Dodaj do ulubionych

Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 12:28
Znalazłem książkę święty Graal, Święta Krew
(www.albertus.pl/?d=produkt&id=1931)

- podobno jest w jakiś sposób powiązana z Kodem Leonarda da Vinci.

Czy ktoś może czytał obie książki i może napisać, co to za powiązanie i czy
warto ją przeczytać ? (Kod mi się bardzo podobał)
Obserwuj wątek
    • Gość: kris Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: *.local.pl / 80.53.173.* 15.08.04, 13:03
      Święty Graal, święta Krew - polecam zdecydowanie!!
      Ale w odróżnieniu od Kodu Da Vinci - nie jest to pozycja, że tak powiem "wymyślona" o przygodach jakiegoś bohatera, tylko raczej książka popularnonaukowa, o poszukiwaniach świętego Graala, ukrytej historii Kościoła, Templariuszy, Jezusa i Magdaleny! Dla mnie książka jest rewelacyjna!
      • Gość: P.S.J. Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 21:55
        Jest mocno popularna, z naukową już gorzej :)... zdaje się, że jakieś
        dokumenty, na których tam opierali swe danikenowskie teorie okazały się
        fałszerstwem...
    • Gość: Bystrzak Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 21:44
      Zdecydowanie warto. W zasadzie nawet lepiej jest w odwrotnej kolejności...
      Jeśli podobał ci się Kod Leonarda, na pewno nie zanudzisz się przy Święty Graal
      Święta Krew.
    • ebak Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda 15.08.04, 22:07
      Sugerowałbym daleko posuniętą powściągliwość przy zapoznawaniu się z
      konkluzjami autorów "Świętego Graala...", dużo więcej napisać sie nie da, bo
      największe "szoki" są pod koniec książki i szkoda byłoby odbierać Ci radość
      czytania... Niemniej mój nauczyciel historii wyrażał się z uznaniem o części
      dot. templariuszy (choć jak na mój gust i tu spora część to bujdy).
    • Gość: SZP Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: *.icpnet.pl 21.08.04, 17:02
      Święty Graal jest zdecydowanie lepiej napisany niż książka Dana Browna. Jest w
      konwencji książki popularnonaukowej, choć tak jak jeden z szanownych
      przedmówców napisał, naukowości tam niewiele.
      Pod względem faktograficznym jest to taka sama bzdura jak Dan Brown. Trzeba
      jednak mieć troszkę bardziej niż powierzchowną wiedzę o historii, żeby się w
      tym zorientować. Generalnie autorom brakuje umiejętności krytyki źródeł
      historycznych, a także umiejętności krytycznego korzystania z literatury.
      Tym niemniej napoisane jest to dosć sugestywnie, nie ma aż tak naciąganych
      pomysłów jak u Browna. Np. Brown powiązał pseudoteorię o potomkach Chrystusa
      z "teorią" dziejów kultury europejskiej jako dziejów walki patriarchatu i
      matriarchatu (to nie jest poważna teoria naukowa, tylko schemacik rodem z
      broszurek New Age). U Baigenta, Lincolna i Leigha przynajmniej tego nie ma.
      • Gość: Stefan Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: 5.6R* / *.nokia.com 23.08.04, 17:51
        Zdecydowanie przesadzasz albo nie czytałeś dokładnie - otóż panowie
        od "Świętego Graala" moim zdaniem często aż za bardzo się krygują w porównianiu
        do posiadanych źródeł i, że tak powiem, zasad logicznego myślenia i dedukcji ze
        stwierdzniami że to i to to tylko hipoteza i nie ma tak naprawdę na to dowodów.
        Większość nauczanej historii okresu pierwszego tysiąclecia naszej ery to takie
        same hipotezy, tyle że poprawne politycznie. A co do tego że nie ma tam
        odniesień do źródeł stricte naukowych to... ROTFL, obejrzyj jeszcze raz
        przypisy do tej książki pls. Jak to nie są wiarygosne źródła historyczne (nie
        mówię tu o fanazjach 20-wiecznych z francuskiej biblioteki narodwej bynajmniej)
        to w takim razie w ogóle nie ma wiarygodnych źródeł historycznych na temat
        średniowiecza. Mnóstwo ze swych hipotez panowie od "swiętego graala" udowodnili
        bazując na oryginalnych tekstach z epoki lepiej niż jest udowodnionych wiele z
        ogólnie nauczanej historii tego okresu, szczególnie Polski. Także do
        średniowiecznej jak i biblijnej części tej ksiązki naprawdę nie ma się co
        czepiać, jeśli występuje w niej bajdurzenie i puszczanie wodzów fantazji poza
        dopuszczalne w tym gatunku ramy (i bez wystarczających dowodów) to jest to w
        części opisującej (a raczej zgadującej) dzieje zakonu w czasach nowożytnych a
        szczególnie w XX wieku.

        Ale nawiasem mówiąc jeśli te ich "dokumenty" z biblioteki narodowej to
        rzeczywiście tylko fałszywka produkcji tego Plantarda mająca udowodnić jego
        królewskei pochodzenie to musiał on być niezłym geniuszem bądź mieć armię
        mediewistów na utrzymaniu - że powstało coś co przy ogromnej objętości i
        zakresie tematycznym jednocześnie jest tak spójne i trudne do zakwestionowania
        na bazie jakichkolwiek istniejących źródeł. Nie bardzo jestem w stanie uwierzyć
        że to wyssane z palca (ale i nie wierzę że to prawda w 100%)
        • Gość: SZP Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: *.icpnet.pl 25.08.04, 17:16
          Zamieszczenie dużej ilości przypisów do źródeł jeszcze samo w sobie nic nie
          znaczy - mogą być podane nieuczciwie, źle zinterpretowane itd.

          Autorzy "ŚG ŚK" bazują np. na takich fenomenach jak mity związane z rodem
          Merowingów u Franków - przemilczają jednak, że podobne rodziny "świętych
          królów" mieli u siebie Wandalowie, Goci oraz mnóstwo innych plemion, nie tylko
          germańskich, i nic z tego nie wynika.
          Spora część kategorii interpretacyjnych jakimi się posługują autorzy pochodzi z
          pseudonaukowej twórczości XIX i I połowy XX w. Np. większość tego co piszą o
          katarach. Połowa rzekomych "faktów" o oblężeniu Montsegur i skarbach katarów to
          wymysły XIX-wiecznych lokalnych antykwariuszy i amatorskich historyków
          regionalnych. Cała konspiracja Prieure de Sion jest w książce zaprezentowana
          jako generalnie filosemicka jeśli nie żydowska - tymczasem pierwsze co zrobili
          krzyżowcy Godfryda de Bouillon po wejściu do Jerozolimy to była przecież masowa
          rzeź tamtejszych Żydów...

          Tak mimochodem, to jestem skłonny uwierzyć w część hipotez ze "Świętego
          Graala", w mocno okrojonej chronologicznie i jakościowo wersji. Np. w istnienie
          Prieure de Sion. Mogę uwierzyć że gdzieś w czasach powiedzmy, nowożytnych,
          pojawiło się jakieś tejne zrzeszenie arystokracji przekonanej że pochodzi od
          Merowingów, a zatem ma lepsze prawa do tronu francuskiego niż Walezjusze i
          Burboni. Być może gdzieś w XIX wieku w jakichś okultystycznych kręgach
          narodziła się teoria, że istnieje ród potomków Chrystusa i Merowingów.
          Ale to nie znaczy, że ten ród naprawdę istnieje, i że w jego imieniu działali
          Godfryd de Bouillon, templariusze, Joanna d'Arc etc.

          A owo "krygowanie się" autorów i podkreślanie że to tylko hipotezy - moim
          zdaniem to tylko chwyt literacki, mający właśnie nadać pozory, że jest to
          książka wyższego lotu niż typowa "UFOlogia". W sumie zresztą, rzeczywiście jest
          wyższego lotu, jako FIKCJA SENSACYJNA jest całkiem niezła.
          • nutta Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda 25.08.04, 19:12
            Słusznie podkreśliłeś/aś, że Dzieci Graala to fikcja sensacyjna, gdyż nie jest
            to żadna książka popularnonaukowa-zwyczajna stylizacja literacka.
          • Gość: Stefan Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: 5.6R* / *.nokia.com 26.08.04, 12:52
            Żeby była ścisłość - ja też nie wierzę w pochodzenie Merowingów od Chrystusa.
            Tyle że tego to nawet autorzy nie twierdzą, sugerują tylko pochodzenie
            Merowingów od rodu Beniamina - ale i to jest moim zdaniem bałach. Twierdzą
            natomiast to że książeta Lotaryngii w tym wspomnainy Gotfryd pochodził w równym
            stopniu od Merowingów jak i od jakiegoś arystokratycznego rodu żydowskiego z
            Langwedocji (gdzie istniało państwo żydowskie i to jest już fakt historyczny a
            nie żadna hipoteza) który uważał się za spadkobierców rodu Dawida (w domyśle
            potomkowie Chrystusa - w co już niezbyt wierzę aczkolwiek nie mogę wykluczyć).
            I w to już mogę uwierzyć. To że oba rody "uciekinierów" - Merowingów i
            arystokracji żydowskiej zmieszały się w Langwedocji za czasów Karolingów uważam
            za praktycznie udowodnione. Jak i to że książęta lotaryńscy się z tych
            langwedockich rodów wywodzą.

            A co do reszty - nie ważne jaka była prawda, ważne w co ci ludzie wierzyli.
            Moim zdaniem teza że przywódcy pierwszej krucjaty i późniejsi władcy królestwa
            jerozolimskiego wierzyli w to że pochodzą od prawowitych władców Izraela broni
            się. Wyżynanie ludności po zdobyciu miasta było niezbędnym elementem
            średniowiecznego prowadzenia wojen, więc tego bym za argument żaden nie uważał.
            Filo czy antysemityzm to pojęcia dużo późniejsze i nie sposób ich stosować do
            zachowań średniowiecznych feudałów.

            A co do reszty twojej wypowiedzi (bajki o skarbach katarów w Montsegur czy
            kwestie arystokracji przeciwnej Burbonom jak i późniejszej masonerii) to się
            zgadzam pamiętając o tym co powiedziałem wyżej - zachowaniami ludzi nie rządzi
            to jaka jest prawda tylko to w co oni wierzą że jest prawdziwe. A wygląda na to
            że na przestrzeni wieków byli ludzie którzy w ten mit o rodzie Graala wierzyli.


            • Gość: SZP Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: *.icpnet.pl 26.08.04, 14:24
              Generalnie sie z Tobą zgadzam, ale nie do końca...
              "Święty Graal Święta Krew" właśnie kończą się konkluzja że Jezus miał potomków
              z Marią Magdaleną, którzy uciekli do żydowskich kolonii w Septymanii(dzisiejsza
              południowa Francja).

              Zgadzam się, że
              >zachowaniami ludzi nie rządzi to jaka jest prawda tylko to w co oni wierzą że
              >jest prawdziwe. A wygląda na to że na przestrzeni wieków byli ludzie którzy
              >w ten mit o rodzie Graala wierzyli.

              Tak jest. Na pewno byli i są ludzie, którzy w to wierzyli. Tylko jakoś nie
              przekonuje mnie teza o 2000 lat konspiracji i włączanie do niej na siłę
              wszystkich wybitnych postaci w dziejach Europy: Leonardo da Vinci, Victor Hugo,
              Charles de Gaulle, Bonaparte... Raczej ograniczyłbym skalę zjawiska...


              Rzymianie i Frankowie przypisywali sobie pochodzenie od Trojan,
              W czasach nowożytnych polska szlachta wierzyła, że pochodzi od Sarmatów (tak
              nota bene, to w tym może być pewne ziarno prawdy), a litewska wywodziła swoje
              rodowody od Rzymianina Libona Palemona...
              Któryś ze średniowiecznych polskich kronikarzy (Kadłubek o ile pamiętam, ale
              mogę sie mylić)twierdził, że Popiel to Rzymianin Pompiliusz... Gdy dynastia
              Tudorów zawładnęła tronem Anglii, to zaczęła głosić, że pochodzi od króla
              Artura itd. Takich mitów dynastyczno-rodowodowych było w średniowieczu i w
              czasach wczesnonowożytnych mnóstwo.

              A propos krucjat.W średniowieczu były różne typy wojen. Były wojny podczas
              których baronowie się tłukli, a chłop obok na polu orał i się tym nie
              przejmował. Były i wojny innego rodzaju. Krucjaty były motywowane ideologicznie
              nienawiścią do "nieprzyjaciół Chrystusa" i od początku towarzyszyły im masakry
              Żydów - juz podczas przemarszu krzyżowców przez Europę.

              Co do katarów to niedawno ukazała się (chyba 2002 albo 2003) książka autora o
              nazwisku O'Shea. Tytuł chyba po prostu "Katarzy". Ostatni rozdział poświęcony
              jest różnym mitom i mistyfikacjom związanym z katarami. Autor pokazuje tam
              właśnie jak różni powieściopisarze oraz lokalni historycy mistyfikowali
              historię katarów, zwłaszcza dzieje oblężenia Montsegur.
              Pokazuje także, jak tendencyjnie historia katarów była wykorzystywana we
              Francji w związku z różnymi sporami ideologocznymi nt. stosunków państwo-
              Kościół.
              O'Shea sugeruje także, że ksiądz Sauniere (ten od którego cała
              narracja "Świętego Graala" się zaczyna) był oszustem, który wymyślił system
              korespondencyjnego pozyskiwania pieniędzy - skonstruował coś w rodzaju piramidy
              finansowej czy "łańcuszka świętego Antoniego" - stąd bogactwo i obfita
              korespondencja a także ukrywana tajemnica "jak się wzbogacić". Oczywiście to
              tylko jedno z możliwych wytłumaczeń.
              • Gość: Stefan Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: 5.6R* / *.nokia.com 26.08.04, 15:41
                Nadal wydaje mi się że autorzy ŚG SK nie sugerowali pochodzenia wszystkich
                Merowingów od Chrystusa a tylko zmieszanie się rodu Merowingów który uciekł do
                południowej Francji z rządzącym tam rodem arystokracji żydowskiej, podobno
                potomkami Chrystusa i Marii Magdaleny. I to dopiero późniejsi potomkowie
                Merowingów, w tym krzyżowcy, mieli mieć "chrystusowe pochodzenie". Ale nie będę
                sie w tej sprawie bardzo spierał - książkę czytałem z rok temu, mogło juz mi
                się pokićkać.

                Co do tych wybitnych postaci i ich udziału w konspirze - weź pod uwagę że
                większość z tych postaci byłą znanymi masonami (nie mówię o Leonardzie czy
                Boticellim oczywiście ale o późniejszych). A masoneria to jednak konspiracja
                prawda? Oczywiście teza o 2000 lat konspiracji jest bez sensu ale loże
                masońskie nie istnieją od 2000 lat tylko co najwyżej od XVII-XVIII wieku. W
                wielu krajach istnieją nieprzerwanie i pewna "wiedza" i idee jest przez cały
                ten czas przekazywana. Oczywiście od dawna masoneria to już tylko ukłądy
                towarzyskie a reszta to tylko sztafaż, no ale wynika to raczej z tego że ich
                idee nie wytrzymały konfrontacji z postępem cywilizacyjnym a nie z tego że nie
                było jak ich przekazać.

                A co do krucjat - wiem doskonale że wyżynano Żydów i po drodze. Chodziło mi
                raczej o podkreślenie faktu że dla średniowiecznego feudała nie istniała
                jeszcze identyfikacja z narodem a raczej z ziemią, prawami do władzy itp. To że
                Gotfryd mógł być przekonany o słuszności swych pretensji do tronu Izraela (a
                pewnie i Francji) nijak się ma do faktu wyżynania Żydów. Wręcz przeciwnie,
                skoro się uważał za ich prawowitego władcę miał tym bardziej poczucie że jego
                prawo swych poddanych wyrźnąć jesli ma po temu powód. Identyfikacja z narodem i
                ewentualne skrupuły z tym związane pojawiły sie w cywilizacji europejskiej z
                500 lat później.
    • Gość: I L Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 18:50
      Jeszcze jedna Herezja
    • exilvia denerwująca księgarnia 24.08.04, 19:04
      bardzo denerwujące jest to ciągłe reklamowanie się księgarni internetowej Albertus na tym forum pod pozorem dyskusji o książkach. nie wystarczy Wam ta reklama na głównej stronie forum???
    • Gość: Nu! Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda IP: *.gce.gliwice.pl 25.08.04, 12:29
      "Święty Graal" to są brednie, które są akurat tak interesująco napisane,
      że na jej osnowie, i podobnych książek, Eco napisał "Wahadło Faucaulta".

      Do Graala się tam zresztą bezpośrednio odwołuje i go cytuje.

      Najfajniej to chyba przeczytać najpierw tego Graala a potem Wahadło.
    • weatherwax Szerzej 11.09.04, 00:25
      Bardzo interesująca była ta dyskusja między Stefanem a SZP.

      "Świętego Graala..." warto przeczytać dlatego, że dobrze jest się nie zamykać
      na odmienne od ogólnie uznanych poglądy. Co tu ktoś napisał - herezje? :-)
      Świętości nie szargać, hę? Poza tym dobrze się tę ksiażkę czyta.
      Brown się na niej głównie opierał, zresztą zapożyczył stamtąd nazwisko kustosza
      i imię jednego z bohaterów (Leigh). Nie wykorzystał do końca sugestii jej
      autorów, pominął, np zupełnie kwestię ukrzyżowania i zmartwychwstania Jesusa.

      Zasługą Dana Browna jest to, że dzięki lekkiej, sensacyjnej, wciągającej
      formule książki sprawił iż mnóstwo ludzi sięgnęło po pozycje typu
      wzmiankowanego "Świętego Graala" a nawet trudniejsze, poważniejsze opracowania
      dotyczące pochodzenia tekstów ewangelicznych czy stosunku Kościoła katolickiego
      do krytyki, jawności jego poczynań, historycznych zależności, etc. Jeśli
      kogoś "Kod Leonarda" doprowadzi - poprzez "Graala..." - do "Wahadła Foucaulta",
      to cześć i chwała Brownowi! Jeśli nie, to wszak po to są powieści sensacyjne,
      żeby się nimi cieszyć. Wystarczy.

      Jeśli chodzi o to, jak dobór tekstów ewangelicznych inspirował
      powieściopisarzy, to lista mogłaby być długa, począwszo od czytadeł typu "Piąta
      ewangelia" po np. "Ewangelię według Jezusa Chrystusa" Jose Saramango
      (noblista!). O pierwotności żeńskiego pierwiastka boskiego nie ma co mówić, to
      ewidentne, każdy etnograf to poświadczy. Można też przeczytać "Białą Boginię"
      Gravesa.

      Ciekawie i ze swadą o tym, jak Kościół kat. manipulował i tekstami i ich
      interpretacją i ludźmi: Uta Ranke-Heinemam "Eunuchy do Raju" i "Nie i Amen",
      książki Karla Hansa Drschnera, szczególnie "Krzyż pański z KOściołem", może z
      nowszych, David Yallop "W imieniu Boga".

      O książce Browna: nie jest to zła książka, jeśli inspiruje do myślenia, a na to
      właśnie wygląda. Jest kontrowersyjna? NIe. To stawiane tam niektóre tezy są
      kontrowersyjne, a przynajmniej tak odbierane przez niektórych czytelników. Tu
      rację miał STefan - nieważne jaka jest prawda, ważne w co wierzysz, że jest
      prawdą.

      PO przeczytaniu naprawdę złej książki pozostaje mi niesmak i zdziwienie, że
      można było tyle czasu stracić na takie g... . Tak było po "Samotności w sieci",
      po jakiejś książce Mastertona (jednej, to wystarczyło), po "Szkatyłce" Orsona
      Scotta Carda. Po "cienkiej" książce natomiat wzruszam ramionami
      (np. "Alchemik"). "Kod Leonarda" jest świetnym czytadłem bez ogromnych ambicji,
      ale też i nie najniższych lotów. Lepszy chyba niż Ludlum, nie wiem, nie jestem
      specjalistą od Ludlumów. Ale literatura to też rozrywka. A nie każdy dla
      rozrywki czytuje Faulknera czy egzystencjalistyczne eseje Camusa. Jeśli Brown
      sprawił, że wiecej ludzi sięgnęło po książkę niż po pilota do TV to jest
      wielki. ;-) Bronię Browna!

      I jeszcze uwaga do karola.mojżesza: Czy zamiast Einstein mówisz Jeden kamień, a
      zamiast Spielberg - zabawowa góra? Czy Kanclerzem Niemiec był Helmut Kapusta?
      Nie, prawda? Dlaczego, w takim razie, uparcie określasz Browna ksywą "Brązowy"?
      Nazwisk, panie Karolu, się nie tłumaczy. I jeśli masz merytoryczne zarzuty co
      do książki - przedstaw je. Jeśli po prostu ci się nie podoba na zasadzie
      odmienności biopola - też dobrze. Ale wyśmiewanie i przeinaczenie cudzego
      nazwiska nie dodaje Ci chwały, niczego do dyskusji nie wnosi, a wręcz
      przeciwnie - dyskredytuje lub co najmniej umniejsza Twoje opinie jako
      stronnicze i oparte na emocjach jeno. Powściągniej je nieco, proszę.
      • Gość: niania Re: Szerzej IP: *.play-internet.pl 29.10.13, 07:36
        Autor książki zatytułowanej "Perła pod krzyżem" wskazuje, jakie jest prawdziwe źródło legend i mitów dotyczących „świętej krwi”, rozprawiając się jednocześnie z licznymi przekłamaniami, które do dziś dnia pokutują w świadomości ludzi wywodzących się z europejskiej kultury. Legendy o potomkach Jezusa i Marii Magdaleny, romanse o Graalu, wszechobecny w średniowiecznej Europie kult Marii Magdaleny i związany z nią kult świętej włóczni, a w końcu także legenda o papieżycy Joannie mają jedno wspólne źródło – a jest nim Ewangelia św. Jana. Ewangelia ta znacznie różni się od pozostałych ewangelii Nowego Testamentu. Została ona napisana zgodnie z metodą o której wspomina w swoich „Moraliach” Plutarch: niezgodności w logicznym przebiegu służą przekazaniu głębszego sensu, znanego wyłącznie osobom wtajemniczonym. Ponieważ Plutarch, który przez pewien czas służył jako kapłan w świątyni Apollina delfickiego, wspomina o wspomnianej technice w kontekście kultu Izydy, można przypuszczać, że wywodzi się ona ze starożytnych misteriów Egiptu. Pomimo licznych prób zatuszowania gnostyckiego charakteru Ewangelii św. Jana, księga ta, ze względu na swój oryginalny charakter, stworzyła specyficzną duchowość, która już od swego zarania stanowiła wyłączną domenę elit intelektualnych. Ponieważ w tym przypadku istota inicjacji sprowadza się do zgłębiania intencji, jaka przyświecała autorowi tej księgi i jako taka wymaga postawienia kilku ważnych pytań natury przyczynowej, w historii przyciągała ona zwykle ludzi o zacięciu naukowym, parających się sztuką alchemii. Związek ten był tym silniejszy, że właściwe korzenie obydwu wspomnianych nurtów tkwiły w tym samym miejscu – w starożytnej Aleksandrii...
        Książka została wzbogacona posłowiem napisanym przez cenionego tłumacza, gnostyka i antropozofa, prof. Jerzego Prokopiuka
        P.S. Jest nawet pewien nowy smaczek dotyczący "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda da Vinci ale to już chyba raczej temat na "Inferno"...
        Większość i tak nie skuma...
        • nchyb Re: Szerzej 29.10.13, 08:52
          > P.S. Jest nawet pewien nowy smaczek dotyczący "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda da
          > Vinci ale to już chyba raczej temat na "Inferno"...
          > Większość i tak nie skuma...

          to jako ta mniejszość kumata - wytłumacz nam :)
          • Gość: niania Re: Szerzej IP: *.play-internet.pl 29.10.13, 10:46
            "Litera V" między Jezusem i umiłowanym uczniem (alias Maria Magdalena) ma identyczny kształt jak wizerunek piekła Botticellego o którym traktuje niniejsza książka Browna. Generalnie rzecz biorąc facet wciąż korzysta z tej samej łamigłówki umysłowej, produkując na jej kanwie kolejne, pisane na jedno kopyto bestsellery i robiąc niezły misz-masz w gronie i tak juz ogłupiałych czytelników. Ale cóż, mamy demokrację, "rządy ludu", który sam wie co dla niego najlepsze ;) Pozdr
            • nchyb Re: Szerzej 29.10.13, 10:55


              > ż, mamy demokrację, "rządy ludu", który sam wie co dla niego najlepsze ;)
              czy Twoim zdaniem zdecydowanie lepiej by było gdyby niedemokratycznie narzucać innym co powinni czytać?... :)
              • Gość: niania Re: Szerzej IP: *.play-internet.pl 29.10.13, 11:09
                Nie, ciężko byłoby zabronić ogłupiać się na własne życzenie, tak jak nie można zabronić pasjonowaniem się kolejnymi smoleńskimi kompromitacjami polskiego rządu, zresztą i sąd przecież orzekł, że komisja Macierewicza może dalej ośmieszać Polskę, bo przecież zabronienie jej działalności byłoby wbrew demokracji :)
    • jeepwdyzlu Re: Święty Graal Święta Krew a Kod Leonarda 29.10.13, 14:31
      Brown miał spór sądowy z autorami Świętego Graala
      dość durny, ponieważ jedna pozycja to książka jednak naukowa, czy paranaukowa
      a druga czysta beletrystyka
      niezależnie od spraw prawnych - podobno doszło do ugody pozasądowej...
      jeep

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka