Dodaj do ulubionych

DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI

IP: 212.160.253.* 26.10.04, 13:54
PYTANIE KIERUJE TO OSÓB KORZYSTAJĄCYCH Z PUBLICZNYCH BIBLIOTEK-NIE WYDAJE SIE
WAM, ZE PODKRESLANIE "ISTOTNYCH" FRAGMENTOW LUB O ZGROZO! ZAMIESZCZANIE
WŁASNYCH KOMENTARZY NA KARTACH KSIĄŻEK Z BIBLIOTEKI TO PRZESADA? TO
ROZPRASZA. JAKI JEST CEL? WRACA SIE POTEM DO TYCH SZCZEGÓLNYCH KSIAZEK? SZUKA
SIE POPISANYCH PRZEZ SIEBIE?
Obserwuj wątek
    • kamkap Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI 26.10.04, 14:11
      Zgadzam sie! A najgorsi sa ci, co zaznaczaja sobie fragmenty kolorowymi
      markerami. ZGROZA!
      • dafni Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI 26.10.04, 15:06
        Do tego jeszcze zaginanie kartek, zamiast stosowanie zakładek. Nie potrafilabym
        tak.
    • Gość: monika_kot Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI IP: 81.219.184.* 26.10.04, 15:51
      Witam! A mnie generalnie sprawcy wpisów nie denerwują, no chyba że chodzi o
      takich brutali jak wspominacie co to malują markerami i zaginają strony. Ale
      dopiski ołówkiem na marginesach albo zakreślanie fragmentów bardzo lubię.
      Kiedys przy jednej lekturze ksiązki popularnonaukowej z biblioteki skorzystałam
      z takich notatek, ktoś dopisywał na marginesach inne ksiązki które dotyczą
      akurat omawianych problemów i w ten sposób miałam bardzo ciekawą listę książek
      do odszukania w interesującym mnie temacie. Pozdrawiam!:)))
    • Gość: Alek Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:03
      Ja miałem jeszcze lepszą zabawę! Pożyczyłem książkę "Delta Wenus" Anais Nin,
      pewnie wiecie co to jest? Zakładam, że tak. I tam przy opisach sytuacji były
      śmieszne komentarze typu - wypróbować, nie da się, to nieprawda - a bardzo
      często wręcz polemiki, szczególnie zdarzyło się to przy opisie miłości
      lesbijskiej. Nie wyciągam z tego żadnych wniosków.
      Rzadko spotykam się z popisanymi książkami, to jest przede wszystkim zmora
      lektur szkolnych i...przydają się te "didaskalia".
    • Gość: jaija Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.10.04, 00:24
      Jeśli są to podkreślenia ołówkiem, a najważniejsze rzeczy w tekście dzięki temu
      są wyodrębnione, to czemu nie. Nie trzeba wtedy wertować całej książki, z
      gatunku rozwlekłych i upierdliwie nudnych (lektur naukowych:D), bo podano jak
      na tacy. Byle nie było tekstów w stylu: "a wszystko to, bo ciebie kocham"
      długopisem, co znalazła ostatnio moja mama w jakimś chyba romansidle:D
      • sol_bianca Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI 29.10.04, 09:59
        Gość portalu: jaija napisał(a):

        > Jeśli są to podkreślenia ołówkiem, a najważniejsze rzeczy w tekście dzięki temu
        >
        > są wyodrębnione, to czemu nie.
        Gorzej, że są osoby (powątpiewam w ich inteligencję niestety), które chyba nie
        potrafią uczyć się inaczej niż podkreślając CAŁE partie tekstu - jakieś 80%
        całości. Nie powiesz mi, że to jest zaznaczanie najważniejszych rzeczy - raczej
        wygląda na to, że nie potrafią się zorientować co jest ważne i kreślą wszystko
        jak leci.
    • q_vw Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI 27.10.04, 02:21
      Zasada jest prosta, jak książka jest twoja własnościa, to "róbta co chceta", ale jak z biblioteki, to zwykłe chamstwo i buractwo mazac w niej cokolwiek. Mnie zwyczajnie ręce opadaja jak nawet we własnych książkach czy podręcznikach ludzie mażą markerami... dno. Co innego jakieś serio naukowe notatki, jak mnie się jakis fragment nie podoba, bądź mam wątpliwości, to robię notatke na marginesie, ale to książki dla własnego, naukowego użytku, żebym pamiętał, co mnie "ruszyło" w trakcie czytania. Znam sporo ludzi, którzy we własnych egzemplarzach tak czynią. oczywiście książki nie do pożyczania :-))))
      • amused.to.death Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI 28.10.04, 19:56
        > Mnie zwyczajnie ręce opadaja jak nawet we własnych książkach czy
        > podręcznikach ludzie mażą markerami... dno.

        A mi ręce opadają jak czytam takie komentarze. Skoro 'róbta co chceta, to daruj sobie takie komentarze.
        To książki są dla mnie a nie na odwrót. Dlatego ja w swoich książkach piszę, podkreślam na kolorowo, jak coś trzeba to jako notes służy, jak jedna strona potrzebna to i kartkę wyrwę. I nie tylko w książkach naukowych.

        Ale w książkach z biblioteki nawet ołówka nie używam:)))
    • Gość: Zgaga01 Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI IP: *.swps.edu.pl / 193.201.164.* 28.10.04, 08:41
      Taaa... A ja czasem pracuję w bibliotece. To jak mnie to może wkurzac?
      Zwłaszcza jak klient zwróci świeżutką, po raz pierwszy wypożyczona książkę, a
      już szmatę. I jeszcze ma pretensję kiedy zwróci się mu uwagę, że coś nie tak..
    • crazy.berserker Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI 28.10.04, 10:15
      W piersi biję się, kilka razy zdarzyło mi się popisać ksiązkę z
      biblioteki.Przestałam to robić dopiero kiedy wpadła mi w ręce
      lektura "ukraszona" komentarzami przez poprzedniego czytelnika. Zgadzam się z
      autorem wątku że pisanie po książkach z biblioteki to straszne buractwo ale
      myślę że część osób które je uprawia robi to nieświadomie, nie myśli o tym że
      popisana książka może kolejnemu czytelnikowi przeszkadzać.
    • mijaczek Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI 28.10.04, 17:45
      A ja maluje ksiazki markerami, ale TYLKO moje wlasne!
      Nigdy bym nie napisala nic w ksiazce, ktora nalezy do kogos innego, lub do
      biblioteki. Powinno sie takiemu delikwentowi kazac odkupic ksiazke.
      Pozdrafiam,
      Mia
    • Gość: Kryske Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI IP: *.telia.com 28.10.04, 21:09
      To obrzydliwy zwyczaj, z ktorym nalezy walczyc. Traktuje to jako jeszcze jeden
      przejaw dawnego systemu. Niczyje wiec moge zniszczyc
      • Gość: Zgaga Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI IP: *.swps.edu.pl / 193.201.164.* 29.10.04, 17:47
        Taa.. Najłatwej zwalić na poprzedni system. Tylko że niszczenie, kradzieże itd
        książek bibliotecznych istniało jeszcze przed drugą wojną światową i nie tylko
        u nas. Więc tak naprawdę szacunek wynika z kultury osobistej, a nie z
        hm... "byłego systemu".
    • Gość: Stary_Wraq Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 29.10.04, 13:41
      Słuchajcie wszyscy - oto ostatnio (jakieś parę miechów temu) dorrwałem kolejny
      przekład Conradowego "Tajfunu", tego jedynego chyba w karierze JC utworu o
      zacięciu humorystycznym. Humorystycznym - może, ale wziął mnie "Tajfun" w
      obroty do tego stopnia, że byłbym w stanie napisać na jego temat doktorat i to
      chyba nie wychodząc od siebie z pokoju. No i wyobraźcie sobie, że przekład był
      straszny - do tego stopnia, że napisałem swój, nazywając wreszcie jak należy
      oficerów (oficerami, a nie "matami") i mechaników (smoluchy a nie "faceci w
      czarnych mundurach"!). Też pisać po książkach nie lubię, ale za to potrafię
      przepisać coś na własne kopyto i modłę.
    • jagats Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI 29.10.04, 18:12
      Uważam, że robienie notatek i podkreślanie w książkach z biblioteki po prostu
      nie uchodzi. Czytając własne książki nie mam jednak żadnych skrupułów.
      Podkreślam, zaznaczam - z regułu ołówkiem - i gdy po roku, dwóch, pięciu wracam
      do tej pozycji to mam frajdę przy lekturze własnych zapisków.
    • Gość: d0minika Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI IP: *.artcom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.04, 22:32
      A ja uwielbiam książki z notatkami i uwagami, refleksjami dopisanymi przez
      innych czytelników. Wtedy czuję, że książka żyje i egzystuje, nakazuje
      myślenie. Oprocz historii własnej przekazuje też historię ludzi, którzy ją
      czytali. Byle nie były to wulgarne napisy, bo to zwykłe chamstwo. Ale uwagi z
      głębi siebie, opinie - jak dla mnie bardzo wzbogacają książkę i dodają jej
      uroku.
      • zosia84 Re: DO SZAŁU DOPROWADZAJĄ MNIE POPISANE KSIĄŻKI 30.10.04, 01:10
        Zgadzam się.Wybierajac książki w bibliotece, wypożyczam zwylke te najbardziej
        sczytane i popisane właśnie. Z takich zapisków można się wiele
        dowiedzieć;czasem na mrginesie napotykam na polemiki i dyskusje nie tylko z
        autorem, ale i z poprzednimi czytelnikami,którzy zostawili tam już jakiś znak
        samych siebie:)Jesli piszę po książkach, a zdarza mi się, to tylko
        ołówkiem.Długopisy i markery to przesada.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka