baba67 25.05.05, 20:58 przeczytalam wlasne(pozna lektura z bardzo mieszanymi uczuciami. Czy jest tu ktos, kogo zachwycila ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Dzikikamien Re: Buszujacy w zbozu IP: 80.55.5.* 25.05.05, 21:03 ja przeczytalem jak mialem 16 lat /to podobno odpowiedni wiek/ i mnie znudzila ... Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Buszujacy w zbozu 25.05.05, 21:06 W tym wypadku jestem klonem Dzikiego:) Poglądowa pedagogika dla przygnębionych i nic wiecej. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: Buszujacy w zbozu 25.05.05, 21:08 Znam mlodziencow w tym wieku, ktorym sie podobala.No, ale teraz po ksiazki siega specyficzny rodzaj mlodziencow... Moge powiedziec wiele o moich odczuciach, ale znudzic mnie akurat nie znudzila. Mialam za to niemal od poczatku przekonanie, ze gdybym miala takiego syncia, tobym walila i patrzyla czy rowno puchnie.Byc moze przeczytalal to dzielo w zupelnie nieodpowiednim wieku. Wiele osob na tym forum wymienialo te ksiazke jako swoja ulubiona, wiec ciekawa jestem ich odczuc. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek Re: Buszujacy w zbozu 25.05.05, 21:14 baba67 napisał: > > Znam mlodziencow w tym wieku, ktorym sie podobala.No, ale teraz po ksiazki sie > ga > specyficzny rodzaj mlodziencow... > Moge powiedziec wiele o moich odczuciach, ale znudzic mnie akurat nie znudzila > . > Mialam za to niemal od poczatku przekonanie, ze gdybym miala takiego syncia, > tobym walila i patrzyla czy rowno puchnie.Byc moze przeczytalal to dzielo w > zupelnie nieodpowiednim wieku. > Wiele osob na tym forum wymienialo te ksiazke jako swoja ulubiona, wiec ciekaw > a > jestem ich odczuc. ......kiedy czytałam książkę,( a i potem mi to zostało), zazdrościłam bohaterowi, że umiał rzucić w diabły tę zakichaną szkołę i pójść w siną dal i zobaczyć co w trawie piszczy ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bob Dylan Re: Buszujacy w zbozu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.05, 17:34 Mnie nie. Ale przeczytałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja-nowa Re: Buszujacy w zbozu IP: *.radioalfa.com.pl / *.radioalfa.pl 25.05.05, 21:28 Ja czytałam dość dawno - tak koło dwudziestki ;-) i bardzo mi się podobała. Pamiętam, że mnie bardzo śmieszyła. Odpowiedz Link Zgłoś
obces Re: Buszujacy w zbozu 26.05.05, 13:58 Wiem, że to nie jest "trendne", żeby Buszujący się podobał. Ale ja od dawna jestem passe. W tym przypadku również. Zupełnie nie rozumiem wypowiedzi baby67. Ja chciałbym mieć takiego syna jak Holden. Odważny, honorowy, zwyczajnie dobry dla ludzi, kochający siostrę. A że nie chce pogodzić się z rygorami szkoły prywatnej? Tym lepiej - ma charakter. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba67 Re: Buszujacy w zbozu IP: *.acn.waw.pl 26.05.05, 14:13 A ja nie chcialabym miec takiego malkotenta-darmozjada i prozniaka, przyjmujacego za pewnik, ze mu pieniadze tatusia zapewnia przyszlosc.W dodatku faceta, do ktorego nie mozna miec zaufania, jesli juz o honorze mowimy. Jak napisalam- przeczytalam te ksiazke po prostu nie wtedy, kiedy trzeba, majac syna rok mlodszego od bohatera (dla jasnosci- syn nie jest ulizanym prymusem i zdrza mu sie doprowadzac mnie do bialej goraczki :-) Gdybym przeczytala ja jako nastolatka, czuje, ze zachwycilaby mnie bezkrytycznie. Bo humorystyczne sytuacje doceniam i teraz. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
obces Re: Buszujacy w zbozu 26.05.05, 14:52 Nie pamiętam już dokładnie treści - książkę co prawda czytałem kilkakrotnie ale ostatnim razem ponad rok temu i trochę mi się zatarło... Nie uważam Holdena za darmozjada i próżniaka a na pewno nie za malkontenta. Określenia te rezerwuję dla wyluzowanych dzieci milionerów, takich 3xP Popalić, Popić i Popiep... Holden nie jest taki! Jest trochę zagubionym młodym chłopakiem - inteligentnym, MĄDRYM (jakie on ma trafne spostrzeżenia!), uczciwym (a propos nie kojarzę, dlaczego Holdena uważasz za pozbawionego honoru), szukającym kontaktu z kochającą siostrą i starszym bratem. Zdającym sobie sprawę z powierzchowności tych wszystkich kontaktów z przypadkowymi ludźmi i "znajomymi". A pieniądze rodziców? Cóż, Holden jest po prostu w tej komfortowej sytuacji, że może z ich pomocą ułożyć swoje życie tak jak chce - realizować swoje zainteresowania, pasje - zostać pisarzem, malarzem, żeglarzem etc. W przeciwieństwie do niego większość z nas musi się troszczyć o przyziemne sprawy - uczyć się mało przydatnych bzdur, które nam wciskają w szkołach i na uczelniach, iść do pracy od 8 do 16, założyć rodzinę, mieć dzieci, wnuki, pójść na emeryturę aby w końcu zrozumieć, że to chyba nie o to w życiu chodzi, żeby przeżyć je szablonowo. Holden tego nie musi, ma komfort odszukania swojego sposobu na życie i doskonale go rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baba67 Re: Buszujacy w zbozu IP: *.acn.waw.pl 26.05.05, 16:59 Z duzym zainteresowaniem przeczytalam Twoj post, bo na takie wlasnie opinie czekalam zakladajac ten watek. Ja nie twierdze, ze Holden jest zlym, totalnie pozbawionym honor mlodzianem- to lanie to bym mu wlasnie dla wlasnego jego dobra sprawila. Nie odmawiam mu ani blyskotliwej inteligencji, ani poczucia humoru, nie twierdze nawet, ze go nie lubie. Odbieram go natomiast jako faceta, ktory jest totalnie na nie -robi tylko to, co go interesuje nie zwazajac na koszty finansowe i moralne, jakie ponosza jego rodzice, uwaza sie za pepek swiata, siebie za jedynego madrego,sprawiedliwego i szczerego na swiecie-90 % reszty albo slodkie idiotki albo banda zaklamanych snobow. Nie robi wysilku, zeby zobaczyc w nich cos dobrego, choc bardzo tego dobra w ludziach pragnie.Na miejscu jego rodzicow pozwolilabym mu zrealizowac plan o pracy na stacji benzynowej i mieszkaniu w chatce w lesie.A po rychlym zapewnie powrocie postawilabym twarde warunki co do obowiazkow, glownie szkolnych. To, ze ktos sie urodzil w bogatej rodzinie nie zwalnia go od ciezkiej pracy. Nie mozna dojsc do czegokolwiek robiac TYLKO to, co sie lubi-wystarczy zerknac na jakokolwiek wywiad z czlowiekiem wybitnym, zeby sie o tym przekonac. Mozna byc co najwyzej bogatym, niespelnionym, pelnym niecheci dyletantem i na tej drodze jest Holden, co slusznie zauwazyl jego nauczyciel angielskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bluestone Re: Buszujacy w zbozu IP: *.petrus.com.pl 26.05.05, 17:11 Czytalam kilka lat temu i nie pamietam jej az tak dokladnie, ale pamietam, ze Holden mnie po prostu wkurzal. Kilka sytuacji bylo zabawnych, rozbawilo mnie, a najsympatyczniejsza mi sie wydawala jego siostra:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Syria Re: Buszujacy w zbozu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.05, 17:21 Trudno, żeby Holden wzbudzał zachwyt większości. Świat, w którym żyjemy, jest kwintesencją tego, czego Holden nienawidził i przeciw czemu rozpaczliwie się zbuntował. Skutki jego buntu były opłakane. Dla niego głównie. Nie podoba się on zatem tym, którzy szukają sympatycznego bohatera. Holden to Sokrates z lat 50-tych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzikikamien Re: Buszujacy w zbozu IP: 80.55.5.* 26.05.05, 17:26 jest podobna ksiazka, ktora emocjonawali sie nastolatkowie okolo 1970 r 'zeby cie lepiej zjesc' jakiegos argentynskiego autora Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Buszujacy w zbozu 26.05.05, 18:35 I dużo lepsza, którą emocjonowali się w latach 30tych - "Niepokoje wychowanka Torlessa" :P Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzikikamien Re: Buszujacy w zbozu IP: 80.55.5.* 26.05.05, 18:43 ooooo niepokoje to taka ksiazka ... ze nie moze sie nie 'podobac' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AURORka Re: Buszujacy w zbozu IP: *.csk.pl / *.csk.pl 28.05.05, 09:35 Właśnie, chyba tydzień temu przeczytałam "Buszującego w zbożu". Lektura zajęła mi dwa dni i musze przyznać, że książka naprawdę mnie wciągnęła. Najbardziej denerwowało mnie to, że Holdena dosłownie wszystko wkurzało (poza paroma drobiazgami). Jednak zastanawiające były jego trafne spostrzeżenia dotyczące otaczających go ludzi. Właśnie opisy wszystkich postaci, z którymi spotykał się główny bohater, podobały mi się najbardziej (szczególnie jego siostry). Parę fragmentów książki nieźle mnie ubawiło. :) Odpowiedz Link Zgłoś