braineater
01.06.05, 12:58
Albo wyszukiwarka forumowa łże mi w żywe oczy, albo naprawdę nikt o nim
jeszce na tym forum nie pisał. Dlaczego? Czyżby rozpoznawalnośc pana Nye
wśród oczytanych opętańców była aż tak niska? Wierzyć sie nie chce, że nikt z
Państwa nigdy nie sięgnął po "Falstaffa", "Merlina", "Fausta", "Pamietniki
Lorda Byrona".
Gdyby jednakowoż smutny ten fakt okazać się miałby prawdą, to spiesze polecić
jak najszybszy kontakt z autorem owym, gwarantując totalną jazdę bez
trzymanki, po największych mitach zachodnioeuropejskiej literatury,
traktowanych zupełnie bez pardonu, z wielką postmodernistyczna fantazją, a w
dodatku napisanych takim językiem, że prawie każda strona wyciska z
czytelnika strumień łez smiechu.
Dla Nye'a nie ma świętości, każdy bohater ma 'swoje za uszami' i nalezy to
jak najzłośliwiej opisac. Biorąc nawet postacie dośc epizodyczne, jak
chociażby szekspirowskiego Falstaffa, potrafi uczynić z nich pełnokrwistych
bohaterów, których nie sposób nie lubić. Do tego dochodzi zabawa historyczno-
literacka w kryptocytaty, peryfrazy i inne półplagiaty oryginalnych tekstów,
tylko i wyłacznie w celu rozbawienia odbiorcy.
Wszystkim, którym wydaje się, że Pratchett jest królem literatury
humorystycznej, zdecydownie kontakt z Nye'm polecam.
A i jeszce jedno - polskie tłumaczenia są po prostu genialne, co nie dziwi,
bo zabrali się za nie Leszek Engelking i Piotr Sommer.
Pozdrowienia:)