogo przechytrzy elokwencją itd. - taka samcza walka kogutów.

      Ale najbardziej lubię rozmowy o książkach, czy listy ich dotyczące prowadzone/pisane z moim mężczyzną i przyjaciółkami. W sumie prawie każda rozmowa odnosi się do jakiejś książki, bo nawet anegdotki można przyrównać do książkowych, no i wyrazić emocje/uczucia, pragnienia,przeżycia odnosząc się do książek.
    • qw994 Re: moja książka moja dusza... 07.09.13, 09:16
      Wręcz przeciwnie - uwielbiam czytać i rozmawiać o książkach, dzielić się wrażeniami... O ile tylko znajdę rozmówcę, a to wcale nie jest takie proste. Dlatego między innymi udzielam się na tym forum.
      • stella25b Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 12:36
        Dziele sie i lubie sie dzielic. Ze znajomymi i nieznajomymi.
        Fakt, ze czlowiek w czasie takiej dyskusji moze obnazyc swoje poglady czy upodobania ale ja akurat nie mam z tym problemu. Dobra dyskusja jest zawsze tego warta.
    • mamalgosia Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 13:13
      Tak, coś w tym jest.
      Nie wyobrażam sobie pisac książek, dla mnie byłby to ekshibicjonizm emocjonalny
      • stella25b Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 13:30
        "Nie wyobrażam sobie pisac książek, dla mnie byłby to ekshibicjonizm emocjonalny".

        Dla mnie czyms takim sa pamietniki.
        • solaris_1971 Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 13:44
          Jak wchodze do kogos do domu po raz pierwszy, to zaraz rozgladam sie za ksiazkami. Robie to zuopelnie odruchowo. Moze to nawet jest nietaktowne.
          Ale - pokaz mi swoje ksiazki a powiem Ci jakim czlowiekiem jestes.
          Brak ksiazek mowi dokladnie to samo.
          • stella25b Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 14:06
            "Jak wchodze do kogos do domu po raz pierwszy, to zaraz rozgladam sie za ksiazka
            > mi."

            ale teraz w dobie Kindle...
            • amused.to.death Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 15:49
              > ale teraz w dobie Kindle...

              no właśnie: w dobie Kindle to dosyć ryzykowne stwierdzenie;)
              Mnie ogromnie bawią takie stwierdzenia i psychologiczne analizy salonu ludzi do których przychodzimy w gości - pewnie dla tego, że od zawsze czytam dużo, ale nie lubię mieć książek - i poza tymi które muszę mieć (do pracy) i do których wracam (albumy/książki kucharskie/przewodniki), całą resztę albo kupuję na kindla albo po przeczytaniu oddaję dalej (i wcale nie chcę ich z powrotem).
          • zooba Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 14:10
            Ja tez tak mam, ale z drugiej strony wysuwanie wniosków na takiej podstawie może być krzywdzące. Sama zredukowałam swój księgozbiór do czterech regałów Billa i to jest skromniutki wynik, a czytam namiętnie, ciągle i nałogowo - tyle, ze coraz mniej kupuję.
          • arana Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 14:49
            Oooo, Solaris, jesteś niebezpieczna! Już Lem to wiedział. Dlatego tak się nazwałaś?

            Zapisuję się do stronnictwa Jeepa, Stelli, Mamałgosi. Pascal też jest w zasadzie po naszej stronie.

            „Literatura jest nieustannym i coraz głębszym angażowaniem się aż
            do jej końca, zaangażowaniem w najskrajniejszą jej postać, w milczenie. Wyna‑
            lezienie pisma jest w istocie poszukiwaniem miejsca ciszy mowy. Jest to jedna i ta
            sama przygoda, której rezultatu nie znamy. To, czego nie może wypowiedzieć ję‑
            zyk mówiony, jest prawdziwym przedmiotem literatury. Czym w takim razie jest
            milczenie? Mową zanurzoną w echu, cieniem języka naturalnego”.


            P. Quignard: Vie secrète. Paris 1998, s. 222. Wydanie polskie — Życie sekretne. Przeł. K. Rutkow‑
            ski. Warszawa 2006
            • yanga Re: moja książka moja dusza... 15.09.13, 13:56
              Ooo, Arano, jesteś nareszcie! I znów się z Tobą zgadzam: rozmowy o książkach, prawdziwie szczere rozmowy, są niebezpieczne i nigdy nie wiadomo, co z nich wyniknie. Czytałam kiedyś w autobusie książkę (niebeletrystyczną) i pani, która siedziała obok, powiedziała coś na jej temat. Skończyło się na długiej rozmowie o życiu... Ale też dlatego czuję się nieraz bezpieczniej, kiedy czytam na Kindlu.
          • maniaczytania Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 17:11
            to ciekawe, co pomyslalabys o mnie :)
            U mnie w zadnym pomieszczeniu przeznaczonym dla gosci nie ma ksiazek, no moze gdzies tam jakas jedna, czytana wlasnie, przy stoliku czy lawie sie zaplacze. Za to mam jeden pokoj, w ktorym ksiazki wlasciwie od gory do dolu, no i w sypialni przy lozku tez ich troche lezy ;)
          • qw994 Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 18:29
            Ja też zawsze oglądam czyjeś półki z książkami. Po pierwsze dlatego, że sprawia mi przyjemność, że ktoś znajomy czyta, po drugie szukam punktów stycznych z moimi zainteresowaniami i książek, które i ja mam bądź je przeczytałam - znalezienie takowych to dla mnie duża radość :)
            • marcinlet Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 23:11
              qw994 napisała:
              > Ja też zawsze oglądam czyjeś półki z książkami. Po pierwsze dlatego, że sprawia
              > mi przyjemność, że ktoś znajomy czyta
              Półki z książkami ma się też by ładnie wyglądało.
              • qw994 Re: moja książka moja dusza... 10.09.13, 05:51
                Tyle że to widać. Osobiście znałam jedną osobę, która tak robiła, czyli kupowała nie czytając, i uwierz mi, na pierwszy rzut oka to było jasne.
          • die.die Re: moja książka moja dusza... 10.09.13, 12:43
            > Ale - pokaz mi swoje ksiazki a powiem Ci jakim czlowiekiem jestes.
            > Brak ksiazek mowi dokladnie to samo.

            Brak książek na półkach (albo niewielki przypadkowy ich zbiór) często mówi o:
            - korzystaniu z biblioteki,
            - ograniczonym budżecie (patrz punkt wyżej),
            - czytaniu e-booków.
    • amused.to.death Re: moja książka moja dusza... 09.09.13, 15:50
      Lubię dyskusje i nie mogę wyobrazić sobie czegoś takiego jak intymna dyskusja.
      Rozmowa tak, ale dyskusja?
    • nchyb Re: moja książka moja dusza... 10.09.13, 10:21
      coś w tym co napisał Jeep jest. Nie całkiem, ale częściowo mogłabym się pod tym podpisać, o ile dodałabym jeden mały wyraz - niektóre...

      nie o wszystkich moich lekturach chcę się wypowiadać publiczne, nie z każdym o moich przemyśleniach chcę rozmawiać, fakt faktem, niektóre wrażenia są zbyt intymne :)
      • arana Albowiem... 10.09.13, 12:28
        Nic nie wymaga tak szczelnych zasłon, jak życie wewnętrzne.

        Inga Iwasiów Bambino
    • die.die Re: moja książka moja dusza... 10.09.13, 12:49
      A ja mam zupełnie inaczej. Uwielbiam dyskutować o książkach, jeśli tylko mam z kim (ale ja w ogóle jestem miłośniczką dyskusji wszelkich). Co do odsłaniania się - to zależy przecież tylko ode mnie, jak bardzo się odsłonię, prezentując własne poglądy. Mogę np. powiedzieć, że relacje z babcią opisane w "Pochowajcie mnie pod podłogą" Sanajewa były także i moim doświadczeniem, ale równie dobrze mogę punkt po punkcie wyłuszczyć, co sądzę i jak interpretuję zachowana tejże książkowej babci, bez jakiegokolwiek odnoszenia się do własnego dzieciństwa.
      • zooba Re: moja książka moja dusza... 10.09.13, 13:14
        Ja tez lubię dyskutować o książkach ale ten watek uświadomił mi różne poziomy intymności poksiązkowej:
        - dyskusja - o fabule, formie, autorze, ogólnych skojarzeniach z książką - i ta może być z kimkolwiek i kiedykolwiek
        - rozmowa - ta jest bardziej intymna, o przeżyciach, które książka przypomina, o wnioskach życiowych, do których prowadzi, tu grono jest węższe
        - tzw. życie wewnętrzne, do którego fragmentów dozuję dostęp najbliższym dwóm, trzem osobom, a którego większości nie odkrywam przed nikim - i tę płaszczyznę podskórnie kształtują książki, nieświadomie mielę myśli, tylko czasami coś wypłynie na wierch.
        • nchyb Re: moja książka moja dusza... 12.09.13, 11:26
          o to to właśnie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka