Dodaj do ulubionych

Konwicki pisał dla mnie

08.01.15, 12:19
"Chcę po prostu zostawić - i tu dochodzę do słów wzniosłych - ślad współczucia i zrozumienia dla moich współczesnych. Niezwykle spodobała mi się kiedyś dedykacja, którą napisała Maria Pawlikowska-Jasnorzewska na tomie swoich poezji ofiarowanych Jancie-Połczyńskiemu: Na pamiątkę wspólnego pobytu na tej ziemi. Jeśli nie razi Pana ten patos, to chętnie tak właśnie zadedykowałbym wszystkie swoje filmy i książki.

Startowałem jako pisarz wtedy, gdy literatura była jeszcze wysoko. Zostałem nabrany, ale muszę już przy niej pozostać, by oglądać jej upadek i degenerację. A dlaczego nie mogę odejść? Bo ona jednak jest jakąś formą porozumiewania się. Kontaktowanie się nawet z niewielką ilością ludzi sprawia mi przyjemność. Mimo radia, telewizji, tysiąca kabaretów i bogactwa życia ciągle jeszcze dla pewnych ludzi jestem atrakcyjny.

Być może ludzie nie biorą jednak do ręki moich książek, by skrócić sobie czas podróży lub uśmierzyć ból głowy. Przecież posiadam jakieś ambicje.
Jest na świecie trochę takich - podziwiam ich konstrukcję wewnętrzną - którzy powiadają:
Słuchaj Tadziu, przecież to nie ma żadnego znaczenia! Za dziesięć lat fusy opadną na dno, a czysty nurt wypłynie na powierzchnię.
Słysząc takie zdania czuję, jak po plecach biegną mi ciarki."
(Pół wieku czyśćca)
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu Re: Konwicki pisał dla mnie 08.01.15, 12:41
      Dla mnie był przede wszystkim człowiekiem filmu.
      Austeria, Matka Joanna od Aniołów, Salto, Jowita....
      Jako pisarz mnie nie porwał. Oczywiście czytałem z wypiekami na twarzy nielegalną wówczas Małą Apokalipsę... ale potem bywałem tylko rozczarowany.
      Tak czy siak - człowiek dużego kalibru.
      jeep
      • eeela Re: Konwicki pisał dla mnie 09.01.15, 01:18
        Ja miałam z nim tylko szkolną znajomość, bo za moich czasów "Mała Apokalipsa" była już lekturą :-) I wspominam ją jako poruszającą lekturę, ale nie sięgnęłam po więcej. Może wina szkoły, może byłam za młoda, a może po prostu nie do końca odnajduję się w jego estetyce, ale i tak uznanie pozostało.
        • ada08 Re: Konwicki pisał dla mnie 09.01.15, 07:35
          "Sennik współczesny" przeczytałam we wczesnym nastolęctwie i od razu zakochałam się w Konwickim. Potem czytałam wszystko co napisał, prawie wszystko, powieści i niby-dzienniki (łże-dzienniki, jak mawiał), książkowe wydania "rozmów-rzek"; nie przeczytałam tylko powieści socrealistycznych, nie dlatego, że nie chciałam, ale nie umiałam do nich dotrzeć. Gdybym miała układać jakieś rankingi polskich powieściopisarzy współczesnych to Konwicki zdecydowanie byłby Numerem 1.
          Można by dużo pisać o tym, jaki był mądry, jakim był autorytetem dla wielu, można by, ale On takich opinii o sobie nie lubił, a już wręcz panicznie bał sie być nazywany autorytetem. Powtórzę więc tylko za Spinoffem: Konwicki pisał dla mnie.
          Myślę, że Konwickiemu podobałyby się te słowa.
          a.
          • ploniekocica Re: Konwicki pisał dla mnie 09.01.15, 12:40
            Dla mnie też pisał. Jako polski pisarz współczesny na pewno w pierwszej trójce. Jako autorytet nie wprost także. Wracam i do książek i do filmów.
            "Zwierzoczłowiekoupiór" ukochany najbardziej. Oraz "Ostatni dzień lata".
          • spinoff Re: Konwicki pisał dla mnie 12.01.15, 12:22
            Konwicki jest o tyle "trudny", że w jego książkach i filmach nie ma nic, poza bohaterem. Idzie sobie przez posępną Warszawę, gotując się na absurdalną śmierć. I tyle. Albo stoi w kolejce po ruski samowar i tylko obmyśla treść książek... historycznych. Albo włóczy się z torbą, z której czasem wyjmie banalny wierszyk... A najczęściej po prostu patrzy wstecz, na swoje życie i dość nim rozczarowany, zdegustowany, próbuje je zmistyfikować, łatając dziury w pamięci - to te na wpół zmyślone dzienniki oraz filmy Salto i Jak daleko... Więc jeśli ów bohater-narrator-autor nie jest czytelnikowi bliski, to ma on problem z rozczytaniem się.
            Ja bardzo dużo przejąłem od Konwickiego. I nawet nie wiedziałem, że aż tyle. Chciałem go przez weekend powspominać, przygotowałem sobie książki, ale nie mogłem ich czytać, po kilkunastu stronach odkładałem na bok jedną po drugiej. Tam się roi od myśli, które uważałem za własne, a zawdzięczam je Konwickiemu...
            • jeepwdyzlu Re: Konwicki pisał dla mnie 12.01.15, 13:09
              Ja bardzo dużo przejąłem od Konwickiego. I nawet nie wiedziałem, że aż tyle. Chciałem go przez weekend powspominać, przygotowałem sobie książki, ale nie mogłem ich czytać, po kilkunastu stronach odkładałem na bok jedną po drugiej. Tam się roi od myśli, które uważałem za własne, a zawdzięczam je Konwickiemu..
              ---------------
              wstrząsnąłeś mną... naprawdę
              Pochylam się z pełnym szacunkiem nad Twoimi słowami
              niemniej.... jestem zaskoczony.
              Jesli nie masz 90 lat - a chyba nie masz - to postawa życiowa, światopogląd, doświadczenia, Ba! Estetyka i styl wypowiedzi Konwickiego - należą do pokolenia wojny.. Pokolenia które właściwie już odeszło. Wraz ze swoimi demonami, swoją wileńsko-lwowską młodością, swoimi gimnazjami, wakacjami na letniskach, swoimi doświadczeniami z dyktaturą.. I swoimi decyzjami, kompromisami, marzeniami...
              Przy całym szacunku - to nie mój świat...
              Niemniej - czytam spinoff Twoje przemyślenia z dużą przyjemnością...
              jeep
              • spinoff Re: Konwicki pisał dla mnie 14.01.15, 13:26
                jeepwdyzlu napisał:

                > Jesli nie masz 90 lat - a chyba nie masz - to postawa życiowa, światopogląd, do
                > świadczenia, Ba! Estetyka i styl wypowiedzi Konwickiego - należą do pokolenia w
                > ojny.. Pokolenia które właściwie już odeszło. Wraz ze swoimi demonami, swoją wi
                > leńsko-lwowską młodością, swoimi gimnazjami, wakacjami na letniskach, swoimi do
                > świadczeniami z dyktaturą.. I swoimi decyzjami, kompromisami, marzeniami...
                > Przy całym szacunku - to nie mój świat...

                Tak uważasz?
                A ja myślę, że to Twój świat. Tylko zamiast szukać po necie szkolnych bryków na temat twórczości Konwickiego, powinieneś zajrzeć do jego książek, by się o tym przekonać.

                Mam lat 47. Zostałem poczęty w prezencie urodzinowym dla Najjaśniejszej, na Jej tysiąclecie - jak na blogu. Cała reszta to fikcja, rzecz jasna!
                • jeepwdyzlu Re: Konwicki pisał dla mnie 14.01.15, 13:37
                  Tylko zamiast szukać po necie szkolnych bryków
                  ----------
                  ?
                  domyślam się że miało to być złośliwe
                  ale było tylko niecelne...
                  jeep
            • ada08 Re: Konwicki pisał dla mnie 14.01.15, 18:50
              spinoff napisał:

              > Konwicki jest o tyle "trudny", że w jego książkach i filmach nie ma nic, poza b
              > ohaterem. Idzie sobie przez posępną Warszawę, gotując się na absurdalną śmierć.
              > I tyle. Albo stoi w kolejce po ruski samowar i tylko obmyśla treść książek...
              > historycznych. Albo włóczy się z torbą, z której czasem wyjmie banalny wierszyk

              Są wyjatki, np. "Bohiń" z piękną postacią panny Heleny. Ktoś gdzieś napisał: Aż dziw, że tej powieści jeszcze nie sfilmowano.
              Pamiętam, że wzruszył mnie ten trudny i skandaliczny jej romans.
              a.
    • spinoff stypa 15.01.15, 23:19
      Ziemia, totalny rozkład. Planeta śmierci. Nieustanna, wieczna agonia.
      Wszyscy podobni do siebie, w wyglądzie i w przyzwyczajeniach, w łaszeniu się i w dzikości, w rytmie ruchów i nakazach psychicznych. Ogromna masa żywych komórek. Ocean mięsa i kości. Magma biologiczna. I ja, marny robak, co pojawił się na kilkadziesiąt lat w tym maleńkim zaścianku kosmosu. Jestem kotletem z białka i kosmicznego pyłu.
      Kłamałem, zazdrościłem, cudzołożyłem, traciłem wiarę i ją odzyskiwałem. Czyż to grzechy, czy Bóg ich ciekaw, czyż to nie powszedniość naszego życia, smętna statystyka człowieczej egzystencji? A ja czuję się przecież winny, dotkliwie, przejmująco winny wobec swego czasu i wobec Boga. Ale Boga nie jestem pewien, bo jawi się w ułomnym ludzkim wyobrażeniu poganianym przez strach, niepewność, rozpacz; a czasu swego nie rozumiem, bo zobaczyłem go tylko na mgnienie pięćdziesięciu lat.
      A jednak chcę wierzyć i będę walczył o swoją wiarę! Choć tysiące razy i w dzień, i podczas tych strasznych nocy skradały się zewsząd wątpliwości. Jakiś ruch szarych komórek, jakieś przyzwyczajenie inteligenckie racjonalizowania siebie i otoczenia, jakieś pragnienie zgody między uczuciem i rozumem. Ja strasznie chciałem wierzyć i ciągle traciłem wiarę. Chciałem wierzyć jak wszyscy, i nie mogłem. Chciałem wierzyć choćby jak wiejskie baby, i nie potrafiłem. Ja wierzę i nie wierzę. Jestem blisko sacrum i nagle spadam w straszną i pustą przepaść niewiary. Moja droga do Boga jest długa i zabudowana gmachami kościołów, klasztorów, pałaców biskupich. I mnie ta wieża Babel pośrednictwa, ta ogromna machina łączności z Panem Bogiem, ta potężna rzeka ruchu świętości i administracji, mnie to wszystko zniechęca, odpycha...
      Wierzę i nie wierzę. W zgiełku modlitw i przekleństw. W pożodze zagłady i w błysku raptownej ludzkiej świętości. Pomiędzy kapłanami i szarlatanami wszystkich religii i wszystkich oszukańczych świątyń. Zbliżam się i oddalam. I może mi się uda w ostatnim mgnieniu światłości poznać największą prawdę i zatopić się w niej na zawsze. A jeśli się nie uda? Jeśli zejdę do ziemi jak zwykły, nierozumny czerw?
      Skąd się bierze moja wina? Czy z mego charakteru, czy z dławiącego lękiem przeczucia nieprzeczuwalności? Czy z chciwości poznania i zrozumienia, czego nie można poznać i zrozumieć?
      Ból, cierpienie, męka. Jeszcze raz to samo. Znowu się ludzie męczą i męczą innych. Najokrutniejsze stworzenia tej galaktyki, a kto wie czy nie sąsiednich także.
      Kiedy mi się zdawało, że jestem jeden jedyny? Niepowtarzalny we wszechświecie? Od nieba do piekła. Dlaczego mnie nie uprzedzono? Postarałbym się nie narodzić.
      Wszyscy tu się męczą. Otrute drzewa, zarzynane zwierzęta, torturowani ludzie. Wracam na tę ziemię od nowa zazielenioną i od nowa zbłękitniałą wodami oceanów, wracam z nadzieją i wita mnie jeszcze raz płacz i zgrzytanie zębów. Jeszcze nie kres mojej nieśmiertelności. Gdzież to cierpiące stworzenie, za którym pójdę teraz, w jeszcze jedną drogę krzyżową. Ty nim jesteś, który dotknąłeś wzrokiem moich słów, otarłeś się przeczuciem o moje myśli, zląkłeś się raptem mego cienia w biały dzień albo kiedy staję za czarną szybą twego okna nad ranem.
      Trzeba żyć. Jest sens w tym bezsensie.
      Jeszcze przed nami straszna wieczność...
      • spinoff Re: stypa 07.02.15, 18:52
        A to skąd wytrzasnąłem?
        Wie Ktoś?
      • ploniekocica Re: stypa 07.02.15, 19:15
        Wie. Bo obstawiał trzy tytuły. A właściwie końcówki trzech. I zajrzał.
        I się przyznaje, że zajrzał.

        "Rzeka podziemna, podziemne ptaki"
        • spinoff Re: stypa 07.02.15, 19:20
          A 2 pozostałe?
          • ploniekocica Re: stypa 07.02.15, 19:33
            Które obstawiałam? Konwicki przeważnie kończy jakimś zawieszającym lekko katastroficznym smędzeniem (które ja uwielbiam), ale najbardziej skojarzył mi się ten fragment z "Apokalipsą", "Zwierzoczłowiekoupiorem" i "Rzeką..." własnie.

            A przy okazji szukania tego odkryłam rzecz straszna - nie mam "Sennika współczesnego". A miałam po ojcu pierwsze wydanie i ktos mi je bezczelnie podprowadził. Główna podejrzaną jest moje własne dziecko (to od Morfiny).
            • spinoff Re: stypa 07.02.15, 23:56
              Początek jest z Apokalipsy (niedokładnie, jak mi zwrócono już uwagę, ale podyktowałem z głowy, bo nie umiałem znaleźć w książce, nie zakreśliłem, nie wiem dlaczego, byłem natomiast pewien, że dobrze pamiętam, bo często przy różnych niewesołych okazjach te 3 zdanka wygłaszałem). Końcówka jest z Rzeki. Środek to wymieszane wyimki z kilku innych książek Konwickiego. Nie pamiętam, czy był wśród nich Sennik. Ale zostaw to już innym. Nie możesz rozwiązywać WSZYSTKICH zagadek.
              O co chodzi z tą Morfiną?
    • sto100 Re: Konwicki pisał dla mnie 16.01.15, 17:57
      I film i książki i opowieści o bieganiu nad Wilejką a może szczególnie te jego wspomnienia z nad Wilejki, powroty do domu już nieistniejącego były wyprawą w świat Konwickiego, który łaknęłam. Będzie mi brak
    • Gość: kalka Re: Konwicki pisał dla mnie IP: *.centertel.pl 09.03.15, 18:50
      I jeszcze Klepsydra (za Kalendarzem) dorzucona do cytatow stulecia.

      Ps.
      Pan wybaczy,szanowny panie, lakooonicznosc
      ale leżę w grypie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka