Gość: Listek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 16:30 Co sądzicie o powyższym utworze,powzruszam się:-)czytając go?Ja z tych ,którym "Samotność w sieci się podobała":-),lubie taką histeryczną literaturę ..oczywiście nie tylko taką... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
monikate Re: "Milczące między nami" Józef Hen 23.04.05, 18:42 Ja się nie tylko wzruszałam, ale byłam mocno poruszona! "Milczące między nami" czytałam zaraz po ukazaniu się. Cóż, przede wszystkim dlatego, że identyfikowałam się z bohaterką. Byłam kiedyś Luteńką dla kogoś i wszystko, co opisał Hen, było prawdziwe do bólu. Lubię wracać do tej książki. Dobry psychologiczno-obyczajowy romans w całym tego słowa znaczeniu. Owszem, napisany w tonacji wysokiej, "histerycznej"- narrator i bohater jest typem bohatera romantycznego. Samotny, odrzucony, niedoceniony... tylko miłość może go uratować i nadać sens jego egzystencji. Miłość ostatnia, "łabędzi śpiew"; bohater jest w wieku mocno średnim. W swoim rodzaju powieść doskonała. Bardziej prawdopodobna od "Samotności..." nie ma tylu jej wydziwaczeń i klisz. Inna rzecz-że ja "Samotność..." uważam za pastisz. jak nie wiesz, co powiedzieć, mów o pogodzie Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: "Milczące między nami" Józef Hen 23.04.05, 21:04 monikate, ja te ksiazke przeczytam na 100 procent!!!zwrocilas moja uwage twoim postem w watku "romans...", lata 60, warszawa, starszy facet, mloda mezatka, brzmi baaaardzo interesujaco. juz sie skusilam:-))))))nie moge sie doczekac! moj maz jedzie w przyszlym tygodniu do polski i juz mu zapowiedzialam, ze MUSI mi kupic te powiesc:-) mam nadzieje, ze uda mu sie kupic w pierwszej lepszej ksiegarni, bo szukac pewnie nie bedzie mu sie chcialo:-) jak myslisz czy jest latwo dostepna? P.S. Monikate, wiesz co? wrocilam wczoraj z POZNANIA!!! zgadnij gdzie bylam?! oczywiscie nie zapukalam do JEJ drzwi, bo ja strasznym tchorzem jestem, ale obejrzalam sobie dokladnie dzielnice. W drodze do Polski, czytalam Frywolitki3 i tam na okladce jest zdjecie MM z wnukiem, jakos tak sie zapatrzylam na to zdjecie, bo wnuk urodziwy, takie duze ma oczy, fajny chlopak... no wiec po zwiedzeniu jezyc, idziemy z mezem przez rynek na starym miescie i nagle stoje przed tym chlopczykiem ze zdjecia, normalnie zamurowalo mnie ze zdziwienia i nie zakojarzylam co sie dzieje (cala noc nie spalam, jadac autokarem do PL), dopiero po trzech sekundach skojarzylam chlopca ze zdjeciem z frywolitkami itd. spojrzalam na matke chlopca, tak to ona corka MM, tez ja znam ze zdjecia:-)cholpczyk puszczal banki mydlane. niby to nic takiego, ale strasznie sie ucieszylam, ze ich spotkalam!!!!!! taki zbieg okolicznosci!!! pozdrowienia:-) Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Iwko! 23.04.05, 22:36 Jakże miło mi Cię wciąż spotykać na forum i rozmawiać! Książkę Hena przeczytaj koniecznie! Lata 70-te, początek, echo wydarzeń z 68 r. w tle. Jezu, jak to czytałam 1-szy raz-to jak o sobie! Deja vu! Chocia czas akcji był nieco późniejszy, szczegóły co nieco inne..ale całokształt, całokształt! Chyba trzeba szukać tej powieści w antykwariatach, zdaje mi się, że jej ostatnio nie wznawiali. Ale niech popyta w EMPiKu. Myślę, że dostanie! No, to i tak miałaś przeżycie musierowiczowskie w Poznaniu! Może jednak kiedyś się odważysz pójść dalej i zapukać?? A wiesz, natchniona naszą wymianą zdań wczoraj i dzisiaj czytałam znowu "Piłata" M. Szabó. Nadal wrażenie powalające. Jakże mi szkoda Izy. Ona była po prostu za dobra, za praktyczna, za mądra. Tak działała, iż dla całego jej otoczenia już nie było miejsca na rozwinięcie swojej aktywności, indywidualności... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: "Milczące między nami" Józef Hen 23.04.05, 21:06 Nie czytalam tego, ale cenie Hena za inne jego ksiazki, glownie "Ja, Michal z Montaigne" i "Crimen" (on sie roznych rodzajow literatury chwyta) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: "Milczące między nami" Józef Hen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.05, 00:24 podnoszę Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: "Milczące między nami" Józef Hen 25.04.05, 09:00 staua napisała: > Nie czytalam tego, ale cenie Hena za inne jego ksiazki, glownie "Ja, Michal z M > ontaigne" i "Crimen" (on > sie roznych rodzajow literatury chwyta) I jeszcze , z tych bardziej osobistych, ''Dziennik pisany nocą''. Niedawno wyszedł u nas ''Mój przyjaciel król'' (o królu Stasiu), jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar. Istotnie Hen próbował , z sukcesem, różnych gatunków. Bardzo go lubię :-) a. Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: "Milczące między nami" Józef Hen 25.04.05, 16:27 ada08 napisała: > > I jeszcze , z tych bardziej osobistych, ''Dziennik pisany nocą''. O żeszszszsz..... :-))) ''Nie boję się bezsennych nocy'' oczywiście, a nie Dziennik :-))) Przepraszam. a. Odpowiedz Link Zgłoś
ada08 Re: "Milczące między nami" Józef Hen 25.04.05, 08:57 Gość portalu: Listek napisał(a): > lubie taką histeryczną > literaturę ..oczywiście nie tylko taką... To nie jest ''histeryczna literatura'' :-) Hen to dobry pisarz, a ''Milczące...'' to kawał dobrej literatury. Poza wątkiem romansu bohatera i Luteńki podobały mi się peerelowskie klimaty, bo ta powieśc to nie tylko romans, jest osadzona w bardzo konkretnej rzeczywistości społecznej i politycznej. a. Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: "Milczące między nami" Józef Hen 25.04.05, 16:36 Dokładnie! Te peerelowskie klimaty są super! Choćby m.in. opisy, jak bohater załatwiał szminkę dla Luteńki. Polską szminkę, jeśli dobrze pamiętam. Zadzwonił do znajomego w DDR, gdzie ów kosmetyk był dostępny. Potem specjalny samolot przy okazji dostarczył szminkę do W-wy. A kupowanie w Domach Centrum, w Hofflandzie... a klimaty w pracy... Używając terminu "literatura histeryczna" nie w dosłownym znaczeniu; chodzi mi o ton, jakim jest poprowadzona narracja. W pierwszej osobie, z punktu widzenia człowieka kierującego się emocjami, a właściwie nadrzędną z nich: miłością, uczuciem skazanym w tym przypadku na przegraną. Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: "Milczące między nami" Józef Hen 27.04.05, 17:21 "Pomagałem jej zalożyć kożuch, potem odprowadziłem ją do drzwi. (...) Objąłem Ludkę, ona westchnęł. -Jesteś strasznie zręczny-powiedziała ze skargą w głosie. -Szatan obrotności. I wysunęła się z mocih ramion. Nacisnęła klamkę, a ja widząć, jak drzwi się uchylają, pełen rozpaczy, krzyknąłem: -Luteńko! Zamknęła zpowrotem drzwi. -Co się stało spytała zdziwiona. -Kocham cię! - wybuchnąłem tuląc ją do siebie. - Tak strasznie cię kocham, tak kocham! Wcale nie jestem zręczny, nie, ani trochę - ja tylko szaleję z miłości- opętałaś mnie, uwiodłaś, a ja ginę, ginę- nie mów, że jestem zręczny, nie, nie! Ochtak kocham, tak kocham-czy nie widzisz tego? Łzy spływały mi po twarzy, łzy których już się nie wstydziłem, męskie łzy, myślałem, nie wstydź się ich (...)cóż może być bardziej męskiego niż łzy z powodu umiłowania kobiety? Pogładziła czule moją dłoń. -Wiem - powiedziała. -Wiem, że mnie kochasz". Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: "Milczące między nami" Józef Hen 27.04.05, 21:19 ach! juz sie nie moge doczekac!:-) Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Iwka... 28.04.05, 00:05 Napisałam także w wątku o romansie-google informuje, iż "Milczące między nami" można kupić m.in. w Gandalfie, Wysyłkowej Księgarni Internetowej i innych. Gdyby Twój mąż nie znalazł tej powieści w pierwszej lepszej księgarni, to może tak? Nakład nie jest wyczerpany, nawet książkę w 2004 r. wznawiali. Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: Iwka... 28.04.05, 12:54 monikate, bardzo dziekuje za informacje. Moj maz bedzie w polsce tylko jeden dzien i mieszkac bedzie w hotelu, wiec zamawianie w internecie odpada. dzis jedzie i mam nadzieje, ze mi kupi. naprawde bardzo dziekuje. pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Monikate!!!! 29.04.05, 17:45 hurrrrra kupil!!!!!udalo mu sie dostac, bardzo sie ciesze i doczekac nie moge:-) teraz czytam "Pani Bovary" i chyba odloze na bok, gdy juz w rekach miec bede "milczace...." Wrazeniami sie podziele, po lekturze! Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Monikate!!!! 29.04.05, 17:46 Strasznie się cieszę!!! Miłego czytania! A o wrażeniach koniecznie napisz! Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Monikate przeczytalam! 07.05.05, 14:43 Czesc Monikate! niestety juz skonczylam czytac i niewiem kiedy znow bede miala okazje przeczytac ksiazke z tak wielkimi emocjami jak "milczace...". Na poczatku gdy zaczelam czytac, to mi bylo szkoda Ludki. Jerzego uwazalam za takiego "krasomowce", umial kolo slodzic, az do potegi jedenastej!!! A ona mloda dziewczyna, jeszcze moze nie byla uodporniona na takie sytuacje. Myslalam sobie, ze Jerzy to taki kochliwy palant, chce Ludke zaliczyc i pewno potem sie szybciutko odkocha. Ale jak to w dobrych ksiazkach bywa, sytuacja byla o wiele bardziej skomplikowana niz przypuszczalam! Potem posuwajac sie coraz dalej, wpadlam na to, ze Jerzy jest inny niz mi sie wydawalo na poczatku. Juz sam fakt, ze pozyczyl tak duzo kasy obcemu czlowiekowi, podsuwal mi mysl, ze jednak ma bardziej "zakrecona" psychike, ze mysli jego sa inne. Jego posuniecia byly zaskakujace i inne niz "normalne". A Ludka, tez mnie zaskoczyla, wcale nie byla takim niewiniatkiem, jak myslalam. Niezle Herr Doktora wykorzystywala!!! Hen super te powiesc skonstruowal, wszystkie mysli wychodzily z glowy Jerzego, tak naprawde nie wiemy nic o tym co wlasciwie Ludka myslala. Jej mysli ujawniaja sie tylko w myslach Jurka, w jego wspomnieniach, jego domyslach(a te przeciez mogly byc mylne!). Nigdy nie pytal o jej zycie w malzenstwie, tylko kilka razy byla wzmianka o tym, ze ona cos mu z wlasnej inicjatywy obiecala, ale co to bylo tego tez nie wiemy. Wiemy tylko co nieco z jego przemyslen na jej temat, temat jej rodziny. Nigdy nie dowiadujemy sie, skad ta blizna na twarzy Ludki, mozemy sie tylko domyslac. A na koncu okazuje sie, ze wszystkie domysly sie sprawdzily. Ze bylo tak jak myslal Jurek i czytelnik razem z nim! Ludka nie byla szczesliwa w swoim malzenstwie, pewnosc dla czytelnika nastapila w momencie kiedy maz kazal usunac dziecko. Wlasciwie wszystko jest oczywiste, Ludka potrzebowala prawdziwej milosci, tego uwielbiania. Oczekiwala tego od meza, ale nie otrzymala, wiec szukala gdzie indziej. Wszystko jasne!!! zrozumiale!!! mozna tylko podziwiac styl opisow tej "jasnosci". Mysli, gesty, slowa ukaldaly sie popowutku w calosc. Ludka nie kochala Jerzego, to ona go wykorzystywala, a nie on jej. Na koncu nawet nie usluzyla mu pomoca, tylko uciekla. Bylo mi szkoda Herr Doktora! Troche ten moj opis chaotyczny przepraszam. Ale to na predko opisuje moje wrazenia dotyczace tej ksiazki. Narazie koncze, bo sie spiesze, potem moze jeszcze cos napisze. czekam na odpowiedz!!! Pozdrawiam iwona Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: Monikate przeczytalam! 07.05.05, 14:48 monikate, przepraszam mialam na mysli, ze ludka nie z wlasnej inicjatywy obiecala, tylko opowiadala:-)))) i jerzy nie niewykorzystywal jej tylko ja!!!!! hihi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ABW Re: Monikate przeczytalam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.05, 19:44 To teraz kolej na "Powiernika serc" pana Hena. Podobne klimaty...Polecam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwka_j Re: Monikate przeczytalam! IP: *.f.strato-dslnet.de 07.05.05, 20:15 dzieki! napewno siegne! Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: Monikate przeczytalam! 07.05.05, 20:18 moze moglbys napisac cos wiecej na temat tej ksiazki! bede wdzieczna!!! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Jestem! 07.05.05, 22:13 Byłam poza domem, dopiero teraz siadłam do komputera. W 1-szym zdaniu ja też strasznie proszę ABW o więcej informacji nt. "Powiernika serc". Nic nie wiem o tej książce! Iwko! Pieknie napisałaś! Czy zgadzasz się z opinią innej internautki z FK, że Ludka była prostacka, cwaniara, przygłupia, itd.? Praktyczności nie można jej odmówić! Ale Jerzy tak jej się podkładał z pomocą, żeby nie rzec-sponsoringiem, tak ją kusił, tak tłumaczył, że to ona wyświadczy mu uprzejmość, korzystając... Słuchaj, ja czytałam tę powieść kilka razy; a nie kojarzę pochodzenia blizny na twarzy Ludki! Mąż? Jak? Autor, poprzez postać Jurka kreuje postać szlachetnego człowieka, o zaiste zakręconej psychice; człowieka dobrego i za dobrego dla innych, którego ci inni nie doceniają, krzywdzą go i pomiatają nim. Swój portret piekny własny! Nieświadomie na pewno podretuszowany. (Ale nie znaczy to, iż nie ma takich facetów!! Zaświadczam, że występują w przyrodzie, tylko rzadko!) Podobnie zresztą zrobił Wiśniewski w "Samotności..."-jego Jakub to taka "wspaniala męcina". (Mów, co chcesz, lecz wspomnę przy okazji, że mam słabość do "Samotności...") Ludkę znamy tylko poprzez jego relację o niej, relację osobnika silnie zakochanego. "Naprawdę, jaka jesteś, nie wie nikt". On widzi i jednocześnie nie chce widzieć pewnych niemiłych cech jej charakteru i postępowania. Portret kobiety piękny, a prawda? Ludka chyba zawsze instynktownie wybierze to, co dla niej korzystne. Cokolwiek to znaczy. Ajak Ci się podobały warszawskie klimaty lat 70-tych? Te kawiarnie, te kremy tam konsumowane, zakupy, styl bycia i życia? Bajecznie opisane! Przepraszam, piszę też "na gorąco", nie ułożyłam sobie dokładnie wszystkich przemyśleń w zgrabną całość. Jak tylko coś sobie przypomnę, napiszę. Chętnie bym jeszcze o tej książce porozmawiała, Iwonko! Strasznie się cieszę, że Ci się podobała, że masz podobne do moich odczucia. Pozdrawiam serdecznie! M. Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j ciesze sie ze jestes! 08.05.05, 00:00 OOOO nie!!!! Ludka nie byla ani prostacka, ani cwaniara, ani przyglupia, no moze troche cwaniara:-) Prostacka napewno nie byla, nie wiem w ktorym momencie by sie to prostactwo mialo ukazywac. Moze ta forumowiczka miala na mysli "mlodziezowy slang" Ludki? Dla mnie to nie jest prostactwo, przez to Ludka byla bardziej realna, prawdziwsza! Zreszta jezeli to mialo by wskazywac na jej prostactwo, to w takim razie wszyscy ludzie w wieku Ludki musieliby byc prostakami! Cwaniara troche byla, bo niezle Jurka wykorzystywala, kazala sie zapraszac tu i tam, kupowac sobie to i tamto. Ale kto by nie byl cwaniakiem w takiej sytuacji? kto by sie oparl? jak celnie napisalas "Ale Jerzy tak jej się podkładał z pomocą, żeby nie rzec-sponsoringiem, tak ją kusił, tak tłumaczył, że to ona wyświadczy mu uprzejmość, korzystając..." Ale przyglupia to Ludka napewno nie byla! Zreszta kilka razy przez powiesc snuje sie twierdzenie, ze Ludka jest bardzo inteligentna. O ile sie nie myle to nawet Grzegorz tak twierdzil! Zreszta lektury ktore czytala, tez nie wskazuja na jej glupote ani naiwnosc, nie ma mowy o romansidlach i innych! Byla wielbicielka ksiazek Grzegorza czytala Murdoch... Moim zdaniem byla to normalna dziewczyna blizej jej bylo do inteligentnej niz do przyglupiej! Co do blizny to mysle, ze sprawca byl ojciec! napewno nie maz, bo blizna, jak wynika z opisow byla raczej stara, a przeciez Ludka byla "siwerzo" po slubie, tak ze odpada nawet pomysl, ze moze przed slubem... Mogl to byc wypadek w dziecinstwie, ale ja mysle ze to ojciec, bo kilka razy byla wzmianka, ze ojciec jest zimny, wyniosly i despotyczny! Wiec albo maz, albo ojciec, maz jak dla mnie odpada... "On widzi i jednocześnie nie chce widzieć pewnych niemiłych cech jej charakteru i postępowania"- masz racje monikate! Ja tez wsciekalam sie na Jerzego! Otworz oczy, patrz jak ona cie wykorzystuje, jak cie traktuje, przeciez nie mozesz sie tak ponizac, musisz miec troche godnosci!!! Zreszta ja uwazalam, ze gdyby Jerzy troche sie od niej odwrocil, troche zaniedbal, troche odkochal to wtedy moze i ona bylaby dla niego lepsza!? Miala przed nim wiecej respektu? nie uwazala tego poswiecenia za objaw naturalny? Ale z drugiej strony moze wcale by tak nie bylo, moze by go wcale nie chciala? bo przeciez ona byla z nim tylko i wylacznie z tego wzgledu, bo byla uwielbiana... Jak to niemiec mowi "Liebe macht blind":-)(milosc zaslepia):-) Autor, poprzez postać Jurka kreuje postać szlachetnego człowieka, o zaiste "zakręconej psychice; człowieka dobrego i za dobrego dla innych, którego ci inni nie doceniają, krzywdzą go i pomiatają nim."-pod tym zdaniem podpisuje sie obiema rekami!!!! az trudno uwierzyc, ze tacy ludzie chodza po siwecie...ale jak juz pisalas jest to okaz rzadki:-) A te klimaty!!!!!!!!! Zapomnialam o tym napisac!!!!!! potem sobie przypomnialam, ze cos ominelam, ale nie moglam dopisac, bo przyszli do nas goscie... Cudne opisy, sama prawda!!!realne az do bolu! fajne bylo jak pani Idalka pozbierala w pracy skladki i kupila Lidce na imieniny rajstopy:-)Naprawde super! mozna sie tymi opisami smakowac!!!! To by bylo narazie wszystko z mojej strony.chetnie wymienie sie z toba opiniami, bo ja naprawde znam malo osob z ktorymi moglabym porozmawiac na te tematy. mam kolezanki ktore albo nie czytaja wcale, albo zupelnie inny gust maja!:-) Serdecznie pozdrawiam!!!!! Dobrej nocy! Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: ciesze sie ze jestes! 08.05.05, 00:06 OOOOOOOO kurde ale byk!!!!! wstydze sie!!!!! swiezo, nie swierzo. Monikate, musisz mi wybaczyc, jezeli od czasu do czasu zakradnie mi sie jakis byk, ale ja mialam 13 lat wyjezdzajac z PL, wiec pewnie mnie zrozumiesz:-) Czytam wlasnie,(po wyslaniu) tego mojego posta i tak mi sie ten wyraz "swierzo"wydawal jakis podejrzany, sprawdzam w slowniku i rzeczywiscie:-) Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Monikate, napisz jeszcze cos wiecej 09.05.05, 10:08 na temat tych trzech innych ksiazek, "Seans" i "Apokryf agai" "odejscie afrodyty". mam nadzieje, ze szybko je zdobede. narazie nie zapowiada sie wyjadz do PL ani moj ani kogos znajomego... szkoda, bede musiala czekac! Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Iwko, już... 09.05.05, 21:31 ...jestem, piszę! 1. "Odejście Afrodyty" Hena. Wyd. 1 w 1995 r, przez wydaw. "Twój Styl". Otóż schemat podobny do tego w "Milczące...", starszy facet, młoda mężatka, Kasia tym razem. Oważ Kasia jest regularną kochanką Stasia (bohater). On ją kocha, szaleje za nią, ona łaskawie na to pozwala. Staś ma dojścia do jakiej takiej kasy i "zagranic" trudno dostępnych (akcja w latach 80-tych), więc obsypuje Kasię prezentami. Właściwie Kasia w dużym stopniu żyje ze Stasia. Kasia go porzuca, on cierpi, patrzy na świat jej oczami, pomaga jej we wszystkim. Już pisałam w wątku o romansie, że to w porównaniu z "Milczącym..." powieść mniej udana, wtórna. Brakuje mi tych emocji, tych niedopowiedzeń, tego zachwytu uczuciem. Wszystko jest wyłożone w stylu "kawa na ławę". Dotyczy to również realiów polskich; w "Milczącym..." były niby oczywiste, lecz zaowalowane (kwestia cenzury pewno była poduwagę brana). Tutaj-cały wykład z dziejów współczesnych, łopatologicznie. Mimo to "Odejście Afrodyty" jest żywo napisane, wyrasta ponad typowe harlekiny czy p. Whartona. Dobrze się czyta. Wzięłabym na warsztat! 2. "Seans" Witolda Horwatha. Miłość obsesyjna, fatalna, w scenerii lat 70-tych i 80-tych. Powieść mocno autobiograficzna, podejrzewam. Środowisko młodzieży warszawskiej "najlepszych" liceów, mody, snobizmy. Także inteligencja i prywaciarze z Pragi. Atmosfera miejsc i epoki świetnie oddana! Miłość, która prowadzi do autodestrukcji, studium pogrążania się w namiętności nieodwzajemnionej. Świetna książka! Szczerze polecam! Ja mam wyd. 1 z 1997 r. wydał w-wski WAB. 3. "Apokryf Agłai" (też WAB, 2001 r.) Jerzego Sosnowskiego. Takoż fatalna obsesja, dziwna obsesja miłosna. Dziwna także dlatego, bo właściwie nie wiadomo do kogo skierowana jest... Nie powiem więcej, bo zepsuję Ci przyjemność lektury. Niezłe! Iwko, nie pytałaś, to ja zapytam: czytałaś "Pannę Nikt" Tryzny? Skojarzylo misię, bo wspomniałam ją w wątku o ekranizacjach. Jeśli nie, to koniecznie przeczytaj! Czy nie masz nawet w dalszej, ale niemieckiej okolicy polskich księgarni? Pozdrawiam, m. Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: Iwko, już... 09.05.05, 22:07 Moniko, dziekuje, dziekuje, dziekuje!!!Musze je przeczytac!!! "Panne nikt" czytalam!!! Swietna ksiazka!!! Czytalam juz dosc dawno temu, ale do dzis sporo z niej pamietam. Potem gdy mialam jeszcze tv polonie to czekalam az wyswietla film i bardzo sie rozczarowalam!!! Strasznie brakowalo mi tego artystycznego fanatyzmu u Kasi (nie pamietam czy tak miala na imie dziewczyna ktora komponowala muzyke???), tego obledu, tej kreatywnosci, tej oryginalnosci. W ksiazce ona mnie fascynowala, a w filmie nie. Byla nijaka, jedynie te ubrania odroznialy ja od innych. Pozatym film nie przekazywal wogole atmosfery ktora panowala w ksiazce. Szkoda!!! Wiesz czytalam niedawno "kwiatniowa czarownice" Majgull Axellson!!! Bardzo polecam, na mnie zrobila olbrzymie wrazenie! Czytalam z wypiekami na twarzy (naprawde!!!) az glowe mialam goraca. Nie moglam sie oderwac. Swietnie napisana powiesc!A jaka madra! Czytalas? A polskich ksiagarni to tu nie ma!!! nigdy o takich nie slyszalam, kiedys szukalam nawet w internecie i znalazlam gdzies w niemczech poludniowych, a ja na polnocy mieszkam... A ceny!!!! wsciec sie mozna!!!! W niemczech ksiazki sa bardzo droge i bardzo rzadko kupuje, a te polskie ksiazki byly jeszcze drozsze. wiec odpada. W merlinie tez nie warto zamawiac z zagranicy, juz sie informowalam... Tak wiec czakac musze. wyobraz sobie, ze w bibliotece jest polka z ksiazkami po polsku i jest nawet kilka nowosci. Ale akurat tych 3 nie ma:-(((( pozdrowienia!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Iwko, już... 09.05.05, 22:20 Aż, nie ma za co tak dziekować! Ja z pewną taką nieśmiałością napisałam :))) "Kwietniowa czarownica" jest w kolejce książek do przeczytania. Oj, nazbierało się tego, nazbierało. A teraz, zachęcona opinią innej forumowiczki sięgnęłam po "Kwinkunksa" Charlesa Pallisera. Jestem dopiero w okolicy 200 strony (książka ma ich ponad 1100), ale boskie to jest! Znasz? A w filmie "Panna Nikt" to Ania Mucha i Ania Powierza były, nie powieściowe Kasia i Ewa. Atmosfera fatalna, zgadzam się. Z tym dostępem do polskich książek nieciekawie się w tej chwili składa :)) Ja tu widzę niszę rynkową, ale nie ode mnie zależy jej wypełnienie... na razie! Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: Iwko, już... 10.05.05, 16:23 Moniko, alez jest za co dziekowac:-) bo jezeli te ksiazki beda podobnie dobre jak "Milczace..." to juz sie na nie niezmiernie ciesze! Wyobraz sobie, ze w weekend moja kolezanka jedzie do polski!!!!! Co znaczy, ze prawdopodobnie niedlugo bede miala te dwie ksiazki, bo ksiazki hena "odejscie afrodyty" chyba latwo nie dostanie. "Kwinkunksa" Charlesa Pallisera nie czytalam, a nawet nigdy o tej ksiazce nie slyszalam:-( POZDROWIENIA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Iwko, już... 10.05.05, 21:32 Ja usłyszałam b. niedawno. "Kwinkunksa" wydało w 2003r. wydaw. Zysk i S-ka. Czytam, świetne! B. Ci polecam. Zdaje mi się, że "Odejście Afrodyty" powinno być dostępne, spróbuję sprawdzić. Pozdrawiam, M. Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j samotnosc... 08.05.05, 00:29 wiesz monikate, jesli chodzi o "samotnosc....", to powiem szczerze, ze tez mi sie ta ksiazka podobala. Podobala, nic pozatym! Nie powalila mnie z nog, ani nic podobnego, ale przyjemnie sie czytalo. Byla calkiem ciekawie napisana, wzruszajaca i smutna. Potem widzialam w merlinie, ze autor oglosil konkurs!!! podobno napisal swoja druga ksiazke (zapomnialam tytulu) z opowiadaniami. byl konkurs aby jedno opublikowane opowiadanie dokonczyc. Przeczytalam to opublikowane opowiadanie i normalnie sie wscieklam!!!! Co za idiota z tego Wisniewskiego!!!!Takich glupot juz dawno nie czytalam!!! Znow ten sam schemat: kochajacy, czuly, wspanialy kochanek... ale bariera tym razem taka, ze on mial zone... opisy ich milosci byly tak odrazajace, ze az mi sie niedobrze zrobilo i przez to opowiadanie poczulam tez niechec do "samotnosci...". sama niewiem jak to sie stalo, bylam zla, ze wisniewski wyobraza sobie, ze tak bardzo zna kobiety, ich psychike... Po tym opowiadaniu doszlam do wniosku, ze guzik prawda, ze wisniewski to idiota i przekroczyl granice mojej wytrzymalosci (w samotnosci wszystko bylo jeszcze w normie). niewiem czy mnie rozumiesz(juz pozno, mam trudnosci z logicznym ukladaniem mysli). Z tym idiotom troche przesadzilam. Ale nie lubie tego Wisniewskiego!!! Madrala jeden!!!! Dobranoc! Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Iwko! 08.05.05, 19:20 Bo ten Wiśniewski to naukowiec zasadniczo jest! Chemik, informatyk i niezły w te klocki. Jak na naukowca i tak nieźle idzie mu pisanie powieści! Z Twojego opisu wynika, że faktycznie się zagalopował. Wiesz, ale generalnie i Wiśniewski i Hen mają jakby kompleks, chcą pokazać poprzez swoich bohaterów, jacy to oni wspaniali są. Przy czym dodatkowo albo kreują się na szlachetnych masochistów, albo nimi są. Przecież na Jerzego Wilkota (Hena??)w powieści "Milczące..." leciała na poważnie Tońka, Jerzy "używał" jej do łóżka i nic więcej, przyznając obiektywnie, że Tońka to świetna dziewczyna jest. Podobał się bardzo koleżance swojej córki, Hadassie (Joasi)-i też nie... pociągało go to, co trudne, niedostępne, nieosiągalne. Psychologowie teraz tłumaczą takie coś tym, iż człowiek lądujący w takich układach naprawdę nie chce być w związku, nie zna czegoś takiego, jak bliskość, boi się bliskości. "Fatalnie" jakby powiedziała Ludka Stablińska. Odpowiedz Link Zgłoś
iwka_j Re: Iwko! 08.05.05, 19:49 monikate, a co powiesz na moje domysly dotyczace rany na twarzy Ludki? ostatecznie moglby za to odpowiedzialny byc nawet maz, on byl zdolny do przemocy (kara w zawieszeniu za pobicie, napad na Herr Doktora...)Sama niewiem...:-)Ale mysle ze jednak ojciec:-) to by nawet swiadczylo, ze ta biedna Ludka nie byla uwielbiana ani przez tatusia, ani przez mezusia!Wiec jak miala nie ulec zalotom Doktora?:-) Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Iwko! 09.05.05, 00:01 Zgadzam się z Tobą. Mając chłodnego, ostrego i wymagającego ojca, wybrała na jego wzór podobnego partnera. Inne podejście do kobiety (Herr Doktor) mogło istotnie namieszać w jej dotychczasowych pojęciach i doświadczeniach. Zawsze kochała, nie będąc kochana, a tutaj proporcje się odwróciły. Nie na długo. I nie tylko dlatego, że Ludka była mężatką, nie tylko dlatego, że Jerzy był sporo od niej starszy. Moim zdaniem ona już by nie umiała być na dłuższą metę z kimś, kto ją bezgranicznie uwielbia. Odpowiedz Link Zgłoś