yawokim
03.01.03, 17:27
serio
książki nie zdzierżyłem,
on ją napisał tylko po to żeby zmieścić te wszystkie imiona dziwne i
zaspokoić swoje filologiczne fascynacje.
gdzieś tak w połowie drugiego tomu spasowałem.
w programie tv mówili że to miał byc taki nowy epos anglosaski jak odyseja
czy bardziej kalevaala[?].
no nie wiem, postaci papierowo-dziecinne, chodzące drzewa, purytanizm
wiktoriański.
film hollywoodzko schematyczny,
przyznaje ze bylem sceptycznie nastawiony, ale i tak to co zobaczylem okazalo
sie jeszcze gorsze.
nie mowie o ugrzecznionej wersji postaci wizualnie[ te hobbity-niziolki to
chyba nie byly takie ladne] bo to juz kwestia interpretacji, ale ta chamska
ilustracyjna muzyka, jezuuu, moza kurwicy dostac, non stop , moze jakis
wrazliwy jestem ale film to rowniez obraz mozna jakos subtelniej budowac
emocje, no nie wiem....
nie chce tu zadnej polemiki z fanami bo kazdy powinien miec swoja opinie i
jej bronic, ale nie widzialem zadnej niepochlebnej recenzji ksiazki ani filmu
wiec te luke chcialem zapelnic.
na ra