a.adas
26.06.05, 19:56
Ciężka sprawa z tym facetem. W końcu dorosły, a nawet cokolwiek dojrzały,
mężczyzna, a w swym pisarstwie zachowuje się jak dziecko.
Jest równie okrutny i bezwzględny jak kilkulatek, ale także równie naiwny w
swych fascynacjach. Łatwo wpada w gniew z byle powodu, obraża się jeszcze
szybciej, ale jest zdolny do bezinteresownych uczuć raczej obcych światu
dorosłych. Niezrozumiałe dla innych porażki go niszczą, sukcesy mijają w
mgnieniu oka i są w zasadzie jedynie początkiem kolejnych klęsk. Ciagle chce
być w centrum świata, czuc się doceniany - prawdziwie nieznośne dziecko!
Może jednak dlatego jego obserwacje (i te wczesne, i te późniejsze) wykazują
się rzadko spotykaną wyrazistościa i ostrością? I można o nich stwierdzic
wiele, ale na pewno nie to, że pozostają niewinne jak dzieciństwo, bo ono
nigdy nie jest... niewinne i czyste, jedynie, może..., w oszukanych wspomnieniach.
A może po prostu z wiekiem nabiera się "twardości", traci się wrażliwość,
przystosowuje do rzeczywistości, zaciera się różnica między bielą i czernią,
tylko Bernhardowi ta sztuka się nie udała?
Nie znam innych rzeczy Austriaka.