Gość: brnXB
IP: *.adsl.inetia.pl
11.03.15, 01:16
Nawinie nie sądziłem, że coś mnie jeszcze zdziwi w tym kraju... a jednak!
Niektóre media publikują dziś na swoich poletkach fragmenty listu pisarzy, ludzi kultury skierowanego do prezesa Empiku. Po kilku akapitach tej farsy nasunęły mi się asocjacje:
- jak nazwać człowieka który by wszedł do piekarni i zażądał od ekspedientki zdjęcia z głównej ekspozycji białego pieczywa by umieścić tam (przynajmniej w bardziej widocznym stopniu) produkty niszowe: chleb razowy i orkiszowy ?
- jak nazwać kogoś kto wysłałby list otwarty do sieci kebabów stwierdzając że kebabownie powinny ograniczyć promowanie gyrosów w cieście a w zamian próbować sprzedawać tortille z warzywami (bo zdrowsze, a przy okazji produkowane na farmie autora listu / lub w jego guście smakowym) ?
- jak nazwać kogoś kto zwróciłby się do prywatnej, należącej do zagranicznego koncernu sieci księgarni z tekstem:
" literatura tzw. celebrycka nie powinna stanowić głównej oferty sprzedaży księgarni. Trzeba zachować proporcje wprowadzając do sieci sklepów także literaturę piękną" ?
Jak dla mnie jest jeden wspólny mianownik takich "inicjatyw". Ci ludzie przysłowiowo albo upadli na głowę, albo próbują zaklinać rzeczywistość, bo jak można mieć do prywatnej firmy nastawionej na zysk, pretensje o to, że Polacy chcą kupować książki celebrytów, kryminały, literaturę pop, poradniki i inną łatwą papkę?
Uderzająca jest w tym liście moim zdaniem nie rzekoma dbałość o tzw. "czytelników", ale ich lekceważenie. Sygnatariusze listu sugerują, że "czytelnika" można edukować, można wychować, czyli - co logicznie - można nim manipulować,
garść cytatów:
"We Włoszech w sieci Feltrinelli jest chyba najdroższa kawa i herbata, a mimo to te kawiarnie są tam zawsze pełne. Może ludzie więcej płacą za kawę, ale przy okazji sięgają po klasykę, kształcą swój gust i świadomość. Tak wychowuje się Czytelników. Nie działem patelni, czy świec."
"Niestety EMPIK sam odwrócił się plecami od Czytelników, decydując się na mydło i powidło. "
"Wciąż jeszcze widzimy szansę na kreowanie pozytywnego snobizmu na czytanie i na przywrócenie utraconych klientów. Stąd list, który do Pani piszemy. Bo naszym zdaniem EMPIK stracił klientów, nie wychowując jednocześnie nowego pokolenia Czytelników"
I oczywiście - mają rację; "czytelnikiem" (tak jak widzem, słuchaczem i wyborcą) można manipulować. Jednak komizm powyższych apeli zasadza się na żądaniu by "wychowywać" klientów w kierunku kupna literatury poważnej! jak niby ci ludzie uprawomocniają swoje żądanie? dbałością o "czytelnika"! zupełna komedia. Równie dobrze uczestniczy wszystkich edycji tańca z gwiazdami i gotowania na lodzie mogą wystosować list otwarty w formie re-kontry by to ich biografie, poradniki, seks pamiętniki i książki kucharskie zapełniły dodatkowo te regały gdzie dotychczas tkwi "literatura piękna" - czemu nie? rywalizacja grup interesów w rzeczywistości rynkowej to pospolite zjawisko zwane konkurencją.
Dlaczego o "czytelniku" piszę tu w cudzysłowie? bo nie trafia do mnie karkołomna próba serwowanego w liście przesunięcia semantycznego. Czytelnik to ktoś kto czyta, wypożycza książki w bibliotece, ale ktoś kto idzie na zakupy do Empiku jest KLIENTEM. Bo za dobro musi zapłacić a do tego ma wybór (jak w każdym innym sklepie), obok książki lub zamiast książki może nabyć wspomniane patelnie i świece. Czy to źle, że klientem się manipuluje? że eksponuje się mu pod nos dokładnie te towary na które - statystycznie i empirycznie rzecz biorąc - jest najbardziej łasy ?
Toż to jest niedorzeczna naiwność aby wymagać od geszefciarza, że będzie wciskał klientowi niszowy produkt w imię wyższych idei a nie wyższego zarobku.
Tu powraca to co określiłem jako lekceważenie zawarte w liście, dotyka ono obie grupy; i klientów i czytelników.
Zasadza się na idei, że klienci i czytelnicy nie wiedzą... co dla nich dobre! ja to odbieram jako sugestię, że czytelnicy są kretynami. Nie śledzą rozdań nagród literackich i nie pędzą kupować dzieł ich laureatów, tu winna przyjść więc z pomocą jakaś instytucja dobra publicznego np. Empik, który "powinien" kreować potrzeby tych czytelników (bo sami - jak widać po wskaźnikach sprzedaży - nie dają rady odnaleźć wartościowej literatury, tak są pochłonięci kupowaniem i czytaniem biografii celebrytów), krótko mówiąc - trzeba im jak tępawym dzieciom wskazać palcem co jest snobistyczne, godne uwagi i wyjęcia 40 zł z portfela.
Większość z tych nominowanych i nagradzanych książek to fabularna mizeria i błyskotliwy bełkot, ale jakie to ma znaczenie? właściwie wychowany czytelnik "powinien" doceniać to co snobistyczne, "powinien" kupować, przecież "dobre bo polskie"!, a że są to kolejne popłuczyny po Gombrowiczu? ch... z tym! przecież intelektualiści dali takie pozytywne recenzje! nie mogą się mylić.
Lecz jest w tym zabawnym liście i puenta! może z przekory (ludzie kultury lubią artystyczny nieład) autorzy listy przyznają na końcu:
"Ostatecznie Czytelnik i tak zagłosuje portfelem"
Mają 100 % racji, to że rodzima literatura piękna w tym kraju nie sprzedaje się za dobrze to nie przypadek, ale właśnie głosowanie portfelem szerokich mas ludności, i część z nich rzeczywiście z większym lub mniejszym szczęściem odnajduje wartościową polską prozę (co niestety znacznie utrudniają recenzenci swoimi apologiami gó...anych książek), bo co jakiś czas powstają u nas świetne powieści. Ale cała reszta czyli zdecydowana większość czytelników i klientów nie jest też naiwna, otumaniona ani permanentnie nietrzeźwa; wybiera to co chce, to co lubi, to co odpowiada ich potrzebom. A jakie potrzeby dominują ? Większość ludzi chce tańczyć do disco-polo na weselach, chce chłeptać tanie piwa, śpiewać na karaoke, ubierać skarpetki do sandałów, oglądać sport w TV zagryzając chipsami, chce wlepiać gały w tańce z gwiazdami, gotowania na lodzie i inne ciulstwa oraz kupować książki akcji, kryminały i pamiętniki celebrytów, bo w takim właśnie żyjemy kraju. To nie jest (biorąc pod uwagę kryterium "czytelnictwa") Skandynawia, Francja, Niemcy czy Czechy, ale kulturowe zadupie, gdzie o tzw. "kapitale kulturowym" świadczy aktywność na facebooku a nie bycie na bieżąco z premierami literackimi i teatralnymi. Jeśli ktoś tego nie pojmuje i jeszcze na dodatek spodziewa się/ oczekuje rychłej zmiany trendów to ja pytam: gdzie serwują tak ostre ćpanie?
A tu wspomniane źródło beki:
studioopinii.pl/ludzie-kultury-maja-dosc-empik-u-list-otwarty-do-pani-prezes-empiku-ewy-szmidt-belcarz/