obly
04.01.06, 12:20
konie spocone
zbiegły z wrzodów ud
udało się
cyrograf zbiegł sie w praniu
a brzuszek pełny znów
cóż moda, cóż skorupy
gdy w środku płynny napalm
i katar mój sterany
nasiąka nim herbata
gdy wiersze są za śliskie
a proza lży betonem
to kończy się romantyzm
chwil postharlequinowskich
wzgórze porosło sadem
ja sadłem, McDonaldowskim
złamane wątki z gardła
kładą się w kalejdoskop
jak brylant chwil szemranych
i oczko co temu misiu poszło