Dodaj do ulubionych

"Milczące między nami" Józef Hen

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 16:30
Co sądzicie o powyższym utworze,powzruszam się:-)czytając go?Ja z
tych ,którym "Samotność w sieci się podobała":-),lubie taką histeryczną
literaturę ..oczywiście nie tylko taką...
Obserwuj wątek
    • monikate Re: "Milczące między nami" Józef Hen 23.04.05, 18:42
      Ja się nie tylko wzruszałam, ale byłam mocno poruszona! "Milczące między nami"
      czytałam zaraz po ukazaniu się. Cóż, przede wszystkim dlatego, że
      identyfikowałam się z bohaterką. Byłam kiedyś Luteńką dla kogoś i wszystko, co
      opisał Hen, było prawdziwe do bólu.
      Lubię wracać do tej książki. Dobry psychologiczno-obyczajowy romans w całym
      tego słowa znaczeniu. Owszem, napisany w tonacji wysokiej, "histerycznej"-
      narrator i bohater jest typem bohatera romantycznego. Samotny, odrzucony,
      niedoceniony... tylko miłość może go uratować i nadać sens jego egzystencji.
      Miłość ostatnia, "łabędzi śpiew"; bohater jest w wieku mocno średnim.
      W swoim rodzaju powieść doskonała. Bardziej prawdopodobna od "Samotności..."
      nie ma tylu jej wydziwaczeń i klisz. Inna rzecz-że ja "Samotność..." uważam za
      pastisz.
      jak nie wiesz, co powiedzieć, mów o pogodzie
      • iwka_j Re: "Milczące między nami" Józef Hen 23.04.05, 21:04
        monikate,
        ja te ksiazke przeczytam na 100 procent!!!zwrocilas moja uwage twoim postem w
        watku "romans...", lata 60, warszawa, starszy facet, mloda mezatka, brzmi
        baaaardzo interesujaco. juz sie skusilam:-))))))nie moge sie doczekac!
        moj maz jedzie w przyszlym tygodniu do polski i juz mu zapowiedzialam, ze MUSI
        mi kupic te powiesc:-) mam nadzieje, ze uda mu sie kupic w pierwszej lepszej
        ksiegarni, bo szukac pewnie nie bedzie mu sie chcialo:-)
        jak myslisz czy jest latwo dostepna?

        P.S. Monikate, wiesz co? wrocilam wczoraj z POZNANIA!!! zgadnij gdzie bylam?!
        oczywiscie nie zapukalam do JEJ drzwi, bo ja strasznym tchorzem jestem, ale
        obejrzalam sobie dokladnie dzielnice.
        W drodze do Polski, czytalam Frywolitki3 i tam na okladce jest zdjecie MM z
        wnukiem, jakos tak sie zapatrzylam na to zdjecie, bo wnuk urodziwy, takie duze
        ma oczy, fajny chlopak...
        no wiec po zwiedzeniu jezyc, idziemy z mezem przez rynek na starym miescie i
        nagle stoje przed tym chlopczykiem ze zdjecia, normalnie zamurowalo mnie ze
        zdziwienia i nie zakojarzylam co sie dzieje (cala noc nie spalam, jadac
        autokarem do PL), dopiero po trzech sekundach skojarzylam chlopca ze zdjeciem z
        frywolitkami itd. spojrzalam na matke chlopca, tak to ona corka MM, tez ja znam
        ze zdjecia:-)cholpczyk puszczal banki mydlane. niby to nic takiego, ale
        strasznie sie ucieszylam, ze ich spotkalam!!!!!! taki zbieg okolicznosci!!!
        pozdrowienia:-)
        • monikate Iwko! 23.04.05, 22:36
          Jakże miło mi Cię wciąż spotykać na forum i rozmawiać! Książkę Hena przeczytaj
          koniecznie! Lata 70-te, początek, echo wydarzeń z 68 r. w tle. Jezu, jak to
          czytałam 1-szy raz-to jak o sobie! Deja vu! Chocia czas akcji był nieco
          późniejszy, szczegóły co nieco inne..ale całokształt, całokształt! Chyba trzeba
          szukać tej powieści w antykwariatach, zdaje mi się, że jej ostatnio nie
          wznawiali. Ale niech popyta w EMPiKu. Myślę, że dostanie!
          No, to i tak miałaś przeżycie musierowiczowskie w Poznaniu! Może jednak kiedyś
          się odważysz pójść dalej i zapukać??
          A wiesz, natchniona naszą wymianą zdań wczoraj i dzisiaj czytałam
          znowu "Piłata" M. Szabó. Nadal wrażenie powalające. Jakże mi szkoda Izy. Ona
          była po prostu za dobra, za praktyczna, za mądra. Tak działała, iż dla całego
          jej otoczenia już nie było miejsca na rozwinięcie swojej aktywności,
          indywidualności...
          Pozdrawiam!
      • staua Re: "Milczące między nami" Józef Hen 23.04.05, 21:06
        Nie czytalam tego, ale cenie Hena za inne jego ksiazki, glownie "Ja, Michal z Montaigne" i "Crimen" (on
        sie roznych rodzajow literatury chwyta)
        • Gość: ... Re: "Milczące między nami" Józef Hen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.05, 00:24
          podnoszę
        • ada08 Re: "Milczące między nami" Józef Hen 25.04.05, 09:00
          staua napisała:

          > Nie czytalam tego, ale cenie Hena za inne jego ksiazki, glownie "Ja, Michal z
          M
          > ontaigne" i "Crimen" (on
          > sie roznych rodzajow literatury chwyta)

          I jeszcze , z tych bardziej osobistych, ''Dziennik pisany nocą''.
          Niedawno wyszedł u nas ''Mój przyjaciel król'' (o królu Stasiu),
          jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar. Istotnie Hen próbował , z sukcesem,
          różnych gatunków. Bardzo go lubię :-)
          a.
          • ada08 Re: "Milczące między nami" Józef Hen 25.04.05, 16:27
            ada08 napisała:

            >
            > I jeszcze , z tych bardziej osobistych, ''Dziennik pisany nocą''.

            O żeszszszsz..... :-))) ''Nie boję się bezsennych nocy'' oczywiście,
            a nie Dziennik :-))) Przepraszam.
            a.
    • ada08 Re: "Milczące między nami" Józef Hen 25.04.05, 08:57
      Gość portalu: Listek napisał(a):

      > lubie taką histeryczną
      > literaturę ..oczywiście nie tylko taką...

      To nie jest ''histeryczna literatura'' :-) Hen to dobry pisarz, a
      ''Milczące...'' to kawał dobrej literatury.
      Poza wątkiem romansu bohatera i Luteńki podobały mi się peerelowskie
      klimaty, bo ta powieśc to nie tylko romans, jest osadzona w bardzo
      konkretnej rzeczywistości społecznej i politycznej.
      a.
      • monikate Re: "Milczące między nami" Józef Hen 25.04.05, 16:36
        Dokładnie! Te peerelowskie klimaty są super! Choćby m.in. opisy, jak bohater
        załatwiał szminkę dla Luteńki. Polską szminkę, jeśli dobrze pamiętam. Zadzwonił
        do znajomego w DDR, gdzie ów kosmetyk był dostępny. Potem specjalny samolot
        przy okazji dostarczył szminkę do W-wy. A kupowanie w Domach Centrum, w
        Hofflandzie... a klimaty w pracy...
        Używając terminu "literatura histeryczna" nie w dosłownym znaczeniu; chodzi mi
        o ton, jakim jest poprowadzona narracja. W pierwszej osobie, z punktu widzenia
        człowieka kierującego się emocjami, a właściwie nadrzędną z nich: miłością,
        uczuciem skazanym w tym przypadku na przegraną.
        • monikate Re: "Milczące między nami" Józef Hen 27.04.05, 17:21
          "Pomagałem jej zalożyć kożuch, potem odprowadziłem ją do drzwi. (...) Objąłem
          Ludkę, ona westchnęł.
          -Jesteś strasznie zręczny-powiedziała ze skargą w głosie. -Szatan obrotności.
          I wysunęła się z mocih ramion.
          Nacisnęła klamkę, a ja widząć, jak drzwi się uchylają, pełen rozpaczy,
          krzyknąłem:
          -Luteńko!
          Zamknęła zpowrotem drzwi.
          -Co się stało spytała zdziwiona.
          -Kocham cię! - wybuchnąłem tuląc ją do siebie. - Tak strasznie cię kocham, tak
          kocham! Wcale nie jestem zręczny, nie, ani trochę - ja tylko szaleję z miłości-
          opętałaś mnie, uwiodłaś, a ja ginę, ginę- nie mów, że jestem zręczny, nie, nie!
          Ochtak kocham, tak kocham-czy nie widzisz tego?
          Łzy spływały mi po twarzy, łzy których już się nie wstydziłem, męskie łzy,
          myślałem, nie wstydź się ich (...)cóż może być bardziej męskiego niż łzy z
          powodu umiłowania kobiety? Pogładziła czule moją dłoń.
          -Wiem - powiedziała. -Wiem, że mnie kochasz".
          • iwka_j Re: "Milczące między nami" Józef Hen 27.04.05, 21:19
            ach! juz sie nie moge doczekac!:-)
            • monikate Iwka... 28.04.05, 00:05
              Napisałam także w wątku o romansie-google informuje, iż "Milczące między nami"
              można kupić m.in. w Gandalfie, Wysyłkowej Księgarni Internetowej i innych.
              Gdyby Twój mąż nie znalazł tej powieści w pierwszej lepszej księgarni, to może
              tak? Nakład nie jest wyczerpany, nawet książkę w 2004 r. wznawiali.
              • ada08 Re: Iwka... 28.04.05, 07:30
                Można tez zamówić w Merlinie.
                a.
              • iwka_j Re: Iwka... 28.04.05, 12:54
                monikate,
                bardzo dziekuje za informacje.
                Moj maz bedzie w polsce tylko jeden dzien i mieszkac bedzie w hotelu, wiec
                zamawianie w internecie odpada. dzis jedzie i mam nadzieje, ze mi kupi.
                naprawde bardzo dziekuje.
                pozdrawiam!
              • iwka_j Monikate!!!! 29.04.05, 17:45
                hurrrrra kupil!!!!!udalo mu sie dostac, bardzo sie ciesze i doczekac nie moge:-)
                teraz czytam "Pani Bovary" i chyba odloze na bok, gdy juz w rekach miec
                bede "milczace...."
                Wrazeniami sie podziele, po lekturze!
                • monikate Re: Monikate!!!! 29.04.05, 17:46
                  Strasznie się cieszę!!! Miłego czytania! A o wrażeniach koniecznie napisz!
                  • iwka_j Monikate przeczytalam! 07.05.05, 14:43
                    Czesc Monikate!
                    niestety juz skonczylam czytac i niewiem kiedy znow bede miala okazje
                    przeczytac ksiazke z tak wielkimi emocjami jak "milczace...".

                    Na poczatku gdy zaczelam czytac, to mi bylo szkoda Ludki. Jerzego uwazalam za
                    takiego "krasomowce", umial kolo slodzic, az do potegi jedenastej!!!
                    A ona mloda dziewczyna, jeszcze moze nie byla uodporniona na takie sytuacje.
                    Myslalam sobie, ze Jerzy to taki kochliwy palant, chce Ludke zaliczyc i pewno
                    potem sie szybciutko odkocha. Ale jak to w dobrych ksiazkach bywa, sytuacja
                    byla o wiele bardziej skomplikowana niz przypuszczalam!

                    Potem posuwajac sie coraz dalej, wpadlam na to, ze Jerzy jest inny niz mi sie
                    wydawalo na poczatku. Juz sam fakt, ze pozyczyl tak duzo kasy obcemu
                    czlowiekowi, podsuwal mi mysl, ze jednak ma bardziej "zakrecona" psychike, ze
                    mysli jego sa inne. Jego posuniecia byly zaskakujace i inne niz "normalne".
                    A Ludka, tez mnie zaskoczyla, wcale nie byla takim niewiniatkiem, jak myslalam.
                    Niezle Herr Doktora wykorzystywala!!!

                    Hen super te powiesc skonstruowal, wszystkie mysli wychodzily z glowy Jerzego,
                    tak naprawde nie wiemy nic o tym co wlasciwie Ludka myslala. Jej mysli
                    ujawniaja sie tylko w myslach Jurka, w jego wspomnieniach, jego domyslach(a te
                    przeciez mogly byc mylne!). Nigdy nie pytal o jej zycie w malzenstwie, tylko
                    kilka razy byla wzmianka o tym, ze ona cos mu z wlasnej inicjatywy obiecala,
                    ale co to bylo tego tez nie wiemy. Wiemy tylko co nieco z jego przemyslen na
                    jej temat, temat jej rodziny. Nigdy nie dowiadujemy sie, skad ta blizna na
                    twarzy Ludki, mozemy sie tylko domyslac. A na koncu okazuje sie, ze wszystkie
                    domysly sie sprawdzily. Ze bylo tak jak myslal Jurek i czytelnik razem z nim!

                    Ludka nie byla szczesliwa w swoim malzenstwie, pewnosc dla czytelnika nastapila
                    w momencie kiedy maz kazal usunac dziecko.
                    Wlasciwie wszystko jest oczywiste, Ludka potrzebowala prawdziwej milosci, tego
                    uwielbiania. Oczekiwala tego od meza, ale nie otrzymala, wiec szukala gdzie
                    indziej. Wszystko jasne!!! zrozumiale!!!
                    mozna tylko podziwiac styl opisow tej "jasnosci". Mysli, gesty, slowa ukaldaly
                    sie popowutku w calosc.
                    Ludka nie kochala Jerzego, to ona go wykorzystywala, a nie on jej. Na koncu
                    nawet nie usluzyla mu pomoca, tylko uciekla.
                    Bylo mi szkoda Herr Doktora!
                    Troche ten moj opis chaotyczny przepraszam. Ale to na predko opisuje moje
                    wrazenia dotyczace tej ksiazki.
                    Narazie koncze, bo sie spiesze, potem moze jeszcze cos napisze. czekam na
                    odpowiedz!!!
                    Pozdrawiam
                    iwona
                    • iwka_j Re: Monikate przeczytalam! 07.05.05, 14:48
                      monikate,
                      przepraszam mialam na mysli, ze ludka nie z wlasnej inicjatywy obiecala, tylko
                      opowiadala:-))))
                      i jerzy nie niewykorzystywal jej tylko ja!!!!! hihi
                    • Gość: ABW Re: Monikate przeczytalam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.05, 19:44
                      To teraz kolej na "Powiernika serc" pana Hena. Podobne klimaty...Polecam
                      • Gość: iwka_j Re: Monikate przeczytalam! IP: *.f.strato-dslnet.de 07.05.05, 20:15
                        dzieki!
                        napewno siegne!
                      • iwka_j Re: Monikate przeczytalam! 07.05.05, 20:18
                        moze moglbys napisac cos wiecej na temat tej ksiazki!
                        bede wdzieczna!!! pozdrawiam
                        • monikate Jestem! 07.05.05, 22:13
                          Byłam poza domem, dopiero teraz siadłam do komputera. W 1-szym zdaniu ja też
                          strasznie proszę ABW o więcej informacji nt. "Powiernika serc". Nic nie wiem o
                          tej książce!
                          Iwko! Pieknie napisałaś! Czy zgadzasz się z opinią innej internautki z FK, że
                          Ludka była prostacka, cwaniara, przygłupia, itd.? Praktyczności nie można jej
                          odmówić! Ale Jerzy tak jej się podkładał z pomocą, żeby nie rzec-sponsoringiem,
                          tak ją kusił, tak tłumaczył, że to ona wyświadczy mu uprzejmość, korzystając...
                          Słuchaj, ja czytałam tę powieść kilka razy; a nie kojarzę pochodzenia blizny na
                          twarzy Ludki! Mąż? Jak?
                          Autor, poprzez postać Jurka kreuje postać szlachetnego człowieka, o zaiste
                          zakręconej psychice; człowieka dobrego i za dobrego dla innych, którego ci inni
                          nie doceniają, krzywdzą go i pomiatają nim. Swój portret piekny własny!
                          Nieświadomie na pewno podretuszowany. (Ale nie znaczy to, iż nie ma takich
                          facetów!! Zaświadczam, że występują w przyrodzie, tylko rzadko!) Podobnie
                          zresztą zrobił Wiśniewski w "Samotności..."-jego Jakub to taka "wspaniala
                          męcina". (Mów, co chcesz, lecz wspomnę przy okazji, że mam słabość
                          do "Samotności...")
                          Ludkę znamy tylko poprzez jego relację o niej, relację osobnika silnie
                          zakochanego. "Naprawdę, jaka jesteś, nie wie nikt". On widzi i jednocześnie nie
                          chce widzieć pewnych niemiłych cech jej charakteru i postępowania. Portret
                          kobiety piękny, a prawda? Ludka chyba zawsze instynktownie wybierze to, co dla
                          niej korzystne. Cokolwiek to znaczy.
                          Ajak Ci się podobały warszawskie klimaty lat 70-tych? Te kawiarnie, te kremy
                          tam konsumowane, zakupy, styl bycia i życia? Bajecznie opisane!
                          Przepraszam, piszę też "na gorąco", nie ułożyłam sobie dokładnie wszystkich
                          przemyśleń w zgrabną całość. Jak tylko coś sobie przypomnę, napiszę. Chętnie
                          bym jeszcze o tej książce porozmawiała, Iwonko! Strasznie się cieszę, że Ci się
                          podobała, że masz podobne do moich odczucia. Pozdrawiam serdecznie! M.
                          • monikate Re: Jestem! 07.05.05, 23:08
                            Iwko, teraz Ciebie niet... odezwij się!
                          • iwka_j ciesze sie ze jestes! 08.05.05, 00:00
                            OOOO nie!!!! Ludka nie byla ani prostacka, ani cwaniara, ani przyglupia, no
                            moze troche cwaniara:-) Prostacka napewno nie byla, nie wiem w ktorym momencie
                            by sie to prostactwo mialo ukazywac. Moze ta forumowiczka miala na
                            mysli "mlodziezowy slang" Ludki? Dla mnie to nie jest prostactwo, przez to
                            Ludka byla bardziej realna, prawdziwsza! Zreszta jezeli to mialo by wskazywac
                            na jej prostactwo, to w takim razie wszyscy ludzie w wieku Ludki musieliby byc
                            prostakami! Cwaniara troche byla, bo niezle Jurka wykorzystywala, kazala sie
                            zapraszac tu i tam, kupowac sobie to i tamto. Ale kto by nie byl cwaniakiem w
                            takiej sytuacji? kto by sie oparl? jak celnie napisalas "Ale Jerzy tak jej się
                            podkładał z pomocą, żeby nie rzec-sponsoringiem, tak ją kusił, tak tłumaczył,
                            że to ona wyświadczy mu uprzejmość, korzystając..."
                            Ale przyglupia to Ludka napewno nie byla! Zreszta kilka razy przez powiesc
                            snuje sie twierdzenie, ze Ludka jest bardzo inteligentna. O ile sie nie myle to
                            nawet Grzegorz tak twierdzil! Zreszta lektury ktore czytala, tez nie wskazuja
                            na jej glupote ani naiwnosc, nie ma mowy o romansidlach i innych! Byla
                            wielbicielka ksiazek Grzegorza czytala Murdoch... Moim zdaniem byla to normalna
                            dziewczyna blizej jej bylo do inteligentnej niz do przyglupiej!

                            Co do blizny to mysle, ze sprawca byl ojciec! napewno nie maz, bo blizna, jak
                            wynika z opisow byla raczej stara, a przeciez Ludka byla "siwerzo" po slubie,
                            tak ze odpada nawet pomysl, ze moze przed slubem...
                            Mogl to byc wypadek w dziecinstwie, ale ja mysle ze to ojciec, bo kilka razy
                            byla wzmianka, ze ojciec jest zimny, wyniosly i despotyczny! Wiec albo maz,
                            albo ojciec, maz jak dla mnie odpada...

                            "On widzi i jednocześnie nie chce widzieć pewnych niemiłych cech jej charakteru
                            i postępowania"- masz racje monikate! Ja tez wsciekalam sie na Jerzego! Otworz
                            oczy, patrz jak ona cie wykorzystuje, jak cie traktuje, przeciez nie mozesz sie
                            tak ponizac, musisz miec troche godnosci!!! Zreszta ja uwazalam, ze gdyby Jerzy
                            troche sie od niej odwrocil, troche zaniedbal, troche odkochal to wtedy moze i
                            ona bylaby dla niego lepsza!? Miala przed nim wiecej respektu? nie uwazala tego
                            poswiecenia za objaw naturalny? Ale z drugiej strony moze wcale by tak nie
                            bylo, moze by go wcale nie chciala? bo przeciez ona byla z nim tylko i
                            wylacznie z tego wzgledu, bo byla uwielbiana... Jak to niemiec mowi "Liebe
                            macht blind":-)(milosc zaslepia):-)
                            Autor, poprzez postać Jurka kreuje postać szlachetnego człowieka, o zaiste
                            "zakręconej psychice; człowieka dobrego i za dobrego dla innych, którego ci
                            inni nie doceniają, krzywdzą go i pomiatają nim."-pod tym zdaniem podpisuje sie
                            obiema rekami!!!! az trudno uwierzyc, ze tacy ludzie chodza po siwecie...ale
                            jak juz pisalas jest to okaz rzadki:-)
                            A te klimaty!!!!!!!!! Zapomnialam o tym napisac!!!!!! potem sobie
                            przypomnialam, ze cos ominelam, ale nie moglam dopisac, bo przyszli do nas
                            goscie...
                            Cudne opisy, sama prawda!!!realne az do bolu! fajne bylo jak pani Idalka
                            pozbierala w pracy skladki i kupila Lidce na imieniny rajstopy:-)Naprawde super!
                            mozna sie tymi opisami smakowac!!!! To by bylo narazie wszystko z mojej
                            strony.chetnie wymienie sie z toba opiniami, bo ja naprawde znam malo osob z
                            ktorymi moglabym porozmawiac na te tematy. mam kolezanki ktore albo nie czytaja
                            wcale, albo zupelnie inny gust maja!:-)
                            Serdecznie pozdrawiam!!!!! Dobrej nocy!
                            • iwka_j Re: ciesze sie ze jestes! 08.05.05, 00:06
                              OOOOOOOO kurde ale byk!!!!! wstydze sie!!!!! swiezo, nie swierzo. Monikate,
                              musisz mi wybaczyc, jezeli od czasu do czasu zakradnie mi sie jakis byk, ale ja
                              mialam 13 lat wyjezdzajac z PL, wiec pewnie mnie zrozumiesz:-)
                              Czytam wlasnie,(po wyslaniu) tego mojego posta i tak mi sie ten
                              wyraz "swierzo"wydawal jakis podejrzany, sprawdzam w slowniku i rzeczywiscie:-)
                            • iwka_j Monikate, napisz jeszcze cos wiecej 09.05.05, 10:08
                              na temat tych trzech innych ksiazek, "Seans" i "Apokryf agai" "odejscie
                              afrodyty".
                              mam nadzieje, ze szybko je zdobede. narazie nie zapowiada sie wyjadz do PL ani
                              moj ani kogos znajomego... szkoda, bede musiala czekac!
                              Pozdrowienia
                              • monikate Iwko, już... 09.05.05, 21:31
                                ...jestem, piszę!
                                1. "Odejście Afrodyty" Hena. Wyd. 1 w 1995 r, przez wydaw. "Twój Styl". Otóż
                                schemat podobny do tego w "Milczące...", starszy facet, młoda mężatka, Kasia
                                tym razem. Oważ Kasia jest regularną kochanką Stasia (bohater). On ją kocha,
                                szaleje za nią, ona łaskawie na to pozwala. Staś ma dojścia do jakiej takiej
                                kasy i "zagranic" trudno dostępnych (akcja w latach 80-tych), więc obsypuje
                                Kasię prezentami. Właściwie Kasia w dużym stopniu żyje ze Stasia. Kasia go
                                porzuca, on cierpi, patrzy na świat jej oczami, pomaga jej we wszystkim. Już
                                pisałam w wątku o romansie, że to w porównaniu z "Milczącym..." powieść mniej
                                udana, wtórna. Brakuje mi tych emocji, tych niedopowiedzeń, tego zachwytu
                                uczuciem. Wszystko jest wyłożone w stylu "kawa na ławę". Dotyczy to również
                                realiów polskich; w "Milczącym..." były niby oczywiste, lecz zaowalowane
                                (kwestia cenzury pewno była poduwagę brana). Tutaj-cały wykład z dziejów
                                współczesnych, łopatologicznie. Mimo to "Odejście Afrodyty" jest żywo napisane,
                                wyrasta ponad typowe harlekiny czy p. Whartona. Dobrze się czyta. Wzięłabym na
                                warsztat!
                                2. "Seans" Witolda Horwatha. Miłość obsesyjna, fatalna, w scenerii lat 70-tych
                                i 80-tych. Powieść mocno autobiograficzna, podejrzewam. Środowisko młodzieży
                                warszawskiej "najlepszych" liceów, mody, snobizmy. Także inteligencja i
                                prywaciarze z Pragi. Atmosfera miejsc i epoki świetnie oddana! Miłość, która
                                prowadzi do autodestrukcji, studium pogrążania się w namiętności
                                nieodwzajemnionej. Świetna książka! Szczerze polecam! Ja mam wyd. 1 z 1997 r.
                                wydał w-wski WAB.
                                3. "Apokryf Agłai" (też WAB, 2001 r.) Jerzego Sosnowskiego. Takoż fatalna
                                obsesja, dziwna obsesja miłosna. Dziwna także dlatego, bo właściwie nie wiadomo
                                do kogo skierowana jest... Nie powiem więcej, bo zepsuję Ci przyjemność
                                lektury. Niezłe!
                                Iwko, nie pytałaś, to ja zapytam: czytałaś "Pannę Nikt" Tryzny? Skojarzylo
                                misię, bo wspomniałam ją w wątku o ekranizacjach. Jeśli nie, to koniecznie
                                przeczytaj! Czy nie masz nawet w dalszej, ale niemieckiej okolicy polskich
                                księgarni? Pozdrawiam, m.
                                • iwka_j Re: Iwko, już... 09.05.05, 22:07
                                  Moniko,
                                  dziekuje, dziekuje, dziekuje!!!Musze je przeczytac!!!
                                  "Panne nikt" czytalam!!! Swietna ksiazka!!! Czytalam juz dosc dawno temu, ale
                                  do dzis sporo z niej pamietam. Potem gdy mialam jeszcze tv polonie to czekalam
                                  az wyswietla film i bardzo sie rozczarowalam!!! Strasznie brakowalo mi tego
                                  artystycznego fanatyzmu u Kasi (nie pamietam czy tak miala na imie dziewczyna
                                  ktora komponowala muzyke???), tego obledu, tej kreatywnosci, tej oryginalnosci.
                                  W ksiazce ona mnie fascynowala, a w filmie nie. Byla nijaka, jedynie te ubrania
                                  odroznialy ja od innych. Pozatym film nie przekazywal wogole atmosfery ktora
                                  panowala w ksiazce. Szkoda!!!

                                  Wiesz czytalam niedawno "kwiatniowa czarownice" Majgull Axellson!!! Bardzo
                                  polecam, na mnie zrobila olbrzymie wrazenie! Czytalam z wypiekami na twarzy
                                  (naprawde!!!) az glowe mialam goraca. Nie moglam sie oderwac. Swietnie napisana
                                  powiesc!A jaka madra! Czytalas?
                                  A polskich ksiagarni to tu nie ma!!! nigdy o takich nie slyszalam, kiedys
                                  szukalam nawet w internecie i znalazlam gdzies w niemczech poludniowych, a ja
                                  na polnocy mieszkam... A ceny!!!! wsciec sie mozna!!!!
                                  W niemczech ksiazki sa bardzo droge i bardzo rzadko kupuje, a te polskie
                                  ksiazki byly jeszcze drozsze. wiec odpada. W merlinie tez nie warto zamawiac z
                                  zagranicy, juz sie informowalam... Tak wiec czakac musze.
                                  wyobraz sobie, ze w bibliotece jest polka z ksiazkami po polsku i jest nawet
                                  kilka nowosci. Ale akurat tych 3 nie ma:-((((
                                  pozdrowienia!!!!
                                  • monikate Re: Iwko, już... 09.05.05, 22:20
                                    Aż, nie ma za co tak dziekować! Ja z pewną taką nieśmiałością napisałam :)))
                                    "Kwietniowa czarownica" jest w kolejce książek do przeczytania. Oj, nazbierało
                                    się tego, nazbierało. A teraz, zachęcona opinią innej forumowiczki sięgnęłam
                                    po "Kwinkunksa" Charlesa Pallisera. Jestem dopiero w okolicy 200 strony
                                    (książka ma ich ponad 1100), ale boskie to jest! Znasz?
                                    A w filmie "Panna Nikt" to Ania Mucha i Ania Powierza były, nie powieściowe
                                    Kasia i Ewa. Atmosfera fatalna, zgadzam się.
                                    Z tym dostępem do polskich książek nieciekawie się w tej chwili składa :))
                                    Ja tu widzę niszę rynkową, ale nie ode mnie zależy jej wypełnienie... na razie!
                                    • iwka_j Re: Iwko, już... 10.05.05, 16:23
                                      Moniko,
                                      alez jest za co dziekowac:-) bo jezeli te ksiazki beda podobnie dobre
                                      jak "Milczace..." to juz sie na nie niezmiernie ciesze!
                                      Wyobraz sobie, ze w weekend moja kolezanka jedzie do polski!!!!! Co znaczy, ze
                                      prawdopodobnie niedlugo bede miala te dwie ksiazki, bo ksiazki hena "odejscie
                                      afrodyty" chyba latwo nie dostanie.
                                      "Kwinkunksa" Charlesa Pallisera nie czytalam, a nawet nigdy o tej ksiazce nie
                                      slyszalam:-(
                                      POZDROWIENIA!!!
                                      • monikate Re: Iwko, już... 10.05.05, 21:32
                                        Ja usłyszałam b. niedawno. "Kwinkunksa" wydało w 2003r. wydaw. Zysk i S-ka.
                                        Czytam, świetne! B. Ci polecam. Zdaje mi się, że "Odejście Afrodyty" powinno
                                        być dostępne, spróbuję sprawdzić. Pozdrawiam, M.
                          • iwka_j samotnosc... 08.05.05, 00:29
                            wiesz monikate, jesli chodzi o "samotnosc....", to powiem szczerze, ze tez mi
                            sie ta ksiazka podobala. Podobala, nic pozatym! Nie powalila mnie z nog, ani
                            nic podobnego, ale przyjemnie sie czytalo. Byla calkiem ciekawie napisana,
                            wzruszajaca i smutna.
                            Potem widzialam w merlinie, ze autor oglosil konkurs!!! podobno napisal swoja
                            druga ksiazke (zapomnialam tytulu) z opowiadaniami. byl konkurs aby jedno
                            opublikowane opowiadanie dokonczyc. Przeczytalam to opublikowane opowiadanie i
                            normalnie sie wscieklam!!!! Co za idiota z tego Wisniewskiego!!!!Takich glupot
                            juz dawno nie czytalam!!! Znow ten sam schemat: kochajacy, czuly, wspanialy
                            kochanek... ale bariera tym razem taka, ze on mial zone... opisy ich milosci
                            byly tak odrazajace, ze az mi sie niedobrze zrobilo i przez to opowiadanie
                            poczulam tez niechec do "samotnosci...". sama niewiem jak to sie stalo, bylam
                            zla, ze wisniewski wyobraza sobie, ze tak bardzo zna kobiety, ich psychike...
                            Po tym opowiadaniu doszlam do wniosku, ze guzik prawda, ze wisniewski to idiota
                            i przekroczyl granice mojej wytrzymalosci (w samotnosci wszystko bylo jeszcze w
                            normie). niewiem czy mnie rozumiesz(juz pozno, mam trudnosci z logicznym
                            ukladaniem mysli). Z tym idiotom troche przesadzilam. Ale nie lubie tego
                            Wisniewskiego!!! Madrala jeden!!!!
                            Dobranoc!
                            • monikate Iwko! 08.05.05, 19:20
                              Bo ten Wiśniewski to naukowiec zasadniczo jest! Chemik, informatyk i niezły w
                              te klocki. Jak na naukowca i tak nieźle idzie mu pisanie powieści! Z Twojego
                              opisu wynika, że faktycznie się zagalopował.
                              Wiesz, ale generalnie i Wiśniewski i Hen mają jakby kompleks, chcą pokazać
                              poprzez swoich bohaterów, jacy to oni wspaniali są. Przy czym dodatkowo albo
                              kreują się na szlachetnych masochistów, albo nimi są. Przecież na Jerzego
                              Wilkota (Hena??)w powieści "Milczące..." leciała na poważnie Tońka,
                              Jerzy "używał" jej do łóżka i nic więcej, przyznając obiektywnie, że Tońka to
                              świetna dziewczyna jest. Podobał się bardzo koleżance swojej córki, Hadassie
                              (Joasi)-i też nie... pociągało go to, co trudne, niedostępne, nieosiągalne.
                              Psychologowie teraz tłumaczą takie coś tym, iż człowiek lądujący w takich
                              układach naprawdę nie chce być w związku, nie zna czegoś takiego, jak bliskość,
                              boi się bliskości. "Fatalnie" jakby powiedziała Ludka Stablińska.
                              • iwka_j Re: Iwko! 08.05.05, 19:49
                                monikate,
                                a co powiesz na moje domysly dotyczace rany na twarzy Ludki?
                                ostatecznie moglby za to odpowiedzialny byc nawet maz, on byl zdolny do przemocy
                                (kara w zawieszeniu za pobicie, napad na Herr Doktora...)Sama niewiem...:-)Ale
                                mysle ze jednak ojciec:-) to by nawet swiadczylo, ze ta biedna Ludka nie byla
                                uwielbiana ani przez tatusia, ani przez mezusia!Wiec jak miala nie ulec zalotom
                                Doktora?:-)
                                • monikate Re: Iwko! 09.05.05, 00:01
                                  Zgadzam się z Tobą. Mając chłodnego, ostrego i wymagającego ojca, wybrała na
                                  jego wzór podobnego partnera. Inne podejście do kobiety (Herr Doktor) mogło
                                  istotnie namieszać w jej dotychczasowych pojęciach i doświadczeniach. Zawsze
                                  kochała, nie będąc kochana, a tutaj proporcje się odwróciły. Nie na długo. I
                                  nie tylko dlatego, że Ludka była mężatką, nie tylko dlatego, że Jerzy był sporo
                                  od niej starszy. Moim zdaniem ona już by nie umiała być na dłuższą metę z kimś,
                                  kto ją bezgranicznie uwielbia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka