Dodaj do ulubionych

Thomas Bernhard "Autobiografie"

26.06.05, 19:56
Ciężka sprawa z tym facetem. W końcu dorosły, a nawet cokolwiek dojrzały,
mężczyzna, a w swym pisarstwie zachowuje się jak dziecko.

Jest równie okrutny i bezwzględny jak kilkulatek, ale także równie naiwny w
swych fascynacjach. Łatwo wpada w gniew z byle powodu, obraża się jeszcze
szybciej, ale jest zdolny do bezinteresownych uczuć raczej obcych światu
dorosłych. Niezrozumiałe dla innych porażki go niszczą, sukcesy mijają w
mgnieniu oka i są w zasadzie jedynie początkiem kolejnych klęsk. Ciagle chce
być w centrum świata, czuc się doceniany - prawdziwie nieznośne dziecko!

Może jednak dlatego jego obserwacje (i te wczesne, i te późniejsze) wykazują
się rzadko spotykaną wyrazistościa i ostrością? I można o nich stwierdzic
wiele, ale na pewno nie to, że pozostają niewinne jak dzieciństwo, bo ono
nigdy nie jest... niewinne i czyste, jedynie, może..., w oszukanych wspomnieniach.

A może po prostu z wiekiem nabiera się "twardości", traci się wrażliwość,
przystosowuje do rzeczywistości, zaciera się różnica między bielą i czernią,
tylko Bernhardowi ta sztuka się nie udała?

Nie znam innych rzeczy Austriaka.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Thomas Bernhard "Autobiografie" 26.06.05, 20:02
      Merci wielkie adasiu, bo miałem problem ze zracjonalizowaniem sobie, co mnie
      gryzło i wnerwiało w Wymazywaniu, a ty tu, prosze ot, tak sobie, od niechcenia,
      pokazałeś paluszkiem, że własnie to - to bezustanne samoużalanie się nad soba,
      ten ciągły jęk, jak to mnie nie lubią i wszyscy są przeciw mnie i to marudzenie
      i czepianie się totalnie wszystkiego. Można to zrozumieć u 15 latka, u 50 latka
      jest już ciut manieryczne i niestrawne. Mozna oczywiście kilka razy docenić
      ostrośc i bezkompromisowośc sądów, usmiechnąc się nad jedną czy drugą
      precyzyjnie złosliwą metaforą, ale po jakimś czasie, czytelnik nabiera
      wrażenia, że ten facet sam z własnej nie przymuszonej woli się w to wpędza, sam
      się nakręca, a co gorsze, taka postawa daje mu dużo satysfakcji i za nic w
      świecie nie chciałby być lubiany i doceniany - tyle, że wtedy powstaje pytanie -
      no to po jaką cholere pisze...

      Pozdrowienia:)
    • beatanu Re: Thomas Bernhard "Autobiografie" 27.06.05, 00:32
      Trochę jakby nie na temat, bo ww pozycji nie znam ale czytam
      właśnie "Wymazywanie" i... no właśnie! przygotowana na tzw "ciężką" lekturę
      szybko doszłam do wniosku, że ciężkawa ta powieść, owszem, ale głównie ze
      względu na mękolący ton malkontenta do potęgi piątej co najmniej! Uff! Może
      jeszcze za wcześnie na wypowiadanie się o całości, bo jestem dopiero na
      dwieście-którejś stronie, ale pan B. zdążył już zbluzgać wszystkich i wszystko
      (oprócz siebie i swego ucznia G. i swego wuja G) i zaczynam się zastanawiać co
      będzie robił na kolejnych dwustu iluś tam?

      Oczekiwałam bezkompromisowej krytyki kraju ojczystego, instytucji kościoła
      katolickiego, bolesnego rozliczenia z przeszłością ale, litości, nie w ten
      sposób! Strasznie trudno brać mi na poważnie argumenty wiecznie niezadowolenego
      faceta, dla którego świat jest tak czarno-biały, że aż razi po oczach!

      Jest jeszcze taka możliwość, że totalnie nie zrozumiałam tego "co poeta miał na
      myśli" :(
      Ale książkę zamierzam skończyć. Obiecuję. I pozdrawiam:)
      • broch Re: Thomas Bernhard "Autobiografie" 27.06.05, 19:45
        Proponuje "Starych mistrzow" i ewentualnie "Beton". W Obu podoba mi sie ironia,
        za ktora Bernharda lubie, w obu (ale "Beton bardziej) widac proby rozliczania
        sie z "austriackoscia" ktora dzisiaj traci myszka, i jest (jak w calej
        tworczosci Bernharda) naiwno-denerwujaca. Choc z drugiej strony czytelnicy
        "zachywycaja sie" dosc glupawa Jelinek.
        Czytanie Bernharda dzisiaj jest nieco inne niz ponad 20-cia lat temu. Nie wiem
        czy Bernhard ma szanse prztrwania, problem przemijacacej aktualnosci dotyczy
        wielu pisarzy niemieckojezycznych.
        • nunebbia Re: Thomas Bernhard "Autobiografie" 27.06.05, 20:53
          Jestem już prawie na finiszu Wymazywania, w trakcie czytania rozmaite emocje,
          natomiast istotnie, mam wrażenie, że Bernhadt pisząc tą książkę zrobił sobie
          dobrze, sam siebie zdiagnozował i sam siebie, no może nie wyleczył, ale sobie
          ulżył jakoś tam ulzył. Z takim malkontenctwem i rozkoszowaniem się swoim
          własnym niezadowoleniem, jak sam często mówi - perwersyjnym (nader często
          posługuje sie zresztą tym określeniem)jeszcze się nie spotkałam. Osobiście mnie
          pasował by do tej ksiązki tytuł Nazywanie, jako że to co go irytuje i, "by tak
          rzec",( ten wtręt do mnie przywarł)porusza nazywa po imieniu i dosadnie. Przy
          tem, aby juz całkiem siebie zadowolić jako narrator i siebie pognębia w
          dosadnym nazywaniu swoich zachowań, czy reakcji. Ale czyta się bardzo dobrze,
          wciąga, forma książki doskonała, obsesyjne powtarzanie fraz potrafi wywołać
          ścisk żołądka, pozwoliłam sobie na czytanie tego czasem na głos... efekt
          wzmocniony. Niebawem zabiorę się do czytania Dawnych Mistrzów, chętnie
          poczytałabym coś jego wcześniejszego. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka