Dodaj do ulubionych

Boris Vian "Jesien w Pekinie"

IP: *.cisco.com 15.11.02, 23:39
super pisarz, polecam. Ksiazki sa niby surrealistyczne ale prwdziwe az do
bolu, zwlaszcza: ,,Piana złudzen''
Obserwuj wątek
    • kiryllov Re: Boris Vian 'Jesien w Pekinie' 16.11.02, 01:30
      Gos´c´ portalu: Beowulf napisa?(a):

      > Ksiazki sa niby surrealistyczne ale prwdziwe az do
      > bolu, zwlaszcza: ,,Piana z?udzen''

      pardon? gdzie Piana jest prawdziwa az do bolu????!!! Raczej do bolu
      nieprawdziwa, zwazywszy na ciagle nieistnienie pianina do koktaili (czy tez
      fortepianu, nie pomne).

      I autor i ksiazki (Czerwona Trawa, rzecz zupelnie legendarna, i opowiadan
      moc pieknych Kwietniowe Dziewczyny, hehe, na ten przyklad) bardzo
      zacne, ale nie myl litosciwie gatunkow, mily kolego (- zanko)

      pozdrawiam
    • Gość: mema Re: Boris Vian 'Jesien w Pekinie' IP: *.gniezno.sdi.tpnet.pl 16.11.02, 08:06
      Baardzo lubie Jesien w Pekinie ("na stacji Mysiadło 13 gęsi wysiadło i ty też")
      ale jeszcze bedziej kompletnie olotową absurde d'absurde Bajkę na użytek osób w
      wieku średnim, która to- w chwilach chandry- skutecznie oną niweluje.
      Polecam.
      a, Pianę Złudzeń ( w nowym przekładzie tytuł dosłowniejszy, ale juz pozbawiony
      poetyki: Piana Dni) lubię za barwy, zapachy, dźwieki, od których tam aż
      duszno ;)
      pozdrawiam
      profesorowa Zjadłjad ;)
      mema
      • bukowski27 bardzo dlugo myslalem ze jesien w pekinie jest o 18.11.02, 11:19
        czyms... ale im blizej konca ksiazki tym abardziej nie potrafilem zrozumiec o
        czym... wiec uznalem ze jest o niczym... pisanie powiesci (tak to nazwijmy) o
        niczym... hmm.. jak dla mnie jest niepotzrebne... ksiazka byla nudna... mam
        jeszcze krecka i planktona... ale szczerze powiedziawszy chyb apo niego nie
        siegne...
        • Gość: sullivan Re: bardzo dlugo myslalem ze jesien w pekinie jes IP: 159.50.96.* 18.11.02, 13:08
          bukowski27 napisał:

          > czyms... ale im blizej konca ksiazki tym abardziej nie potrafilem zrozumiec o
          > czym...

          o milosci, buk, to jest ksiazka o milosci.

          jak masz jeszcze jakies pytania, to wiesz, smialo, po to tu jestesmy...
          • bukowski27 sullivan... nie... 18.11.02, 13:40
            tentego... taka odpowiedz mnie nie zadowala... prawdopodobnie 3/4 ksiazek ktore
            powstaly sa o milosci... a wszystkie na pewno sa o zyciu... jezeli ona jest o
            milosci (niech ci bedzie) to czytalem kilk alepszych ksiazek o milosci... to co
            u vina udzerza to jezyk jakim pisze i poziom abstrakcji... i to jest ok... ale
            nie na 200-300 stronach... na poczatku bardzo fajnie mi sie go czytalo... ale w
            polowie poczulem znuzenie... podobnym jezykiem pisze topor 9 cztrey roze dla
            lucienne). i w przypadku formuly kilkustronicowych opowiadan jest to zzabawne i
            zjadliwe i dobre... ale w przypadku wiekszego formatu staje sie niestrawne...
            znaj umiar panie...;))) zreszta ja tam nei chce nikogo przekonywac do moich
            racji (bo wlasciwie to sam nie wiem czy si ez moja racja zgadzam), chce tylko
            powiedziec ze ksiazka dla mnie byla nudna... i powtorze raz jeszcze: o niczym.
            to ze pisze ze byla o niczym, prawdopodobnie znaczy ze jej nie zrozumialem. i
            to zakladam a priori... no bo chyba ksiazka nie moze byc o niczym?:) w
            ostatecznosci zawsze moze byc o zyciu... albo o milosci...;)
        • Gość: mema Re: bardzo dlugo myslalem ze jesien w pekinie jes IP: *.gniezno.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 18:16
          A czy ksiażka zawsze musi być o czymś? A nie moze być sztuką dla sztuki tak jak
          np piękna, ale zupełnie niepraktyczna suknia czy malarstwo ( no po co komu
          takie abstrakcyjne bohomazy, nie wiadomo co na nich jest, tytuł wcale nie
          pasuje do tego, co namalowane... ;) )?
          Co do tego czy "Jesien w Pekinie" jest nudna/ciekawa, czy śmieszna/ niesmieszna
          to chyba tak samo jak z filmami Monthy Pythona: są tacy, którzy uwielbiają je
          (np ja), są też tacy, którzy ich nieznoszą, bo uwazają , że sa bez sensu.
          Wszystko jest kwestią gustu. A w przypadku twórczości Viana (i przy okazji MP)
          myślę, że to także kwestia typu poczucia humoru.
          mema
          • bukowski27 mema... wydaje mi sie ze masz racje... 19.11.02, 09:53
            ksiazka nie musi byc o czyms... ale z drugiej strony wydaje mi sie, ze kazde
            dzielo(?) jest o czyms... to jest po prostu wpisane w proces tworzenia... autor
            zawsze pisze o czyms... pytanie tylko czy odbiorcy zinterpretuja dzielo(?)...
            nawet danielle steel pisze o czyms...;)))) co do monty pythona to uwazam ze w
            pewnym momencie zaczeli zjadac swoj ogon... wydaje mi sie ze trezba wiedziec
            kiedy przestac... rolling stonesi na przyklad nie wiedza... pisanie viana
            (czytalem tylko jesien) w pewnym momencie (w ramach jednej ksiazki!!!) zaczelo
            mnie nuzyc... to bylo wlasnie zjadanie wlasnego ogona... ja po prostu wole cos
            innego...
    • gph Re: Boris Vian 'Jesien w Pekinie' 18.11.02, 16:52
      Gość portalu: Beowulf napisał(a):

      "Ksiazki sa niby surrealistyczne ale prwdziwe az do
      bolu, zwlaszcza: ,,Piana złudzen''"

      Vian to by pewno napluł na Twój grób jakby się dowiedział...
      • Gość: sullivan vian, sullivan, bukowski i inni IP: 159.50.96.* 18.11.02, 18:49
        czesto tak jest, ze pisarz pisze w zasadzie caly czas jedna i te sama ksiazke.
        vian pisal smutne ksiazki o milosci, bo widac to go jaralo. jaraly go takze
        smieszne kryminaly serii B, ale mial na tyle gustu, zeby pisac je pod
        pseudonimem. kiedy czytasz Jesien w Pekinie, Piane Dni, albo Czerwona Trawe,
        to jest to w zasadzie ta sama ksiazka.
        bukowskiego jaraly opowiesci o alkoholikach, remarque'a opowiesci o niemieckich
        emigrantach, hemingwaya historie o prawdziwych mezczyznach, tolkiena jaraly
        krasnoludy itp. w sumie chyba latwo dosyc sie zorientowac co kogo jara, i albo
        mi jako czytelnikowi to sie podoba, albo mnie nudzi. moje najswietsze
        czytelnika prawo.
        wiec bez obrazy, nie przeszkadza mi, ze Ci sie Vian nie podoba kiedy mi sie
        podoba. tak tylko dyskutujemy.
        • bukowski27 nie, no sullivan oczywiscie... 19.11.02, 09:48
          uporzadkujmy:

          1. kilka osob napisalo jaki to vian jest swietny i fantastyczny.
          2. ja napisalem ze dla mnie nie jest ani swietny ani fantastyczny.

          w tym momencie mogloby sie skonczyc... ja caly czas zakladam sullivan, ze nei
          mam zamiaru nikogo do moich racji (zreszta co to za racje... ot odczucia
          subiektywne) przekonywac... ot... rozmowa;)))
      • kiryllov Re: Boris Vian 'Jesien w Pekinie' 18.11.02, 23:03
        gph napisa?:

        >
        > Vian to by pewno naplu? na Twój grób jakby sie˛ dowiedzia?...
        >


        ;-). O Pianie mowi sie , ze to najpiekniejsza powiesc o milosci napisana
        po wojnie. Tyle ze ci, co potem takie opinie powtarzaja, nie wiedza co
        forma literacka zwana powiescia przezywala wtedy we Francji, i ze to
        raczej zarto-kpina, ech, co tam gadac.

        Jak pewnie nie mawial Jean-Sol Partre, esencja jest przed egzystencja;-)

        • Gość: aimarek Re: Boris Vian 'Jesien w Pekinie' IP: 212.191.66.* 20.11.02, 12:27
          Ja Viana znam tylko z wyboru opowiadań ("Opowiastki do pociągu" - gorrrrąco
          polecam), "Czerwonej trawy" (też mi się podobała) i "Wyrywacza serc" (a przez
          to już nie przebrnąłem - chyba zbyt wrażliwy jestem na pewne tematy :).
          • ice-9 Re: Boris Vian 'Jesien w Pekinie' 21.11.02, 13:26
            Vian jest świetny dlatego że pisze bardzo śmiesznie i żartobliwie, kpi prawie z
            czytelnika i samego siebie, a jego historie mimo to są wstrząsające (Piana,
            Jesień i tak dalej). Thumbs up!
    • dr.krisk fakt.. 23.11.02, 13:49
      . to jedna z moich Ulubionych Książek. A ksiądz Małyjanio to mój bohater
      literacki. Nie wspomnę o doktorze Zjadłjadzie (czy jak to się odmienia). Dawno
      do niej nie wracałem - oj trzeba będzie.
      krisk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka