IP: *.pomorzany.v.pl 16.04.05, 10:53
W tiwi zapuszczaja dzis Pianiste na podatawie wspomnien Szpilamana.To dobra
okazja,zeby odswiezyc lekture (wlasnie to czynie :)) lub zapoznac sie z ta
relacja.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kathy83 Re: Pianista 16.04.05, 18:07
      Czytałam, czytałam ... Powinno to być znane tak jak dzienniki Anny Frank.
      Niezapomniana lektura, wspaniały film.
    • braineater Re: Pianista 16.04.05, 19:20
      Film dla mnie niestrawny, dlategoż po ksiązke nie sięgnąłem. Możecie napisac
      coś więcej, bo pewno mam zła opinię o książce, spowodowaną negatywnym odbiorem
      filmu?
      Pozdrowienia:)
      • Gość: kasia Re: Pianista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 19:35
        A dlaczego niestrawny? :)
      • makusia_p Re: Pianista 16.04.05, 19:38
        Książkę warto przeczytać,choć jest tworem redaktorskim. Jak wiadomo W.Szpilman
        pisarzem nie był, pióro nie było mu tak bliskie jak partytury, i czuje się to w
        lekturze. Muzykiem i kompozytorem był niezwykłym dlatego film obejrzę,
        wcześniej nie miałam okazji.
      • Gość: itek Re: Pianista IP: *.pomorzany.v.pl 16.04.05, 19:44
        Ksiazka Szpilmana to wspomnienie napisane nie przez zawodowego pisarza, ale
        pianiste, jest to relacja bardzo osobista, rzeczowa, szczera (jestem b.wrazliwy
        na efekciarstwo zwiazane z pisaniem nt. swoich przezyc), napisana z miloscia do
        bliskich mu ludzi i bez nienawisci do kogokolwiek. Losy tego czlowieka moga
        zainspirowac do glebokich przemyslen nt. tzw. spraw fundamentalnych. Poza tym w
        ksiazce sa fragmenty pamietnika kapitana Hosenfelda, czlowieka, ktoremu Szpilman
        zawdziecza ocalenie. Dla mnie sa super ciekawe. Polecam :)
    • Gość: kasia Re: Pianista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 19:47
      No, ksiązka powstala jeszcze w 46r. i autor byl zapewne ciagle w szoku ...
    • braineater Re: Pianista 16.04.05, 19:53
      Merci za zachęty:)
      Film niestrawny, bo nie przepadan za filmami z okresloną tezą, nastawionymi na
      wzbudzanie uczuć wzniosłych i wydobywanie łez z ócz smutkiem zwilgoconych. A po
      za tym, lubie Polańskiego, jestem w stanie zrozumieć, że był to film, który
      musiał zrobić dla siebie samego, ale kompletnie nie przystaje mi on do tej
      postaci. Ot taki konflikt poznawczy, który nie pozwolił mi odebrac tego filmu w
      sposób własciwy - przy czym nie chcę mówić że to chała, tania podróba uczuć
      itp - po prostu film nie dla mnie.
      A po ksiązke pewno sięgnę.
      Pozdrowienia:)
      • stella25b Re: Pianista 16.04.05, 20:41
        Czytajac "Pianiste" odnosilam wrazenie ze to jedynie sucha relacja,
        naszpikowana faktami bez jakichkolwiek glebszych przemyslen. Z drugiej zas
        strony, doskonale rozumiem Szpilmana, w koncu jakie mozna miec przemyslenia
        jesli chce sie uratowac dziecko skopane przez SS-mana, ktore wlasnie umiera mu
        na rekach.

        Jakie ja mam szczescie, ze urodzilam sie juz po tej wojnie....
        • dr.krisk Ksiazki o wojnie. 16.04.05, 21:01
          Staram sie nie czytac, a filmow - nie ogladac. Potem mam popsuty humor przez
          pare dni.... Naprawde. I zaczynam sie zastanawiac, ile warta jest nasza kultura
          i cywilizacja.... No i dochodze do tych samych wnioskow, i potem musze sie
          napic, a jak sie napije to znowu mysle, i jestem w coraz gorszym nastroju....
          To takie dziwne: ogladamy filmy, piszemy wiersze, a za chwile biegamy po lasach
          i polach usilujac zrobic mozliwie wielka dziure w innym czlowieku, odzianym w
          stroj nieco innego koloru i kroju. Bez sensu to wszystko.
          • Gość: Dzikikamien Re: Ksiazki o wojnie. IP: 80.55.5.* 16.04.05, 21:23
            och och ach ...
            ;]

            ale masz poetycko i wrazliwo dusze, no no ...


            a co do pianisty

            film denny- sztampowy, drewniany, nijaki

            ksiazka za to napisana 'po francusku' - oschle ale z esprit
            • dr.krisk Chrzan sie... 16.04.05, 21:31
              Gość portalu: Dzikikamien napisał(a):

              > och och ach ...
              > ;]
              >
              > ale masz poetycko i wrazliwo dusze, no no ...
              >
              Jak w tytule.
            • makusia_p Re: Ksiazki o wojnie - do Dzikiegokamienia 16.04.05, 22:48
              Gość portalu: Dzikikamien napisał(a):

              a co do pianisty
              >
              > film denny- sztampowy, drewniany, nijaki

              Nie zgadzam się, wzrusza i przypomina, że "ludzie ludziom zgotowali taki los",
              choć jak można mianować ich ludźmi!!!

              A w tle muzyka Chopina...

          • Gość: kasia Re: Ksiazki o wojnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 21:25
            "Pamietasz jak lubiłem Platona. Dziś wiem, że kłamał. Bo w rzeczach ziemskich
            nie odbija się ideał, ale leży ciężka praca człowieka. To myśmy budowali
            piramidy, rwali marmur na świątynie i kamienie na drogi imperialne... Myśmy
            byli brudni i umierali naprawdę... Co wie starożytnośc o nas? "
            • hrabalek Re: Ksiazki o wojnie. 16.04.05, 22:54
              .."niestrawny, sztampowy,tania próba uczuć, denny, oschły"
              za tępa jestem na takie argumenty, nie przyjmuję,nie rozumiem, nie...
      • kubissimo Re: Pianista 16.04.05, 22:51
        eeee, a jaka to narzucona z gory teze znalazles w PIANISCIE?
        pytam z czystej ciekawosci
        • braineater Re: Pianista - kubissimo 16.04.05, 23:14
          Tezę dośc popularną i znaną w świecie szerokim, że w każdym człowieku tkwi
          okruch dobra, że nadzieja zawsze pomaga i że z każdej sytuacji jest jakieś
          bezkonfliktowe wyjście - czyli, tezy z którymi nijak moja empiria się
          niezgadza. Co, powtarzam, nie oznacza że film jest zły - on po prostu
          kompletnie nie pasuje w mój światopogląd:)
          Pozdrowienia:)
          • kubissimo Re: Pianista - kubissimo 16.04.05, 23:24
            widzisz, przy wiekszosci filmow zgodzilbym sie z Toba
            ale wez poprawke, ze to ekranizacja czyjejs biografii. nie wiem czy mozna mowic
            o narzuconej tezie :/
            poza tym, nie wiem tez czy czy w przypadku Szpilamana mozna mowic o nadziei,
            ktora mu pomaga przetrwac. ja to odebralem raczej jako desperacka probe
            przezycia oparta glownie na instyktownych zachowaniach
            gdyby w gre wchodzily okruchy dobra i nadzieja, to przeciez on powinien
            pojechac z reszta rodziny do Majdanka ludzac sie, ze jakos to bedzie (w koncu
            jego rodzenstwo dobrowolnie do tego trasportu dolaczyli, wlasnie po to, zeby
            byc razem z rodzina)

            a tak ogolnie to zgadzam sie, ze film moze nie trafic. Tak sie zlozylo, ze
            bylem na nim dwa razy w kinie i za pierwszym razem jakos nieszczegolnie do mnie
            trafilo. za to za drugim razem... oj

            pzdr
    • agmusz Re: Pianista 16.04.05, 23:05
      Zgadzam się z uroczymi panami. Nie mam serca do takich filmów i ksiązek. Za
      bardzo sie angażuję. Za słabą psyche mam:)
      • Gość: daria13 Re: Pianista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 23:45
        Nie przejmujcie się. Braineater ma inną estetykę po prostu. We mnie za to są
        ogromne pokłady empatii i film zrobił na mnie wrażenie. O wojnie trudno robi
        się filmy, którym nie można by zarzucić zakładania tez. Ja wiem, że film jest
        mało polański, ale Romek już nas przyzwyczaił do tego, że robi filmy z różnych
        półek. Jak się ma Lokator do Tess albo do Piratów. Nijak. Ale fatem jest, że ja
        wolę Polańskiego z Gorzkich godów.
        Książki nie czytałam i trochę się boję, bo myślę, że jest jeszcze bardziej
        wiarygodna niż film więc przy mojej empatii mogłoby się to źle skończyć.
        Ale może kiedyś spóbuję, może warto,żeby więcej ludzi takie przeżycia
        kultywowało.
        Pozdrawiam:)
        • Gość: itek Re: Pianista IP: *.pomorzany.v.pl 16.04.05, 23:50
          Obawiam sie, ze nie masz racji. Nie o estetyke tutaj chodzi, ale o swiatpoglad,
          ktory determinuje odbior sztuki. Takie samoograniczenie:)
          • Gość: daria13 Re: Pianista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 23:54
            Gość portalu: Dzikikamien napisał(a):

            > och och ach ...
            > ;]
            >
            > ale masz poetycko i wrazliwo dusze, no no ...
            >
            Jak w tytule.

            Doktorze,chyba pierwszy raz tak obcesowo. I bardzo dobrze!
            Bardzo pozdrawiam:)
          • Gość: daria13 Re: Pianista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 23:58
            Przepraszam, to była trochę prywatna wycieczka. Chodziło mi o to, żeby
            pocieszyć trochę ludzi, dla których film Polańskiego był ważny.
            Dla mnie był, jakby to nie dość wyraźnie dało się odczuć z mojego ostatniego
            posta.
            Pozdrawiam
        • hrabalek Re: Pianista 16.04.05, 23:54
          no cóż- to nie przejmujmy się, jakich nas Pan Bóg stworzył takich nas ma
          • makusia_p Re: Pianista 16.04.05, 23:56
            dobrze godosz Hrabalku :)
          • Gość: foxie77 Re: Pianista IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 07:46

            teraz to juz sama nie wiem czy zobaczyc ten film czy nie?
            do tej pory sie opieralam, mimo ze Polanskiego lubie,
            ale moze trzeba.
            PS.juz dwie ksiazki Hrabala zamowilam

            pozdrawiam
        • Gość: Zdanka Re: Pianista IP: *.4web.pl 17.04.05, 10:29
          hmm...Trudno zrobic film o wojnie bez narzuconej tezy...tym bardziej, że w tym
          wypadku to ekranizacja czyjejś biografii...

          A tak swoja drogą, wiekszość relacji z getta , w obozów itp jest własnie tak
          sucha, jakby to się dziś powiedziało 'oschła'...Zastanawiałam się kiedyś
          dlaczego i jedyny wniosek o jakiego doszłam jest taki, że nie mogą być inne-
          wszelkie uczucia, łącznie z placzem, skończyły się w którymś miejscu tej 5-
          latki `39-45 i na nowo zaczęły póżniej...
          Jest tam taka scena, która jakby uwidacznia to, o czym piszę i którą bohater
          obserwuje z okna. Hitlerowcy robią nalot na kamienicę w getcie, każą wszystkim
          w pokoju wstać i zejśc na doł, a ponieważ jedna osoba siedzi na wózku i nie
          może, wyrzucaja ją przez okno, 'żeby zeszła na doł". I jest to kolejna rzecz z
          15 innych w tym stylu, które widziało się w tym tygodniu w tym miejscu...moze
          po prostu wszystko po pewnym czasie powszednieje? no bo jak tu plakać nad
          zabitym dziadkiem, jak widzialo się ileś zabitych dzieci, ileś tam zabitym
          kobiet w ciązy itp... itp...
          Mnie w tym filmie raczej rażą rzeczy , które są skrutami - napis 19 kwietnia
          1943 robi za całe powstanie w getcie, a paru przebiegających raz kolesi za
          Powstanie Warszawskie...To jest ta chora maniera robienia hollywodzkiego kina,
          w którym , jak ktoś nie zna historii, to za diabła nie zrozumie, co się
          dzieje...
          • Gość: Foxie77 Re: Pianista IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.04.05, 17:28


            wlasnie o ten Hollywood chodzi, ile razy widze temat
            wojenny szczegolnie z naszych frontow, to zawsze mam
            uczucie zawodu.tak bylo z Lista Schindlera,tutaj
            zachwyty bez konca, a ja pamietam filmy europejskie,polskie
            pokazujace groze tamtych czasow jakiej niestety nie czulam
            w Liscie.
            moze to dla niektorych swietokradztwo,

            pozdr
          • hrabalek Zdan 17.04.05, 20:01
            patrzyłam na ten film jako opowieść o historii wojny do pewnego momentu, potem
            odbierałam tę opowieść już bardziej jako ukazanie sytuacji osaczonego,
            wtedy taka typowo amerykańska maniera ukazywania "suchych faktów" wydała mi się
            najbardziej właściwa -na ukazanie tego co działo się z tym człowiekiem.
            zamknięty, zaszczuty, patrzący przez okno,żadnych głosów, żadnego kontaktu,
            powolne popadanie w otępienie i depresję.
            nie ma znaczenia wtedy czy trwa powstanie w getcie, czy warszawskie, byle tylko
            ktoś w końcu przyszedł i otworzył drzwi.
            jedynym towarzyszem staje się strach, głód i czas, który to właśnie czyni
            wszysto suchym , oschłym ,fakty zostają odnotowane w głowie i dalej nic.
            Tak jak piszesz" amerykańska maniera" okazała sie moim zdaniem w tym filmie
            przydatna.

            ....o tym czasie mówi szczególnie boleśnie scena , kiedy hitlerowiec strzela do
            leżących na ziemi Żydów, dla ostatniego brakuje kuli, przeładowanie
            magazynku...oczekiwanie na śmierć i pada strzał, co myśli w takiej chwili
            człowiek czekający na tę kulę? ma pustkę w głowie czy milion myśli naraz-
            potworna scena.


            • Gość: Zdanka Re: Zdanka:)) IP: *.4web.pl 18.04.05, 12:57
              Chciałabym się z Tobą zgodzić, ale nie moge...Ten film ma w sobie coś z
              klimatów "Życie jest piękne", mówiącego w "specyficzny' sposób o obozie
              hitlerowskim i to mnie denerwuje...To własnie nazwyam hoolywodzkością...Może za
              dużo, jako produkt tego kraju i tej martyrologii, od dzieciństwa, przez szkołę
              itp naoglądałam i naczytałam się o wojnie i obozach we wszelkiej mozliwej
              konfiguracji - od"Zakazanych piosenek" po "Deborę", od "Kanału"
              po "Kornblumenblau"...

              I co z tego wynika? Z tym się nie zgadzam:

              > zamknięty, zaszczuty, patrzący przez okno,żadnych głosów, żadnego kontaktu,
              > powolne popadanie w otępienie i depresję.
              > nie ma znaczenia wtedy czy trwa powstanie w getcie, czy warszawskie, byle
              tylko
              >
              > ktoś w końcu przyszedł i otworzył drzwi.


              I mnóstwo niescisłości, którze aż rażą w oczy...Pomijam fakt, że mieszka w
              mieszkaniu, w którym ściany przypominają tekturą...nie ukrywa się w tym
              mieszkaniu, jakby nigdy nic podciąga na full roletę,żeby obserwować , co się
              dzieje na ulicy... Od razu widzę identyczną scenę z "Zakazanych piosenek" z
              lekko uchylonym oknem i spadajacą doniczką...Nikt nie otwierałby tak ona, jesli
              się ukrywa, a oni niejednokrotnie ukrywali się pod podłogą... Ma dbać o ciszę,
              bo wydaje go przecież brzęk talerzy wreszcie...A co robi wcześniej? Kiedy buda
              niemiecka podjeżdza pod kamienicę, rozwala okna, aby skoczyć, jednocześnie
              przesuwając z całym impetem po podłodze stół i krzesła...nie wie, czy
              przyjeżdzają po niego--------> i tego nikt nie słyszy, choć słyszy głosy zza
              sciany... To moze są pierdoły, ale takie pierdoły rażą...Podobnie jak to, że
              Figura gra polską dziwkę , która najprawdopodobniej przyjmuje Niemców i ma oczy
              dookoła głowy(podziemia działa), ale nie zwraca kompeletnie uwagi na to, że do
              mieszkania obok regularnie przychodzą ludzie i przynosza paczki, wychodzą bez
              paczek...Każdy zakapowany Żyd to kasa...Nie wierzę temu filmowi...ale to tylko
              moja sprawa ... nie bedę się już czepiać faktu, że nawet przed wojną w Polsce
              nie stało w kazdym mieszkaniu pianino, bo to ma budować dramaturgię...
              • hrabalek Zdan2 18.04.05, 15:45
                no cóż ,każda z nas innaczej spogląda na ten film, może bardziej realistycznie
                to się dzieje w Twoim przypadu, a zbyt emocjonalnie w moim.
                inne filmy-tak , umiem rozbierać na szczegóły, wyłapywać "fuszerki"-(tfu, co za
                obrzydliwe słowo)-ten jest dla mnie jednak przede wszystkim ważny ze względu na
                ważną myśl, jaką w sobie niesie, o niezniszczalności człowieka i jego pięknej
                duszy artysty,przejęta tym przesłaniem -resztę pomijam.Może rzeczywiście
                nas ,znających historię- te skróty myślowe rażą, Amerykanie pewnie nawet ich
                nie dostrzegli, ale film ten wniósł wkład w uświadamianie im tego co spotkało
                ludzi Tu żyjących i za to Polańskiemu chwała.
                (..bo skóra cierpnie myśląc o "polskich obozach zagłady")
          • autumna Re: Pianista 18.04.05, 09:44
            > A tak swoja drogą, wiekszość relacji z getta , w obozów itp jest własnie tak
            > sucha, jakby to się dziś powiedziało 'oschła'...Zastanawiałam się kiedyś
            > dlaczego i jedyny wniosek o jakiego doszłam jest taki, że nie mogą być inne-
            > wszelkie uczucia, łącznie z placzem, skończyły się w którymś miejscu tej 5-
            > latki `39-45 i na nowo zaczęły póżniej...

            Ano właśnie. Pamiętacie ostatnie zdanie z "Pożegnania z Marią?". Albo "Medaliony"? To były własciwie suche relacje, ale... co tu właściwie komentować?
            • Gość: foxie77 do Hrabalka IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 19.04.05, 02:06

              dzisiaj rozmawialam z moja Mama, ktora wlasnie
              teraz obejrzala ten film,
              wyrazila sie bardzo pozytywnie,dodala ze byla w tym filmie
              wzmianka o Slynnym polskim chirurgu Dr Raszeji{ktory w czasie
              okupacji 1941 ocalil ramie mojemu Wujkowi} .
              Dr Raszeja zostal zastrzelony w trakcie swej wizyty w Getcie
              mial przepustke od Niemcow.
              oczywiscie teraz na pewno film ten zobacze.

              pozdrawiam
              • Gość: think Nieszczerość "Pianisty" IP: *.aster.pl 01.05.05, 16:00
                W postach dominuje odczucie nieszczerości tego filmu, tak jakby mistrz odrabiał
                pańszczyznę.
                Gdzie te wspaniałe, głębokie analizy psychologiczne ze "Wstrętu",
                czy "Lokatora"?
                Wiadomo było, po "Liście Schindlera", gdzie jest klucz do Oscara dla
                Polańskiego.
                Wyobrażam sobie, że któryś z przyjaciół reżysera powiedział:-No Roman, jak
                chcesz Oskara, to musisz musisz zrobić film "żydowski". No i Roman zrobił.
                Niestety, nie wyszło.
                Pierwsza część filmu, sceny zbiorowe z getta, bardzo sztampowa.
                W drugiej części mistrz pokazuje lwi pazur, ale antybohaterska postać artysty-
                Szpilmana, jak i gra aktorska Brody'ego nie wywołują głębokich wzruszeń widza.
                Gdyby mistrz zrobił taki film u szczytu swej formy w latach 70/80, napewno
                dotałby upragnioną figurkę.
                ....Może zabrakło Bracha.
                • baba67 Re: Nieszczerość "Pianisty" 03.05.05, 14:44

                  A mnie sie wydaje, ze o nieszczerosci tu mowy byc nie moze.
                  Jesli by Polanski wdal sie w te swoje analizy toby dobiero na niego najechano...
                  A tak to zekranizowal po prostu bardzo powsciagliwie napisane wspomnienia.
                  Film jest taki jak ksiazka- bardzo oszczedny w wyrazaniu emocji i to jest jego
                  glowny atut.
                  Polanski nie mial robic filmu historycznego o obu powstaniach pokazal je z
                  punktu widzenia ukrywajacego sie czlowieka, a Szpilman ukrywal sie akurat w
                  miejscu gdzie PW trwalo bardzo krotko.Wystarczy poczytac troche wspomnien
                  zwyklych ludzi z Powstania, zeby upewnic sie a autentycznosci takiego
                  wycinkowego spojrzenia.
                  Wielka szkoda natomiast, ze nie zostal rozbudowany watek codziennosci w getcie,
                  bardzo dobrze pokazanej we wspomnieniach-bylo tam miejsce na zycie kulturane i
                  osobe Korczaka, ktorego Szpilman znal osobiscie.jednak to chyba jeden z
                  nielicznych minusow obok pewnych przeinaczen, ktore nie wiem czemu mialy sluzyc.
                  pozdrawiam i bardzo polecam lekture pierwowzoru.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka