olimpia_cambel
25.12.04, 20:47
umieściłam ten fragment mojej prozy na forum książki, a teraz dobiero wlazłam
gdzie trzeba, napiszcie mi czy to coś warte. Z góry dzieki za słowa
pocieszenia, otuchy i krytyki.
abonetnt tymczasowo niedostępny.......
"gyudrygrhj"
czyżby to jakis cytat?
- nie mam pojęcia- odpowiedziała stara kobita w szarej huście
- w takim razie żegnam pana - opowiedział wiejski chop, po czym udał sie do
pobliskiej karczmy na posiłek, poniewaz zbliżała sie pora obiadu.
- i ja pana żegnam również - powiedział ks. Adam
po czym dodał do swojego tragarza: Osa pospiesz się, już idziemy, chcę
zdąrzyć dojechać do zamku zanim nadejdzie wieczór
- tak jest - odpar z pokora sługa, który mówiąc to upadł na ziemie żeby oddać
chołd Wielkiemu Mistrzowi
Ave, caesar imperator! Morituri te salutant!- powiedział z całym szacunkiem
lud
- przestancie bluźnić zakłamańcy ! - odpowiedział na powitanie Wielki Mistrz
- jesteście nic nie warci !
- pozdrawiacie mnie na pokaz , a gdy wracacie do swych domów żeby odpocząć
wyzywacie mnie od najgorszych
- idźcie precz !
-idźcie precz ! - powtórzył wzburzony Mistrz
Ponieważ słońce zachodziło juz za wzgórza lud odszedł, rozmyślając co Wielki
Mistrz miał na myśli.
Lud szeptal za Jego plecami. Wzburzenie przycmiewalo chlopom wzrok i
niepozwalalo zamierzyc celnie ostrzem kosy w lany zyta. Odkąd Wielki Mistrz
objawil im swoja wole, nigdy niebyli swiadkami paroksyzmu jego zlosci. Pelni
niezgody na swoj los i wewnetrznej sprzecznosci zabrali sie pokornie za
wypelnianie rozkazow Pana.
-Coż za dekadencja! -powiedziala Matka Proroka
-Co za maniera z jaka mnie traktuja, ubierajac swoje manipulacje w
kazuistyczne argumenty!
-Musze odejsc od tych parobkow, gotowi mnie zniszczyc! Cały trud obrocony
wniwecz!
Wiem o ich knowaniach przeciw mnie!
-Nieslychane fantasmagorie,oni z pokora odnosza sie do twej woli, oszczedz im
twego gniewu
-Odchodze Matko!
W rozswietlonym blaskiem ksiezyca krajobrazie pelnym łąk i strumieni,
samotna sylwetka Mistrza powoli wtapiala sie w czern nieprzystepnego lasu.
Wielki mistrz zadumal sie nad swoja indolencja. Był niewatpliwie szalenie
inteligentny i nieziemsko mądry, lecz coś uniemozlliwialo mu realizacje jego
postanowień. Imputowano mu nawet zbytnia ambicje przy braku dostatecznej
woli. Jakiś defetyzm byl w jego postawie. Na nic nie zdawaly sie sardoniczne
usmieszki znajomych, On nie mógł nic na to poradzić, wszystkie imperatywy
waliły sie w guzy pod brzemieniem chlodnej racjonalnym chlodem
rzeczywistości. Pewien orfizm był mu na stale przypisany, a wywinąc sie mu
bylo niesposób, żyć z nim tez ciezko.
Mistrz przerwał swe rozmyślania......
Zauważył, iz strumień do którego zdążał otoczony był ludźmi. Oh, ludzie-cóże
to są za istoty? Zawsze najbardziej dązą do tego czego miec nie mogą. I oni
to byli ci, którzy chcieli zgłebiać jego mądrosć? Banda sabarytów niezdolnych
do podjecia wyzwania intelektualnego, psychiczni niewolnicy wlasnych
hipostazji. Cóz on mógł zdziałać przeciw tej chimerycznej masie obłudników?
Jakze wedle nauczania starozytnych mędrców osiagnać ten stan eudajmonii,
wobec ktorego wszystko to co widzi teraz jest niczym?
Wielki Mistrz zbliżył sie do ludu i przemówił:
-Zostałem obrzucony anatema za moje chiromanckie praktyki- dobrze, niechże i
tak bedzie, nie wam głupcom sądzić nade mna. Dość kalumni Nie dostrzegacie
emanacji Swiatłości, wobec czego Światłość nie pozostaje w was, a jedynie
spływa po waszych nedznych ciałach jakstrumien deszczu. Dajecie sie
indoktrynować jak naiwne dzieci, koniec z tym ! Kolejna egzegeza pism
pozostawionych przez mych Poprzedników jutro w czasie pelni księżyca,
obecnośc obowiązkowa! Pamietajcie, iz jestem tylko Posłancem, a wy moimi
uczniami, pełnia czasów nadejdzie juz wkrótce....
To mówiąc Mistrz podążył w strone stromo pnącego sie w góre zbocza górskiego,
z obrzydzeniem otrzasajac sie z reminescencji spotkania.
"Dośc mam tych pariasów" pomyślał Mistrz.
Grupa izomorficznych potaci odzianych w dlugie czarne habity zadumala sie nad
madroscia Mistrza......