Dodaj do ulubionych

Mistrz i Małgorzata to Harry Poter

29.06.05, 11:03
Przecież to kicz, przyznam napisany pieknym językiem ale nie da się tego
czytać. To dobrze się czyta mając naście lat ale póżniej?? Męczyłem się
niemiłosiernie.
Obserwuj wątek
    • zaba_pelagia Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 29.06.05, 11:43
      taaaaaaaaa
      mnie też zmęczyła niemiłosiernie ta wypowiedź
      • Gość: Myszor Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 14:34
        Również czuję się zmęczona tą wypowiedzią.
    • bumm Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 29.06.05, 15:03
      Że się męczyłeś - no to trudno, ale protestuję przeciw nazywani MiM kiczem. Czy
      chodzi Ci o to, że jest to książka o wyraźnej, często przygodowej fabule? Że są
      tam seansy magii i latanie na świniach? I czy to ma oznaczać, że książka, w
      której "dużo się dzieje", nie może być ambitna i głębsza? Nie dostrzegasz tam
      naprawdę niczego więcej?
      Ja wiem, że to tak fajnie przywalić klasykowi i pokazać, jakim się to jest
      odważnym, ale, prawdę rzekłszy, płytkie to zachowanie. Może Ci się coś nie
      podobać, twoje prawo, ale łatwe nazywanie czegoś kiczem dowodzi co najwyżej
      intelektualnej miałkości - i to nie autora.
      Ewentualnie może oczywiście chodzić o prowokację - niby udaną, bo reagujemy -
      ale to też bez polotu koncept...
      • estera_ja Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 29.06.05, 15:09
        Wlasnie,wlasnie! Prowokator i tyle.W dodatku profanator.
        • daimona racja, racja 29.06.05, 16:47
          PROFANATOR :)
          cześc, estera :)
          • estera_ja Re: racja, racja 29.06.05, 20:09
            czesc! :)))))))))
            • Gość: Myszor Re: racja, racja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 20:47
              Zgadzam się w zupełności.
              • broch Re: racja, racja 29.06.05, 21:17
                no to jakescie sie tak pozgadzaly i w ogole, to moze by tak uzasadnic? Czy
                wystarczy ze Bulhakow wielkim pisarzem byl i tyle? Moze by tak choc krotkie
                zdanie? Zupelnie malutkie?
                • estera_ja Re: racja, racja 29.06.05, 21:21
                  Sluchaj,tego nawet uzasadniac nie trzeba.Tego nawet nie nalezy
                  uzasadniac.Bulhakow byl wielki.Kazda jego ksiazka o tym swiadczy.Jednakowoz
                  zawsze jest ktos twierdzacy ze 2+2=5.
                  • broch Re: racja, racja 29.06.05, 21:31
                    Bzdury, dogmatami "zajezdza". Takie dosc idiotyczne "zgadzanie sie": Joyce jest
                    wielki, ten, tego Proust tez, Wisniewski to literatura lotow niskich, a Coehlo
                    to juz w ogole!
                    Pierwszy post byl zamierzona czy nie zamierzona prowokacja. Albo sie taki post
                    ignoruje, albo wklada nieco wysilku aby uzasadnic wyzszosc Bulhakowa nad Rowling.
                    • another_story Re: racja, racja 29.06.05, 22:16
                      Ale uzasadnianie tej wyższości zabrzmi naiwnie. Bo cóż można napisać? Że MiM to
                      uwolnienie wyobraźni w sterroryzowanym świecie? Piękna opowieść o miłości?
                      Przekorna interpretacja relacji Bóg-diabeł-człowiek? Na pewno tak, jednak
                      udowadnianie tego wygląda mi na próbę wyważenia otwartych drzwi.

                      Lepiej sobie przeczytać "Mistrza i diabła" Drawicza, on wszystko to już
                      udowodnił ;).
                      • Gość: Myszor Re: racja, racja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 23:20
                        Nie przejmujcie sie ludziska. Broch to juz tu niejedną awanture rozpoczął.
                        Po prsotu poróbnywanie Mistrza i Małgorzaty do Pottera (którego lubię, nei
                        przeczę) jest czyms co najmneij niestosownym, zeby nie powiedzieć żałośnie
                        niedojrzałym.
                        • broch Re: racja, racja 29.06.05, 23:37
                          Nie idzie o wywazanie otwartych drzwi. Jesli to takie oczywiste to po co
                          odpowiadac?

                          Zastanow sie nad logika Twojego twierdzenia: Wole Russella niz Feiblemana.
                          Czemu? Nie ma powodu dyskutowac bo to wywazanie otwartych drzwi.

                          Myszor,
                          moze wlasnie autor pierwszego postu jest mlodym czytelnikiem?
                          W zwiazku z czym wytlumaczenie roznicy miedzy bajkami byloby wskazane. Reszta
                          Twojego komentarza nieco bez sensu.
    • Gość: vesna Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.torun.mm.pl 30.06.05, 00:06
      To książka, którą czytałam wiele razy i za każdym razem inaczej. I w dodatku
      bardzo osobiście. To ksiązka pięknie mówiąca o miłości i o odwadze. Która
      traktuje o moralności w zupełnie nie moralizatorski sposób. Powieść, która jest
      nieodparcie śmieszna, a zarazem niesamowicie smutna. Kiedy miałam właśnie
      "naście" (takie wczesne naście) lat, śmieszyły mnie scenki z kotem Behemotem i
      prowokacjami Wolanda. Troszkę później - marzyłam sobie przy tej książce o magii
      prawdziwej miłości. Potem było to dla ożywcze spojrzenie na ewangelię, na
      chrześcijaństwo. Jeszcze później - rzecz o cenie tchórzostwa, o wartości zycia i
      ludzkiego dzieła, o odpowiedzialności za zycie. Ta książka nauczyła mnie
      zrozumienia dla ludzi słabych i podziwu dla mocnych i odważnych. I chciałabym
      córce dac na imię Małgorzata, bo to wspaniała kobieta była.
      Dawno po "Mistrza i Małgorzatę" nie sięgałam, ale to jest dla mnie ważna
      książka. A nie jestem jakąś przypadkową czytelniczką, czytam dużo i to bardzo
      różnej prozy. Nie jestem też specjalnie egzaltowana, wbrew pozorom ;) Nie wiem,
      czy te wyznania jakoś uzasadniają pogląd, że Bułhakow wielki był i koniec - ale
      musiałam to napisać, bo boli mnie trochę zestawienie z Harrym Potterem. To bajka
      dość sympatyczna, ale potrzeby wracania do niej w najmniejszym stopniu nie widzę.
      Aha - i piekny język to nie jest dla literatury zbędny ozdobnik. To jeszcze
      jeden istotny argument by do "Mistrza i Małgorzaty" wracać i się delektować :)
      • broch Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 00:39
        po takiej argumentacji mozna poznac prawdziwa milosnicze Bulhakowa. Ciesze sie
        ze sa jeszcze prawdziwi milosnicy Jego tworczosci.

        Dziekuje za uzasadnienie "z serca" :)
      • Gość: Blind Librarian Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 09:35
        A Harry Potter jest ksiązką dla mnie, opowiada o tym co ważne, o rzeczach
        takich jak przyjaźń, jak odpowiedzialność, jak wreszcie miłość i tolerancja.
        Jest ksiązką dla każdego dzieciaka, zyjącego w niepełnej rodzinie, dla każdego
        dziecka dotkniętego przez tragedię, bo daje mu to, co najważniejsze - nadzieję,
        że jutro będzie lepiej.
        I czym sie różni od Mistrza i Małgorzaty? A chociażby tym, że pozwala tę
        nadzieję odnaleźć w sobie, w swoich własnych darach i talentach, i nie zmusza
        czytelnika do uciekania się w abstrakcyjne rozważania, typu pomoc sił
        nadprzyrodzonych.
        Potter po prostu uczy wiary we własne siły, umiejętności zaufania autorytetom -
        bo któż nie chiałby się choć raz w zyciu natknąć na Profesora Dumbledore? Komu
        z Nas nie przydałby się taki przewodnik?
        W tej książce, każdy młody cżłowiek może odnaleźć siebie, swoje sukcesy i
        sposoby na radzenie sobie z porażkami. Do tego dochodzi jeszce niesamowita
        wyobraźnia autorki, która z wprawą mistrzyni koronczarstwa splata magię i
        codzienność, dziecięcą wrażliwośc i dorosłą odpowiedzialność, sacrum miłości i
        przyjaźni z profanum zwykłych codziennych zabaw i zajęć.
        Jest to po prostu ksiązka o każdym dzieciaku, którym nikt nigdy się nie
        przejmował. A Mistrz i Małgorzata, to nie przeczę, wspaniały fajerwerk
        wyobraźni, przepiękna poetycka proza z dużym ładunkiem filozoficznym, ale to
        jednak Rowling trafia do mnie bardziej.

        :P
        • tanczacy.z.myslami Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 10:27
          Gość portalu: Blind Librarian napisał(a):

          > I czym sie różni od Mistrza i Małgorzaty? A chociażby tym, że pozwala tę
          > nadzieję odnaleźć w sobie, w swoich własnych darach i talentach, i nie zmusza
          > czytelnika do uciekania się w abstrakcyjne rozważania, typu pomoc sił
          > nadprzyrodzonych.
          A do czego HP był szczególnie utalentowany, no, do czego? Do magii! To wg Ciebie
          magia jest czymś zwykłym i codziennym? Nie "siłami nadprzyrodzonymi"? :))

          > Jest to po prostu ksiązka o każdym dzieciaku, którym nikt nigdy się nie
          > przejmował. A Mistrz i Małgorzata, to nie przeczę, wspaniały fajerwerk
          > wyobraźni, przepiękna poetycka proza z dużym ładunkiem filozoficznym, ale to
          > jednak Rowling trafia do mnie bardziej.

          Z ciekawości: Czy możesz zdradzić swój wiek?
          • Gość: Blind Librarian Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 10:53
            tanczacy.z.myslami napisał:


            > A do czego HP był szczególnie utalentowany, no, do czego? Do magii! To wg
            Ciebi
            > e
            > magia jest czymś zwykłym i codziennym? Nie "siłami nadprzyrodzonymi"? :))
            >
            A dlaczego by nie potraktować tej potterowej magii, jako metafory? Przecież
            wystarczy na przykład zamienic kilka literek i zrobić z Potteer matematyka,
            biologa, fryzjera czy manikirzystę. Tu nie chodzi o ten cały czarodziejski
            entourage, tylko o mechanizm zdobywania wiary we własne siły. Potter wbrew
            głosom co poniektórych ortodoksów, jest ksiązka o jak najbardziej codziennym
            zyciu i to nie te magiczne elementy zdobywają mu czytelników - tak, jak nie
            dysputy religijne są, jak podejrzewam głownym motorem sięgnięcia po Mistrza i
            Małgorzatę. Przecież, ten chłopak się niczym nie rózni od bohaterow
            Niziurskiego, Nienackiego czy Sędzikowskiej, jest postacią, z która młody
            czytelnik może się identyfikować i robi to z radością - ponieważ w Harrym nie
            niczego nadprzyrodzonego. Oczywiście, można też w nim widziec postać
            mitologiczną - cały klasyczny schemat fatum, podróży, eksploracji nowych
            terytoriow, zarówno w sensie przestrzennym jak i psychologicznym, równie
            klasyczne, bo z starozytnych eposów wzięte, koegzystowanie magii i
            realności "takiej, jaką ją znamy" czy tez zemsta, jako leitmotiv. Tyle, że jest
            to mitologia w ujęciu współczesnym, pozbawionym sielankowego wejrzenia na
            świat, nie chroniąca przed kontaktem ze złem, tylko opisująca zagrożenia
            czychające na dzisiejsze dziecko. I tu jest wielkośc tego tekstu - ponieważ
            opierając się na tych od tysięcy lat sprawdzonych schematach, przybliża je
            młodym ludziom ery net-u, pokazuje im sposoby walki i zabezpieczenia się przed
            nieszczęsciami, ale, w odróznieniu od na przykład bajek Perraultowskich, czy La
            Fontaine'owskich, nie ukrywa przed dziećmi kuszącej natury zła. Postaci takie
            jak Voldemort, nie są całkowicie czarnymi kliszami, a Harry i jego znajomi,
            równiez nie sa pozbawieni cech negatywnych, które czasmi nawet biora przewagę
            nad ich działaniami - patrz chociażby popisowy, samolubny pojedynek na czary z
            Malfoy'em w częsci pierwszej. Rowlingowa ma jeszcze tę zaletę, że nie popada w
            dydaktyzm, w proste umoralnianie typu, "musisz tak robić, bo tak", tylko stara
            się na przykładach, zrozumiałych dla wspólczesnego dziecka i dla niego
            atrakcyjnych pokazać różne mozliwości reagowania na kontakt z Nieznanym. I
            udaje jej sie to lepiej niz, wspomniana przez Ciebie, LeGuin w Ziemiomorzu, bo
            nie wkłada w swój tekst, mało zrozumiałych dla 12-14 latka schematów
            Jungowskich i filozofii feministycznej, uznając, że na to jej czytelnicy mają
            czas. Oczywiście, nie chcę tu odmawiać wielkości Ziemiomorzu, ale to jest
            ksiązka po którą się sięga mając lat ...dzieścia/dzieści i wtedy dopiero ona
            otwiera się w całości. Dla wspólczesnego dziecka Ged jest zbyt ponury, zbyt
            introwertyczny i zamknięty w sobie, by móc wzbudzic taką sympatię, jak Potter,
            który jest po prostu normalny, zwyczajny. I tak troszkę wbrew Twojemu
            twierdzeniu, sądzę, że Potter jest również powieścia wielokontekstową, z całym
            szeregiem odniesień, tylko, że łatwiej odbieranych przez młodszego czytelnika,
            bo mniej literackich niż w MiM, a bardziej popkulturowych, związanych ze
            światem wyobraźni otaczającym czytelników Pottera na codzień.



            > > Jest to po prostu ksiązka o każdym dzieciaku, którym nikt nigdy się nie
            > > przejmował. A Mistrz i Małgorzata, to nie przeczę, wspaniały fajerwerk
            > > wyobraźni, przepiękna poetycka proza z dużym ładunkiem filozoficznym, ale
            > to
            > > jednak Rowling trafia do mnie bardziej.
            >
            > Z ciekawości: Czy możesz zdradzić swój wiek?

            biologiczny czy psychiczny?:)
            • tanczacy.z.myslami Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 14:31
              Gość portalu: Blind Librarian napisał(a):

              > A dlaczego by nie potraktować tej potterowej magii, jako metafory? Przecież
              > wystarczy na przykład zamienic kilka literek i zrobić z Potteer matematyka,
              > biologa, fryzjera czy manikirzystę.

              A dlatego, że bez magii Harry straci w oczach czytelników, no bo który będzie
              czytał z zapartym tchem o przygodach chłopca, który jest coraz lepszy w fachu
              manikiurzysty?? Męczyli mnie w szkole lekturami o calkiem zwyczajnych, np. "Ten
              obcy", "Ucho od śledzia" itp., tylko Siesicką czytałem dobrowolnie, ale też mi
              niezbyt pasowała. Co innego Tomek Wilmowski :)

              > Tu nie chodzi o ten cały czarodziejski
              > entourage,
              Chodzi, bo bez tego książka byłaby zwykłą, a więc nie tak popularną powieścią o
              współczesnej młodzieży (tej młodszej młodzieży), usiłującą zainteresować
              nastolatków .

              > ksiązka o jak najbardziej codziennym
              > zyciu i to nie te magiczne elementy zdobywają mu czytelników
              Nie, bo to "codzienne zycie" Harry zostawił za sobą (na jego szczęście) gdy
              opuścił dom swej mugolskiej rodziny i przeszedł do świata "magicznych elementów"

              > Przecież, ten chłopak (...)
              > jest postacią, z która młody
              > czytelnik może się identyfikować i robi to z radością - ponieważ w Harrym nie
              > niczego nadprzyrodzonego.

              Nie, wcale... Rodzice zabici przez niemal-wszechmocnego czarnoksiężnika... Wąż
              wypuszczony niejako mimochodem z klatki w zoo...

              > nie ukrywa przed dziećmi kuszącej natury zła.
              > patrz chociażby popisowy, samolubny pojedynek na czary z
              > Malfoy'em w częsci pierwszej.
              Patrz chociażby popisowy samolubny pokaz przywołania zmarłego w wykonaniu
              Geda-Krogulca na pierwszym roku studiów w Szkole Magów (skończył się śmiercią
              jednego z Mistrzów) :))
              Myślisz że ta książka powstrzyma młodych ludzi przed "negatywnym szpanowaniem"?
              Mam nadzieję, że choć kilku...

              > Oczywiście, nie chcę tu odmawiać wielkości Ziemiomorzu, ale to jest
              > ksiązka po którą się sięga mając lat ...dzieścia/dzieści i wtedy dopiero ona
              > otwiera się w całości.
              Sięgnąłem mając lat ...naście, ale zapewne masz rację. Choć zapewne podkreślany
              tam zakaz ujawniania obcym swego prawdziwego imienia mógłby być dla
              współczesnych dzieci i nastolatków właściwą metaforą konieczności dbania o swoje
              bezpieczeństwo, ograniczonego zaufania do obcych itp. (Ale to tylko taka dygresja)

              > Potter jest również powieścia wielokontekstową, z całym
              > szeregiem odniesień, tylko, że łatwiej odbieranych przez młodszego czytelnika,
              > bo mniej literackich niż w MiM, a bardziej popkulturowych, związanych ze
              > światem wyobraźni otaczającym czytelników Pottera na codzień.
              Mnie raczej nasuwają się skojarzenia magicznego świata Harry'ego ze
              średniowieczem, tajemnymi naukami itp., z wyjątkiem oczywiście gry w quidditch
              (? cytuję z pamięci), bo to jawna metafora szkolnych drużyn krykietowych i
              baseballowych itp. :) No cóż, może już jestem zbyt... [nie , nie przejdzie mi to
              smutne słowo przez klawiaturę :)] na tę lekturę

              > > Z ciekawości: Czy możesz zdradzić swój wiek?
              > biologiczny czy psychiczny?:)

              Taki i taki :)
              • Gość: Blind Librarian Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 17:12
                tanczacy.z.myslami napisał:

                A dlatego, że bez magii Harry straci w oczach czytelników, no bo który będzie
                > czytał z zapartym tchem o przygodach chłopca, który jest coraz lepszy w fachu
                > manikiurzysty?? Męczyli mnie w szkole lekturami o calkiem zwyczajnych,
                np. "Ten
                > obcy", "Ucho od śledzia" itp., tylko Siesicką czytałem dobrowolnie, ale też mi
                > niezbyt pasowała. Co innego Tomek Wilmowski :)

                No dobra - z manikiurzystą to troche podkolryzowałem:), ale nie potrafisz sobie
                wyobrazić Pottera jako na przykład młodego, zdolnego hackera? O tyle wolta
                uprawniona, że jak wiemy z Asimovów i Clarków, wysoka technologia niczym nie
                rózni się do magii. I wtedy, podejrzewam, 'teraźniejszośc' tej książki byłaby
                jeszcze wyraźniejsza i bardziej dobitna. I nie potrzebne by były magiczne
                różdżki, skomplikowane zaklęcia itptd by zaciekawienie w młodych czytelnikach
                wzbudzić.

                Chodzi, bo bez tego książka byłaby zwykłą, a więc nie tak popularną powieścią o
                > współczesnej młodzieży (tej młodszej młodzieży), usiłującą zainteresować
                > nastolatków

                Będę się upierał, że byłaby, bo przede wszystkim jest opowiedziana językiem
                współczesnej młodzieży, unikającym nadętych rozbudowanych metafor, zbyt
                poetyckich i nierzeczywistych opisów. Język właśnie jest tym elementem, który
                Pottera bardzo mocno zakotwicza w 'tu i teraz', na przełomie tysiącleci.

                "codzienne zycie" Harry zostawił za sobą (na jego szczęście) gdy
                > opuścił dom swej mugolskiej rodziny i przeszedł do świata "magicznych
                elementów

                Nie do końca, ponieważ tak jak już pisałem, te dwa światy egzystują równolegle
                na obszarze wszystkich tomów, Potter dośc dowolnie przechodzi pomiędzy nimi i
                przenosi swoje doświadczenia - strach przed dorosłymi wzięty z 'rzeczywistej'
                rzeczywistości przenosi do Hoghwartu, magię i świezo nabytą pewnośc siebie
                przenosi z powrotem do domu wujostwa. Nie da sie tego chyba rozdzielić, ale
                jednak upierałbym się przy tym, żeby magię traktowac jako metaforę - metaforę
                samoświadomości i edukacji - wtedy jest prościej, bo otrzymujemy tekst z
                jednym, spójnym światem.

                Patrz chociażby popisowy samolubny pokaz przywołania zmarłego w wykonaniu
                > Geda-Krogulca na pierwszym roku studiów w Szkole Magów (skończył się śmiercią
                > jednego z Mistrzów) :))
                > Myślisz że ta książka powstrzyma młodych ludzi przed "negatywnym
                szpanowaniem"?
                > Mam nadzieję, że choć kilku...

                O i tu jest chyba największa różnica pomiędzy Gedem a Harrym - róznica w
                reagowaniu na zaskakujące sytuacje. Ged po pokazie zaczyna uciekać, odcina się
                od ludzi, staje się totalnie introwertyczny, natomiast Potter korzysta z pomocy
                swoich przyjaciół, nie boi się przyznac do porażki i wyciagnąć z niej wniosków
                na przyszłość - u Geda flirt z Cieniem (Ciemną stroną mocy:) trwa cały czas i
                dopiero w starszym wieku, udaje mu się ów cień zintegrować i osowić się z nim.
                No i jeszce - Ged to skrajny indywidualista, natomiast Potter jest zwierzęciem
                społecznym, żyjącym wśród wielu przyjaciół, wiele też im zawdzięczający. A czy
                takie historie moga ochronić młodych ludzi przed szpanowaniem? Wątpie, ale i
                tak warto je pisać.

                Mnie raczej nasuwają się skojarzenia magicznego świata Harry'ego ze
                > średniowieczem, tajemnymi naukami itp., z wyjątkiem oczywiście gry w quidditch
                > (? cytuję z pamięci), bo to jawna metafora szkolnych drużyn krykietowych i
                > baseballowych itp. :) No cóż, może już jestem zbyt... [nie , nie przejdzie mi
                t
                > o
                > smutne słowo przez klawiaturę :)] na tę lekturę

                I to tez chyba argument, bo mnie Potter, wiele scen w nim opisanych wydaje sie
                bazować na schematach wprost z gier komputerowych, z questowego fantasy,
                którego dzieci dostają sporą dawke już w animacjach dla najmłodszych, dostaja
                po prostu te odniesienia, które są w stanie zrozumieć i które są im znajome.

                > Taki i taki :)
                14/28 :P
                • broch Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 19:38
                  Drogi BL,
                  czy naprawde uwazasz ze Harry zostal napisany na miare "Mistrza"?
                  O ile rozumiem fascynacje dzieci znakomita fantasy, swoistego rodzaju
                  eskapizmem, ucieczka od rzeczywistosci, nadaniem nadprzyrodzonych mozliwosci,
                  oraz dobra zabawa z odrobina strachu, o tyle w wypadku doroslych fascynacja
                  Potterem oznacza wyobraznie na poziomie kreskowek czy programow typu reality
                  show. Problemy maja charakter wylacznie osobisty nie wykraczajac ponad probe
                  ratowania samego Harry'ego i jego najblizszych

                  Trudno moim zdaniem porownywac "Czlowieka na wysokim zamku" z HP, ale zgadzam
                  sie ze generalnie SF to bajki robotow dla doroslych.
                  Zawsze jednak bedzie to kwestia wyboru: bajki (SF) dla doroslych (bardziej
                  skomplikowane) czy dla dzieci (o prostej fabule)

                  Uwazam ze porownanie do Tomka nie ma sensu/jest chybione. Tomek to nostalgia za
                  mlodoscia, powtorne czytanie wiec to faktycznie powrot do Bezgrzesznych lat. HP
                  dzisiaj czytany przez doroslych nie ma takiego "ciezaru".
                  • Gość: Blind Librarian Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 20:09
                    Hmmm - nigdzie nie napisałem, że Potter to dzieło na miarę Mistrza i
                    Małgorzaty, ale nawiązując do postu założycielskiego, staram się udowodnić, że
                    HP nie jest kiczem, jak i oczywiście kiczem nie jest MiM.
                    W obu tych tekstach możemy oczywiście znaleźć elementy kiczowatego spojrzenia
                    na świat - i Bułchakowa chociażby 'miłośc wszystko zwycięzy', u Rowlingowej
                    wiara w możliwośc rozwiązania wszystkich konfliktów i dylematów, ale uznać je
                    za kiczowate możemy, dopiero będęąc osoba uprzedzoną do tych ksiązek.
                    Natomiast fascynacja Potterem u dorosłych, naprawde mnie przynajmniej
                    przypomina fascynację Mistrzem i Małgorzatą czy Tolkienem u osób w wieku
                    postnastolatkowym. Sam piszesz o eskapiźmie, czy wyobraźni na poziomie reality
                    show, co jest troche okrutne, bo naprawdę fascynowanie się baśnią nie oznacza
                    ubóstwa wyobraźni - oznacza po prostu wzmożone zapotrzebowanie na nierealność -
                    a to zapewniają wszystkie trzy wymienione ksiązki oraz dziesiątki innych, że
                    przywołam chociazby wszechobecnego na tym forum Marqueza czy często
                    powracającego Sapkowskiego. Dlaczego nikt na przykład nie psioczy, że czytanie
                    Władcy Pierścieni czy Pratchetta to zdziecinnienie a jak tylko pojawia się
                    hasło Potter, orły sokoły zrywają sie do lotu, kracząc 'nevermore'? Być może to
                    jakis snobizm, próba obrony przed tym co nader popularne i nadmiernie obecne
                    medialnie? nie wiem, nie chcę stawiac żadnych hipotez, ale wydaje mi sie to
                    cokolwiek dziwne.
                    Teraz oczywiście należałoby postawic pytanie, czym przyciaga swoich czytelników
                    Mistrz i Małgorzata. Vesna bardzo ładnie opisała o swoich motywacjach, i gdzies
                    tam tez przewija sie poczucie pewnego rodzaju 'magicznej więzi' z tą ksiązką. I
                    Potter, zaryzykuję takie twierdzenie, również podobną więź wytwarza dla swoich
                    czytelników - a to udaje się naprawdę niewielu tekstom literackim - na mysl,
                    skażoną własnymi wyborami, przychodzi mi zaledwie kilka - Alicja, Kubus
                    Puchatek, Muminki czy Dzieci z Bullerbyn. Są to ksiązki do których wraca sie
                    nawet w wieku starczym - powyżej 30 znaczy się i nikt wtedy nie mówi, że to
                    zdziecinnienie czy płaskie infantylne gusta. I Potter moim zdaniem też mieści
                    się w tej kategorii, bo jego dzisiejsi czytelnicy, za lat kilkanaście, będą
                    wydawac grubą kase na na bibliofilskie wydania Collected Potter by J.K.
                    Rowling, tylko po to by jeszcze raz poczuć smak swojego dzieciństwa, wrócić do
                    chwil szczęsliwych. Tu tez kryje się chyba tez potęzna moc tej ksiązki w
                    stosunku do dzisiejszych dorosłych - on po prostu cofa nas w czasie do epoki
                    prostych, acz niejednoznacznych wyborów, do czasów kiedy mogliśmy sobie każde
                    wydarzenie tłumaczyć dwojako - albo w oparciu o rzeczywistośc albo w oparciu o
                    wyimaginowany świat, który kazde dziecko nosi w sobie. I dlatego wróże, z fusów
                    i innych tam takich:) Potterowi karierę przynajmniej na miarę Bauma i
                    Czarnoksięznika z Oz, który, choć dziś już trochę zapomniany, ma nadal swoich
                    wiernych czytelników. Tak jak i przez następne kilkadziesiąt lat będzie miał
                    swoich wiernych czytelników Bułchakow - no chyba, że świat zejdzie totalnie na
                    psy i magia przestanie być komukolwiek potrzebna...
                    • broch Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 20:35
                      "Hmmm - nigdzie nie napisałem, że Potter to dzieło na miarę Mistrza i Małgorzaty"
                      fakt, ale popatrz jaka mamy dluga wypowiedz.. :)

                      Mysle ze lightmotive milosci co wszystko zwyciezy, nie jest najistotniejszym dla
                      powiesci Bulhakowa.
                      Problemy ukryte pod basniowa historia, decyduja o rodzaju czytelnika.
                      HP staje sie kiczem wlasnie dzieki doroslym. Powiesc jest dla dzieci, nie dla
                      szystkich (jak Alicja) i nie dla doroslych (jak "Snow white" Berthelme'go).
                      Dlatego dla mnie dorosli fascynujacy sie HP przypominaja mi opostacie z filmow
                      Carreya: minimimi, mu mum mu, bzi bzi bzi, ga ga ga
                      Z ta straszliwie wykrzywiona geba. Polecam Balbine. Tez dobre.
                      Dorosli robia faktycznie Harry'emu krzywde. Jesli Harry stanie sie kiczem, to
                      dzieki doroslym "odkrywajacym w sobie dziecko". To smutny idiotyzm.

                      A propos "Czarownika z Oz" polecam zabawe:
                      wlacz VHS/DVD z "Czarowkikiem" wylacz glos i zsynchronizuj z "Dark side of the
                      moon" Pink Floyd. Fajny efekt.
                      • braineater Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 20:42
                        Wygrałeś:)
                        Pozdrowienia:)
                      • Gość: infantylna do bólu Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.05, 07:27
                        I znowu zostałam wyrwana do odpowiedzi i to na dodatek o 6 rano. Na domiar
                        złego poczułam się prawie obrażona, porównaniem z osobą fascynującą się
                        reality show oraz postacią z filmu Carreya (Jima zresztą). Niemal wyobraziłam
                        sobie siebie samą ... i tu chciałam przywołać to wyobrażenie, ale tak sie
                        przeraziłam tej wizji, że nie zrobię tego, bo to upiorna wizja. A teraz ad rem,
                        jak mawiała moja pani od historii - po pierwsze ja również uważam, że zbiorowa
                        histeria wokół Harrego P. napędzana rękami żądnych szmalu dorosłych jest
                        fatalna i znacznie wiecej robi złego niz dobrego i to zarówno książce, jak i
                        dzieciom, ale cóż to znaczy właściwie "dorosły fascynujący się HP"? Czy to ten,
                        który po godzinach pracy usiłuje nauczyć sie latać na miotle? Czy to może ta
                        starsza pani, która zamiast wyłącznika do światła z uporem maniaka używa
                        różdżki? Czy może ten japiszon, który sunie do pracy w garniturze i z
                        plecaczkiem opatrzonym wizerunkiem Hermiony Granger? A może ja - dorosła
                        kobieta, matka dzieciom, wyższe wykształcenie humanistyczne, IQ w górnych
                        rejestrach stanów średnich, posiadaczka kilku tysięcy książek (przeczytanych) -
                        jestem tą fatalną istotą o gębie Ace Ventury, bo PRZECZYTAŁAM HP Z
                        PRZYJEMNOŚCIĄ? A więc dorośli, którzy czytają książki przeznaczone dla dzieci
                        są infantylni, zdziecinniali i nie owijając w bawełnę głupi? Trochę to
                        pachnie Gombrowiczem i jego gębą, n'est pas? Otóż znam co najmniej kilka osób
                        dorosłych i bardzo dorosłych, którzy nie musieli przy pomocy HP odkrywać w
                        sobie dziecka, bo zrobili to znacznie wcześniej przy pomocy - tu lista - , a HP
                        tylko im się wpasował w tę listę. I wierz mi wcale nie przypominają postaci
                        Jima Carreya, a wprost przeciwnie znakomicie funkcjonują w życiu także
                        zawodowym, kilkoro z nich nawet profesorami zostało. A że czasami posłodzą zupę
                        i zapomną psa przed sklepem - to tylko im dodaje uroku.
                        Jeśli natomiast Ty masz w swoim otoczeniu takich dorosłych, którzy nagle
                        odkryli HP, dzięki medialnemu nagłośnieniu, a nigdy nie znali Mary Poppins,
                        Narni, misia Paddingtona, Pożyczalskich, Piaskoludka itd. itp. to należy
                        współczuć im, Tobie, a przede wszystkim HP, że stał sie "gębą" dla mugoli,
                        którzy chcą udawać, że mugolami nigdy nie byli.
                        A teraz na poważnie - HP to bardzo dobra książka dla dzieci ( a także dorosłych
                        jeśli lubią książki dla dzieci) znakomicie wpasowująca sie w ten nurt
                        literatury (przeważnie angielskiej zresztą), która pokazuje istniejące obok
                        siebie dwa światy realny i fantastyczny, a krzywdę robią mu (jej - książce) nie
                        fascynujący się nim (nią - książką) dorośli, ale fakt, że zanim na dobre
                        zaistniał jako literatura stał się produktem kultury masowej, która jaka jest
                        każdy wie. Wierz mi, że podobnie byłoby z książkami Tolkiena (chociaż filmy
                        całkiem udane), gdyby nie fakt, że przez kilkadziesiąt lat zyskały grono fanów
                        jako literatura właśnie, a nie produkt medialny. Ale mnie i tak wkurza fakt, że
                        dzieciaki na podwórku bawią się "w Legolasa" - zdecydowanie jestem
                        przeciwna "strzechom" w literaturze.
                        • broch Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 01.07.05, 23:30
                          bardzo dluga i niewatpliwie ciekawa wypwiedz... ale "you miss the point". A
                          generalnie to o.k.

                          "A może ja - dorosła kobieta, matka dzieciom, wyższe wykształcenie
                          humanistyczne, IQ w górnych rejestrach stanów średnich, posiadaczka kilku
                          tysięcy książek (przeczytanych) -"

                          Widze ze zadowolana z siebie, tyle ze na tym forum to sporo osob ma "IQ w
                          górnych rejestrach stanów średnich" albo sporo wiecej. To samo dotyczy reszty
                          Twojej wypowiedzi (w "dziedzinie" przeczytanych ksiazek).

                          Nie mniej nawet przy takim IQ powinnas sie zorientowac ze odpowiadasz nie bardzo
                          na temat :))

                          Dlatego tez reszte zostawiam bez komentarza.
                          • Gość: infantylna do bólu Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 06:37
                            Bardzo pewny (pewnaś) siebie. i oceniający (a). i z pewnością bardzo
                            sympatyczny (a). Powiedziałabym do bólu. Ale "nawet przy takim IQ" (Boże,
                            zgroza, jak śmiałam sie wypowiadać i to do takiego autorytetu)nietrudno
                            zauważyć, że taką ilość złości w sobie trzeba leczyć, albo przynajmniej jakoś
                            skanalizować - proponuję rzucenie zgniłymi jajkami - cel według uznania. A
                            forum to takie miejsce, gdzie mogą sie wypowiadać również ludzie o tak
                            drastycznie niskim poziomie inteligencji, wiedzy i oczytania, jak ja maluczka i
                            ciągle (wbrew Twoim oczywistym intencjom) z siebie zadowolona. I generalnie
                            jest o.k. bez odbioru.
        • daria13 Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 11:04
          Blind Librarian napisał(a):
          >I czym sie różni od Mistrza i Małgorzaty? A chociażby tym, że pozwala tę
          nadzieję odnaleźć w sobie, w swoich własnych darach i talentach, i nie zmusza
          czytelnika do uciekania się w abstrakcyjne rozważania, typu pomoc sił
          nadprzyrodzonych.>
          Hmm, HP przeczytałam w całości i w zasadzie podoba mi się jego interpretacja tu
          umieszczona, z jednym wszak wyjątkiem; toż w HP aż roi się od sił
          nadprzyrodzonych! A może my o jakiejś innej książce rozmawiamy?
          Harry Poter to rzeczywiście niezła książka, ale tak się składa, że zupełnie
          nieporównywalna z MiM. To są dwie zupełnie, ale to zupełnie inne bajki, a
          dlaczego, to już zostało powiedziane wyżej.
          :)
      • chiara76 Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 09:50
        Vesno, pięknie to napisałaś...dziękuję za takie uzasadnienie.
        Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: EXPERTO Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.acn.waw.pl 30.06.05, 10:10
      Coś w tym jest. Głównie licealiści się MiM zachwycają, a oni, jak wiadomo, do
      tytanów myśli zwykle nie należą. Później z rozrzewnieniem wspominają tę
      lekturę, podobnie jak wspomina się np. "Anię z Zielonego Wzgórza". Książka
      przemawia również do ludzi zainteresowanych problemami religijnymi. Przejawy
      religijności często ocierają się o kicz, ale to drażliwa kwestia, więc na tym
      zakończę.
      • Gość: mamarcela Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 10:48
        Po pierwsze "głównie licealiścisię MiM zachwycają" - cała prawda, ale ujęta
        tendencyjne, albowiem na MiM trafia się własnie w liceum i albo książka kogoś
        zachwyci, albo nie i koniec. Później, jeśli zachwyciła, ma się ją w sobie na
        zawsze i to nie jako jedna z wielu przeczytanych książek, ale jako jedną z
        NAJWAŻNIEJSZYCH książek. Wierz mi wielu wytrawnych czytelników w średnim wieku
        wymienia ją jako właśnie jedną z tych książek najważniejszych - być może jest
        to kwestia tego zachwytu z lat młodzieńczych (on reviens toujours a nos
        premiers amours), który tak niezwykle rzadko można w latach dojrzalszych
        powtórzyć.
        Po drugie - licealiści, Twoim zdaniem "do tytanów myśli zwykle nie należą". A
        więc kto należy? Studenci, magistrowie, profesorzy? Sądząc po Twojej wypowiedzi
        nie tak dawno przestałeś być licealistą i stałes się "tytanem myśli" Gratuluję.
        Ale śmiem twierdzić, że ani wiek, ani ilość przeczytanych książek "tytana
        myśli"(swoja drogą sliczne sformułowanie) z nas nie zrobi, co najwyżej snoba
        intelektualnego. A właśnie w wieku wczesnomłodzieńczym ma ( a raczej miewa) się
        ten rodzaj wrażliwości, który jest niezbędny prawdziwym miłośnikom książek,
        a "tytanem myśli" również bywa się bez wględu na wiek. Pozdrawiam.
        • Gość: odpowiedź Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.acn.waw.pl 30.06.05, 11:55
          Być może skrzywdziłem licealistów, ale miałem okazję słuchać, jak ci stosunkowo
          dobrzy, bo z "elitarnego" liceum, zachwycali się na równi MiM i Whartonem. Poza
          tym, skoro zdajemy się na odbiór czytelniczy (na dodatek nastoletni), to
          porównanie z panią Rowling musimy uznać za komplement pod adresem Bułhakowa. W
          końcu autorka Harry'ego Pottera sprzedała więcej książek i cieszy się gorącym
          uwielbieniem milionów dzieci.
          • Gość: mamarcela Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 13:01
            "Kim jestem, aby sądzić?" odpowiada jeden z nastoletnich kolegów mojej córki na
            pytania zadawane przez polonistkę - także odnośnie MiM. A teraz na poważnie
            skoro wyrwałeś mnie do odpowiedzi - odbiór czytelniczy(także nastoletni) jest
            dla każdego pisarza najważniejszym chyba wyznacznikiem wartości jego dzieła.
            Nie jest to jednak li i jedynie sukces komercyjny, albowiem o autentycznym
            sukcesie jakiegokolwiek dzieła sztuki możemy mówić dopiero wtedy gdy czas je
            zweryfikuje. I w tym miejscu trafiamy na tego Whartona, którego przywołałeś,
            jak mniemam, po to, aby umniejszyć znaczenie MiM, skoro licealiści na równi się
            nimi zachwycają to znaczy, że nie są wiele warte. A ja naprawdę nie wiem, jak
            to z tym Whartonem jest, bo jako osoba w nieco bardziej podeszłym wieku nie
            jestem jego wielbicielką - być może tylko do licealistów trafia. Z drugiej
            jednak strony nahalne obrzydzanie tegoż (także na tym forum), odsądzanie od
            czci i wiary i określanie jako Michała Wiśniewskiego literatury, mocno mnie
            drażni, bo skoro licealiści się nim tak gromadnie zachwycają to powinniśmy
            uszanować ten ich zachwyt - niech się zachwycaja do woli. A o rzzeczywistej
            wartości ksiązek Whartona jako literatury (podobnie zresztą jak np. książek
            Masłowskiej) i tak zadecyduje czas. Za lat kilkadziesiąt okaże się, czy
            dzisiejsi licealiści umieszczają go wśród książek naj (tak jak to czynią
            niegdysiejsi z MiM). A Harry Potter bardzo sympatyczną, potrzebną i wcale mądrą
            książką jest. Przeczytałam go z dużą przyjemnością mimo tego podeszłego wieku
            (jak i wielu moich znajomych razem ze swoimi dziećmi). Zresztą uważam, że ten
            cały szum komercyjny znacznie mu jako literaturze zaszkodził, bo jak to
            określiła moja córka "teraz każdy głupi będzie się chwalił, że zna Pottera, a
            przecież w życiu żadnej książki nie przeczytał". Pozdrawiam.
            • Gość: experto Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.acn.waw.pl 30.06.05, 18:27
              OK, po prostu napisałem, że wątek jest sensowny. Porównanie MiM z HP - uważam,
              że można to potraktować jako nowe, świeże spojrzenie na klasykę. Licealiści są
              na swoim punkcie bardzo wrażliwi, więc popełniłem nietakt, trudno.
              Pozdrawiam
      • Gość: Myszor Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 12:18
        Dziękuje za komplement co do tytanów myśli. Żenujące po prostu.
        • Gość: mamarcela Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 12:31
          Mam nadzieję, że te podziekowania to nie do mnie?
          • Gość: Myszor Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 15:38
            Nie, absolutnie nie do Ciebie :)
            • Gość: mamarcela Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 15:46
              Dzięki, bo już się przestraszyłam, ze tak nakręciłam, iż mnie ktoś źle
              zrozumiał. Pozdro.
        • Gość: skruszony Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.acn.waw.pl 30.06.05, 18:22
          Gość portalu: Myszor napisał(a):

          > Dziękuje za komplement co do tytanów myśli. Żenujące po prostu.

          Bardzo przepraszam, postąpiłem żenująco. Przecież każdy idiota wie, że
          licealiści są dziś mądrzejsi od starych dziadów i w ogóle wszystkie rozumy
          pozjadali. Genialne dzieci, że tak powiem. Aż strach pomyśleć, co z nimi będzie
          za dziesięć lat;)
          • Gość: Myszor Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 21:32
            Oj, jak się usmiałam. Normalnie szok.
            Ja nie mówię, że jesteśmy mądrzejsi od dorosłych, ale też za debili nas nie
            bierzcie. Mimo wszystko trochę inteligencji mamy.
    • tanczacy.z.myslami Mistrz i Małgorzata vs. Harry Potter? 30.06.05, 10:23
      Hmmm... Ciekawe zestawienie. Ja bym raczej zestawił HP i np. Ziemiomorze Ursuli
      Le Guin. Moim zdaniem "MiM" vs. HP nie da się porównać, bo to inna tematyka
      (słowo "magia" jest tu mylące).

      Przeczytałem 2 pierwsze tomy HP z ciekawości czym też tak się zachwyca młode
      pokolenie czytelników. I spodobały mi się! Ustępują w/w Ziemiomorzu zwłaszcza
      pod względem logiki magii [jak pamiętamy z wykładów w Szkole Magów Ziemioomorza
      :) nie można ot tak sobie magicznie zmieniać rzeczywistości np. poprzez
      telekinezę, a wykłady w szkole Harry'ego jakby to sugerują]. Ale fabuła i
      postaci bohaterów spodobały mi się, a najbardziej - pomysł równoległego
      istnienia dwu światów, mugoli i czarodziejów. Ciekawe, czy na warszawskim Dworcu
      Centralnym jest jakiś peron numer np. 3 i 3/4 :)
      HP nie jest jednak powieścią wielowarstwową jak MiM. Tę ostatnią czyta się
      rzeczywiście wiele razy ciągle zwracając uwagę na inne rzeczy. Dla mnie bardzo
      ciekawym był np. kontekst religijny: wynika z niego (zwłaszcza z rozmowy Wolanda
      z Mateuszem Lewitą na dachu), że świat dobra i zła nie walczą ze sobą, ale
      istnieją równolegle, czasem nawet podsyłając sobie "pacjentów" :) A w opowieści
      o HP Harrym nie ma tej wieloznaczności, a raczej "wielokontekstowości". Ale
      dobrze że są te książki i ci bohaterowie. Że jest opowieść o przyjaźni, wspólnej
      walce ze złem i, co wg mnie też b. ważne, o konieczności nauki i uczenia się; o
      tym, że musisz sie uczyć i kształcić i rozwijać swe umiejętności, bo inaczej
      będzie z tobą kiepsko, obojetne czyś czarodziej czyś mugol :)

      Zresztą...Długie są półki na książki na całym świecie, starczy na nich miejsca i
      dla Harry'ego P. i dla Wolanda & Company :)

      Vesno, czapka z głowy przed Twoim opisem odbioru MiM :)
      • Gość: vesna Re: Mistrz i Małgorzata vs. Harry Potter? IP: *.torun.mm.pl 30.06.05, 11:58
        Dzięki, że nikt mnie nie wyśmiał za naiwność, egzaltację i
        nie-bycie-tytanem-myśli ;)
        A pod Twoim postem, Tańczący.z.myslami, podpisuję się obiema rękami :)
        Pozdrawiam wszystkich - fanów i niefanów Bułhakowa.
        • Gość: bulgakov Re: Mistrz i Małgorzata vs. Harry Potter? IP: 213.25.141.* 30.06.05, 16:30
          to ja mam niefanów??????
          a serio "MiM" to jedna z nielicznych książek, do których mogę wracać zawsze.
          a Harry? przeczytałem wszystkie tomy i mam dość, choć w porównaniu z
          innymi "dziełami" jest super
    • Gość: eroica Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.05, 18:54
      To porównanie - to profanacja Bułhakowa.
      Jak można porównywać Pink Floyd z disco polo?
      • Gość: Gosciowa Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.ath.cx / *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.05, 21:45
        He he, porownywac mozna wszystko:) O ile jest sie w stanie logicznie
        argumentowac wlasne zdanie:)
      • jolbak Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 17.07.05, 16:00
        nie można porównywać tych dwu powieści jśli nie weżmie się pod uwagę osób do
        których są adresowane,przeczytałam i jedną idrugą książkę, i choć obie sa
        rodzajem literatury fantastycznej to MiM nie nadaje się do czytania dla
        dzieci ,a książki Rowling czytają i młodzi i starzy.
        ostatnio przeczytałam artykół o tym że Kościół wpisał HP na czarną
        listę ,zastanawiam się czemu bo nie sądzę aby czyniły one szkodę.
        nie jestem fanką disco polo ale w wyjątkowych sytuacjach potrafię je
        tolerować .disco polo to kicz ,ale i on jest w życiu potrzbny.
        HP to lit dziecięca ale napewno nie kiczowata niesie ze sobą odwieczne
        problemy z jakimi człowiek ma do czynienia .pomaga mluchom oswoic się
        znieuniknionym- zbrutalnączęsto rzeczywistością.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka