Gość: korn
IP: *.chello.pl
26.09.05, 21:38
Wyjątkowa trafna recenzja, ta książka to jakiś koszmar,
triumf grafomanii, banału.
Historyjki są przewidywalne i płaskie jak blat stołu.
Rzekomo poruszajające opisy słońca, które "żywi" Scortów,
mogą poruszyć co najwyżej nadwrażliwe czytelniczki Grocholi czy Sowy,
które czytają co znają...