taksun 29.06.05, 11:03 Przecież to kicz, przyznam napisany pieknym językiem ale nie da się tego czytać. To dobrze się czyta mając naście lat ale póżniej?? Męczyłem się niemiłosiernie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zaba_pelagia Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 29.06.05, 11:43 taaaaaaaaa mnie też zmęczyła niemiłosiernie ta wypowiedź Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myszor Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 14:34 Również czuję się zmęczona tą wypowiedzią. Odpowiedz Link Zgłoś
bumm Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 29.06.05, 15:03 Że się męczyłeś - no to trudno, ale protestuję przeciw nazywani MiM kiczem. Czy chodzi Ci o to, że jest to książka o wyraźnej, często przygodowej fabule? Że są tam seansy magii i latanie na świniach? I czy to ma oznaczać, że książka, w której "dużo się dzieje", nie może być ambitna i głębsza? Nie dostrzegasz tam naprawdę niczego więcej? Ja wiem, że to tak fajnie przywalić klasykowi i pokazać, jakim się to jest odważnym, ale, prawdę rzekłszy, płytkie to zachowanie. Może Ci się coś nie podobać, twoje prawo, ale łatwe nazywanie czegoś kiczem dowodzi co najwyżej intelektualnej miałkości - i to nie autora. Ewentualnie może oczywiście chodzić o prowokację - niby udaną, bo reagujemy - ale to też bez polotu koncept... Odpowiedz Link Zgłoś
estera_ja Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 29.06.05, 15:09 Wlasnie,wlasnie! Prowokator i tyle.W dodatku profanator. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myszor Re: racja, racja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 20:47 Zgadzam się w zupełności. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: racja, racja 29.06.05, 21:17 no to jakescie sie tak pozgadzaly i w ogole, to moze by tak uzasadnic? Czy wystarczy ze Bulhakow wielkim pisarzem byl i tyle? Moze by tak choc krotkie zdanie? Zupelnie malutkie? Odpowiedz Link Zgłoś
estera_ja Re: racja, racja 29.06.05, 21:21 Sluchaj,tego nawet uzasadniac nie trzeba.Tego nawet nie nalezy uzasadniac.Bulhakow byl wielki.Kazda jego ksiazka o tym swiadczy.Jednakowoz zawsze jest ktos twierdzacy ze 2+2=5. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: racja, racja 29.06.05, 21:31 Bzdury, dogmatami "zajezdza". Takie dosc idiotyczne "zgadzanie sie": Joyce jest wielki, ten, tego Proust tez, Wisniewski to literatura lotow niskich, a Coehlo to juz w ogole! Pierwszy post byl zamierzona czy nie zamierzona prowokacja. Albo sie taki post ignoruje, albo wklada nieco wysilku aby uzasadnic wyzszosc Bulhakowa nad Rowling. Odpowiedz Link Zgłoś
another_story Re: racja, racja 29.06.05, 22:16 Ale uzasadnianie tej wyższości zabrzmi naiwnie. Bo cóż można napisać? Że MiM to uwolnienie wyobraźni w sterroryzowanym świecie? Piękna opowieść o miłości? Przekorna interpretacja relacji Bóg-diabeł-człowiek? Na pewno tak, jednak udowadnianie tego wygląda mi na próbę wyważenia otwartych drzwi. Lepiej sobie przeczytać "Mistrza i diabła" Drawicza, on wszystko to już udowodnił ;). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myszor Re: racja, racja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 23:20 Nie przejmujcie sie ludziska. Broch to juz tu niejedną awanture rozpoczął. Po prsotu poróbnywanie Mistrza i Małgorzaty do Pottera (którego lubię, nei przeczę) jest czyms co najmneij niestosownym, zeby nie powiedzieć żałośnie niedojrzałym. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: racja, racja 29.06.05, 23:37 Nie idzie o wywazanie otwartych drzwi. Jesli to takie oczywiste to po co odpowiadac? Zastanow sie nad logika Twojego twierdzenia: Wole Russella niz Feiblemana. Czemu? Nie ma powodu dyskutowac bo to wywazanie otwartych drzwi. Myszor, moze wlasnie autor pierwszego postu jest mlodym czytelnikiem? W zwiazku z czym wytlumaczenie roznicy miedzy bajkami byloby wskazane. Reszta Twojego komentarza nieco bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vesna Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.torun.mm.pl 30.06.05, 00:06 To książka, którą czytałam wiele razy i za każdym razem inaczej. I w dodatku bardzo osobiście. To ksiązka pięknie mówiąca o miłości i o odwadze. Która traktuje o moralności w zupełnie nie moralizatorski sposób. Powieść, która jest nieodparcie śmieszna, a zarazem niesamowicie smutna. Kiedy miałam właśnie "naście" (takie wczesne naście) lat, śmieszyły mnie scenki z kotem Behemotem i prowokacjami Wolanda. Troszkę później - marzyłam sobie przy tej książce o magii prawdziwej miłości. Potem było to dla ożywcze spojrzenie na ewangelię, na chrześcijaństwo. Jeszcze później - rzecz o cenie tchórzostwa, o wartości zycia i ludzkiego dzieła, o odpowiedzialności za zycie. Ta książka nauczyła mnie zrozumienia dla ludzi słabych i podziwu dla mocnych i odważnych. I chciałabym córce dac na imię Małgorzata, bo to wspaniała kobieta była. Dawno po "Mistrza i Małgorzatę" nie sięgałam, ale to jest dla mnie ważna książka. A nie jestem jakąś przypadkową czytelniczką, czytam dużo i to bardzo różnej prozy. Nie jestem też specjalnie egzaltowana, wbrew pozorom ;) Nie wiem, czy te wyznania jakoś uzasadniają pogląd, że Bułhakow wielki był i koniec - ale musiałam to napisać, bo boli mnie trochę zestawienie z Harrym Potterem. To bajka dość sympatyczna, ale potrzeby wracania do niej w najmniejszym stopniu nie widzę. Aha - i piekny język to nie jest dla literatury zbędny ozdobnik. To jeszcze jeden istotny argument by do "Mistrza i Małgorzaty" wracać i się delektować :) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 00:39 po takiej argumentacji mozna poznac prawdziwa milosnicze Bulhakowa. Ciesze sie ze sa jeszcze prawdziwi milosnicy Jego tworczosci. Dziekuje za uzasadnienie "z serca" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Blind Librarian Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 09:35 A Harry Potter jest ksiązką dla mnie, opowiada o tym co ważne, o rzeczach takich jak przyjaźń, jak odpowiedzialność, jak wreszcie miłość i tolerancja. Jest ksiązką dla każdego dzieciaka, zyjącego w niepełnej rodzinie, dla każdego dziecka dotkniętego przez tragedię, bo daje mu to, co najważniejsze - nadzieję, że jutro będzie lepiej. I czym sie różni od Mistrza i Małgorzaty? A chociażby tym, że pozwala tę nadzieję odnaleźć w sobie, w swoich własnych darach i talentach, i nie zmusza czytelnika do uciekania się w abstrakcyjne rozważania, typu pomoc sił nadprzyrodzonych. Potter po prostu uczy wiary we własne siły, umiejętności zaufania autorytetom - bo któż nie chiałby się choć raz w zyciu natknąć na Profesora Dumbledore? Komu z Nas nie przydałby się taki przewodnik? W tej książce, każdy młody cżłowiek może odnaleźć siebie, swoje sukcesy i sposoby na radzenie sobie z porażkami. Do tego dochodzi jeszce niesamowita wyobraźnia autorki, która z wprawą mistrzyni koronczarstwa splata magię i codzienność, dziecięcą wrażliwośc i dorosłą odpowiedzialność, sacrum miłości i przyjaźni z profanum zwykłych codziennych zabaw i zajęć. Jest to po prostu ksiązka o każdym dzieciaku, którym nikt nigdy się nie przejmował. A Mistrz i Małgorzata, to nie przeczę, wspaniały fajerwerk wyobraźni, przepiękna poetycka proza z dużym ładunkiem filozoficznym, ale to jednak Rowling trafia do mnie bardziej. :P Odpowiedz Link Zgłoś
tanczacy.z.myslami Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 10:27 Gość portalu: Blind Librarian napisał(a): > I czym sie różni od Mistrza i Małgorzaty? A chociażby tym, że pozwala tę > nadzieję odnaleźć w sobie, w swoich własnych darach i talentach, i nie zmusza > czytelnika do uciekania się w abstrakcyjne rozważania, typu pomoc sił > nadprzyrodzonych. A do czego HP był szczególnie utalentowany, no, do czego? Do magii! To wg Ciebie magia jest czymś zwykłym i codziennym? Nie "siłami nadprzyrodzonymi"? :)) > Jest to po prostu ksiązka o każdym dzieciaku, którym nikt nigdy się nie > przejmował. A Mistrz i Małgorzata, to nie przeczę, wspaniały fajerwerk > wyobraźni, przepiękna poetycka proza z dużym ładunkiem filozoficznym, ale to > jednak Rowling trafia do mnie bardziej. Z ciekawości: Czy możesz zdradzić swój wiek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Blind Librarian Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 10:53 tanczacy.z.myslami napisał: > A do czego HP był szczególnie utalentowany, no, do czego? Do magii! To wg Ciebi > e > magia jest czymś zwykłym i codziennym? Nie "siłami nadprzyrodzonymi"? :)) > A dlaczego by nie potraktować tej potterowej magii, jako metafory? Przecież wystarczy na przykład zamienic kilka literek i zrobić z Potteer matematyka, biologa, fryzjera czy manikirzystę. Tu nie chodzi o ten cały czarodziejski entourage, tylko o mechanizm zdobywania wiary we własne siły. Potter wbrew głosom co poniektórych ortodoksów, jest ksiązka o jak najbardziej codziennym zyciu i to nie te magiczne elementy zdobywają mu czytelników - tak, jak nie dysputy religijne są, jak podejrzewam głownym motorem sięgnięcia po Mistrza i Małgorzatę. Przecież, ten chłopak się niczym nie rózni od bohaterow Niziurskiego, Nienackiego czy Sędzikowskiej, jest postacią, z która młody czytelnik może się identyfikować i robi to z radością - ponieważ w Harrym nie niczego nadprzyrodzonego. Oczywiście, można też w nim widziec postać mitologiczną - cały klasyczny schemat fatum, podróży, eksploracji nowych terytoriow, zarówno w sensie przestrzennym jak i psychologicznym, równie klasyczne, bo z starozytnych eposów wzięte, koegzystowanie magii i realności "takiej, jaką ją znamy" czy tez zemsta, jako leitmotiv. Tyle, że jest to mitologia w ujęciu współczesnym, pozbawionym sielankowego wejrzenia na świat, nie chroniąca przed kontaktem ze złem, tylko opisująca zagrożenia czychające na dzisiejsze dziecko. I tu jest wielkośc tego tekstu - ponieważ opierając się na tych od tysięcy lat sprawdzonych schematach, przybliża je młodym ludziom ery net-u, pokazuje im sposoby walki i zabezpieczenia się przed nieszczęsciami, ale, w odróznieniu od na przykład bajek Perraultowskich, czy La Fontaine'owskich, nie ukrywa przed dziećmi kuszącej natury zła. Postaci takie jak Voldemort, nie są całkowicie czarnymi kliszami, a Harry i jego znajomi, równiez nie sa pozbawieni cech negatywnych, które czasmi nawet biora przewagę nad ich działaniami - patrz chociażby popisowy, samolubny pojedynek na czary z Malfoy'em w częsci pierwszej. Rowlingowa ma jeszcze tę zaletę, że nie popada w dydaktyzm, w proste umoralnianie typu, "musisz tak robić, bo tak", tylko stara się na przykładach, zrozumiałych dla wspólczesnego dziecka i dla niego atrakcyjnych pokazać różne mozliwości reagowania na kontakt z Nieznanym. I udaje jej sie to lepiej niz, wspomniana przez Ciebie, LeGuin w Ziemiomorzu, bo nie wkłada w swój tekst, mało zrozumiałych dla 12-14 latka schematów Jungowskich i filozofii feministycznej, uznając, że na to jej czytelnicy mają czas. Oczywiście, nie chcę tu odmawiać wielkości Ziemiomorzu, ale to jest ksiązka po którą się sięga mając lat ...dzieścia/dzieści i wtedy dopiero ona otwiera się w całości. Dla wspólczesnego dziecka Ged jest zbyt ponury, zbyt introwertyczny i zamknięty w sobie, by móc wzbudzic taką sympatię, jak Potter, który jest po prostu normalny, zwyczajny. I tak troszkę wbrew Twojemu twierdzeniu, sądzę, że Potter jest również powieścia wielokontekstową, z całym szeregiem odniesień, tylko, że łatwiej odbieranych przez młodszego czytelnika, bo mniej literackich niż w MiM, a bardziej popkulturowych, związanych ze światem wyobraźni otaczającym czytelników Pottera na codzień. > > Jest to po prostu ksiązka o każdym dzieciaku, którym nikt nigdy się nie > > przejmował. A Mistrz i Małgorzata, to nie przeczę, wspaniały fajerwerk > > wyobraźni, przepiękna poetycka proza z dużym ładunkiem filozoficznym, ale > to > > jednak Rowling trafia do mnie bardziej. > > Z ciekawości: Czy możesz zdradzić swój wiek? biologiczny czy psychiczny?:) Odpowiedz Link Zgłoś
tanczacy.z.myslami Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 14:31 Gość portalu: Blind Librarian napisał(a): > A dlaczego by nie potraktować tej potterowej magii, jako metafory? Przecież > wystarczy na przykład zamienic kilka literek i zrobić z Potteer matematyka, > biologa, fryzjera czy manikirzystę. A dlatego, że bez magii Harry straci w oczach czytelników, no bo który będzie czytał z zapartym tchem o przygodach chłopca, który jest coraz lepszy w fachu manikiurzysty?? Męczyli mnie w szkole lekturami o calkiem zwyczajnych, np. "Ten obcy", "Ucho od śledzia" itp., tylko Siesicką czytałem dobrowolnie, ale też mi niezbyt pasowała. Co innego Tomek Wilmowski :) > Tu nie chodzi o ten cały czarodziejski > entourage, Chodzi, bo bez tego książka byłaby zwykłą, a więc nie tak popularną powieścią o współczesnej młodzieży (tej młodszej młodzieży), usiłującą zainteresować nastolatków . > ksiązka o jak najbardziej codziennym > zyciu i to nie te magiczne elementy zdobywają mu czytelników Nie, bo to "codzienne zycie" Harry zostawił za sobą (na jego szczęście) gdy opuścił dom swej mugolskiej rodziny i przeszedł do świata "magicznych elementów" > Przecież, ten chłopak (...) > jest postacią, z która młody > czytelnik może się identyfikować i robi to z radością - ponieważ w Harrym nie > niczego nadprzyrodzonego. Nie, wcale... Rodzice zabici przez niemal-wszechmocnego czarnoksiężnika... Wąż wypuszczony niejako mimochodem z klatki w zoo... > nie ukrywa przed dziećmi kuszącej natury zła. > patrz chociażby popisowy, samolubny pojedynek na czary z > Malfoy'em w częsci pierwszej. Patrz chociażby popisowy samolubny pokaz przywołania zmarłego w wykonaniu Geda-Krogulca na pierwszym roku studiów w Szkole Magów (skończył się śmiercią jednego z Mistrzów) :)) Myślisz że ta książka powstrzyma młodych ludzi przed "negatywnym szpanowaniem"? Mam nadzieję, że choć kilku... > Oczywiście, nie chcę tu odmawiać wielkości Ziemiomorzu, ale to jest > ksiązka po którą się sięga mając lat ...dzieścia/dzieści i wtedy dopiero ona > otwiera się w całości. Sięgnąłem mając lat ...naście, ale zapewne masz rację. Choć zapewne podkreślany tam zakaz ujawniania obcym swego prawdziwego imienia mógłby być dla współczesnych dzieci i nastolatków właściwą metaforą konieczności dbania o swoje bezpieczeństwo, ograniczonego zaufania do obcych itp. (Ale to tylko taka dygresja) > Potter jest również powieścia wielokontekstową, z całym > szeregiem odniesień, tylko, że łatwiej odbieranych przez młodszego czytelnika, > bo mniej literackich niż w MiM, a bardziej popkulturowych, związanych ze > światem wyobraźni otaczającym czytelników Pottera na codzień. Mnie raczej nasuwają się skojarzenia magicznego świata Harry'ego ze średniowieczem, tajemnymi naukami itp., z wyjątkiem oczywiście gry w quidditch (? cytuję z pamięci), bo to jawna metafora szkolnych drużyn krykietowych i baseballowych itp. :) No cóż, może już jestem zbyt... [nie , nie przejdzie mi to smutne słowo przez klawiaturę :)] na tę lekturę > > Z ciekawości: Czy możesz zdradzić swój wiek? > biologiczny czy psychiczny?:) Taki i taki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Blind Librarian Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 17:12 tanczacy.z.myslami napisał: A dlatego, że bez magii Harry straci w oczach czytelników, no bo który będzie > czytał z zapartym tchem o przygodach chłopca, który jest coraz lepszy w fachu > manikiurzysty?? Męczyli mnie w szkole lekturami o calkiem zwyczajnych, np. "Ten > obcy", "Ucho od śledzia" itp., tylko Siesicką czytałem dobrowolnie, ale też mi > niezbyt pasowała. Co innego Tomek Wilmowski :) No dobra - z manikiurzystą to troche podkolryzowałem:), ale nie potrafisz sobie wyobrazić Pottera jako na przykład młodego, zdolnego hackera? O tyle wolta uprawniona, że jak wiemy z Asimovów i Clarków, wysoka technologia niczym nie rózni się do magii. I wtedy, podejrzewam, 'teraźniejszośc' tej książki byłaby jeszcze wyraźniejsza i bardziej dobitna. I nie potrzebne by były magiczne różdżki, skomplikowane zaklęcia itptd by zaciekawienie w młodych czytelnikach wzbudzić. Chodzi, bo bez tego książka byłaby zwykłą, a więc nie tak popularną powieścią o > współczesnej młodzieży (tej młodszej młodzieży), usiłującą zainteresować > nastolatków Będę się upierał, że byłaby, bo przede wszystkim jest opowiedziana językiem współczesnej młodzieży, unikającym nadętych rozbudowanych metafor, zbyt poetyckich i nierzeczywistych opisów. Język właśnie jest tym elementem, który Pottera bardzo mocno zakotwicza w 'tu i teraz', na przełomie tysiącleci. "codzienne zycie" Harry zostawił za sobą (na jego szczęście) gdy > opuścił dom swej mugolskiej rodziny i przeszedł do świata "magicznych elementów Nie do końca, ponieważ tak jak już pisałem, te dwa światy egzystują równolegle na obszarze wszystkich tomów, Potter dośc dowolnie przechodzi pomiędzy nimi i przenosi swoje doświadczenia - strach przed dorosłymi wzięty z 'rzeczywistej' rzeczywistości przenosi do Hoghwartu, magię i świezo nabytą pewnośc siebie przenosi z powrotem do domu wujostwa. Nie da sie tego chyba rozdzielić, ale jednak upierałbym się przy tym, żeby magię traktowac jako metaforę - metaforę samoświadomości i edukacji - wtedy jest prościej, bo otrzymujemy tekst z jednym, spójnym światem. Patrz chociażby popisowy samolubny pokaz przywołania zmarłego w wykonaniu > Geda-Krogulca na pierwszym roku studiów w Szkole Magów (skończył się śmiercią > jednego z Mistrzów) :)) > Myślisz że ta książka powstrzyma młodych ludzi przed "negatywnym szpanowaniem"? > Mam nadzieję, że choć kilku... O i tu jest chyba największa różnica pomiędzy Gedem a Harrym - róznica w reagowaniu na zaskakujące sytuacje. Ged po pokazie zaczyna uciekać, odcina się od ludzi, staje się totalnie introwertyczny, natomiast Potter korzysta z pomocy swoich przyjaciół, nie boi się przyznac do porażki i wyciagnąć z niej wniosków na przyszłość - u Geda flirt z Cieniem (Ciemną stroną mocy:) trwa cały czas i dopiero w starszym wieku, udaje mu się ów cień zintegrować i osowić się z nim. No i jeszce - Ged to skrajny indywidualista, natomiast Potter jest zwierzęciem społecznym, żyjącym wśród wielu przyjaciół, wiele też im zawdzięczający. A czy takie historie moga ochronić młodych ludzi przed szpanowaniem? Wątpie, ale i tak warto je pisać. Mnie raczej nasuwają się skojarzenia magicznego świata Harry'ego ze > średniowieczem, tajemnymi naukami itp., z wyjątkiem oczywiście gry w quidditch > (? cytuję z pamięci), bo to jawna metafora szkolnych drużyn krykietowych i > baseballowych itp. :) No cóż, może już jestem zbyt... [nie , nie przejdzie mi t > o > smutne słowo przez klawiaturę :)] na tę lekturę I to tez chyba argument, bo mnie Potter, wiele scen w nim opisanych wydaje sie bazować na schematach wprost z gier komputerowych, z questowego fantasy, którego dzieci dostają sporą dawke już w animacjach dla najmłodszych, dostaja po prostu te odniesienia, które są w stanie zrozumieć i które są im znajome. > Taki i taki :) 14/28 :P Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 19:38 Drogi BL, czy naprawde uwazasz ze Harry zostal napisany na miare "Mistrza"? O ile rozumiem fascynacje dzieci znakomita fantasy, swoistego rodzaju eskapizmem, ucieczka od rzeczywistosci, nadaniem nadprzyrodzonych mozliwosci, oraz dobra zabawa z odrobina strachu, o tyle w wypadku doroslych fascynacja Potterem oznacza wyobraznie na poziomie kreskowek czy programow typu reality show. Problemy maja charakter wylacznie osobisty nie wykraczajac ponad probe ratowania samego Harry'ego i jego najblizszych Trudno moim zdaniem porownywac "Czlowieka na wysokim zamku" z HP, ale zgadzam sie ze generalnie SF to bajki robotow dla doroslych. Zawsze jednak bedzie to kwestia wyboru: bajki (SF) dla doroslych (bardziej skomplikowane) czy dla dzieci (o prostej fabule) Uwazam ze porownanie do Tomka nie ma sensu/jest chybione. Tomek to nostalgia za mlodoscia, powtorne czytanie wiec to faktycznie powrot do Bezgrzesznych lat. HP dzisiaj czytany przez doroslych nie ma takiego "ciezaru". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Blind Librarian Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 20:09 Hmmm - nigdzie nie napisałem, że Potter to dzieło na miarę Mistrza i Małgorzaty, ale nawiązując do postu założycielskiego, staram się udowodnić, że HP nie jest kiczem, jak i oczywiście kiczem nie jest MiM. W obu tych tekstach możemy oczywiście znaleźć elementy kiczowatego spojrzenia na świat - i Bułchakowa chociażby 'miłośc wszystko zwycięzy', u Rowlingowej wiara w możliwośc rozwiązania wszystkich konfliktów i dylematów, ale uznać je za kiczowate możemy, dopiero będęąc osoba uprzedzoną do tych ksiązek. Natomiast fascynacja Potterem u dorosłych, naprawde mnie przynajmniej przypomina fascynację Mistrzem i Małgorzatą czy Tolkienem u osób w wieku postnastolatkowym. Sam piszesz o eskapiźmie, czy wyobraźni na poziomie reality show, co jest troche okrutne, bo naprawdę fascynowanie się baśnią nie oznacza ubóstwa wyobraźni - oznacza po prostu wzmożone zapotrzebowanie na nierealność - a to zapewniają wszystkie trzy wymienione ksiązki oraz dziesiątki innych, że przywołam chociazby wszechobecnego na tym forum Marqueza czy często powracającego Sapkowskiego. Dlaczego nikt na przykład nie psioczy, że czytanie Władcy Pierścieni czy Pratchetta to zdziecinnienie a jak tylko pojawia się hasło Potter, orły sokoły zrywają sie do lotu, kracząc 'nevermore'? Być może to jakis snobizm, próba obrony przed tym co nader popularne i nadmiernie obecne medialnie? nie wiem, nie chcę stawiac żadnych hipotez, ale wydaje mi sie to cokolwiek dziwne. Teraz oczywiście należałoby postawic pytanie, czym przyciaga swoich czytelników Mistrz i Małgorzata. Vesna bardzo ładnie opisała o swoich motywacjach, i gdzies tam tez przewija sie poczucie pewnego rodzaju 'magicznej więzi' z tą ksiązką. I Potter, zaryzykuję takie twierdzenie, również podobną więź wytwarza dla swoich czytelników - a to udaje się naprawdę niewielu tekstom literackim - na mysl, skażoną własnymi wyborami, przychodzi mi zaledwie kilka - Alicja, Kubus Puchatek, Muminki czy Dzieci z Bullerbyn. Są to ksiązki do których wraca sie nawet w wieku starczym - powyżej 30 znaczy się i nikt wtedy nie mówi, że to zdziecinnienie czy płaskie infantylne gusta. I Potter moim zdaniem też mieści się w tej kategorii, bo jego dzisiejsi czytelnicy, za lat kilkanaście, będą wydawac grubą kase na na bibliofilskie wydania Collected Potter by J.K. Rowling, tylko po to by jeszcze raz poczuć smak swojego dzieciństwa, wrócić do chwil szczęsliwych. Tu tez kryje się chyba tez potęzna moc tej ksiązki w stosunku do dzisiejszych dorosłych - on po prostu cofa nas w czasie do epoki prostych, acz niejednoznacznych wyborów, do czasów kiedy mogliśmy sobie każde wydarzenie tłumaczyć dwojako - albo w oparciu o rzeczywistośc albo w oparciu o wyimaginowany świat, który kazde dziecko nosi w sobie. I dlatego wróże, z fusów i innych tam takich:) Potterowi karierę przynajmniej na miarę Bauma i Czarnoksięznika z Oz, który, choć dziś już trochę zapomniany, ma nadal swoich wiernych czytelników. Tak jak i przez następne kilkadziesiąt lat będzie miał swoich wiernych czytelników Bułchakow - no chyba, że świat zejdzie totalnie na psy i magia przestanie być komukolwiek potrzebna... Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 20:35 "Hmmm - nigdzie nie napisałem, że Potter to dzieło na miarę Mistrza i Małgorzaty" fakt, ale popatrz jaka mamy dluga wypowiedz.. :) Mysle ze lightmotive milosci co wszystko zwyciezy, nie jest najistotniejszym dla powiesci Bulhakowa. Problemy ukryte pod basniowa historia, decyduja o rodzaju czytelnika. HP staje sie kiczem wlasnie dzieki doroslym. Powiesc jest dla dzieci, nie dla szystkich (jak Alicja) i nie dla doroslych (jak "Snow white" Berthelme'go). Dlatego dla mnie dorosli fascynujacy sie HP przypominaja mi opostacie z filmow Carreya: minimimi, mu mum mu, bzi bzi bzi, ga ga ga Z ta straszliwie wykrzywiona geba. Polecam Balbine. Tez dobre. Dorosli robia faktycznie Harry'emu krzywde. Jesli Harry stanie sie kiczem, to dzieki doroslym "odkrywajacym w sobie dziecko". To smutny idiotyzm. A propos "Czarownika z Oz" polecam zabawe: wlacz VHS/DVD z "Czarowkikiem" wylacz glos i zsynchronizuj z "Dark side of the moon" Pink Floyd. Fajny efekt. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 20:42 Wygrałeś:) Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: infantylna do bólu Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.05, 07:27 I znowu zostałam wyrwana do odpowiedzi i to na dodatek o 6 rano. Na domiar złego poczułam się prawie obrażona, porównaniem z osobą fascynującą się reality show oraz postacią z filmu Carreya (Jima zresztą). Niemal wyobraziłam sobie siebie samą ... i tu chciałam przywołać to wyobrażenie, ale tak sie przeraziłam tej wizji, że nie zrobię tego, bo to upiorna wizja. A teraz ad rem, jak mawiała moja pani od historii - po pierwsze ja również uważam, że zbiorowa histeria wokół Harrego P. napędzana rękami żądnych szmalu dorosłych jest fatalna i znacznie wiecej robi złego niz dobrego i to zarówno książce, jak i dzieciom, ale cóż to znaczy właściwie "dorosły fascynujący się HP"? Czy to ten, który po godzinach pracy usiłuje nauczyć sie latać na miotle? Czy to może ta starsza pani, która zamiast wyłącznika do światła z uporem maniaka używa różdżki? Czy może ten japiszon, który sunie do pracy w garniturze i z plecaczkiem opatrzonym wizerunkiem Hermiony Granger? A może ja - dorosła kobieta, matka dzieciom, wyższe wykształcenie humanistyczne, IQ w górnych rejestrach stanów średnich, posiadaczka kilku tysięcy książek (przeczytanych) - jestem tą fatalną istotą o gębie Ace Ventury, bo PRZECZYTAŁAM HP Z PRZYJEMNOŚCIĄ? A więc dorośli, którzy czytają książki przeznaczone dla dzieci są infantylni, zdziecinniali i nie owijając w bawełnę głupi? Trochę to pachnie Gombrowiczem i jego gębą, n'est pas? Otóż znam co najmniej kilka osób dorosłych i bardzo dorosłych, którzy nie musieli przy pomocy HP odkrywać w sobie dziecka, bo zrobili to znacznie wcześniej przy pomocy - tu lista - , a HP tylko im się wpasował w tę listę. I wierz mi wcale nie przypominają postaci Jima Carreya, a wprost przeciwnie znakomicie funkcjonują w życiu także zawodowym, kilkoro z nich nawet profesorami zostało. A że czasami posłodzą zupę i zapomną psa przed sklepem - to tylko im dodaje uroku. Jeśli natomiast Ty masz w swoim otoczeniu takich dorosłych, którzy nagle odkryli HP, dzięki medialnemu nagłośnieniu, a nigdy nie znali Mary Poppins, Narni, misia Paddingtona, Pożyczalskich, Piaskoludka itd. itp. to należy współczuć im, Tobie, a przede wszystkim HP, że stał sie "gębą" dla mugoli, którzy chcą udawać, że mugolami nigdy nie byli. A teraz na poważnie - HP to bardzo dobra książka dla dzieci ( a także dorosłych jeśli lubią książki dla dzieci) znakomicie wpasowująca sie w ten nurt literatury (przeważnie angielskiej zresztą), która pokazuje istniejące obok siebie dwa światy realny i fantastyczny, a krzywdę robią mu (jej - książce) nie fascynujący się nim (nią - książką) dorośli, ale fakt, że zanim na dobre zaistniał jako literatura stał się produktem kultury masowej, która jaka jest każdy wie. Wierz mi, że podobnie byłoby z książkami Tolkiena (chociaż filmy całkiem udane), gdyby nie fakt, że przez kilkadziesiąt lat zyskały grono fanów jako literatura właśnie, a nie produkt medialny. Ale mnie i tak wkurza fakt, że dzieciaki na podwórku bawią się "w Legolasa" - zdecydowanie jestem przeciwna "strzechom" w literaturze. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 01.07.05, 23:30 bardzo dluga i niewatpliwie ciekawa wypwiedz... ale "you miss the point". A generalnie to o.k. "A może ja - dorosła kobieta, matka dzieciom, wyższe wykształcenie humanistyczne, IQ w górnych rejestrach stanów średnich, posiadaczka kilku tysięcy książek (przeczytanych) -" Widze ze zadowolana z siebie, tyle ze na tym forum to sporo osob ma "IQ w górnych rejestrach stanów średnich" albo sporo wiecej. To samo dotyczy reszty Twojej wypowiedzi (w "dziedzinie" przeczytanych ksiazek). Nie mniej nawet przy takim IQ powinnas sie zorientowac ze odpowiadasz nie bardzo na temat :)) Dlatego tez reszte zostawiam bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: infantylna do bólu Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 06:37 Bardzo pewny (pewnaś) siebie. i oceniający (a). i z pewnością bardzo sympatyczny (a). Powiedziałabym do bólu. Ale "nawet przy takim IQ" (Boże, zgroza, jak śmiałam sie wypowiadać i to do takiego autorytetu)nietrudno zauważyć, że taką ilość złości w sobie trzeba leczyć, albo przynajmniej jakoś skanalizować - proponuję rzucenie zgniłymi jajkami - cel według uznania. A forum to takie miejsce, gdzie mogą sie wypowiadać również ludzie o tak drastycznie niskim poziomie inteligencji, wiedzy i oczytania, jak ja maluczka i ciągle (wbrew Twoim oczywistym intencjom) z siebie zadowolona. I generalnie jest o.k. bez odbioru. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 11:04 Blind Librarian napisał(a): >I czym sie różni od Mistrza i Małgorzaty? A chociażby tym, że pozwala tę nadzieję odnaleźć w sobie, w swoich własnych darach i talentach, i nie zmusza czytelnika do uciekania się w abstrakcyjne rozważania, typu pomoc sił nadprzyrodzonych.> Hmm, HP przeczytałam w całości i w zasadzie podoba mi się jego interpretacja tu umieszczona, z jednym wszak wyjątkiem; toż w HP aż roi się od sił nadprzyrodzonych! A może my o jakiejś innej książce rozmawiamy? Harry Poter to rzeczywiście niezła książka, ale tak się składa, że zupełnie nieporównywalna z MiM. To są dwie zupełnie, ale to zupełnie inne bajki, a dlaczego, to już zostało powiedziane wyżej. :) Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 30.06.05, 09:50 Vesno, pięknie to napisałaś...dziękuję za takie uzasadnienie. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EXPERTO Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.acn.waw.pl 30.06.05, 10:10 Coś w tym jest. Głównie licealiści się MiM zachwycają, a oni, jak wiadomo, do tytanów myśli zwykle nie należą. Później z rozrzewnieniem wspominają tę lekturę, podobnie jak wspomina się np. "Anię z Zielonego Wzgórza". Książka przemawia również do ludzi zainteresowanych problemami religijnymi. Przejawy religijności często ocierają się o kicz, ale to drażliwa kwestia, więc na tym zakończę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamarcela Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 10:48 Po pierwsze "głównie licealiścisię MiM zachwycają" - cała prawda, ale ujęta tendencyjne, albowiem na MiM trafia się własnie w liceum i albo książka kogoś zachwyci, albo nie i koniec. Później, jeśli zachwyciła, ma się ją w sobie na zawsze i to nie jako jedna z wielu przeczytanych książek, ale jako jedną z NAJWAŻNIEJSZYCH książek. Wierz mi wielu wytrawnych czytelników w średnim wieku wymienia ją jako właśnie jedną z tych książek najważniejszych - być może jest to kwestia tego zachwytu z lat młodzieńczych (on reviens toujours a nos premiers amours), który tak niezwykle rzadko można w latach dojrzalszych powtórzyć. Po drugie - licealiści, Twoim zdaniem "do tytanów myśli zwykle nie należą". A więc kto należy? Studenci, magistrowie, profesorzy? Sądząc po Twojej wypowiedzi nie tak dawno przestałeś być licealistą i stałes się "tytanem myśli" Gratuluję. Ale śmiem twierdzić, że ani wiek, ani ilość przeczytanych książek "tytana myśli"(swoja drogą sliczne sformułowanie) z nas nie zrobi, co najwyżej snoba intelektualnego. A właśnie w wieku wczesnomłodzieńczym ma ( a raczej miewa) się ten rodzaj wrażliwości, który jest niezbędny prawdziwym miłośnikom książek, a "tytanem myśli" również bywa się bez wględu na wiek. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: odpowiedź Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.acn.waw.pl 30.06.05, 11:55 Być może skrzywdziłem licealistów, ale miałem okazję słuchać, jak ci stosunkowo dobrzy, bo z "elitarnego" liceum, zachwycali się na równi MiM i Whartonem. Poza tym, skoro zdajemy się na odbiór czytelniczy (na dodatek nastoletni), to porównanie z panią Rowling musimy uznać za komplement pod adresem Bułhakowa. W końcu autorka Harry'ego Pottera sprzedała więcej książek i cieszy się gorącym uwielbieniem milionów dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamarcela Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 13:01 "Kim jestem, aby sądzić?" odpowiada jeden z nastoletnich kolegów mojej córki na pytania zadawane przez polonistkę - także odnośnie MiM. A teraz na poważnie skoro wyrwałeś mnie do odpowiedzi - odbiór czytelniczy(także nastoletni) jest dla każdego pisarza najważniejszym chyba wyznacznikiem wartości jego dzieła. Nie jest to jednak li i jedynie sukces komercyjny, albowiem o autentycznym sukcesie jakiegokolwiek dzieła sztuki możemy mówić dopiero wtedy gdy czas je zweryfikuje. I w tym miejscu trafiamy na tego Whartona, którego przywołałeś, jak mniemam, po to, aby umniejszyć znaczenie MiM, skoro licealiści na równi się nimi zachwycają to znaczy, że nie są wiele warte. A ja naprawdę nie wiem, jak to z tym Whartonem jest, bo jako osoba w nieco bardziej podeszłym wieku nie jestem jego wielbicielką - być może tylko do licealistów trafia. Z drugiej jednak strony nahalne obrzydzanie tegoż (także na tym forum), odsądzanie od czci i wiary i określanie jako Michała Wiśniewskiego literatury, mocno mnie drażni, bo skoro licealiści się nim tak gromadnie zachwycają to powinniśmy uszanować ten ich zachwyt - niech się zachwycaja do woli. A o rzzeczywistej wartości ksiązek Whartona jako literatury (podobnie zresztą jak np. książek Masłowskiej) i tak zadecyduje czas. Za lat kilkadziesiąt okaże się, czy dzisiejsi licealiści umieszczają go wśród książek naj (tak jak to czynią niegdysiejsi z MiM). A Harry Potter bardzo sympatyczną, potrzebną i wcale mądrą książką jest. Przeczytałam go z dużą przyjemnością mimo tego podeszłego wieku (jak i wielu moich znajomych razem ze swoimi dziećmi). Zresztą uważam, że ten cały szum komercyjny znacznie mu jako literaturze zaszkodził, bo jak to określiła moja córka "teraz każdy głupi będzie się chwalił, że zna Pottera, a przecież w życiu żadnej książki nie przeczytał". Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: experto Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.acn.waw.pl 30.06.05, 18:27 OK, po prostu napisałem, że wątek jest sensowny. Porównanie MiM z HP - uważam, że można to potraktować jako nowe, świeże spojrzenie na klasykę. Licealiści są na swoim punkcie bardzo wrażliwi, więc popełniłem nietakt, trudno. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myszor Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 12:18 Dziękuje za komplement co do tytanów myśli. Żenujące po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamarcela Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 12:31 Mam nadzieję, że te podziekowania to nie do mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myszor Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 15:38 Nie, absolutnie nie do Ciebie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamarcela Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 15:46 Dzięki, bo już się przestraszyłam, ze tak nakręciłam, iż mnie ktoś źle zrozumiał. Pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skruszony Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.acn.waw.pl 30.06.05, 18:22 Gość portalu: Myszor napisał(a): > Dziękuje za komplement co do tytanów myśli. Żenujące po prostu. Bardzo przepraszam, postąpiłem żenująco. Przecież każdy idiota wie, że licealiści są dziś mądrzejsi od starych dziadów i w ogóle wszystkie rozumy pozjadali. Genialne dzieci, że tak powiem. Aż strach pomyśleć, co z nimi będzie za dziesięć lat;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Myszor Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 21:32 Oj, jak się usmiałam. Normalnie szok. Ja nie mówię, że jesteśmy mądrzejsi od dorosłych, ale też za debili nas nie bierzcie. Mimo wszystko trochę inteligencji mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
tanczacy.z.myslami Mistrz i Małgorzata vs. Harry Potter? 30.06.05, 10:23 Hmmm... Ciekawe zestawienie. Ja bym raczej zestawił HP i np. Ziemiomorze Ursuli Le Guin. Moim zdaniem "MiM" vs. HP nie da się porównać, bo to inna tematyka (słowo "magia" jest tu mylące). Przeczytałem 2 pierwsze tomy HP z ciekawości czym też tak się zachwyca młode pokolenie czytelników. I spodobały mi się! Ustępują w/w Ziemiomorzu zwłaszcza pod względem logiki magii [jak pamiętamy z wykładów w Szkole Magów Ziemioomorza :) nie można ot tak sobie magicznie zmieniać rzeczywistości np. poprzez telekinezę, a wykłady w szkole Harry'ego jakby to sugerują]. Ale fabuła i postaci bohaterów spodobały mi się, a najbardziej - pomysł równoległego istnienia dwu światów, mugoli i czarodziejów. Ciekawe, czy na warszawskim Dworcu Centralnym jest jakiś peron numer np. 3 i 3/4 :) HP nie jest jednak powieścią wielowarstwową jak MiM. Tę ostatnią czyta się rzeczywiście wiele razy ciągle zwracając uwagę na inne rzeczy. Dla mnie bardzo ciekawym był np. kontekst religijny: wynika z niego (zwłaszcza z rozmowy Wolanda z Mateuszem Lewitą na dachu), że świat dobra i zła nie walczą ze sobą, ale istnieją równolegle, czasem nawet podsyłając sobie "pacjentów" :) A w opowieści o HP Harrym nie ma tej wieloznaczności, a raczej "wielokontekstowości". Ale dobrze że są te książki i ci bohaterowie. Że jest opowieść o przyjaźni, wspólnej walce ze złem i, co wg mnie też b. ważne, o konieczności nauki i uczenia się; o tym, że musisz sie uczyć i kształcić i rozwijać swe umiejętności, bo inaczej będzie z tobą kiepsko, obojetne czyś czarodziej czyś mugol :) Zresztą...Długie są półki na książki na całym świecie, starczy na nich miejsca i dla Harry'ego P. i dla Wolanda & Company :) Vesno, czapka z głowy przed Twoim opisem odbioru MiM :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vesna Re: Mistrz i Małgorzata vs. Harry Potter? IP: *.torun.mm.pl 30.06.05, 11:58 Dzięki, że nikt mnie nie wyśmiał za naiwność, egzaltację i nie-bycie-tytanem-myśli ;) A pod Twoim postem, Tańczący.z.myslami, podpisuję się obiema rękami :) Pozdrawiam wszystkich - fanów i niefanów Bułhakowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bulgakov Re: Mistrz i Małgorzata vs. Harry Potter? IP: 213.25.141.* 30.06.05, 16:30 to ja mam niefanów?????? a serio "MiM" to jedna z nielicznych książek, do których mogę wracać zawsze. a Harry? przeczytałem wszystkie tomy i mam dość, choć w porównaniu z innymi "dziełami" jest super Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eroica Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.05, 18:54 To porównanie - to profanacja Bułhakowa. Jak można porównywać Pink Floyd z disco polo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosciowa Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter IP: *.ath.cx / *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.05, 21:45 He he, porownywac mozna wszystko:) O ile jest sie w stanie logicznie argumentowac wlasne zdanie:) Odpowiedz Link Zgłoś
jolbak Re: Mistrz i Małgorzata to Harry Poter 17.07.05, 16:00 nie można porównywać tych dwu powieści jśli nie weżmie się pod uwagę osób do których są adresowane,przeczytałam i jedną idrugą książkę, i choć obie sa rodzajem literatury fantastycznej to MiM nie nadaje się do czytania dla dzieci ,a książki Rowling czytają i młodzi i starzy. ostatnio przeczytałam artykół o tym że Kościół wpisał HP na czarną listę ,zastanawiam się czemu bo nie sądzę aby czyniły one szkodę. nie jestem fanką disco polo ale w wyjątkowych sytuacjach potrafię je tolerować .disco polo to kicz ,ale i on jest w życiu potrzbny. HP to lit dziecięca ale napewno nie kiczowata niesie ze sobą odwieczne problemy z jakimi człowiek ma do czynienia .pomaga mluchom oswoic się znieuniknionym- zbrutalnączęsto rzeczywistością. Odpowiedz Link Zgłoś