Dodaj do ulubionych

List otwarty ludzi kultury do empiku [100% beki]

IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.15, 01:16
Nawinie nie sądziłem, że coś mnie jeszcze zdziwi w tym kraju... a jednak!

Niektóre media publikują dziś na swoich poletkach fragmenty listu pisarzy, ludzi kultury skierowanego do prezesa Empiku. Po kilku akapitach tej farsy nasunęły mi się asocjacje:

- jak nazwać człowieka który by wszedł do piekarni i zażądał od ekspedientki zdjęcia z głównej ekspozycji białego pieczywa by umieścić tam (przynajmniej w bardziej widocznym stopniu) produkty niszowe: chleb razowy i orkiszowy ?
- jak nazwać kogoś kto wysłałby list otwarty do sieci kebabów stwierdzając że kebabownie powinny ograniczyć promowanie gyrosów w cieście a w zamian próbować sprzedawać tortille z warzywami (bo zdrowsze, a przy okazji produkowane na farmie autora listu / lub w jego guście smakowym) ?
- jak nazwać kogoś kto zwróciłby się do prywatnej, należącej do zagranicznego koncernu sieci księgarni z tekstem:
" literatura tzw. celebrycka nie powinna stanowić głównej oferty sprzedaży księgarni. Trzeba zachować proporcje wprowadzając do sieci sklepów także literaturę piękną" ?

Jak dla mnie jest jeden wspólny mianownik takich "inicjatyw". Ci ludzie przysłowiowo albo upadli na głowę, albo próbują zaklinać rzeczywistość, bo jak można mieć do prywatnej firmy nastawionej na zysk, pretensje o to, że Polacy chcą kupować książki celebrytów, kryminały, literaturę pop, poradniki i inną łatwą papkę?

Uderzająca jest w tym liście moim zdaniem nie rzekoma dbałość o tzw. "czytelników", ale ich lekceważenie. Sygnatariusze listu sugerują, że "czytelnika" można edukować, można wychować, czyli - co logicznie - można nim manipulować,
garść cytatów:

"We Włoszech w sieci Feltrinelli jest chyba najdroższa kawa i herbata, a mimo to te kawiarnie są tam zawsze pełne. Może ludzie więcej płacą za kawę, ale przy okazji sięgają po klasykę, kształcą swój gust i świadomość. Tak wychowuje się Czytelników. Nie działem patelni, czy świec."

"Niestety EMPIK sam odwrócił się plecami od Czytelników, decydując się na mydło i powidło. "

"Wciąż jeszcze widzimy szansę na kreowanie pozytywnego snobizmu na czytanie i na przywrócenie utraconych klientów. Stąd list, który do Pani piszemy. Bo naszym zdaniem EMPIK stracił klientów, nie wychowując jednocześnie nowego pokolenia Czytelników"

I oczywiście - mają rację; "czytelnikiem" (tak jak widzem, słuchaczem i wyborcą) można manipulować. Jednak komizm powyższych apeli zasadza się na żądaniu by "wychowywać" klientów w kierunku kupna literatury poważnej! jak niby ci ludzie uprawomocniają swoje żądanie? dbałością o "czytelnika"! zupełna komedia. Równie dobrze uczestniczy wszystkich edycji tańca z gwiazdami i gotowania na lodzie mogą wystosować list otwarty w formie re-kontry by to ich biografie, poradniki, seks pamiętniki i książki kucharskie zapełniły dodatkowo te regały gdzie dotychczas tkwi "literatura piękna" - czemu nie? rywalizacja grup interesów w rzeczywistości rynkowej to pospolite zjawisko zwane konkurencją.

Dlaczego o "czytelniku" piszę tu w cudzysłowie? bo nie trafia do mnie karkołomna próba serwowanego w liście przesunięcia semantycznego. Czytelnik to ktoś kto czyta, wypożycza książki w bibliotece, ale ktoś kto idzie na zakupy do Empiku jest KLIENTEM. Bo za dobro musi zapłacić a do tego ma wybór (jak w każdym innym sklepie), obok książki lub zamiast książki może nabyć wspomniane patelnie i świece. Czy to źle, że klientem się manipuluje? że eksponuje się mu pod nos dokładnie te towary na które - statystycznie i empirycznie rzecz biorąc - jest najbardziej łasy ?
Toż to jest niedorzeczna naiwność aby wymagać od geszefciarza, że będzie wciskał klientowi niszowy produkt w imię wyższych idei a nie wyższego zarobku.

Tu powraca to co określiłem jako lekceważenie zawarte w liście, dotyka ono obie grupy; i klientów i czytelników.

Zasadza się na idei, że klienci i czytelnicy nie wiedzą... co dla nich dobre! ja to odbieram jako sugestię, że czytelnicy są kretynami. Nie śledzą rozdań nagród literackich i nie pędzą kupować dzieł ich laureatów, tu winna przyjść więc z pomocą jakaś instytucja dobra publicznego np. Empik, który "powinien" kreować potrzeby tych czytelników (bo sami - jak widać po wskaźnikach sprzedaży - nie dają rady odnaleźć wartościowej literatury, tak są pochłonięci kupowaniem i czytaniem biografii celebrytów), krótko mówiąc - trzeba im jak tępawym dzieciom wskazać palcem co jest snobistyczne, godne uwagi i wyjęcia 40 zł z portfela.

Większość z tych nominowanych i nagradzanych książek to fabularna mizeria i błyskotliwy bełkot, ale jakie to ma znaczenie? właściwie wychowany czytelnik "powinien" doceniać to co snobistyczne, "powinien" kupować, przecież "dobre bo polskie"!, a że są to kolejne popłuczyny po Gombrowiczu? ch... z tym! przecież intelektualiści dali takie pozytywne recenzje! nie mogą się mylić.

Lecz jest w tym zabawnym liście i puenta! może z przekory (ludzie kultury lubią artystyczny nieład) autorzy listy przyznają na końcu:
"Ostatecznie Czytelnik i tak zagłosuje portfelem"
Mają 100 % racji, to że rodzima literatura piękna w tym kraju nie sprzedaje się za dobrze to nie przypadek, ale właśnie głosowanie portfelem szerokich mas ludności, i część z nich rzeczywiście z większym lub mniejszym szczęściem odnajduje wartościową polską prozę (co niestety znacznie utrudniają recenzenci swoimi apologiami gó...anych książek), bo co jakiś czas powstają u nas świetne powieści. Ale cała reszta czyli zdecydowana większość czytelników i klientów nie jest też naiwna, otumaniona ani permanentnie nietrzeźwa; wybiera to co chce, to co lubi, to co odpowiada ich potrzebom. A jakie potrzeby dominują ? Większość ludzi chce tańczyć do disco-polo na weselach, chce chłeptać tanie piwa, śpiewać na karaoke, ubierać skarpetki do sandałów, oglądać sport w TV zagryzając chipsami, chce wlepiać gały w tańce z gwiazdami, gotowania na lodzie i inne ciulstwa oraz kupować książki akcji, kryminały i pamiętniki celebrytów, bo w takim właśnie żyjemy kraju. To nie jest (biorąc pod uwagę kryterium "czytelnictwa") Skandynawia, Francja, Niemcy czy Czechy, ale kulturowe zadupie, gdzie o tzw. "kapitale kulturowym" świadczy aktywność na facebooku a nie bycie na bieżąco z premierami literackimi i teatralnymi. Jeśli ktoś tego nie pojmuje i jeszcze na dodatek spodziewa się/ oczekuje rychłej zmiany trendów to ja pytam: gdzie serwują tak ostre ćpanie?

A tu wspomniane źródło beki:
studioopinii.pl/ludzie-kultury-maja-dosc-empik-u-list-otwarty-do-pani-prezes-empiku-ewy-szmidt-belcarz/
Obserwuj wątek
    • eeela Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 11.03.15, 01:52
      zdecydowana większość czytelników i klientów nie jest t
      > eż naiwna, otumaniona

      To jest bardzo optymistyczne założenie.
      • Gość: brnXB Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.15, 02:11
        Jeśli ktoś woli kupić "Sexy mama" Kasi Cichopek zamiast "Ostatniego rozdania" Myśliwskiego to znaczy, że jest naiwny lub otumaniony?

        niewykluczone, ale przede wszystkim: zna swoje potrzeby.
        • eeela Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 11.03.15, 02:39
          Potrzeby wykreowane przez sprytniejszych, którzy dokładają starań, by go otumanić. Elementem tak zwanego etosu inteligencji jest szerzenie wiedzy i poszerzanie horyzontów, więc stoi on w oczywistym konflikcie z biznesem, który ma zupełnie inne cele.
          • claratrueba Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 11.03.15, 06:15
            eeela napisała:

            > Potrzeby wykreowane przez sprytniejszych, którzy dokładają starań, by go otuman
            > ić. Elementem tak zwanego etosu inteligencji jest szerzenie wiedzy i poszerzani
            > e horyzontów, więc stoi on w oczywistym konflikcie z biznesem, który ma zupełni
            > e inne cele.
            >

            Nie zgodzę się, eelu, że szerzenie wiedzy i poszerzanie horyzontów jest sprzeczne z biznesem. Jest sprzeczne z geszefciarską wizja biznesu, którą prezentuje empik - czyli robimy kasę wszystko jedno na jakim szajsie.
            Brytyjska sieć Waterstone's to nadal są księgarnie (+gry i muzyka) o wysmakowanym wystroju, z ofertą książkową bogatą a ze "spożywki" to oferują kawę (dawniej empiki też mały kawiarnie z czytelnią prasy!). Etos inteligenta szerzącego wiedzę nie jest sprzeczny z robieniem biznesu w ogóle, jest sprzeczny z robieniem biznesu na byle szajsie dla gawiedzi spragnionej bazarowego towaru.
            Nie byłoby mi żal Empiku, w którym już nie bywam gdyby nie to, że skutecznie wyciął księgarnie nie mogące rywalizować z potentatem, prezentującym biznes w najprymitywniejszym wydaniu.
            Czy mój bojkot coś zmieni? Dla Empiku pewnie nie. Dla mnie tak. Bo nawet jeśli nie mogę czegoś zmienić to nie znaczy, że muszę to popierać.
            Dokładnie tak samo odbieram ów wyśmiewany list- nie zmienimy waszej wizji robienia kasy ale wiedzcie, że dla ludzi kultury nie jesteście księgarzami a groszorobami, handlarzami a nie poważnymi ludźmi biznesu. Bo poważny biznes już dawno taki nie jest.

            • eeela Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 11.03.15, 12:56

              > Nie zgodzę się, eelu, że szerzenie wiedzy i poszerzanie horyzontów jest sprzecz
              > ne z biznesem.

              Masz rację, istnieje biznes uczciwy, zaangażowany, z misją. Tylko zastanawia mnie, jaki to jest procent całości. A może wydaje się tak mały, bo po prostu nikt o nim nie pisze?
    • autumna Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 11.03.15, 08:33
      Śmieszne jest pouczanie firmy, że źle prowadzi swój biznes i lada chwila straci klientów. Gdyby Empik był instytucją kulturalną, finansowaną za środków publicznych - to co innego, powinien się wywiązywać ze swoich statutowych zadań.
      Ale to jest tylko sklep, ma prawo zmienić całkowicie profil i przerzucić się w 100% na świeczki i perfumy. W tym czasie, jeśli to okaże się opłacalne, ktoś wykorzysta niszę i rynek sam się ureguluje.
      • eeela Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 11.03.15, 12:52

        > Śmieszne jest pouczanie firmy, że źle prowadzi swój biznes i lada chwila straci
        > klientów.

        Jak słusznie zauważyła Claratrueba, bardziej chodzi o zwracanie uwagi na to, że Empik prowadzi swój biznes w oparciu o kłamstwo - deklaracje sobie, a praktyka sobie. Na to moim zdaniem należy reagować i bardzo dobrze, że ktoś to robi. Robienie sobie z tego listu beki to po prostu zgoda na nieuczciwość w biznesie.
    • Gość: mim_maior Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be IP: *.warmia.mazury.pl 11.03.15, 09:39
      Idea pewnie szlachetna, ale zgadzam się, że działanie będzie nieskuteczne. Empik to firma, a nie dom kultury. Amen.
      Na marginesie: linia podziału między mniej i bardziej szacowną literaturą od dawna nie przebiega już po granicach gatunkowych. Kryminał też może być literaturą znakomitą i wymagającą, a nie tylko lekkim czytadłem do pociągu, czego przykładem są choćby książki Henninga Mankella.
      • claratrueba Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 11.03.15, 12:30
        Gość portalu: mim_maior napisał(a):

        > Idea pewnie szlachetna, ale zgadzam się, że działanie będzie nieskuteczne. Empi
        > k to firma,

        Firma, która wydaje spore pieniądze na swoją reklamę w mediach. Reklamę pod hasłem "pełna kultura" ha, ha, ha. I tu nagle na pierwszych stronach w tych samych mediach- taka wrzutka.
        Kasa wywalona na promowanie marki poszła w piach.
        W firmie, której jedynym majątkiem coś wartym jest jej marka.
        Zobaczymy jak to będzie z ta nieskutecznością, szczególnie w odniesieniu do osoby p. prezes.
        • eeela Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 14.03.15, 02:34
          Dehnel ciekawie pisze w tym tygodniu w "Polityce" o asortymencie Empiku:

          www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1611477,1,kawiarnia-literacka.read
    • ninonka.b Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 12.03.15, 00:49
      przy takiej liczbie książek jaka jest obecnie wydawana to aż niemożliwe żeby one wszystkie były w jednej księgarni dostępne. nawet w jakiejś specjalistycznej księgarni komputerowej czy prawniczej nie mają wszystkich książek z branży. wiadomo że najwięcej będzie tego co się najlepiej sprzedaje.
      • autumna Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 12.03.15, 07:54
        > przy takiej liczbie książek jaka jest obecnie wydawana to aż niemożliwe
        > żeby one wszystkie były w jednej księgarni dostępne

        A kto powiedział, że to musi być książka papierowa? Specjalistyczne to nawet o wiele wygodniejsze są w formie elektronicznej - z racji możliwości wyszukiwania pojedynczych haseł.
        • ninonka.b Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 13.03.15, 12:38
          Tylko że nie wszystkie książki są dostępne w formie elektronicznej jeszcze. Poza tym weźmy pod uwagę, że nadal jest całe mnóstwo osób, które jednak preferują tradycyjne, papierowe książki. Sama z resztą należę do tej grupy ;)
    • jeepwdyzlu Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 13.03.15, 13:19
      Sam jestem wobec empiku krytyczny od lat
      ale tym razem zarzuty są bezpodstawne...
      Empik nawiasem mówiąc ma się źle - jest przeinwestowany, zadłużony ma za duże koszty operacyjne, za drogie i za duże powierzchnie - ale jeśli "elity" biadolą - to niech to robią z głową..
      Chcemy księgarnie z duszą i klimatem?
      A co stoi na przeszkodzie, żeby poszczególne gminy stosowały - na przykład dla określonych branż - preferencyjne stawki najmu i podatków? Nie można na cele handlu książkami wydzielać powierzchni w muzeach, czy reprezentacyjnych budynkach - z reguły w znakomitych lokalizacjach?
      Ktoś zabrania organizować wiosną czy latem kiermasze z książkami - np na deptakach miast?
      Sejm od 10 lat nie potrafi uchwalić prostej jak drut ustawy o cenie okładkowej....
      Jedną ręką wprowadza się darmowy podręcznik, drugą nie myśli o losie księgarzy...
      Itd itp...

      Nie empik jest odpowiedzialny za polską kulturę
      tylko Wy, ja, posłowie, radni...
      jeep
      • Gość: kalka Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be IP: *.centertel.pl 13.03.15, 14:27
        Proste i klarowne rozwiązania. Znakomite pomysły, jeep. Jeśli dasz pozwolenstwo odautorskie, spróbuje "zawirusowac" nimi moje miasto.
      • claratrueba trochę nie masz racji, jeepie 14.03.15, 06:07
        proponowane przez Ciebie rozwiązania nie zmienią faktu, że Empik ma pozycję dominującą na rynku jako odbiorca i przy tych warunkach płatności, zwrotów, upustów, który jako największy detalista otrzymuje żadna księgarnia nie ma szans. Nawet z czynszem zero złotych.
        Cena okładkowa to też półśrodek, choć może i by się przydał, w sytuacji kiedy Empik ma swoje sklepy w centrach handlowych, rozpoznawalna markę. Przy swojej pozycji to Empik dostanie od wydawcy/hurtownika taki upust od ceny okładkowej, takie warunki zwrotu, taki termin płatności jakiego nie dostanie najpiękniejsza klimatyczna księgarnia.
        Podejrzewam, że takich warunków nie dostanie też żaden organizator kiermaszu
        Zresztą czy okazjonalny handel uliczny to jest alternatywa dla "normalnego" rynku książki? To raczej dorywcze "partyzanckie" akcje, mocno sezonowe w naszym klimacie.
        Choć podważanie pozycji prawie MONOPOLISTY w każdy sposób, w tym listem otwartym - czyli nie "listem do Empiku" a do szerokiej publiczności, która prasę czyta (no, w miarę szerokiej) jest słusznym działaniem.
        Bo to nie jest tak, jak to sobie niektórzy wyobrażają, że kupując spółkę Empik od Skarbu Państwa (w 1994) nabywca kupił coś, co dowolnie może sobie modyfikować w kwestii asortymentu. Bo to jego biznes i nikomu nic do tego. Nie- jeśli zakłada się własną firmę to samemu ustala sie profil działania, jeśli przejmuje się nazwę cudzą jako sieć księgarni, to zamienianie ich w sklepik z pamiątkami nie ma nic wspólnego z uczciwym biznesem.
        I przeciwko tej nieuczciwości ludzie kultury protestują, co jest ich prawem tak samo jak prawem lekarzy protest przeciwko sztucznej żywności. A ekologów przeciwko zamienianiu rzeki w ściek
        Empik ma duże problemy, co daje nadzieję, że zostanie przejęty. I dla potencjalnego nabywcy istotne jest czy taki "model biznesowy", który ta spółka prezentuje jest akceptowany, czy nie. Oczywiście, rozpoznanie postrzegania marki nie ograniczy sie do czytania listu otwartego, to sie robi bardziej profesjonalnie. Ale sygnału twórców, którzy nie chcą siedzieć cicho też się nie ignoruje.
        Nawet jeśli do przejęcia nie dojdzie, firma sama jest zmuszona dokonać dużych zmian mających na celu poprawę bilansu, to taki list jest wskazówką, gdzie być może leży źródło problemów. Czy to jest przypadek, że list ukazał się miesiąc po odwołaniu poprzedniego prezesa? Może warto "pokazać nowej miotle, gdzie trzeba pozamiatać"?
        • Gość: kalka Re: trochę nie masz racji, jeepie IP: *.centertel.pl 14.03.15, 12:36
          Tzw pozycja dominująca" new "Empik to tylko pobożne życzenia jego "producentów".Tak, ze tylko stwierdzeniem przykrych faktów (zwłaszcza dla pamietliwych) jest napisanie , ze nie tylko kuleje, ale jest, po prostu, kaleka.

          Nie wiem czy to pocieszające, ale podobnym scenariuszem ( na rozwałke) dotknal "flagowy produkt" Eile'go -Przekrój.
          Jak widać,po w/w zawsze znajdzie się jakiś kurdupel, gotów za wszelka cenę "zbudowac" uśmiercając.

          Ps.
          Dzisiaj tzw "markę" kreuje się głownie przez sieć; Wkręcając pobozne życzenia jako statystyki - glownie przez marketing virusowy., nie da się ukryc, ze " Empik", w obecnej formie jest już tylko trupem tyle, ze silnie wyperfumowanym Czas wyprawić tej formie pogrzeb, póki w pamięci patrony ( szablony) i mozna odtworzyć prawdziwa marke: Miedzynarodowego Klubu Prasy i Książki.
          • autumna Re: trochę nie masz racji, jeepie 14.03.15, 15:01
            > Nie wiem czy to pocieszające, ale podobnym scenariuszem
            > ( na rozwałke) dotknal "flagowy produkt" Eile'go -Przekrój.

            Oj, czytałam "Przekrój" regularnie i jego smutną historię mam niejako na tacy. Nowy właściciel, pan Hajdarowicz, podniecił się nowymi technologiami. Odchudził wydatnie wersję papierową - starsi ludzie przestali kupować. Postawił na wersję elektroniczną - beznadziejna strona internetowa, nowych czytelników nie przyciągnęła, a nawet odstraszyła tych, co byli skłonni przerzucić się z papierowej. Gdzieś zetknęłam się z informacją, że przyoszczędził na informatykach. Typowe przekonanie ludzi tak naprawdę nieobeznanych z informatyką: "za 500 złotych student zrobi świetnie działającą stronę i powtórzymy sukces Naszej Klasy".
    • mela.bruxa Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 14.03.15, 21:45
      Zanim się odniosę merytorycznie (choć trudno się odnosić merytorycznie do wypowiedzi ze słowem beka w tytule) chciałam zapytać jakie mamy przysłowie o upadaniu na głowę? Bo ja prosta kobieta jestem, mogę nie znać.

      A co do głównego problemu.
      Jeżeli gustuję w salcesonie, a w jedynym mięsnym w mieście w asortymencie jest jedynie kaszanka, to wolno mi chyba poprosić o książkę skarg i wniosków i tą drogą poinformować kierownictwo placówki, że jednak jakieś zapotrzebowanie na salceson jest? Oczywiście mogę dostać uprzejmą odpowiedź, że firma nie widzi potrzeby inwestowania w salceson, skoro wszyscy klienci kupują jedynie kaszankę. No bo w sumie, co mają kupować, skoro na składzie jest tylko kaszanka? Skąd mają wiedzieć, że mogliby kupować salceson, skoro nie mają okazji się z jego urokiem zetknąć? A gdyby tak eksperymentalnie wystawić kilka plasterków w witrynie, to i ja byłabym zadowolona, i inni klienci mieliby wybór. Prawda, na początku może podchodziliby nieufnie, ale kto wie, co odważniejsi mogliby się skusić i spróbować, i może pomału okazałoby się, że ten salceson to nie tylko specjał dla koneserów?
      Ale dopóki na sklepie jest do wyboru tylko kaszanka, to pewnie nigdy się tego nie dowiemy.
      • Gość: brnXB Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.15, 18:18
        > chciałam zapytać jakie mamy przysłowie o upadaniu na głowę?

        Dobre wytknięcie! :) zwykle piszę posty nie do końca trzeźwy stąd przytrafia się niesubordynacja językowa. Co do przysłowia - miałem na myśli: upaść na głowę jak lis

        A co do głównego problemu - nie mógłbym Ci odmówić racji, ale mnie to stanowisko nie przekonuje. Bo we wspomnianym liście otwartym orędownicy ekspansji salcesonu (kosztem kaszanki) próbują przekonać sklepikarza argumentem kija i marchewki. Wyrażają troskę o to co się opłaca empikowi, bo wiedzą co się opłaca najlepiej (kreowanie czytelników - stałych klientów), po czym straszą postępującym odpływem czytelników, czyli widmem regresu, upadku i nędzy. Takie podejście do sprawy wyraża moim zdaniem bezradność. Ale nie mogliby wymyślić lepszych argumentów z jednego powodu: takie tu nie istnieją. Międzynarodowa korporacja chce mieć zyski, więc jej lokalna firma na polskim rynku jest po to by przynosiła hajs, a nie by rozwijała polską kulturę. Gdyby smakosze salcesonu szli w tuziny, wreszcie w kohorty to każda filia sklepu zaalarmowała by centrale, że należy szybko odpowiedzieć na popyt i go podtrzymywać a nawet rozwijać (tak jak w przywołanym w liście przykładzie księgarń z Włoch). Ale nic takiego nie następuje i nie nastąpi: czytelnicy prozy ambitnej to absolutna nisza w narodowym genotypie.

        Ja tego sklepu nie bronię, zakupów tam nie popełniam, ale założyłem temat o "liście otwartym" bo mnie rozbawił swą nieporadnością. Myślę, że jest tylko jedno dla polskiej kultury skuteczne rozwiązanie - producenci salcesonu powinni zacząć robić tak dobre rzeczy, żeby konsumenci wywieszali jęzory prosząc o więcej.
    • spinoff Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 14.03.15, 23:12
      Advocatus diaboli? No to ja tym razem w roli anielskiej, dla większego fermentu. Choć jestem przekonany, że podpisujesz się pod tym listem, jako i ja. Bo kto normalny nie czuje potrzeby bluzgania na to, co się stało z kulturą za sprawą rzeczonego geszefciarstwa?
      Mam gdzieś, czy dany pisarzyna, wydawca, sprzedawca, juror, recenzent... itd. wciska ludziom gó... z wyrachowania, kierując się własnym interesem, czy brakiem gustu. Jeśli ktoś sprowadza ludzi do roli owsików, to dlaczego mu tego nie wytknąć i nie zasugerować zmiany? Czy od prywatnej tv, jak polsat i tvn, wolno mi żądać wyższego poziomu czy nie? Mam dość argumentów w rodzaju, że mogę sobie zmienić kanał, albo iść do innej księgarni, bo to nie chodzi o mnie, tylko o poziom społeczeństwa "w tym kraju", poziom zatrważający i wciąż spadający za sprawą empików, polsatów... i uprawianej przez nich promocji szitu na masową skalę. Więc dobrze, że są jeszcze ludzie, którym zależy, więc piszą list otwarty do rzeźnika: wypchaj się swą kaszaną!
      To oczywiście walka z wiatrakami i wspomniany list podpisuję tylko by mieć czyste sumienie. Ale wszystkim gorąco polecam lekturę Cywilizacji spektaklu, Llosy. Na zachętę rozkosznie polemiczny KV (kolejny z tych, co to są "Za, a nawet Przeciw"):
      wyborcza.pl/1,75475,17246092,Nowa_ksiazka_Vargasa_Llosy__Kultura_konca_swiata__VARGA_.html
      • Gość: brnXB dwie tendencje IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.15, 13:45
        Jeśli bym się mógł podpisać to pod ideą tego listu, pod wyrażonym w nim (nieporadnie i karkołomnie) gorącym pragnieniem by lokalna rzeczywistość kulturowa była inna niż jest. Chciałbym żeby przykładowa ulica każdego polskiego miasta to nie był tylko sklep monopolowy, banki, lumpeks i apteka... ale żeby mieściła się tam księgarnio-kawiarnia z zasobnym wyposażeniem, wygodnymi sofami w ogródku, gdzie wiosennie ubrane czytelniczki debatowałyby nad powieściami Llosy, albo przynajmniej nad aktualnością idei świata jako woli i przedstawienia, posiłkując się przy tym sernikiem wiedeńskim serwowanym na zgrabnych talerzykach. Tego bym chciał, ale czy to można uzyskać zaklinaniem rzeczywistości? bo tym własnie (zaklinaniem) jest ów list, gdzie główny postulat postawiono na filarze z waty.

        Wspomniane tam po wielokroć "wychowanie czytelnika" jako zadanie dla geszefciarza to jakaś komedia, psikus, kpina, a może wręcz symptom obłędu. Już pominę kwestie merkantylne, po prostu: nie da się "wychować", resocjalizować czytelnika już raz wychowanego. Jeśli Bożenka z Zabrza idzie do tego sklepu po książkę "Sexy mama" Kasi Cichopek to nic - żadna ekspozycja towaru, plakaty, nachalni ekspedienci, czekolada gratis - nie zdoła jej przekonać by zmieniła zdanie i w to miejsce (w tę potrzebę) nabyła "Ostatnie rozdanie" Myśliwskiego. Czytelnika wychować można tylko na etapie wczesnej młodości przez dom rodzinny, rówieśników lub (co wątpliwe) szkołę. Nie słyszałem o ludziach którzy w dorosłym etapie życia zaczęli czytać poważne książki, o ile nie trafili do więzienia. Znam ludzi którzy czytają sporo beletrystyki, twarze greja, kryminały itp. dla mnie jest to papka, ale nie ośmielam się podsuwać im pod nos czegoś ambitniejszego, bo wiem, że ich twarze jeno wykrzywiłyby się nieludzko w grymasie spontanicznej idiosynkrazji. Wiara w możliwość modyfikacji potrzeb psychicznych klienta by zmienił się w czytelnika i że to jeszcze ma być dla geszefciarza korzystne - mnie autentycznie zdumiewa. Widzę w tym (szlachetną w intencjach) próbę zamykania oczu przed nabierającymi tempa dwoma tendencjami.

        Kilka lat temu w jakimś wywiadzie w "Polityce" (niestety nie umiem go odnaleźć) przeczytałem wywiad z socjologiem, gdzie profesor powołując się na jakaś teorię i badania twierdził, że w Polsce zajdą dokładnie te same mechanizmy jakie zaszły na zachodzie i dlatego Polacy wreszcie zaczną czytać. Czyli młodziutka klasa średnia musi się wzbogacić, rozwinąć, spęcznieć, zachłysnąć tanim (i drogim) blichtrem, pszenno-buraczanym stylem "pokaż się", następnie okrzepnąć, dojrzeć, zmądrzeć i docenić, ukierunkować na wartości niematerialne, takie jak wiedza i przyjemność płynąca z obcowania z kulturą wyższą. Czyli gdy już dorobią się dobrych samochodów i nie będzie w ładnych domach kolejnej wolnej ściany na plazmowy telewizor wówczas pojmą (lub wpoją te pojęcie dzieciom), że są ciekawsze, ambitniejsze formy rozrywki niż siedzenie przed TV (to światełko w tunelu dla postulowanego w liście "kreowanie pozytywnego snobizmu na czytanie"). Lecz to nie nastąpi!

        gdyż Polska pomimo westernizacji nie powiela wszystkich tendencji Zachodu, przykłady: tutaj ani nie było rewolucji seksualnej, ani nie zachodzi sekularyzacja, pomimo poprawy warunków życia wcale nie rośnie zaufanie społeczne, nie rośnie świadomość dbałości o przyrodę, politycznym idolem mas młodzieży i studentów jest człowiek który głosi, że "globalne ocieplenie" to nie wynik działalności człowieka ale spisek wrogów Polski.
        To co tu zachodzi to tylko zaadoptowanie liberalnego kapitalizmu na terytorium konserwatywnego, chłopskiego kraju o ustroju oligarchicznym. To jeden z narodowych bogów, w książce "Pamieć i tożsamość" stwierdził, że każdy naród ma jakieś przeznaczenie/rolę do odegrania i szczególnie wierzy, że to dotyczy właśnie Polaków. Ma rację: dziejową powinnością Polaków jest praca i modlitwa, a nie jakieś babranie się w świeckiej wzorowanej na Zachodzie kulturze lub co gorsza w cywilizacji śmierci. Jednak nie tylko dlatego (że to rozmodlony, zapracowany za grosiki naród pszenno-buraczany) tu nie nastąpi żaden wyraźny wzrost czytelnictwa, jest inny, znacznie ważniejszy powód dla którego Empik będzie sprzedawał nie coraz więcej poważnej prozy a coraz więcej świec (zapachowych) i coraz więcej patelni (teflonowych) - tym powodem jest wskaźnik dzietności.

        Polska pod tym względem (1,3) zajmuje 209 miejsca na 222 krajów świata; jesteśmy najszybciej starzejącym się społeczeństwem UE i już wkrótce najstarszym. Więc kto ma zacząć (w wyższym stopniu niż dziś) kupować ambitną beletrystykę? pęczniejąca klasa średnia okupująca galerie handlowe ? ona już nie będzie znacznie pęcznieć, raczej może się zacząć kurczyć, bo część jej członków wskutek załamania systemu emerytalnego ulegnie pauperyzacji, bo sama liczba ludności z obecnych 36 mln spadnie w najbliższych 3-4 dekadach do około 33 mln lub jeszcze niżej. Czy książki zaczną w Empiku kupować imigranci o których Polska zacznie zabiegać i żebrzeć gdy nad Wisłą zabraknie ludzi w wieku produkcyjnym? to pierwsza tendencja z powodu której podpisałbym list otwarty do Empika o to by sprzedawali więcej patelni: Polaków będzie trwale coraz mniej a ci którzy są lubią do kartofli dużo smażonego.

        Jest i tendencja globalna zupełnie odwrotna do zachodzącej w Polsce: ludzi przybywa w galopującym tempie. Te nacierające na coraz ciaśniejszą planetę miliony głodomorów produkujących tony śmieci mają co oczywiste mentalność nierozwiniętą wiele bardziej niż ich przodkowie z epoki rozrzucania wszędzie resztek po zjedzonej dziczyzny i srania gdzie popadnie. Jak stwierdził autor "granic wzrostu"(exignorant.wordpress.com/2014/08/24/autor-granic-wzrostu-nic-juz-nie-poradzimy/) nad planetę nadciąga kataklizm, nie wiemy tylko jak się objawi i jaki będzie jego zasięg. To wydaje się być pewne - nie wiadomo kiedy, ale wreszcie wskutek przesilenia nastąpi konflikt, ubój i żer. Jestem natomiast przekonany, że jednym z jego już widocznych objawów jest globalne, postępujące zidiocenie ludzkości, to co dawniej było charakterystyczne dla dzieci (nawykowe sięganie co chwilę po telefon i tępe wpatrywanie się w jego ekranik) jest dziś już powszechne u studentów. Wszystkie charakterystyczne dla dzieci formy infantylizmu (np. robienie sobie 'selfie', emocjonalny ekshibicjonizm itd.) stają się coraz bardziej akceptowalne, powszechne a nawet modne wśród coraz starszych ludzi. Progres tej instagramowo-fejsbukowej mentalności opisał ponad 60 lat temu David Riesman, jednak chyba nie spodziewał się że triumf zewnątrzsterowności przybierze tak globalny zasięg, do tego tak zabawny w skutkach. Inaczej mówiąc: po co dzieciakowi książka skoro ma iPhone? do tego epoka zidiocenia jest epoką fanatycznego kultu dzieci, a tych nie można stresować, czymś tak wynaturzonym jak spędzanie wielu godzin w samotności i ciszy: joemonster.org/art/25975

        Więc nie - nie podpisałbym listu, chociaż się z Tobą zgadzam.
        • eeela Re: dwie tendencje 15.03.15, 15:03
          Nie słyszałem o ludziach którzy w dorosłym etapie życia
          > zaczęli czytać poważne książki, o ile nie trafili do więzienia.

          Nieuważnie słuchasz. Albo tendencyjnie ;-)

          tutaj ani nie było rewolucji seksualnej, ani nie zachodzi sekularyzacja,
          > pomimo poprawy warunków życia wcale nie rośnie zaufanie społeczne, nie rośnie
          > świadomość dbałości o przyrodę, politycznym idolem mas młodzieży i studentów je
          > st człowiek który głosi, że "globalne ocieplenie" to nie wynik działalności czł
          > owieka ale spisek wrogów Polski.

          A jednak tendencyjnie. Po prostu postanowiłeś być ślepy i głuchy na te wszystkie zjawiska, woląc z jakiegoś dziwnego powodu skupiać się na ich przeciwieństwach. W Polsce odbyła się rewolucja seksualna i nadal się odbywa - po prostu nieco innymi torami (odbyła się z przytupem odgórnie za PRL-u, a i dziś pleni się wszędzie, w tym wśród większości katolików, stawiających cichy upór kontrrewolucyjnym zapędom Kościoła). Sekularyzacja postępuje wolno, ale nieustępliwie, co zresztą tłumaczy histeryczne reakcje kleru i środowisk z nim związanych (polecam lekturę niedawno opublikowanych w "Polityce" statystyk na temat wiary). Wiedza o zmianach klimatycznych jest wciąż wątła, ale tez się już zaczęła szerzyć. Oczekiwanie, że tego typu procesy społeczne uwiną się w dwadzieścia czy nawet pięćdziesiąt lat, jest bardzo naiwne. Twierdzenie, że ruchy konserwatywne i kontrrewolucyjne są silne tylko u nas, a na Zachodzie nie, jest po prostu kłamstwem. Zbyt wielu takim zafałszowaniom rzeczywistości ulegasz, BrnXB. Twoja narracja jest zbyt płytka i jednostronna, by móc ją brać jako wiarygodny obraz świata.
          • Gość: brnXB Re: dwie tendencje IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.15, 15:37
            > W Polsce odbyła się rewolucja seksualna i nadal się odbywa - po prostu niecoinnymi torami

            Mogę się mylić, ale podejrzewam, że częściej niż Ty proponuję młodym Polkom ściągnięcie majtek i stosunki koitalne. Dla nich zupełną oczywistością jest, że takie coś robi się "ze swoim chłopakiem", a jeśli któraś dopuszcza to z kimś dopiero co poznanym to tylko jeśli łyknęła 0,5 litra czystej lub jest bywalczynią dyskotek. Bo - o ile nie jest pijana - każda rozsądna dziewczyna wie jakie panują standardy obyczajowe i jeśli zacznie uprawiać seks po pierwszej rozmowie w pubie lub po pierwszej randce to w miasto pójdzie fama, że jest "łatwa" albo "puszczalska". Jeśli facet uwiedzie i wychędoży w miesiąc 5 dziewczyn to jest "gość", jeśli dziewczyna odda się w miesiąc 5 facetom to jest "szmatą" - to tyle w temacie rewolucji seksualnej nad Wisłą.

            > Sekularyzacja postępuje wolno

            owszem, w Polsce ateizm deklaruje około 5-6 % ludności. Nasze społeczeństwo starzeje się (wymiera) najszybciej w całej UE, do tego ludzie na starość będą znacznie biedniejsi wskutek niewydolności systemu emerytalnego, wiec zadam Ci pytanie: gdzie większość Polaków będzie szukała pociechy i obietnicy na starość - w ateizmie czy w kościele?

            >Twierdzenie, że ruchy konserwatywne i kontrrewolucyjne są silne tylko u nas, a na Zachodzie nie, jest po prostu kłamstwem.

            Wymyślasz tezę, próbujesz mi ją imputować po to by ją obalać przy okazji zarzucając mi "kłamstwo", hehe.
            Ale ja nigdzie nie stwierdziłem czegoś takiego. Stwierdziłem natomiast, że Polacy są w porównaniu do Zachodu konserwatywni, i to jest fakt. Przeglądani w Polskim internecie pierwszy lepsze artykuły o muzułmanach na Zachodzie a ujrzysz komentarze lamentujące nad "multu-kulti", panikujące nad islamizacją i zachwycone jak to dobrze, że Polska jest jednorodna etnicznie. To jeszcze za mało? posłanka PiS w moim mieście podała wydawnictwo książki dla dzieci "Wielka księga cipek" do sądu za to, że obrazili jej uczucia religijne, efekt? w mieście jest jeszcze bardziej popierana. Ale to przykład lokalny, nie musi potwierdzać charakteru polski jako zaścianka, jest to przecież kraj nowoczesny co potwierdza swoboda z jaką nauczyciele mogą zarządzać kapitałem kulturowym:
            m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,17348875,Nauczycielka_zdjela_krzyz_i_rozpetala_sie_burza__Dzis.html
            Takich przykładów można by mnożyć jak polski internet długi i szeroki, natomiast nie widzę w tym dalszego sensu, bo "wiarygodnych obrazów świata" jest tyle samo ile jest światów.
            • eeela Re: dwie tendencje 15.03.15, 16:29
              > Takich przykładów można by mnożyć jak polski internet długi i szeroki

              Ale ty wyraźnie oglądasz tylko polski, bo inaczej nie pisałbyś takich rzeczy:

              Pola
              > cy są w porównaniu do Zachodu konserwatywni, i to jest fakt


              To nie jest fakt. Ludzie wszędzie są przeważnie konserwatywni i boją się społecznych eksperymentów. Po prostu w różnych krajach na różnych rzeczach ten konserwatyzm polega, bo różne rzeczy zdążyły się w nich uklepać i wgryźć w rzeczywistość.


              > Wymyślasz tezę, próbujesz mi ją imputować po to by ją obalać przy okazji zarzuc
              > ając mi "kłamstwo"


              Nie zarzucam ci kłamstwa. Zarzucam ci, że za nim bezrefleksyjnie podążasz. Uważasz, że na tak zwanym Zachodzie nikt nie biadoli nad multi-kulti?

              "posłan
              > ka PiS w moim mieście podała wydawnictwo książki dla dzieci "Wielka księga cipe
              > k" do sądu za to, że obrazili jej uczucia religijne, efekt? w mieście jest jesz
              > cze bardziej popierana."


              A sprzedaż książki najprawdopodobniej dzięki temu wzrosła.
        • spinoff Re: dwie tendencje 19.03.15, 23:25
          Ten Twój wywód Polska vs Zachód przypomniał mi list, jaki w czasach świetności Brulionu Michalski przesłał z Paryża do Tekielego. Przekonywał w nim: Musimy wszystko rozpie...ć, bo tutaj, na Zachodzie, wszystko jest rozpie...ne i to jest piękne!
          Ponieważ jednak dla mnie owa zachodnia lekkość bytu jest tak samo nieznośna, jak dla bohaterów Kundery, to nie potrafię się do tego odnieść ze zrozumieniem. Jako nieodrodne dziecię "narodu pszenno-buraczanego" potrzebuję silnych bodźców, byle wygłup mnie nie ruszy... Ale "wskaźnikiem dzietności" jestem poruszony do głębi, więc momencik...
          • spinoff Re: dwie tendencje 20.03.15, 00:16
            Trochę to trwało, ale gotowe:

            Desperacja, z jaką kraje ZACHODU starają się utrzymywać czytelnictwo przy życiu, te wszystkie cudaczne programy wsparcia, ta masowa agitacja, te animacje i reanimacje, te ulgi, zachęty, dotacje... wszystko, co ma skłonić ludzi do sięgnięcia po znienawidzoną książkę... To jest tragifarsa! Ilekroć też zajrzę tutaj, widzę jedną i tę samą garstkę gagatków, najwidoczniej podatnych na siermiężną indoktrynację, bo powtarzających niefrasobliwie za ową propagandą: wskaźnik czytelnictwa nam spada, Chryste Panie, co tu robić, jak żyć, musimy na gwałt gdzieś znaleźć i skaperować kolejnych naiwniaków... I czyż to wszystko nie przypomina do złudzenia kuriozalnej walki, jaką Europa toczy ze „wskaźnikiem dzietności”? Czy to nie jest równie niestosowne, jak te becikowe podstępy, mające wrobić ludzi ubogich i prostych w potomstwo?! Zwłaszcza, że mimo wspomnianych wysiłków, na koniec i tak się okazuje, że najwięcej na świecie czyta WSCHÓD: Chińczycy, Hindusi i Rosjanie. A najmniej: Amerykanie, Anglicy, Japończycy, Niemcy...
            Mnie empik nie inspiruje kasą, więc nie będę wciskał przypadkowym ludziom ciemnoty, że warto tracić czas na książki. I gdyby w wykpiwanej przez Ciebie inicjatywie chodziło o pompowanie czytelnictwa klasyką, poezją, filozofią... byłby to rzeczywiście kolejny odcinek tej samej komedii. Być może najzabawniejszy, bo czytelnicy specjalnej troski, namnażani na siłę, sztucznie, przy wsparciu państwa, nie są i nie będą w stanie zażywać Hegla, Schopenhauera, ani nawet Kołakowskiego... nawet gdy im to wyszepcze do ucha aktor serialowy, znany audiobookowy sznapsbaryton! To jasne. Ich niemoc w tym względzie nie wynika wcale z ubóstwa intelektualnego, czy materialnego, lecz z braku inklinacji, powołania, zapału. To są po prostu ludzie z przypadku, ulegający manipulacjom, podatni na wpływ, a nie Czytelnicy, o których, jak sądzę, chodzi w tym liście. Weźmy za przykład muzykę. Do słuchania Góreckiego, czy Panufnika nie potrzeba wszak pieniędzy ani inteligencji, lecz samorzutnego zaangażowania. Gdy nachalną propagandą wpoisz ludziom codzienne słuchanie muzyki, będą słuchać, owszem, ale tylko czegoś lekkiego, miałkiego i bezwartościowego, zaczną jednak już się uważać za melomanów i narzucać swój gust reszcie, czyli tym autentycznym Melomanom, którzy nagle znajdą się w mniejszości. Bo nawet najzmyślniej indoktrynowani nie będą w stanie wysłuchać symfonii Góreckiego, obejrzeć sztuki Kantora, wysiedzieć na filmie Kieślowskiego, przeczytać Gombrowicza...
            Owo czytelnictwo specjalnej troski to jedynie statystyka, a nie literatura - może gdzieś rosną słupki, ale kultura upadła. Książki czytają ludzie z nagonki, którzy czytać nie powinni. Wydaje się dla nich szmirę, której wydawać nie należy. A wydaje się tego multum, ponieważ przypadkowy czytelnik nie odróżnia towaru lichego od wartościowego i każdy geszefciarz próbuje mu wcisnąć własne śmieci - reklama i tu stała się dźwignią handlu. Księgarnie są tym zapchane po brzegi, bo to się najlepiej sprzedaje, brakuje w nich już miejsca na literaturę, więc się jej nie zamawia, a zatem nie wydaje, i w efekcie nie tworzy... Sam fatygujesz 80-latka, który debiutował pół wieku temu, by mieć kogo przeciwstawić Cichopek. Myśliwski to echo przeszłości! Gdy zestawisz Cichopek z eminentną rówieśnicą - Masłowską... to co się okaże? Że strata czasu jednaka, bez różnicy! Ludzie, którzy czytali literaturę - Czytelnicy z dużej litery - w praktyce więc czytać przestali, zostali jedynie przygodni konsumenci lekkostrawnej papki, którzy kulturę utożsamiają z rozrywką, z relaksem, z miłym sposobem zabicia czasu, bo mają go za dużo i się nudzą. Te mechanizmy świetnie opisał Llosa we wspomnianych esejach. Warto przeczytać.
            Wciąż jednak przecież rodzą się osobnicy, którzy mają jakąś inklinację do Czytelnictwa - a nie tylko czas do zabicia - zrazu samą inklinację, czyli opartą na ciekawości gotowość do wysiłku i poświęcenia. Być może właśnie zaliczasz się do nich! Takich osobników należy stymulować (wychowywać), by swój potencjał wykorzystali. Nikt nie zaczyna od Hegla i Herberta, lecz idzie do księgarni po kryminał albo historię Paktofoniki, gdyby widział tam ludzi, sięgających po książki z wyższej półki, mógłby ich zapytać, co to i czy warto, zachęcony przez nich, może spróbuje i znudzony odrzuci, wróci do kryminałów, albo znajdzie w sobie zapał i dość samozaparcia, by się w to wgłębić i ostatecznie rozsmakować, a potem o tym podyskutować z innymi bywalcami empiku, i sięgnie jeszcze wyższej pułki, albo już da spokój sobie... Taki naturalny, zdrowy odsiew czytelników, a nie namnażanie ich na siłę na potrzeby statystyk. Być może w dzisiejszej rzeczywistości to jest duża naiwność i donkiszoteria, jak wspomniałem poprzednio, ale kiedyś to tak funkcjonowało, wierz mi! Były kmpiki - i sprzedawano w nich Hegla! - były dkf-y, były teatralne kawiarnie... których bywalcy wzajemnie się inspirowali, rozwijając pasje. Stanowili kulturalną elitę, pisali recenzje, toczyli spory, dyskusje, inicjowali trendy i mody, tworzyli ogólny klimat. I to się przekładało na wyższy poziom nie tylko kultury, ale i rozrywki, także tej plebejskiej, nawet kawały były o niebo lepsze niż obecnie.
            • spinoff Re: dwie tendencje 20.03.15, 00:24
              Nie uczcie się z tego ortografii!!!!
              • Gość: brnXB Re: dwie tendencje IP: *.adsl.inetia.pl 21.03.15, 17:12
                Zacząłeś swoją wypowiedź radykalnie, że byle wygłup Cię nie ruszy i - o ile dobrze rozumiem - kładąc nacisk, że wywyższam Zachód nad naszą lokalną oryginalność; słusznie, tj. tak się układają moje wypowiedzi, chociaż (abstrahując od tematu) w ów Zachód ślepo wpatrzony nie jestem, zresztą to właśnie stamtąd nadeszła tendencja-proces coraz powszechniejszego zidiocenia mas ludzi (zewnątrzsterowności). Natomiast w dalszej części wypowiedzi nie formułowałeś konkretnych przeciwstawnych mi, czy broniących listu argumentów, lub tak to odczytuje, bo ze wszystkim się zgadzam.

                Zgadzam się, że "wciąż jednak przecież rodzą się osobnicy, którzy mają jakąś inklinację do Czytelnictwa", więc... gdyby wspomniana sklepo-księgarnia zajęła się wdrożeniem postulatów wyłożonych w tamtym liście to byłbym nie tylko zdumiony ale i miło zaskoczony.

                " wskaźnik czytelnictwa nam spada, Chryste Panie, co tu robić, jak żyć, musimy na gwałt gdzieś znaleźć i skaperować kolejnych naiwniaków... I czyż to wszystko nie przypomina do złudzenia kuriozalnej walki, jaką Europa toczy ze „wskaźnikiem dzietności”? "

                Przypomina, można rzec że to różne strony jednego medalu; ratowanie dziedzictwa genów, ratowanie dziedzictwa kultury.
                • spinoff Re: dwie tendencje 21.03.15, 23:55
                  Z zasady nie szatkuję wypowiedzi rozmówcy, ale tutaj wkradło nam się kilka nieporozumień, więc przepraszam, ale wyjątkowo muszę, zrozumiesz!

                  Gość portalu: brnXB napisał(a):

                  > Zacząłeś swoją wypowiedź radykalnie, że byle wygłup Cię nie ruszy i - o ile dob
                  > rze rozumiem - kładąc nacisk, że wywyższam Zachód nad naszą lokalną oryginalnoś
                  > ć

                  Żadne "radykalnie". Nic się nie odnosiło do Ciebie! Wygłupy to tzw. skandale Zachodu, te ich pożal się Boże... afery. Berlusconi to pętak przy byle Palikocie i hinduskim guru, a jego podatkowe malwersacje, czy bunga-bunga to w ogóle jest przedszkole wedle naszych standardów. Ciebie to rusza? U nich wielka draka, a ja ziewam. Czy u nich feministki molestują seksualnie gejowskich pisarzy? Nie wiem. Czy ich bioetycy zachwalają kazirodztwo? Nie słyszałem... Czy u nich niewinni księża chcą się dobrowolnie poddać karze 7 lat więzienia? Wątpię. A ja bez tego się obejść nie mogę! Umarłbym z nudów przy ich "skandalach".

                  > Przypomina, można rzec że to różne strony jednego medalu; ratowanie dziedzictwa
                  > genów, ratowanie dziedzictwa kultury.

                  Tu wracamy do punktu wyjścia, do tego, co mówiłem na wstępie. Pewnie ten empik się nie zmieni. Nie ma szans. Ale trzeba wreszcie zacząć mówić ludziom otwarcie, że to wszystko to są pozbawione wartości śmieci, a nie żadna kultura. Dopóki sobie tego nie uświadomią, będą to pochłaniać i nic nie zrobisz, nie uratujesz żadnego dziedzictwa, przeciwnie, może podniesiesz głupi wskaźnik czytelnictwa, nic więcej. Bo jak trafnie zauważył niedawno Zaniewski, każdy widzi, że toniemy w przemysłowych śmieciach, dlatego wielu stara się coś z tym zrobić, segregować, odzyskiwać, przetwarzać... tymczasem zalewem pseudokulturalnego szajsu niewiele osób się przejmuje, bo niewielu jest tego świadomych. Trzeba ludziom uzmysławiać, że pławią się w gó...e.
                  A tymczasem wczoraj, czy przedwczoraj, wyczytałem w gw, że tvp KULTURA (nie dziwota!) przystąpiła do rehabilitacji disco polo!
                  • spinoff Re: dwie tendencje 22.03.15, 00:06
                    Dzisiaj cały świat intelektualnie i artystycznie leci w dół. Programy telewizyjne są wszędzie równie potworne. Nawet kanały popularnonaukowe są nie do oglądania. I nie jest to bynajmniej pocieszające, że dotyczy to całego świata, to właśnie przeraża. Wieś angielską od polskiej nadal dzieli przepaść, ale media tu i tam pracują pełną parą, żeby przypodobać się odbiorcom o najniższych potrzebach intelektualnych. Ich jest najwięcej, setki milionów, i to oni mają pieniądze, o które walczą koncerny. Dziś świat realizuje potrzeby właśnie tych ludzi.
                    Właściwie nie brzmi to źle. Prawdziwa demokracja. Produkty przemysłowe co prawda rozpadają się w rękach, ale za to są tanie. Powstają miliony ton szkodliwych odpadów i w końcu coś z tym trzeba będzie zrobić. To zadanie dla ekonomistów i technologów. Można sądzić, że za jakiś czas zmuszeni będą do działania. Z kulturą rzecz ma się, niestety, gorzej. Aby to lepiej zrozumieć, wróćmy znów do przemysłu. Powszechny cielęcy zachwyt nad technologiami rozkręca mechanizm popytu i podaży. Coraz więcej inżynierów coraz lepiej zarabia, coraz lepiej się kształci i coraz bardziej stara się te technologie doskonalić. Kulturę produkują intelektualiści, humaniści, artyści. Popyt na wysoką jakość ich pracy spada. Ta wąska grupa społeczna ulega dziś degradacji i na razie nie rodzi się żaden mechanizm, który w przyszłości mógłby ten proces odwrócić. Góry śmieci przeszkadzają wszystkim, to jest wyczuwalne ostrzeżenie. Góry grafomańskich wytworów w księgarniach czy filmy oparte na prymitywnych identycznych schematach przeszkadzają za małej liczbie ludzi, żeby coś zacząć robić w tej sprawie.
                    20, może 30 lat temu skończyła się epoka radosnej twórczości. Wybitni literaci pisali scenariusze filmowe i telewizyjne, intelektualiści redagowali pisma, a Miles Davis był w Paryżu idolem młodzieży. Krytycy poddawali analizie sztuki teatralne i dzieła malarzy. To się skończyło.
                    Dzisiaj redaktorzy naczelni pilnują, żeby w tekstach nie pojawiały się trudne słowa i zbyt skomplikowane wywody. Nie ma autorytetów, do których można by się odwołać. Ludzie światli nadal istnieją, ale nikomu nie przychodzi do głowy pytać ich o zdanie. Bo to, co mieliby do powiedzenia, jest trudne do zrozumienia i przez to męczące. To kolejny ponury mechanizm, z którym mamy do czynienia. Media, aby być oglądane, słuchane czy przeglądane, bo o czytaniu to już w ogóle mowy nie ma, muszą spełniać przede wszystkim jeden warunek - muszą wprawiać odbiorców w dobre samopoczucie.
                    Telewizja, radio i pisma robią wszystko, żeby odbiorcy czuli się dowartościowani. Obraz świata, który ukazują, jest skrajnie uproszczony, pozbawiony zawiłości i skomplikowanych współzależności. Przeciętny odbiorca ulega iluzji, że go rozumie. Wydaje mu się, że wie już wystarczająco dużo o wszystkim. Ma wrażenie, że edukuje się, oglądając telewizję. Jest dokładnie odwrotnie, media wytłumiają kompleks braku wykształcenia. Internet przyczynił się do tego jeszcze bardziej. W każdej chwili informacja na każdy temat. Informacja to nie jest edukacja. Tylko poznając mechanizmy i współzależności rządzące światem, zaczynamy pojmować więcej, a to jest nieznośnie męczące.
                    • eeela Re: dwie tendencje 22.03.15, 01:00
                      O tempora! O mores!

                      Źródła się z tobą zgadzają, że ludzkość upada. Od co najmniej dwóch tysiącleci ;-)
            • jeepwdyzlu Re: dwie tendencje 20.03.15, 09:47
              na koniec i tak się okazuje, że najwięcej na świecie czyta WSCHÓD: Chińczycy, Hindusi i Rosjanie. A najmniej: Amerykanie, Anglicy, Japończycy, Niemcy...
              ------------------------
              Zapomniałeś uwzględnić, że Hindusów jest 20 razy więcej niż Niemców.
              I tyle na temat jakości Twoich wywodów....
              jeep
              • rzymianin.w.ogrodzie Re: dwie tendencje 20.03.15, 20:37
                jeepwdyzlu napisał:

                > Zapomniałeś uwzględnić, że Hindusów jest 20 razy więcej niż Niemców.

                A coś na poparcie zarzutu?

                > I tyle na temat jakości Twoich wywodów....

                Zaraz zobaczymy na ile zmieniła się jakość twoich.
                • jeepwdyzlu Re: dwie tendencje 21.03.15, 13:31
                  Media Habit Index...
                  I Hindusi czytają 9 godzin tygodniowo. Wszyscy.
                  Statystyka....
                  Widzisz rzymianin. Byłem w Indiach. I w Niemczech.
                  A Ty?

                  Jeep
                  • rzymianin.w.ogrodzie Re: dwie tendencje 21.03.15, 15:05
                    1. Nie odpowiedziałeś na pytanie (brzmi ono: "czy masz coś na poparcie zarzutu, że Hindusów jest 20 razy więcej niż Niemców.")

                    > I Hindusi czytają 9 godzin tygodniowo. Wszyscy.

                    2. Ty tak twierdzisz, czy ktoś tak twierdzi (kto?)?

                    > Media Habit Index...
                    > Statystyka....

                    3. Ale umiesz pisać pełnymi zdaniami, czy mam zgadywać o co ci chodzi?

                    > Widzisz rzymianin. Byłem w Indiach. I w Niemczech.
                    > A Ty?

                    4. Ale sam napiszesz co to ma do rzeczy, czy mam zgadywać?

                    PS: "I tyle na temat jakości Twoich wywodów...."
                    • rzymianin.w.ogrodzie Errata: 21.03.15, 15:08
                      rzymianin.w.ogrodzie napisał:

                      Jest:
                      > 1. Nie odpowiedziałeś na pytanie (brzmi ono: "czy masz coś na poparcie zarzutu,
                      > że Hindusów jest 20 razy więcej niż Niemców.")

                      Powinno być:
                      > 1. Nie odpowiedziałeś na pytanie (brzmi ono: "czy masz coś na poparcie zarzutu,
                      > że spinoff zapomniał uwzględnić, że Hindusów jest 20 razy więcej niż Niemców.")
                    • jeepwdyzlu Re: dwie tendencje 21.03.15, 15:57
                      Rzymianin podałeś link. Zajrzałeś tam?
                      :-)
                      Ciao
                      Jeep
                      • rzymianin.w.ogrodzie Re: dwie tendencje 21.03.15, 17:13
                        jeepwdyzlu napisał:

                        > Rzymianin podałeś link. Zajrzałeś tam?

                        Zajrzałem. Nadal nie odpowiedziałeś na pytanie czy masz coś na poparcie swojego zarzutu. Nadal nie wiem co chciałeś wyrazić w poprzednim poście pisząc "Media Habit Index..." i "Statystyka....". Nadal nie wiem co twój pobyt w Indiach i Niemczech ma wspólnego z zarzutem jakoby spinoff nieuwzględnił, że Hindusi są liczniejsi od Niemców.
                        Nadal nie wiem kto to ma twierdzić, że wszyscy Hindusi czytają 9 godzin tygodniowo.

                        [np. w linku jest wyraźnie napisane: "[...] includes in-depth personal interviews with more than 30,000 people age 13 and older in 30 countries between December 2004 and February 2005. The data are weighted to the sampled population in each country."]
                        • jeepwdyzlu Re: dwie tendencje 21.03.15, 23:16
                          To masz problem. Mnie się z tobą gadać nie chce.

                          A spinof nie potrzebuje adwokata.
                          Ciao.
                          Jeep
            • jeepwdyzlu Re: dwie tendencje 20.03.15, 09:51
              Ludzie, którzy czytali literaturę - Czytelnicy z dużej litery - w praktyce więc czytać przestali, zostali jedynie przygodni konsumenci lekkostrawnej papki, którzy kulturę utożsamiają z rozrywką, z relaksem, z miłym sposobem zabicia czasu, bo mają go za dużo i się nudzą.
              ----------------
              Jakoś nie mam kłopotów w omijaniu dzieł Pani Cichopek
              a cała plastikowa literatura celebrycka nie przeszkodziła mi jakoś w zakupie książek choćby polecanych przez Forumowiczów....

              Spinoff - popraw się...
              jeep
      • spinoff Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 24.06.15, 00:19
        Czy KTOŚ zadał sobie trud i przeczytał wspomniane eseje Llosy?
        • Gość: brnXB Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.15, 19:34
          Przeczytanie nie będzie "trudem", zdobycie książki już prędzej, jednak sieknę skoro sugerujesz że warto...
          • spinoff Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 26.06.15, 23:38
            A w empiku pytałeś?

            W znanej anegdocie początkujący pisarz wręczył Gide'owi maszynopis z prośbą, by przeczytał i ocenił, czy warto na serio zabrać się za pisanie. Gide odparł" jak to, pan może nie pisać i pan się waha?

            Czyli, analogicznie: jeśli możesz nie czytać to nie czytaj, szkoda życia! Ja nie sugeruję czytania, pytam w celach poznawczych...

            Mogę za to polecić rewelacyjny film, sprzed 2 lat, mniej więcej o tym samym co eseje Llosy - Wielkie piękno. Bo to i o współczesnej kulturze w ogóle, i o człowieku - pisarzu, który wydał tylko jedną książkę, a teraz włóczy się nocami po Rzymie (z Góreckim w tle!!!), a gdy go pytają, dlaczego nie pisze, odpowiada: "A o czym mam pisać? Spójrz na nasze życie - pustka. Flaubert chciał napisać powieść o niczym i nie udało mu się, a mnie miałoby się udać?". Jest też aktoreczka, która chce rzucić aktorstwo i napisać książkę "w stylu Prousta", z którym "równać może się tylko Ammaniti". I pisarka, której nikt nie czyta, ale wydała już 11 książek dzięki dotacjom...
            Dużo śmiechu przez łzy i refleksji nad życiem. I tylko 2 i pół godziny, więc sugeruję obejrzenie.

            Może już widziałeś? Albo KTOŚ inny i ma spostrzeżenia?
            • Gość: brnXB Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be IP: *.adsl.inetia.pl 27.06.15, 15:48
              "jak to, pan może nie pisać i pan się waha?"

              hehe.

              A propos esejów... mam tak napięty budżet, że jeśli bym wszedł do empiku, to tylko po to by ją ukraść. Ale spoko - już namierzyłem w której jest bibliotece. Film już mam, może dziś jebne seansik przy lampce wina. Aktualnie jestem na fascynacji R.Musilem, ten to miał łeb, i pomyśleć, że po tym jakie działa odstawiał ponoć skończył w biedzie.
              • spinoff Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be 27.06.15, 23:20
                Z empikiem to był przecież żart. Sądzę, że tam nie handlują esejami noblistów.

                Musil tak,jak najbardziej, i prawie wszystko. Od Człowieka aż po najkrótsze opowiadanka, np. o żołnierzu, który oberwał szrapnelem i chciałby przeżywać swą agonię bez końca. Cymes.
    • claratrueba o 'tendencjach" 15.03.15, 20:07
      Drogi brnX-ie,tendencje nie są skutkiem promieniowania kosmicznego czy innej siły wyższej. Są skutkiem zjawisk społecznych, wpływu mediów, wychowania etc.
      Pozwolisz, że najpierw bardziej szczegółowo- o "skromności panien". Nie tyle to wynik ich nagłej ewangelizacji co nędznego stanu męskiej części populacji. Bo w czasach znacznie większego oddziaływania religii to powstał ten list: "Drogi panie, właśnie wstałam od konfesjonału. Spowiedź trwała godzinę i cały czas miałam przyjemność mówić wyłącznie o Panu". Teraz w przyp. znacznej liczby osobników płci męskiej to nie byłoby o czym mówić przez kwadrans. No, chyba żeby księdzu opowiadać o tym jak to się jakiś pan nad sobą użala, ale to nie bardzo temat na spowiedź. Kobiety podzielają zdanie Jana Nowickiego cyt. "ród męski zepsiał" ze wszystkimi tego dla was konsekwencjami. Tekst, że "tylko z chłopakiem" czy "tylko po ślubie" to stary sposób by nie urazić amanta, z którym nie ma się ochoty. Fakt, że taki amant nie rozumie potwierdza tezę o "zepsieniu"- - tym razem w kwestii możliwości pojmowania.
      W kwestii "resekularyzacji"- powrót religii obserwowany jest od lat 80,90 w całym świecie zachodnim. Szczegóły u Huntingtona "Zderzenie cywilizacji.." Tylko, że jak wspomniała eela, nie ma to żadnego wpływu na postawy obyczajowe codzienne a co najwyżej oddawanie się rytuałom od czasu do czasu. Czego dowodem dyskusje o "50 twarzach Greya" i braku dyskusji o żywotach świętych męczenników.
      natomiast wyraźna dla mnie na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza ofensywa kultury jarmarcznej to wynik PRZYZWOLENIA na ów zmasowany atak. Kultura plebejska zawsze była, zawsze miała swoich miłośników i to nie jest powód do rozpaczy. Problemem jest to, że jeśli tylko lub prawie tylko taki rodzaj kultury jest lansowany, to w świadomości ludzi, którzy nie maja innego wzorca z domu, szkoły, otoczenia to staje się on jedyny. Pani, która kupi eksponowaną wszędzie, reklamowaną spowiedź celebrytki, która poczyta sobie przy popisach innego reklamowanego beztalencia to osoba, która nawet nie wie, że to chłam. Bo o istnieniu "niechłamu" nikt je nie powiedział. Podobnie jak być może nigdy nie widziała księgarni, w której nie sprzedają foremek do ciasta i podkładek pod kufle. I dlatego głos ludzi kultury jest cenny- nawet jesli jego siła jest nikła w porównaniu z agresją koncernu. Ale siła nie oznacza słuszność, większość nie oznacza racji. I jesli komuś poczucie przyzwoitości nie pozwala milczeć to nie powinien milczeć. Bo "by zło zwyciężało wystarczy tylko by dobrzy ludzie nic nie robili" (Burke). Tylko, że wtedy ja ich już nie uważam za "dobrych" a wygodnickich tchórzy, których stać tylko na robienie sobie żartów z tych, którzy mają odwagę powiedzieć prawdę.
      • eeela Re: o 'tendencjach" 15.03.15, 20:52
        Ja bym jeszcze dodała, że kobiety niewierzące też moga mieć wiele powodów, żeby nie wskakiwać z facetem od razu do łóżka, i niekoniecznie musi to być głęboka niechęć do tegoż faceta albo kulturowe naciski. Wręcz przeciwnie, uważam, że u kobiety to całkiem naturalne zachowanie, że woli najpierw kandydata obejrzeć i obwąchać. Owszem, zdarza się, że ktoś przypasuje od pierwszego wejrzenia, ale to jest wedle mojego doświadczenia bardzo, bardzo rzadkie.

        A tekst "tylko z chłopakiem" nie ma jak być powodowany nauką Kościoła. Sama zresztą też uważam, że seks w stałym związku jest zdecydowanie lepszy niż seks przygodny, i nie widzę w takim stosunku do sprawy żadnego wstecznictwa.
      • Gość: brnXB Re: o 'tendencjach" IP: *.adsl.inetia.pl 15.03.15, 23:56
        "tendencje nie są skutkiem promieniowania kosmicznego czy innej siły wyższej. Są skutkiem zjawisk społecznych, wpływu mediów, wychowania etc."

        Nie znalazłem momentu gdzie miałbym stwierdzić, że wspomniane tendencje zachodzą wskutek promieniowania kosmicznego lub innej siły wyższej. Nie pojmuję tej metody dyskutowania gdzie wkłada się w usta komuś swoją tezę po to by ją obalać, chociaż owszem - jest to dość zabawny sposób rozmowy.

        " Tekst, że "tylko z chłopakiem" czy "tylko po ślubie" to stary sposób by nie urazić amanta, z którym nie ma się ochoty. Fakt, że taki amant nie rozumie potwierdza tezę o "zepsieniu"- - tym razem w kwestii możliwości pojmowania."

        Czyli według Ciebie uległem "zepsieniu", też w kwestii pojmowania, co tego logicznym uzasadnieniem jest niewyrażona explicite teza, że kobiety są seksualnie wyzwolone i chętne na seks z nowo-poznanym mężczyzną, ale nie z takim amantem jak ja. To chybione, bo nie są seksualnie wyzwolone. Gdybym był amantem super przystojnym, niezepsiałym (i sprawniejszym w pojmowaniu) to nie spotkałbym się z żadną odmową, ale nawet wówczas nie wpadłbym na pomysł, żeby oceniać wszystkich swoją miarą. Natomiast widzę powszechne w Polsce, szczególnie wśród młodzieży stosowanie podwójnych standardów obyczajowych, a nie seksualne równouprawnienie płci. Jeśli Cię to nie przekonuje i twierdzisz że kobiety w Polsce mogą prowadzić swobodne życie seksualne kiedy chcą i z iloma amantami chcą bez konsekwencji w postaci negatywnej opinii - to z tak oderwanym od rzeczywistości poglądem nie będę polemizował.

        "W kwestii "resekularyzacji"- powrót religii obserwowany jest od lat 80,90 w całym świecie zachodnim. Szczegóły u Huntingtona "Zderzenie cywilizacji.." Tylko, że jak wspomniała eela, nie ma to żadnego wpływu na postawy obyczajowe codzienne a co najwyżej oddawanie się rytuałom od czasu do czasu. "

        Kolejna imputacja - nigdzie nie stwierdziłem zachodzenia korelacji którą obalasz, czyli korelacji między radykalizacją postaw obyczajowych a resekularyzacją. Stwierdziłem natomiast wyraźnie, że Polska jest społeczeństwem konserwatywnym bardziej niż społeczeństwa zachodnie, to nie musi się objawiać wcale w poważnym traktowaniu religii i unikania seksu aż do ślubu, przeciwnie - w polskim akurat przypadku - konserwatyzm objawia się m.in. podwójnymi standardami i hipokryzją. Dlaczego w potocznym, powszechnym mniemaniu amant który "zalicza" wszystkie to "gość", a kobieta która zalicza wszystkich to "szmata" ? ponieważ konserwatywne społeczeństwo ceni dziewictwo, a jeśli ono już przeminęło to przynajmniej "szanowanie się" a nie "rozwiązłość".

        "Problemem jest to, że jeśli tylko lub prawie tylko taki rodzaj kultury jest lansowany, to w świadomości ludzi, którzy nie maja innego wzorca z domu, szkoły, otoczenia to staje się on jedyny. Pani, która kupi eksponowaną wszędzie, reklamowaną spowiedź celebrytki, która poczyta sobie przy popisach innego reklamowanego beztalencia to osoba, która nawet nie wie, że to chłam. Bo o istnieniu "niechłamu" nikt je nie powiedział."

        I wreszcie doszliśmy do konkretów. Czyli w skali 1:1 popierasz tezę zawartą we wspomnianym liście; znaczna ilość klientów jest bezwolna, a precyzyjniej: otumaniona, pozbawiona elementarnego rozsądku czy wiedzy o kulturze bo niezdolna o własnych siłach odróżnić chłamu od dzieł poważnych. Dlaczego więc jako nieświadomi różnicy nie kupują "na chybił-trafił" co popadnie? raz literatury poważnej, a raz pamiętnika piosenkarki? odpowiedź na gruncie Twojej logiki: owszem kupują co popadnie ale akurat nie literaturę poważną bo ta jest mniej eksponowana.

        Czyli nie wiedzą co jest dla nich dobre, nie wiedzą co jest właściwie na miarę ich intelektów (mogli by przecież połknąć Fenomenologie Ducha Hegla, tak?). Dokonują wyborów niejako na ślepo wyciągając ręce po to co im się podsuwa pod nos i nachalnie promuje. Czyli prosta Bożenka z Zabrza wybierając "Sexy mamę" Kasi Cichopek ulegając zmasowanemu atakowi reklamy (i nadmiernej ekspozycji) zaspokaja swoją potrzebę, którą powinno przecież równie dobrze, albo i lepiej zaspokoić "Ostatnie rozdanie" Myśliwskiego.

        Ja widzę w tym nie przekonujący argument ale argument komediowy. A takie zestawienie: Myśliwski vs. Cichopek jest tu pełni uzasadnione - sygnatariusze listu postulują dosłownie by usuwać z półek "literaturę tzw. celebrycką" a w to miejsce wykładać literaturę piękną odznaczaną nagrodami literackimi.

        Nie trafia do mnie niezwykle odważna teza, że zachodzi prosta rywalizacja pomiędzy lit. celebrycką a poważną, bo jakoś mam wrażenie, że to dzieła kultury konsumowane są przez zupełnie innych odbiorców i występujących w Polsce w bardzo odmiennej ilości. Ale nie jestem nieomylny, i więcej, jestem przekonany, że jeśli ekspedientka Empiku zapytana przez Bożenkę o "Sexy mamę" sprzeda jej "Ostatnie rozdanie" to Empik zostanie odkrywcą i prekursorem zupełnie nowego typu handlowania. Wreszcie można by opychać zalegającą na półkach "Książeczkę o człowieku" Romana Ingardena łakomczuchom którzy weszli do sklepu po książkę kucharską telewizyjnego finalisty 'Top Chef'.

        " Ale siła nie oznacza słuszność, większość nie oznacza racji."

        Gdzie zachodzi taka szlachetna reguła - w prywatnej firmie? w kapitalizmie?

        "Tylko, że wtedy ja ich już nie uważam za "dobrych" a wygodnickich tchórzy, których stać tylko na robienie sobie żartów z tych, którzy mają odwagę powiedzieć prawdę."

        Wydaję na książki przynajmniej 100 pln miesięcznie, nie wiem czy to dużo, raczej mało, chciałbym móc wydawać 500. I jak każdy inny klient (chociaż do Empiku nie wchodzę) kupuje to co według subiektywnego otumanionego gustu uważam za dobre. I dlatego właśnie prawie nie sięgam po polską prozę współczesną, moje zdanie jak widać podziela masa ludzi bo ta literatura od lat (a dokładnie od "Wojny polsko-ruskiej pod flagą...") nie święci sprzedażowych triumfów. Dlaczego? bo jest to literatura minoderyjna, gdzie autorzy zamiast opowiedzieć ciekawą historię mizdrzą się do czytelnika błyskotliwymi zdaniami, a później publicznie skomlą czemu dostali tylko 7 tyś. za ileś tam miesięcy pracy w postaci docenianej przez krytyków książki. Przecież krytycy polecają - to więc nie może być kiepskie!
        Ale F.Celine opisując dokładnie te zjawisko powtórzył za Brunetièrem: "Jeżeli krytyka nie będzie dość czujna literatura padnie łupem szarlatanów". Kto w Polsce recenzuje pozytywnie słabe książki? Empik czy recenzenci?

        Empik będzie coraz słabszy, upadający, to kwestia czasu. Dlatego właśnie to ta sklepo-księgarnia mogłaby dziś wysłać list otwarty do polskich pisarzy i recenzentów z apelem by wzięli do roboty i zaczęli tworzyć, promować lepsze niż jak dotychczas słabiutkie lub umiarkowanie dobre książki. Nie mają w zanadrzu innych niż słabiutkie i przeciętne?
        to będą dzielić los upadającego Empiku.
        • eeela Re: o 'tendencjach" 16.03.15, 00:12

          " Ale siła nie oznacza słuszność, większość nie oznacza racji."

          Gdzie zachodzi taka szlachetna reguła - w prywatnej firmie? w kapitalizmie?



          Giordano Bruno też był w zdecydowanej mniejszości. Uważasz, że słusznie odmówiono mu racji? ;-)

          Ogólnie to fajnie byłoby, gdybyś kiedyś napisał coś na trzeźwo, bo po pijaku strasznie ci się świat zawęża. Twój wywód brzmi tak, jakbyś uważał, że Empik ma do wyboru z ambitniejszej literatury Myśliwskiego i Hegla.

          Chociaż z drugiej strony może nie powinnam brać twoich postów tak bardzo serio, bo chyba więcej w nich chodzi o malowanie czarnym słowem obrazów niż o definiowanie rzeczywistości ;-)
          • Gość: brnXB Re: o 'tendencjach" IP: *.adsl.inetia.pl 16.03.15, 00:36
            > Giordano Bruno też był w zdecydowanej mniejszości. Uważasz, że słusznie odmówio
            > no mu racji? ;-)

            To próba zestawienia jako analogii przypadków z dwóch różnych porządków aksjologicznych. Równie dobrze można by mnie zapytać: hiszpańscy konkwistadorzy zniszczyli dzieła literatury Azteków bo byli silniejsi - czy uważam że postąpili słusznie?

            "Twój wywód brzmi tak, jakbyś uważał, że Empik ma do wyboru z ambitniejszej literatury Myśliwskiego i Hegla."

            Celnie to zauważyłaś - i mam prawo tak uważać, bo to postulują autorzy listu: rywalizacje między literaturą celebrycką a nagradzaną beletrystyką poważną. Przypadek Hegla wyjęłaś z kontekstu w którym został postawiony: czy przypadkowy klient może czytać z zadowoleniem literaturą trudniejszą niż celebrycką tylko dlatego że mu się ją podsunie? "list otwarty" sugeruje że tak, owszem!
            czy jest więc gdzieś linia demarkacyjna oddzielająca trudność w odbiorze kryminałów od literatury pięknej? kolejna linia oddzielająca literaturę piękną od esejów filozoficznych? to autorzy listu z oczywistych względów są zmuszeni przemilczeć.

            "chyba więcej w nich chodzi o malowanie czarnym słowem obrazów niż o definiowanie rzeczywistości"

            Lokalną rzeczywistość definicją nie moje żarty, ale fakt że Polska ma dzietność na poziomie 1,3 co jest równe początku procesu masowego starzenia i wymierania. I to jedna z tendencji przez którą nie będzie tutaj znacznego wzrostu czytelnictwa nawet gdyby do literatury pięknej te patelnie i świece dodawać gratis. Czy to jest "czarny" obraz? owszem. Tak czarny jak realizm.

            A to co może tę tendencję (spadku czytelnictwa) spowolnić, zastopować a może nawet odwrócić to tylko pojawienie się lepszej literatury niż dotychczas. A nie wmawianie (ponoć otumanionym) klientom, że słaba literatura jest dobrą literaturą, bo to jest tak naprawdę postulat by Empik zachował w swym geszefciarstwie status quo tyle, że żonglując w tym celu innymi książkami (niż celebryckie).
            • eeela Re: o 'tendencjach" 16.03.15, 00:54

              > To próba zestawienia jako analogii przypadków z dwóch różnych porządków aksjolo
              > gicznych.

              Na czym polega ta różnica (wyjąwszy stopniowanie)?

              > Celnie to zauważyłaś - i mam prawo tak uważać, bo to postulują autorzy listu:

              Autorzy listu piszą to:

              Trudno znaleźć w EMPIK-u np. „Pensjonat” Piotra Pazińskiego (Nagroda Literacka Unii Europejskiej), czy jego znakomite “Ptasie ulice”, w ogóle nagród literackich EMPIK stara się nie zauważać. Czy wybitna książka Zyty Oryszyn „Ocalenie Atlantydy” (nagrody literackie Gryfia, Gdynia, nominacja do NIKE) wydana zresztą przez dużego wydawcę (Świat Książki) miała Pani zdaniem odpowiednią ekspozycję?
              (...)
              Szanujemy literaturę popularną, lubimy i cenimy dobre kryminały, thrillery, czy komiksy, ale już literatura tzw. celebrycka nie powinna stanowić głównej oferty sprzedaży księgarni. Trzeba zachować proporcje wprowadzając do sieci sklepów także literaturę piękną, może mniej popularną, bardziej niszową.
              (...)
              Kiedyś klient EMPIK-u był przyzwyczajony, że znajdzie w jego salonach książki niedostępne w innych księgarniach. To się zmieniło. Kiedy bywamy w podobnych sieciach na świecie (np. FNAC we Francji, czy La Feltrinelli we Włoszech) wychodzimy z nich ze smutkiem. Tam eksponowane są wszelkie możliwe rozbudowane działy: klasyka, nauka, filozofia, poezja, medycyna, literatura faktu, polityka, beletrystyka, sztuka itd., które się wstydliwie nie chowają.
              (...)
              Czy w EMPIK-u tak od wejścia, od ręki dostaniemy dzieła filozofów, poetów? Czy dostaniemy klasykę? Czy w EMPIK-u skompletujemy sobie powieści Kafki, Manna, Borgesa, Dąbrowskiej? Nałkowskiej, Stryjkowskiego, Iwaszkiewicza? Czy swoją półkę ma Józef Hen? Odpowie Pani, że wszystko to wina wydawców. Że może nie wznawiają klasyki? A wydawca odpowie, że nie wznawia, bo polski rynek jest rynkiem nowości. To też wpłynęło na fakt, że książka żyje w Polsce dwa miesiące. Mamy poczucie, że stała się „towarem doraźnym”.


              Nie bardzo więc rozumiem, skąd ci się wziął wybór ograniczony do Myśliwskiego i Hegla w postulatach listu.
              • Gość: brnXB Re: o 'tendencjach" IP: *.adsl.inetia.pl 16.03.15, 01:07
                > > To próba zestawienia jako analogii przypadków z dwóch różnych porządków a
                > ksjolo
                > > gicznych.
                >
                > Na czym polega ta różnica (wyjąwszy stopniowanie)?

                To pytania zadałaś mi na serio? ;)
                Odpowiem więc...
                Na tym, że Empik to nie szesnastowieczna inkwizycja, ale sieć prywatnych sklepów w XXI wieku. Empik nie zakazuje drukowania, rozpowszechniania ani ogłaszania odkryć naukowych.

                > Czy w EMPIK-u tak od wejścia, od ręki dostaniemy dzieła filozofów, poetów? Czy
                > dostaniemy klasykę? Czy w EMPIK-u skompletujemy sobie powieści Kafki, Manna, Bo
                > rgesa, Dąbrowskiej? Nałkowskiej, Stryjkowskiego, Iwaszkiewicza? Czy swoją półkę
                > ma Józef Hen? Odpowie Pani, że wszystko to wina wydawców. Że może nie wznawiaj
                > ą klasyki? A wydawca odpowie, że nie wznawia, bo polski rynek jest rynkiem nowo
                > ści. To też wpłynęło na fakt, że książka żyje w Polsce dwa miesiące. Mamy poczu
                > cie, że stała się „towarem doraźnym”.[/i]
                >
                > Nie bardzo więc rozumiem, skąd ci się wziął wybór ograniczony do Myśliwskiego i
                > Hegla w postulatach listu.

                Ok, a więc zamiast Myśliwskiego proszę sobie podstawić Czarodziejską Górę T.Manna, w tym przypadku nie zachodzi wielka różnica, no może m.in. poza ilością stron i łatwością odbioru.

                Widzę, że zdecydowanie nie ma w tym temacie dla nas płaszczyzny porozumienia, mimo, że popieram ideę listu, więc wybacz, ale już z dalszej polemiki rezygnuję. Dziękuję za przyjemną dyskusję :)
                • eeela Re: o 'tendencjach" 16.03.15, 01:50

                  > Na tym, że Empik to nie szesnastowieczna inkwizycja, ale sieć prywatnych sklepó
                  > w w XXI wieku. Empik nie zakazuje drukowania, rozpowszechniania ani ogłaszania
                  > odkryć naukowych.

                  Ale w procesie dochodzenia prawdziwości lub fałszywości twierdzenia "siła nie oznacza słuszność, większość nie oznacza racji" to nadal te jakże różne okoliczności mogą sprawować jedynie funkcję stopniowania. Nie da się natomiast negatywnie zweryfikować tego twierdzenia za pomocą żadnej z tych sytuacji.

                  > Ok, a więc zamiast Myśliwskiego proszę sobie podstawić [i]Czarodziejską Górę [/
                  > i] T.Manna

                  No i właśnie na tym polega podstawowy problem twojego toku myślenia, że za pomocą skrótowych haseł i tendencyjnie dobranych wyrywków informacji malujesz te swoje obrazy - dlatego właśnie są tak mało przekonujące. Stwierdziłeś, że autorzy listu sugerują wybór między Myśliwskim a Heglem, teraz ich wymieniasz na Manna, a tymczasem - jak wynika z cytatów powyżej - autorzy listu stworzyli znacznie bogatszą i bardziej otwartą listę propozycji. Twoja argumentacja jest więc tutaj znów niemożebnie zawężona i przez to nieuczciwa.
                  • claratrueba Re: o 'tendencjach" 16.03.15, 10:30
                    Chyba to nie jest kwestia "nieuczciwości" a widzenia jedynie skrajności zjawiska, które oprócz ekstremów ma jeszcze wiele stanów pośrednich. Tak jak między "półką najwyższą" a "najniższą" jest półek wiele bo inaczej nie można mówić o "naj".
                    I jesli jakaś firma ma w swoim wpisie do KRS zakres działalności "sprzedaż książek" to nie powinna ani ograniczać się do sprzedaży opowieści celebrytów ani XIX wiecznych filozofów ani literatury uznanej za arcydzieła jedynie.
                    Podobnie "różne półki" są w kwestii obyczajowej, kwestii konserwatyzmu, który jest bardzo zróżnicowany, konserwatysta w sferze jednej może być bardzo postępowy w innej. I zaszufladkowanie Polaków jako konserwatystów jest jedynie stereotypem a nie oddaniem bardzo zróżnicowanych postaw i poglądów w bardzo wielu kwestiach zupełnie różnych. I w zupełnie różnych grupach społecznych.
                    • eeela Re: o 'tendencjach" 16.03.15, 14:04
                      > Chyba to nie jest kwestia "nieuczciwości" a widzenia jedynie skrajności zjawisk
                      > a

                      Mówiłam o argumentacji, nie o intencjach persony :-) Argumentacja BrX-a jest notorycznie nieuczciwa właśnie dlatego, że jest skupiona na skrajnościach. Jakby on tak sam dla siebie budował te straszne światy, to by mnie nie ruszało, ale nie lubię skrajności ani publicznego wciskania kitów, i to jakby mało było rzeczywistych powodów do biadania na tym padole.
        • jeepwdyzlu zdanie odrębne 16.03.15, 11:04
          I jak każdy inny klient (chociaż do Empiku nie wchodzę) kupuje to co według subiektywnego otumanionego gustu uważam za dobre. I dlatego właśnie prawie nie sięgam po polską prozę współczesną, moje zdanie jak widać podziela masa ludzi bo ta literatura od lat (a dokładnie od "Wojny polsko-ruskiej pod flagą...") nie święci sprzedażowych triumfów.
          ----------
          brnXB - nieco przynudzasz - szczera rada skracać wypowiedź :-)

          Ale ad vocem
          Mylisz się. Polacy nie rzucają się na laureatów Bookera czy niemieckich księgarzy..
          Żulczyk. Miłoszewski. Krajewski. Twardoch. Witkowski. Bator......
          Spore nakłady, swoboda finansowa autorów.
          Można tworzyć dobrą, solidną literaturę środka.
          Nie słabiutką. Nie umiarkowanie dobrą.
          Po prostu dobrą.

          jeep
          • Gość: mim_maior Re: zdanie odrębne IP: *.warmia.mazury.pl 16.03.15, 12:08
            Polacy nie rzucają się na laureatów Bookera czy niemieckich księgar
            > zy..
            > Żulczyk. Miłoszewski. Krajewski. Twardoch. Witkowski. Bator......
            > Spore nakłady, swoboda finansowa autorów.
            > Można tworzyć dobrą, solidną literaturę środka.
            > Nie słabiutką. Nie umiarkowanie dobrą.
            > Po prostu dobrą.

            Amen. Nic dodać, nic ująć.
    • Gość: phi Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be IP: *.dynamic.chello.pl 28.06.15, 18:31
      Pisać sobie mogą, ale to sytuacji nie zmieni. Pogardę to widzę w twoim poście, że dla ciebie ludzie to są głupki, lubią chłam ze swojej głupie natury i takie ich potrzeby. Czy ty masz pojęcie o świecie reklam ? Do ludzi można dotrzeć z wartościowi rzeczami, z kulturą, no ale dzieli się świat na wydumanych intelektualistów i ciemne masy to ciężko to idzie zrozumieć.
      • Gość: brnXB Re: List otwarty ludzi kultury do empiku [100% be IP: *.adsl.inetia.pl 29.06.15, 20:45
        > Pogardę to widzę w twoim poście,
        > że dla ciebie ludzie to są głupki, lubią chłam ze swojej głupie natury i takie
        > ich potrzeby.

        Humanizm nazywać pogardą? i jeszcze jako antidotum na realizm powszechnych potrzeb serwować potęgę reklamy? Heh, to trzeba mieć osobliwe poczucie humoru. Wbrew Tobie i treści listu mam głębokie pokłady szacunku i wiary w istotę ludzką, która w większości swoich przedstawicieli nie różni się wiele od małp, dlatego nigdy bym ludzi jako ogółu nie obrażał insynuacjami, że należy deptać ich wolność i godność narzucając im jakieś potrzeby za pomocą reklamy. Na szczęście ludzie są jednak jakoś tam mądrzejsi od małp, więc nigdy powszechnie nie uwierzą propagandzie "wydumanych intelektualistów", że lepiej czytać jakichś tam nominowanych do nagrody Nike lub Nobla niż czytać 50 Twarzy Greja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka