Gość: nao
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
02.01.05, 00:09
Przyznam się, że z braku czasu miałem ostatnimi laty wątły kontakt z
literaturą.Słowo pisane, to głównie Gazeta. Tamże znalazłem kiedyś krótki
esej "Powidoki" Andrzeja Stasiuka,na bliski mi temat o warszawskiej Pradze
lat siedemdziesiątych, podobał mi się, wyciąłem go i gdzieś wsadziłem, z
dalszymi zamiarami odnośnie autora.
Po jakimś czasie, gdy znów zapragnąłem czytać książki, zacząłem właśnie od
Stasiuka, od autobiografii. Książka zrobiła na mnie duże wrażenie swoją
szczerością, męskością, prostotą języka (m.in. brak akapitów itp), tak jakby
była pisana przez naturszczyka. Z treści wyłaniał się obraz-życiorys młodego
człowieka całkowicie pozbawionego odpowiedzialności za swój przyszły los, nie
dbającego o swe wykształcenie, o pracę, a nawet o higienę osobistą i wygląd.
Całe dnie spędzał w gronie kolegów popijając tzw bełty. Byłby to zatem
protoplasta dzisiejszego blokersa, gdybyśmy na tym pozostali. Ale było coś co
jego i jego grupę wyróżniało, oni czytali mnóstwo książek, także
filozoficznych, oni, jak mówi pisarz, cały czas gadali, gadali,
gadali....Stasiuk jawił się jako bard ulicy Kobielskiej.
Podobne odczucia miałem , gdy kiedyś czytało się Hłaskę. Ta sama
całkowita szczerość , aż do bólu; świadomość, pewność, że wszystko co tam
napisano miało miejsce w rzeczywistości.
Utalentowany naturszczyk - pomyślałem, skrzyżowanie Hłaski z Himilschbachem,
zresztą wszystkich ich łączyła miłość do trunków.
Jakże byłem więc zaskoczony, gdy wziąłem do ręki inną książkę Stasiuka -
"Tekturowy samolot”. Jest to zbiór esejów i opowiadań na przeróżne tematy,
gdzie autor wykazuje się wspaniałym językiem, niesamowitą pamięcią i
erudycją, przy czym pozostaje równie szczery i oryginalny, jak w
autobiografii.
Szczerze mówiąc, ja nie byłem przygotowany do konsumpcji dania na tak wysokim
poziomie. Stasiuk mi po prostu zaimponował. Myślę, że będzie dalszy ciąg tej
konsumpcji.
Spojrzałem na życiorys autora, rocznik 60-ty, a więc ma teraz 44 lata.
Epizod więzienny – około roku 80-go. W 1987 przeniósł się z Warszawy na
prowincję, gdzie pisze swe piękne rzeczy. A więc wyciszenie i stabilizacja
życia osobistego przyniosła doskonałe rezultaty.
Morał z tej opowieści taki, że każdy, nawet najgorzej się
zapowiadający młodzian, ma buławę w plecaku, ale tylko wybrańcy umieją ją
wyciągnąć.
PS.: Ciekawe, czy talent Stasiuka sprawdziłby się w beletrystyce? Czasami
encyklopedyczna pamięć i erudycja mogą być przeszkodą w poprowadzeniu
narracji.