braineater
17.04.05, 16:38
No i jest. W sumie wreszcie, w sumie bez szumu, w sumie jakby na złośc
krytykom od lat tęsknie łkającym za powieścią, która uchwyciłaby stan
świadomości pokolenia pokomunistycznego w Europa Zentrall, bez promocji, bez
większego marketingowego nacisku, znalazła się w księgarniach ksiązeczka
Serhija Żadana "Big Mac".
I tu zaczyna się kłopot z tym tekstem, bowiem tak dokładnie trafiając w gusta
alternatywnej młodzieży, może wkrótce, poddany obróbce pań z działów
ksiązkowych kolorowych gazetek, uzyskać paskudny status 'dzieła kultowego' i
tym samym zagubić gdzieś cąła swoją energię i bezkompromisowośc, stając się
jedynie kolejnym tematem bahdzo yntelektualnych rozpraw, jak to poniekąd
stało się z Masłowską.
A "Big Mac" do swojego odbiorcy powinien trafić sam, bez ostrzezenia i bez
reklamy, bo nie jest to książka, którą powinna dla siebie zaklepać jakaś
okreslona grupa odbiorców, jakiś abstrakcyjny target wydawcy, tylko jest to
tekst, który ujmie za serce wszystkich postrzegających współczesny świat
przez perspektywą totalnego frika, autsajdera i człowieka zyjącego
na 'zapleczu cywilizacji'.
Ksiązka Żadana może stać się środkowoeuropejskim odpowiednikiem 'W drodze',
kultowego czytadła naszych pradziadów, z tym jednym zastrzeżeniem, że Żadan
naprawdę potrafi pisać i nie pozwala sobie na utonięcie w bzdurnych
teozofiach wzmocnionych cpaniem. U Żadana jest wszystko - zjednoczona Europa
odchyleńców, odklejeńców, żyjących całkowicie obok sytemu, analiza głownego
schorzenia pokolenia 20-30 latków, nader trafnie zdiagnozowanego
jako 'pochuizm', duży ładunek krytyki cywilizacyjnej i maksymalną radośc z
mozliwości cieszenia się światem i spotykania z nader dziwnymi
reprezentantami ludzkości, pomimo całego zidiocenia czasów nam współczesnych.
W tym tekście obrywa się równo wszystkim, począwszy od
przeintelektualizowanych snobów w moim typie, porzez młódź z kregów
artystyczno-happenerskich, przez strasznych mieszczan, emigrantów, policję,
demokrację, totalitaryzmy i popieprzonych komputerowców - cytując stary
hiciak Kazika - 'Nie ma litości dla sku..synów' po prostu. Wszystko to
zapodane językiem totalnym, swobodnie buszującym po wszystkich piętrach
werbalnego przekazu, od przecudnego piętrowego bluzgu w manierze a la
Aleszkowski/Sorokin, przez kaleką mowę Tureckich emigrantów do powaznego
filologicznego dyskursu.
Dlatego tez sięgnijcie po nia już i teraz, nim stanie się nadmiernie
cytowanym tekstem przez kudłatych młodzianów, odzianych w koszulki z truchłem
Che i dziewczęta odmieniające McLuhan przez wszystkie przypadki, nim stanie
się po prostu kolejnym manifestem.
Pozdrowienia:)
P.S> Odradzam czytanie w łozu małżeńskim gdyż kończy się to usunięciem
nonstop rechoczącego czytelnika na fotel.
P.S. 2 Inny Żadan tutaj:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
f=151&w=20302659&a=22840532 oraz na stronach www.biuroliterackie.pl